Proszę państwa oto Miś

Pomnik stoi od siedmiu lat, ale dzisiaj ktoś to wydłubał i wrzucił w internety.

No więc właśnie o tak (© Fot. Elżbieta Węgrzyn)

Przed państwem pomnik dzieci wypoczętych[1], stojący na cmentarzu komunalnym. Można było postawić coś, co nie będzie powodować u ludzi szoku posttraumatycznego, ale to nie w tym kraju. Tutaj trzeba pieprznąć monument pełen symboliki dla ubogich, w oparciu o sześć instytucji, w tym ZHP, które nie wiedziało, z błogosławieństwem burmistrza i kurii, bo w tym kraju nic bez kurii się nie odbędzie.

I stoi sobie taki momumencik z dumnie wyprężonym kutasem sterczącym w górę, i straszy. No bo popatrzcie – Matka Polka, do której tulą się dzieci wypoczęte, i powiadam wam, wyglądają na bardzo zrelaksowane a nie jak ofiary haków brutalnych ginekologów, którzy szatkują płody bez litości. Aż dziw, że twórca nie przerobił tych dzieci na farfoclowatą, psychodeliczną mielonkę w czerwonym marmurze.

Sama Matka Polka nie ma rąk, bo albo je sobie urobiła po łokcie ciężką, niewdzięczną robotą, albo tak je załamywała nad spierdoleniem tej formy rzeźbiarskiej, że jej odpadły.

Pod koszulą pręży się zdrowy, okrągły i sterczący polski cyc nizinny, bo w tej rzeźbie jest jak w polskim filmie z lat siedemdziesiątych – musi być cyc, bober i jedna bezsensownie żenująca scena seksu.

Najlepsze zaś  dzieje się na górze.

Bo widzicie, Matka Polka nie ma głowy. W sumie logiczne, po co kobiecie głowa? Chyba tylko do przymocowania łańcucha, żeby z kuchni nie wychodziła za daleko, no maks do pokoju dziecięcego. Głowa u kobiety jest niebezpieczna, kobieta z głową zaczyna myśleć i na przykład dochodzi do wniosku „Ale jak to? Grupa starców zagląda mi pod sukienkę i do łóżka? W imię czego? I kto im dał do tego prawo?”. Albo na przykład bezwstydne panie zaczynają się domagać równej płacy, równego traktowania, trzymania przez szefa rąk przy sobie i innych nowomodnych wynalazków, którymi zaraziły je sufrażystki, feministki i geje. No bo wiadomo, jak co złe, to na pewno są w to zamieszani geje.

Zamiast głowy, Matka Polka ma waginę. Dużą, taką żeby móc przez nią przepychać jedno dziecko co roku, a jak bóg pozwoli, to może i bliźnięta.
Wagina przechodzi płynnie w rozdarty pień sosny brzozy, że niby kobieta, która wyskrobała dziecko jest rozdarta jak sosna brzoza. Taki chujowy analog traumy postaborcyjnej, bo czemu nie? Twórca był zbyt ubogi intelektualnie, żeby wymyślić coś innego, więc pieprznął kobietę bez rąk, ale za to z cipą zamiast głowy.

I jakby tego jeszcze było mało, jeden z odchodzących pniaczków to chuj jak malowanie. Przepraszam, penis. To chyba ma symbolizować udział mężczyzny w całym tym procederze zapłodnienia i abortowania krzyczących płodów.

No więc, proszę państwa, ja pierdolę.

[1] Dopiszę, żeby znowu nie było, że błędy albo się nabijam. Tej formy używał Rewiński w programie Ale plama i odkąd to usłyszałem po raz pierwszy, nie mówię inaczej. Możecie się oburzyć.

PS Nie chce mi się szukać nowego obrazka eksplozji przy każdym temacie, który wywala mi mózg przez uszy. Dlatego będę używał jednego. Taki znak rozpoznawczy i pozdro dla kumatych.

PPS Ktoś na fejsie przytomnie zauważył, że pomnik pochodzi z drugiej połowy roku 2010, więc rozdarta jest brzoza a nie sosna. Jeszcze więcej symboliki.