Zabawna historia z morałem

W ubiegłym roku akademickim wynajmowałem mieszkanie ziomeczkom. Rozstaliśmy się z końcem owego roku, dokonaliśmy niezbędnych rozliczeń, które pożarły kaucję i jeszcze chłopcy byli mi winni w sumie jakieś 700 ziko. Jeden z nich rozliczył ze mną większość hajsów, została mu do zapłacenia końcówka, drugi płakał, że teraz to on nie ma piniondza, ale się rozliczy, jak tylko miał będzie. Do tej pory płacił w terminie i bez szemrania, więc nie miałem powodów, żeby mu nie ufać. Ale byłem naiwnym łosiem. Rada na przyszłość, w takich sytuacjach, nieważne jak dobry był to lokator, wyrwać hajs z gardła, zatrzymać dowód (pewnie tak nie wolno) albo niech podpisze weksel. Jebać przyzwoitość i dobre serce, wszyscy bądźmy skurwielami.

Minęły wakacje, wysłałem chłopcom maila z numerem konta, na które moga przelać piniondz. Jeden, ten który wisiał grosze, nie zaszczycił mnie odpowiedzią, drugi, chłopiec Maciej, odpowiedział mi prawniczym slangiem, pozwólcie że zacytuję: W związku z Pana roszczeniem dodatkowej zapłaty, wnoszę o szczegółowe rozliczenie naszej kaucji wraz z dowodami.

Po mojej dość wyważonej odpowiedzi, w której strasznie się obśmiałem, dostałem następujący kawałek: Po przejrzeniu umowy uważam, że wszelkie roszczenia Wynajmującego są bezpodstawne, gdyż powinien je zgłosić w dniu odbioru mieszkania od Najemcy (30.06.2017). Ponadto zatrzymaną kaucję też winien rozliczyć przedstawiając odpowiednie dowody, że najemcy coś nie uregulowali. Proszę przedstawić swoje roszczenia w formie pisemnej na adres:

Wytłumaczyłem, że zgłosiłem roszczenia, rozliczyłem kaucję, a w razie wątpliwości możemy pójść do administracji i Innogy, gdzie dokładnie wytłumaczą co, jak i za ile. No i że teraz będziemy już sobie pisać listy najeżone prawniczym slangiem.

Ale ja nie o tym.

Wystawcież sobie moje zdumienie i radość, gdy wczoraj…

Przyjechałem na Pragę, parkuję brykę nielegalnie, więc trochę mi się spieszy, patrzę dokoła, bagiety nie jadą, strażaków brak, zerkam w stronę wejścia i, eee… to chyba niemożliwe. W drzwiach stoją dwie laski i typ. I ja jestem prawie pewien, że dwie osoby z tej grupy kojarzę. Wypadam z samochodu, podbiegam do drzwi wejściowych do budynku, wbijam kod, widzę zamieszanie przy windzie. Zaobserwowana przeze mnie grupa nie wchodzi do niej, tylko kieruje się w stronę klatki schodowej. Idę za nimi. Ha, nie wchodzą do klatki, tylko wbijają do tylnego wyjścia. No kurwa, hilarion, bo już widzę, że to laska, która u mnie mieszkała. I oni ewidentnie przede mną uciekają, bo kto wchodzi przodem po to, żeby wyjść tyłem.

Podbijam do typa, który w międzyczasie narzucił na głowę kaptur, bo to kurwa taki świetny patent na maskowanie. Klepię go w ramię, odwraca się, mówię mu z lekko tylko niepokojącym uśmiechem „cześć, zamierzasz się ze mną rozliczyć, czy chcesz mnie ojebać na hajsie? Od razu mówię, że na takie drobne kwoty się nie opłaca, bo to później wróci do ciebie w przejebany sposób”.

Zapadła taka cisza, że wessała wszystkie głosy z otoczenia w promieniu 5 metrów.

-Wysłałem niedawno maila, jak normalny, biały człowiek, z numerami kont, rozliczeniem hajsu i informacją o zaległościach, częściowo się ze mną rozliczyłeś po zdaniu mieszkania a teraz na drobne hajsy chcesz mnie przewalić? – mówię mu grzecznie.

-Ale ja nic nie dostałem. – odparowuje gość z miną wyrażającą tak bezbrzeżne zdumienie, że ledwo tylko powstrzymuję wybuch śmiechu.

-A jakiego mi maila podawałeś na rozchodne, bo może coś pomyliłem?

Gość trzęsie się coraz bardziej, bo uśmiecham się coraz radośniej i literuje mi swój adres, myląc się dwukrotnie.

-Ty, no popatrz tutaj (podsuwam mu komórkę pod nos), chyba się zgadza, to jak nic nie dostałeś, jak się mail zgadza? Dwa razy do ciebie i do Maćka wysyłałem info, i nic nie masz w poczcie?

-Może mi wpadło do spamu.

-To sprawdź spam i przelej mi pieniądze, które jesteś mi winny. A z Maćkiem to już będę sprawy załatwiał indywidualnie. To jak, uda się, czy mam przesłać maila jeszcze raz?

-Mumble, mumble (nieczyt.)

-No to prześlę jeszcze raz. Cześć i trzymajcie się.

Akcja trwała może 45 sekund, w tym czasie przekonałem się, że jestem w stanie samym tylko uśmiechem sterroryzować trójkę młodych ludzi tak skutecznie, że dziewczyna tego typa wyglądała, jakby się miała za chwilę rozpłakać. A ja przecież ani nie groziłem, nie okazałem agresji, nie dobyłem noża ani cegły, co najwyżej byłem szyderczy, ironiczny, złośliwy i prześmiewczy.

