HaraKiri

 

fot. R.Teklak
fot. R.Teklak

Imię: Hara
Nazwisko: nieznane
Rodzice: nieznani
Rodzeństwo: Kiri
Pseudonimy: Miluś, Macie Tu Ptaszka, Dlaczego Miski Są Puste, GRUBY DAJ MIĘSA
Płeć: samiec, kastrowany
Wiek: pięć i pół roku
Rasa: kot bury

Miluś, bo tak na niego mówię, żeby robić sobie z niego bekę, to miniaturowy ekwiwalent kota Greebo. Ponieważ został wykastrowany, i nie może zgwałcić całego świata zewnętrznego, postanowił go albo wykorzystać, albo zabić. Wykorzystuje sąsiadkę z pierwszego piętra, do której wdrapuje się po drzewie, skacze na gzyms, po czym otwiera sobie balkon, i już jest w środku. Gdy balkon jest zamknięty, na przykład w niedzielę o 10 rano, awanturę słyszy cały blok. Czasami przynosi nam od sąsiadki kawałek kiełbasy, albo szynkę.
Sąsiadkę i nas toleruje, gości nie atakuje, wszystko co za oknem, jest jego ostrygą.
Jest kochanym kotem. Gdy widzi, że sobie nie radzimy w życiu, dokarmia nas wróblami, sikorkami i myszami. Gdy straci czujność, co następuje prawie wyłącznie gdy śpi, daje się pogłaskać. Kotem do rany przyłóż jest przy miskach, tam daje robić z sobą wszystko. Do momentu, gdy dostanie karmę. Wtedy kończą się żarty, bo nigdy nie należy wkraczać między Milusia a jego łup, w tym wypadku suche jedzenie. Oczywiście udaje, bo bardzo lubi, gdy ludzie go kochają. Ale gra twardego. Więc kochanie go bywa trudne, bo ucieka.
Samiec Alfa w chuj. Bardziej się nie da. Niezły wyczyn, jak na ziomka bez jajec. Boi się wyłącznie spryskiwacza. Spryskiwacz to jego arcywróg. Kiedyś mu pokaże. Ale to dopiero kiedyś. Chwilowo nie.
Zawsze towarzyszy mi w kuchni, najbardziej kocha mnie, gdy robię drób. I to w kuchni najczęściej ze sobą rozmawiamy. Fragmenty jego monologów możecie przeczytać w moich notkach. Wszystko co napisałem, to jego słowa.
Ktoś kiedyś zasugerował, że on jest bezwzględny, że tak morduje te pliszki i kosy, i należy mu w związku z tym zawiązać dzwoneczek na szyi. Gdybym spróbował zawiązać mu dzwoneczek na szyi, podgryzłby mi gardło. Odczekałby do momentu aż zasnę, i rozprułby mi tętnicę. Nie robi się jaj z Milusia, bo gdy zrobisz sobie jaja z Milusia, będzie to twoje ostatnie robienie jaj z Milusia, i ostatnią rzeczą, jaką zobaczysz przed śmiercią, będzie jego pyszczek wysmarowany twoją krwią. Czuj się ostrzeżony.
Gdy da dupy, i coś mu nie wyjdzie, a ktoś to widział, udaje że to nie on, tylko jakiś inny kot. Miluś nie daje dupy, i nie popełnia błędów.
Pomimo twardości i bycia bezwzględnym mordercą, garnie się do ludzi, i raz dziennie mówi KOCHAJ MNIE CZŁOWIEKU, NA CO CZEKASZ, GRUBY, NO CHOCIAŻ TY, KOCHAJ MNIE PRĘDKO.
Pomimo swojej pozy Brudnego Harry’ego, jak już wspomniałem, jest kotem do rany przyłóż. Oczywiście do rany, którą sam zrobił.

 

fot. R.Teklak
fot. R.Teklak

Imię: Kiri
Nazwisko: nieznane
Rodzice: nieznani
Rodzeństwo: Hara
Pseudonimy: Seba, Sebiks, Sebcio, Sebon, Dlaczego Nie Ma Niczego w Miskach, Jestem Olgierd, GRUBY UMARŁEM Z GŁODU PATRZ NIE MAM SIŁY CHODZIĆ
Płeć: samiec, kastrowany
Wiek: pięć i pół roku
Rasa: kot bury

Seba to kot, z którego próbuję cały czas zrobić praskiego dresiarza. Tak, żeby był w stanie dać odpór światu, ale przede wszystkim bratu, gdyż brat nim ogólnie poniewiera. Odkąd trenuję go na dresa, nauczył się, że bratu można oddać. Zdarza mu się też jeść z pierwszej miseczki, do której nasypię karmy, ale tylko wtedy, gdy w pobliżu nie ma brata. Gdy jest, Seba ustawia się karnie do miseczki numer dwa.
Seba nie jest samcem Beta. Nie jest nawet samcem Gamma czy Delta. Obstawiam, że najbliżej mu do samca Omega. Dzięki czemu przeżyje wszystko, gdyż będzie pierwszy do michy, i ostatni do walki.
Garnie się do ludzi, ale nie wie, czego tak naprawdę chce (oprócz jedzenia).
Garnięcie odbywa się w ten sposób, że podchodzi, stuka głową w to, co akurat człowiekowi wystaje, i oczekuje… No właśnie, nikt jeszcze nie odkrył, czego Seba oczekuje od człowieka. Trochę się daje wygłaskać, trochę wyczochrać, ale nie uwali się na mojej klatce piersiowej, jakby był u siebie, tylko będzie leżał z jedną łapką na niej, a jak się gwałtowniej poruszę, to ucieknie.
Uwielbia siedzieć w pudełku, ale się w nim nie położy. Więc siedzi, i wystaje nad krawędź pudła tak, jak Olgierd wystawał ponad krawędź włazu w Rudym 102. Seba wie, że nie ma sensu się kłaść, bo i tak zaraz przyjdzie brat, i go z tego pudełka wygoni, nawet jeżeli obok leży pudełko zupełnie puste. A że Seba nie jest konfrontacyjny, da się wygonić.
Jedyne miejsce gdzie się awanturuje, to miska. Wtedy mówi do mnie mnóstwo ciekawych rzeczy, głównie uskarżając się na słabość i halucynacje z niedożywienia.
Trochę dupa wołowa, ale kocham i wychowuję jak swojego.
Gdyby zobaczył w domu ptaka albo myszkę, umarłby na serce. W ramach polowania, zadowala się gonieniem brokuła (to razem z bratem), albo kawałka suchej karmy z miseczki. Wtedy ma poczucie bycia myśliwym. Kochamy tę jego nieporadność, i próby bycia fajnym, luźnym kotem.
Ostatnio nauczył się, że jak brata nie ma w pobliżu, można mu bezkarnie wyjeść jedzenie z miski. Seba rośnie w siłę, Miluś niknie w oczach. Może to sposób Seby do zdominowania brata?
Wiem natomiast, że jakby w nocy przyszły do naszej sypialni demony i duchy, Seba by nas bronił. Prawdopodobnie odciągając je od nas przy pomocy sprytnego manewru ucieczkowego.