Protest przeciwko rozwaleniu Sądu Najwyższego – spostrzeżenia

Szliśmy na dzisiejszy protest naładowani emocjami i roznoszeni wkurwem. Kolejna istotna sprawa, w której trzeba symbolicznie zabrać głos, stojąc pod Sejmem, który właśnie robi demontaż jednego z filarów demokratycznego państwa.

Wbrew temu, w co chcą wierzyć wyznawcy Kaczyńskiego, to nie jest naprawa czy reforma. To jest rozwalanie fundamentów demokracji, niezbędnych do tego, żeby ona działała.

Ale spoko, propaganda pompuje najbardziej chyba do tej pory obrzydliwy przekaz dnia, my idziemy, razem z grupką podobnych nam bojówkarzy, pod Sejm. Wiecie, żeby dać głos, zaprotestować i pokazać, że nie będzie łatwo.

Po przybyciu na miejsce zobaczyliśmy tłum, który robił taki hałas, że słyszeliśmy głównie okrzyki i wuwuzele, których to wuwuzeli wynalazcę chętnie zamęczyłbym na śmierć za tę abominację. I za to, że granie na tej przeklętej trąbce kanalizuje gniew w najbardziej bezsensowny ze sposobów. Organizatorzy manifestacji mieli czas, żeby zorganizować jakieś głośniki i porozstawiać je gdzieś na terenie, no ale po co nam głośniki, postoimy sobie piknikowo i rozejdziemy się do domu, bo to zawsze najlepsza opcja.

Nie słyszeliśmy absolutnie niczego, co szło ze sceny, czy też podwyższenia, z którego opozycja mówiła. Aha, nie wierzcie załganym funkcjonariuszom telewizji publicznej, którzy twierdzili, że było nas tam tysiąc osób. Tłum był taki, że pod scenę, czy też podwyższenie nawet się nie pchałem. Frekwencyjnie dopisaliśmy.

Tylko co z tego?

Jestem naprawdę wkurwiony na to, co się dzisiaj stało. A właściwie nie stało. Ludzie dalej wychodzą na ulice, niektórzy sami z siebie, inni zachęceni przez znajomych, jeszcze innych przyciągają partie czy organizacje, z którymi sympatyzują. Tylko co z tego, że zmarnowaliśmy te kilka godzin, skoro nikt nie potrafi tego naszego wkurwu zagospodarować i zrobić z nim czegoś sensownego?

Powaga, byliśmy cały czas grzeczni i co nam z tego przyszło? Karzełki moralne napluły nam w twarze, roztarły tę plwocinę a potem napluły jeszcze raz, i jeszcze, i znowu. W tym samym czasie, gdy myśmy dalej byli grzeczni, ale już zaczynaliśmy się nieco irytować, Kaczyński rozgrywał lęki i frustracje swoich wyznawców w perfekcyjny sposób. Pokazywał palcem i mówił: patrzcie ludzie, tam jest wasz wróg, który sypie nam piasek w tryby, pcha kije w koła i chce zniszczyć dom wszystkich, Polskę. Ale my to załatwimy, potrzymajcie nam piwo i patrzcie.

Podczas gdy nasza strona mądrzyła się, używając wielkich i skomplikowanych słów, przekonując przekonanych a odstraszając niezdecydowanych, Kaczyński pokazywał palcem i mówił: patrzcie ludzie, jak się boją o swoje przywileje. Kwiczą odrywani od koryta, ale nie ma do niego powrotu, już my się o to postaramy i oczyścimy to bagno, potrzymajcie nam piwo i patrzcie. I czyszczą wszystko przy ziemi, przy aplauzie wyznawców i biernej postawie opozycji, która jest tak operetkowa, że nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Bo z takimi tuzami polityki na froncie, jesteśmy w dupie.

Kto ma porwać ludzi do czegokolwiek? Kto ma zdobyć poparcie społeczne i być w stanie zbudować dokoła siebie sensowny, prężny ruch, partię, z którą pójdzie wygrać wybory 2019? Bo to nie ma się co pierdolić w tańcu i robić przymiarek, że niby próba generalna przed następnymi wyborami. To ma być partia nastawiona na wygraną, a przynajmniej na poważny wynik. Tylko z kim na czele?

Z chodzącą reklamą wybielacza, człowiekiem o charyzmie gąbki i ogarnięciu politycznym dziesięciolatka, panu Schetynie? Czy może z ledwo mówiącym po polsku typie bez jakiejkolwiek właściwości, panu Petru? Zresztą nie miejmy złudzeń, ich pozorowana praca i współpraca polega nie na tym, żeby stworzyć jakiś ruch w kontrze do PiS, tylko na grze ciałem, wypychaniu przeciwnika na bandę i zabiegach mających na celu umoszczenie się na wyższej gałęzi. Plus osierocony KOD, który trwa, ale ostatnio ścichł. I jeszcze w tym wszystkim najbardziej ogarnięty Zandberg, który niestety gnije w mateczniku najniższej oglądalności.

Tak samo, jak opozycja nie ma w tej chwili niczego do zaproponowania nam, tym bardziej nie wie, jak dotrzeć do ogromnej grupy niezdecydowanych, którzy nie chodzą na wybory. Być może nawet nie dlatego, że mają to w dupie, tylko nie widzą nikogo, na kogo mogliby zagłosować. Co macie panowie dla nich? Jeszcze więcej mądrych i wielkich słów w ustach ekspertów?

Może z 15% ludzi daje faka za głos ekspertów, pozostali chcą słyszeć jasny, prosty komunikat.

Rozjebanie TK skutkuje tym, że można popchnąć niekonstytucyjną uchwałę.

Rozjebanie SN skutkuje tym, że można popchnąć sfałszowane wybory.

Ręczne sterowanie sądami skutkuje tym, że władza może wsadzać niewygodnych ludzi do więzienia

Całkowity zakaz aborcji skutkuje rozwojem podziemia aborcyjnego i śmiercią zgwałconych dziewczyn, nierzadko w męczarniach.

Likwidacja pigułki po skutkuje niechcianymi ciążami, tragediami życiowymi, rozwojem podziemia aborcyjnego.

Program 500+ jest finansowany nie tylko z kieszeni bogatych, zapłacimy za niego wszyscy w podwyższonych cenach na wszystko.

Rozwalenie systemu szkolnictwa skutkuje tym, że będziemy wychowywać tumanów i głupków.

Co, że za prosto? Tłumaczyliśmy to w skomplikowany sposób i patrzcie, gdzie jesteśmy. Świetnie nam poszło, nie? Jakiś etos w naszych głowach powoduje, że boimy się trywialnych, prostych komunikatów, nagiętych do granic prawdy, ale jej nie przekraczających. A ludzie oczekują na proste i jasne komunikaty. Jak myślicie, skąd bierze się wysokie czytelnictwo gazet typu Fakt czy Superak? Wierzycie, że wszyscy kupują je dla beki? Otóż nie, ludzie kupują je, bo są tanie i sprzedają rzeczywistość w atrakcyjnej, bo bardzo prostej i emocjonalnej formie. Więc może czas skończyć z mundrowaniem i ponieść w świat taki oświaty kaganiec, którym w razie czego można również przypieprzyć w samoobronie.

Po co ględzić o trójpodziale władzy i konieczności jego istnienia, jeżeli słuchacz nie wie czasami, czym właściwie jest ta władza wykonawcza, a z sądami to ma takie skojarzenie, że mu dowalili zaocznie mandat za wypicie piwa w parku, skurwysyny w togach, dobrze im tak teraz.

I takie postrzeganie świata i sposób jego percepcji nie wynika wcale z tego, że ci ludzie są głupi, prości i prymitywni, tylko z wygody i przyzwyczajenia. Zresztą każdy z nas używa upraszczających protez myślowych.

Z obecną opozycją będziemy się kręcić jak kurczaki bez głów, energia ludzi będzie się wypalać i w końcu nie będzie komu wyjść na ulicę. Dla mnie jesteśmy na drodze donikąd.

Druga strona rozegrała lęki i frustracje. Nam pozostał w tej chwili tylko wkurw, gniew i złość. Wiecie, że gniew to najmocniejsza emocja? I że nie zawsze musi być destrukcyjny, gniew może też budować. Tylko z taką opozycją, to my sobie możemy zbudować najwyżej domek z gówna i patyków.