Powiem tak, gość wisi mi naprawdę jakieś drobne, 150 ziko, czy coś w podobie. Do tego jest najgorszym rodzajem cwaniaczka, czyli głupim cwaniaczkiem, który nie ogarnia, że jego zachowanie nie klei się z historyjką. No bo gdyby faktycznie niczego nie dostał w mailu, to nie uciekałby przede mną i nie chował łba pod kapturem, tylko przybił piątkę i się spytał, dlaczego się nie odezwałem, bo miałem dać info o tym, jak się rozliczamy do końca a tu cisza. O, to jest cwaniactwo, które mógłbym uszanować, na tego małego chujka nawet nie chce mi się odeszczać, bo kwota dziadowska i gość jest durniem.

Drugi chłopiec, Maciek, wisi mi 350 ziko i myślę, że skoro wybrał metodę kłamania, zaprzeczania faktom i prawniczy slang, to z pomocą serdecznej przyjaciółki, którą urzekła historia mojej z Maćkiem korespondencji, podejmę rękawicę.

Być może niektórzy z was zastanawiają się, czego ci młodzi ludzie szukali w moim bloku. Otóż wyobraźcie sobie, oni tam mają, na jedenastym czy trzynastym piętrze znajomych. Których to znajomych często odwiedzają, o czym przypadkowo wiem z rozmów, które odbyłem w czasie ich najmu. No to jak trzeba być głupim, żeby nie przewidzieć tego, że jak odwiedzamy tych znajomych, możemy wpaść na typa, którego postanowiliśmy wywałować? No jak? Wpisujcie porównania.

Dzieciaki wybrały metodę zaprzeczania faktom. Maciek zablokował mnie na fejsie, zapominając że mam znajomych. Zapomniał, że wiem, na jakich uczelniach studiuje, a ja się zastanawiam, czy się tam nie odezwać z pytaniem czy wiedzą, że uczy się u nich oszust. Ba, ja na okoliczność najmu mam przecież wszystkie jego dane i mogę spytać się rodziców, czy pochwalają takie wały w wykonaniu sprytnego synka. Muszę tylko sprawdzić, czy wszystko to, co zamierzam zrobić jest dozwolone, bo nie będę robić niczego z partyzanta i chcę wystąpić z otwartą przyłbicą. Więc wolałbym się nie podłożyć.

Na przyszłość dla wszystkich zaś kilka rad: nie wypuszczać najmitów z mieszkania, dopóki nie rozliczą się do końca. Brać weksel. Zapomnieć o dobrym sercu, to nie ma sensu, o czym przekonuję się po raz kolejny. Być miłym, ale stanowczym wynajmującym, którego interesują dwie rzeczy: czy mieszkanie nie jest rozjebane i czy wszystkie rachunki są opłacone na czas, reszta chuj, żadnych sympatycznych gestów, żadnych dobrych uczynków. Bo finalnie za dobre uczynki najprawdopodobniej zapłacicie z własnej kieszeni. Chociaż oczywiście w tym konkretnym przypadku poziom beki wynagrodził mi do tej pory wszystkie straty, teraz będę wyłącznie do przodu.

A morał? Nie próbujcie traktować dzieci jak dorosłych, to nie ma sensu.

7 myśli na temat “Zabawna historia z morałem”

  1. Ech…gdybym ja taki mądry był wcześniej. A tu lokum dziennikarka wynajmowała (kilka lat temu to było, teraz to autorka nagradzanych książek i reportaży. Taki haj-lajf troszkę), koleżanka koleżanki, a więc prawie jak siostra. I też na końcu na ostatni hajs mnie chciała zrobić, udając że ona tylko tak te swoje rzeczy wywozi przez przypadek, a nie żebym zaaresztował zmieniając zamki….tak więc w bólu się łącze, bo wiem co to za uczucie.
    A co do przestraszania- kilka lat temu byłem na targach w Pałacu Kultury. I jedne ziomuś naciął nas na kwotę niedużą. Nawet nie bolało, bo strasznie się narobił, i w sumie warto było zapłacić parę złotych żeby sobie później uświadomić jaki monodram koleś odegrał.
    Pech chciał, że tydzień później pod rzeczonym Pałacem trafiłem na niego. Nie żebym polował, bo przestępca zawsze wraca na miejsce zbrodni, lub że niby jego żerowisko. Tak sobie z tragarzami i walizami przechodziłem, na pociąg do domu idąc. Capłem go za grzbiet… i taka krępująca cisza jak u Ciebie zapadła. Bo uświadomiłem sobie, że gdyby koleś miał trochę więcej oleju w głowie (bo nie był głupi, skoro takie story wykminił), to narobił by rabanu że łowca skór go molestuje… Prawdopodobnie nigdy w życiu nie miał takiego zwrotu akcji. I tak postaliśmy, popatrzyliśmy na siebie, walnąłem mu jakąś mowę… I ten jego wystrach w sumie to mi zrekompensował straty finansowe. Takie małe zwycięstwo moralne.
    Ale w bólu się wciąż łączę…

  2. Troche nie rozumiem tego „Maciek mi wisi X zlotych a Wiesiek Y”. W PL najemcy nie odpowiadaja wspolnie i lacznie przed wlascicielem lokalu?

    1. Byłem miły i rozliczyłem ich indywidualnie, zresztą jeden, ten którego spotkałem, większość hajsu mi spłacił, zostały mu jakieś grosze. Drugi się natomiast śmiesznie zapiera.

    1. Mógłbyś Bruno rozwinąć swoją wypowiedź? Chociaż oczywiście domyślam się, że zabolała cię dupa po tekście o normalnym, białym człowieku. Wytłumaczyłbym ci skąd się wziął, ale jesteś chamski, więc nie wytłumaczę. Nie napiszę nawet pies cię jebał, bo wiesz, to mezalians byłby dla psa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *