What would Brian Boitano do?

Fot. Chris Niedenthal

Jak wystartował stan wojenny miałem 9 lat, 2 miesiące i 23 dni, więc cokolwiek pamiętam.

Pamiętam mianowicie dziennik w telewizorze, w których miły pan w mundurze opowiadał o tym, jak to mieszkańcy kraju masowo pomagają żołnierzom stojącym przy koksownikach. I przebitka na starą Janinę, która podaje żołnierzom bombonierkę.

Fot. Internet
Tak się prezentowali prezenterzy dziennika. Nie to co teraz. Fot. Internet

Kto wie, może gdyby mnie lepiej i realistyczniej kuszono, to może bym w tę akcję dokarmiania uwierzył. Ale bombonierka? BOMBOKURWANIERKA? Ja do tej pory bombonierkę widziałem raz w życiu, no może dwa, a tu takie dobro luksusowe ktoś komuś obcemu daje o tak o, za darmo? Tego dnia propaganda zjebała, a ja zacząłem kumać, że z tym światem jest coś nie tak, i że ktoś chyba chce mnie oszukać.

Jak już mogłem wychodzić z domu (bo na początku Rodzice jakoś tak nie za chętnie mnie puszczali luzem na miasto, gdzie wojna, wybuchy i pożoga), poszedłem z Matką Czesławą na spacer i w trakcie doszliśmy na skrzyżowanie Okrzei i Mickiewicza. Tam, niedaleko kościoła, ale nie pod samym kościołem (po co prowokować wystraszoną ale nienerwową ludność) stał sobie przy koksowniku patrol wojaków. Młode to było, płoche, ledwo wąs się im pod nosem puszczał.

Najbardziej zapamiętałem dwie rzeczy. To jak oni się trzęśli z zimna (piździło tego roku okrutnie), i to że mieli sorty mundurowe takie niekompletnie zimowe. Znaczy ja wtedy nie wiedziałem co to jest sort mundurowy, i czy letni od zimowego się jakoś różni, ale patrzyłem na kolesi w krótkich kurtkach, część nie miała rękawiczek, inni znowu nie byli w uchankach ale w zwykłych kaszkietach a’la rogatywka, uszy czerwone, regularnie słychać jak trzeszczą na tym mrozie… Widok tych groźnych wojaków spowodował, że mi się ich szkoda zrobiło. Bo ja okutany w trzy warstwy na ludzika Miszlę, a oni się tak telepią, to jak oni mnie będą bronić przed tymi ludźmi z Solidarności, to to chcą podpalać Polskę?

Stan Wojenny,3 maja 1982 r. FOT.Krzysztof Pawela/Forum
Popularna metoda radzenia sobie z podpalaczami. Logiczne. Stan wojenny, 3 maja 1982 r. Fot: Krzysztof Pawela

I tak stałem, przyglądałem się ich broni, bo szybko straciłem zainteresowanie czerwonymi uszami, każdy by stracił gdy przed oczami ma broń, gdy podeszła do nich jakaś kobieta i dała im herby w termosie. Wtedy nie rozumiałem za bardzo o co chodzi z tym wojskiem okupującym mój kraj, bo raczej postrzegałem stan wojenny jako możliwość zobaczenia czołgów (nie zobaczyłem), transporterów opancerzonych (nie zobaczyłem) czy armat (nie zobaczyłem). Dlatego widok pani podchodzącej do dzieciaków, z których każdy mógł być jej synem, nie zdziwił mnie przesadnie. Byłem jednak trochę zawiedziony, że przyniosła tylko termos, bez bombonierki, a nuż zaczęliby częstować czekoladkami? Przy okazji okazało się, że dziennik łgał umiarkowanie. Trochę mnie skonfundowało.

Akcja dokarmiania żołnierzy i pojenia ich gorącym może miała drugie dno (ciężej strzelać do kogoś, kto wczoraj przyniósł ci gorącej kawy), ale dla mnie to był wtedy gest pokazujący, że o taki chuj generale złamiesz naszą solidarność i życzliwość dla innych. I że naturalnym gestem w stosunku do żołnierzyka (inaczej ich nie potrafię nazwać, to były dzieciaki) przymarzniętego do podłoża i łapiącego choć odrobinę ciepła od koksownika, jest podanie mu czegoś gorącego.

Żołnierze nie uwierzyli chyba w historie o tym, że Solidarność chce ich wytruć, i przyjmowali te skromne dary z wdzięcznością. Nikomu się nie przelewało, każdy kombinował, organizował, wyszarpywał towar ze sklepu, a potem przy pomocy piętrowych barterów uzyskiwał upragnioną linkę do sprzęgła czy wózek dziecięcy. Ale i tak w tej wszechogarniającej Polskę chujozie, ludzie nie dali złamać w sobie najprostszych odruchów przyzwoitości. Fajne to dla mnie było. Że stoi sobie armia, która ma mnie bronić przed wywrotowcami z Solidarności opłacanymi sowicie pieniędzmi reakcjonistów z Bonn i CIA, a mieszkańcy Krasnegostawu podchodzą do tej armii i pomagają jak mogą.

Fot. Internet
ZOMO wyglądało tak. Porównajcie sobie z tymi ziomkami, którzy stali 16 grudnia 2016 pod Sejmem. Powinniście zobaczyć różnicę. Fot. Internet

Dlatego mam taką sugestię, żeby w trakcie odbywających się aktualnie protestów, nie krzyczeć na Policję ‚ZOMO’ albo ‚gestapo’ (zwłaszcza, że na razie nie dają powodów do takich epitetów), tylko się spytać, czy mogą przyjąć od nas coś gorącego do picia, albo jakieś jedzenie. My sobie w każdej chwili możemy z takiego protestu wyjść, podskoczyć do knajpy, wypić herbę i wrócić do krzyczenia. Oni takiego luksusu nie mają. To tyle.

Fot. Internet
A tak wyglądało Gestapo. Ponownie, powinniście zobaczyć różnicę. Fot. Internet

I jeszcze takie post scriptum, dopisane przez życie. W 1994 roku stałem w kolejce społecznej po akcje. Pod bankiem na Placu Inwalidów. Jednego dnia mijająca mnie pani warknęła na mnie ‚do pracy by się pan wziął’. Odparłem, że właśnie pracuję, bo za stanie pobierałem tłuściutką pensję. Następnego dnia pani się już do mnie uśmiechnęła. Kolejnego zaczął padać deszcz, moja kurtka utraciła nieprzemakalność po dwóch godzinach, kwiecień wczesny był dokoła, więc przez pozostałe 6 godzin delirycznie się telepałem, bo nie było się gdzie schować. I ta pani znowu mnie minęła, zatrzymała się i spytała czego bym się napił. Palnąłem, że kawy gorzkiej i zapomniałem o temacie. Pół godziny później zeszła z termosem. Tak byłem zdziwiony, że pierwszy kubek prawie wylałem sobie na nogi. Pogadaliśmy jakieś pół godziny o życiu i inwestycjach w akcje. Następnego dnia znowu padało, i znowu dostałem od niej kawy. A potem brałem już zmiany od 22 do 6, i się przestaliśmy spotykać. Fajnie jest dostać od kogoś coś gorącego w sytuacji, gdy masz początki hipotermii.

11 myśli na temat “What would Brian Boitano do?”

  1. Właśnie, właśnie. IMO lepsze w takim wypadku jest krzyczenie „Policjanci, chodźcie z nami” czy coś, niż wyzwiska.

  2. W ogole to w IIIRP, jako odreagowanie po PRL, prawo do protestu publicznego jest traktowane wrecz z wieksza rewerencja niz w wiekszosci dojrzalych demokracji. Polska policja naprawde traktuje demonstrantow w KOD w bialych rekawiczkach w porownaniu z tym co w USA robi sie demonstrantom ze Standing Rock: https://www.theguardian.com/us-news/2016/nov/22/dakota-access-pipeline-protester-seriously-hurt-during-police-standoff-standing-rock
    To co brytyjska policja zrobila przed wizyta premiera Chin w Londynie w Polsce byloby uznane za powtorne przyjscie Kiszczaka: http://www.reuters.com/article/us-china-britain-dissidents-idUSKCN0SH1DI20151023 (Reuters nie pisze o tym, ze oprocz aresztowan Met Police wreczyla wielu Chinskim dysydentom zakaz zblizania sie do Downing Street na okres wizyty).

    1. W ciągu ostatniego roku byłem na kilku manifestacjach. Za każdym razem Policja zachowywała się wzorowo. W piątek była nerwówka, bo ściągali ludzi siedzących na chodniku, i jakkolwiek rozumiem zdenerwowanie akcją bezpośrednią, tak krzyczenie na policjantów ZOMO zniesmacza. Bo ja pamiętam co to było ZOMO. ZOMO zostawiłoby po tej manifestacji wybite zęby, wiadra krwi i wbiłoby protestujących w ziemię. Więc jednak baczmy proporcją.

      1. Polacy w ogole nie doceniaja swojej demokracji. W porownaniu z krajami Zachodu, gdzie system zostal przez stulecia skalibrowany tak, zeby w ramach ustroju demokratycznego zmaksymalizowac wplywy elit na polityke, w III RP „glos ludu” mial na ogol decydujaca role. Jezeli panstwo polskie szlo w kierunku ktory nam, w naszym babelku blogosfery lewicowo-liberalnej, sie nie podobal, to na ogol dlatego, ze w spoleczenstwie przewazaly inne tendencje (np. tradycyjny katolicyzm przemieszany z fascynacja kapitalizmem a’la serial „Dynastia”). PiS tez, przy wszystkich swoich wadach i deptaniu paragrafow, ma nadal solidny mandat zaufania spolecznego (co pokazuja wszystkie sondaze jakie widzialem).

        Dlatego model aktywnosci politycznej „wpinamy oporniki i stawiamy opor tyranii” jaki lansuje KOD i liberalne media, nie ma sensu. Nie musicie przekonywac wladzy. Musicie przekonac te kilkadziesiat % spoleczenstwa ktore ja popiera.

        Dlatego najwiekszym bledem jaki robi obecnie opozycja jest skupianie sie na takich mykach jakie PiS robi w Sejmie. Ludzie ktorym dochod rozporzadzalny skoczyl o kilkadziesiat % w gore dzieki programowi 500+, wyciagajac ich ponad kreske ubostwa i dajac po tylu latach beznadziei jakas nadzieje na lepsz jutro, maja serdecznie w dupie w ktorej sali na Wiejskiej PiS uchwala budzet. Naprawde.

        Opozycja powinna zrobic tak:
        1. uderzec sie mocno w piersi i powiedziec „tak, PiS ma racje ze pod rzadami PO wladza zaniedbala cale masy spoleczenstwa ktore nie radzily w sobie w kapitalistycznej IIIRP rownie dobrze co bankierzy z Warszawy; tak, PiS ma racje ze panstwo powinno mocniej akcentowac interesy narodowe na arenie miedzynarodowej i mocniej angazowac sie w stymulowanie rozwoju gospodarczego; tak, PiS ma racje ze trzeba dokonac redystrybucji dochodu od bogatszych do ubozszych”
        2. obiecac, ze kiedy dojdzie do wladzy, to nie ruszy tych programow redystrybucyjnych ktore PiS uruchomil i zapewni ich dalsze dzialanie
        3. dopiero wtedy powiedziec „ale wiecie, jezeli polskie wladze nadal beda kompromitowac Polske przed najblizszymi sojusznikami militarnymi i partnerami ekonomicznymi, oslabiac pozycje naszego kraju w UE, to wasza nadzieja okaze sie plonna a poprawa losu chwilowa” itd.

        Dopoki PO, Nowoczesna.pl i KOD robia za obroncow ancien regime, dopoty ich szanse na wygranie tego starcia sa rowne szansom Ludwika XVI na wyrok uniewinniajacy w procesie przed Zgromadzeniem Narodowym. Czasy sie zmienily, albo to zrozumieja, albo zgina.

      2. No ja akurat mam doświadczenia z policją takie sobie. 😉
        Żeby nie było – tam gdzie chodziło o naprawdę ostre akcje to były starcia, w których było sporo kibolki i dresiwa (żeby nie było, nie zaliczam się do powyższych grup 😉 ), więc wiadomo, że na potulne niewiniątka nie trafiło (aczkolwiek ja byłem szarpany za stanie w miejscu a gdybym nie zastosował się raz do miłego „wypierdalać, bo wam zajebię” to raczej bym oberwał pałą), ale też ewidentnie policja mogąc pewne rzeczy rozwiązywać na spokojnie, nie zaogniając sytuacji robiła naprawdę wiele, by i tak wściekły tłum sprowokować. No bo policjant w cywilu (sam wykrzyczał, że jest z policji, wątpiłbym w to, gdyby nie wszedł minutę później do zamkniętego i oblężonego posterunku) plujący na zdjęcie chłopaka, który zginął na komisariacie (i napluł na oczach jego krewnej czy przyjaciółki, z tego co zrozumiałem) to dość mocna akcja (ogólnie dziwny koleś, krzyczał jednocześnie coś o Żydach, że policje trzeba szanować i wszedł na komisariat), deptanie po ustawionych przed komisariatem zniczach, pałowanie człowieka, który próbował się dowiedzieć co z aresztowaną siostrą, groźby karalne wobec stojących z boku ludzi… Ogólnie to co się działo na Trzemeskiej we Wrocławiu w tym roku (żeby nie było – nie neguję przemocy z drugiej strony, chociaż jak na zadymach, które widziałem z trybun na stadionie – jak wychodziły białe kaski, to najgłośniejsze kinderdresy całą masą dawały w długą, przezabawny widok za każdym razem 😉 ).

        Swoją drogą – w sytuacji, w której na komisariacie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach człowiek, oczekiwałbym następnego dnia konferencji prasowej w komendzie, na której złożono by kondolencje rodzinie zmarłego, zapowiedziano śledztwo prowadzone przez zewnętrzną prokuraturę oraz przygotowano miejsce przy komisariacie na składanie zniczy i kwiatów. A była buta, prowokacje (w tłumie było trochę tajniaków, widziałem ich w akcji), usuwanie zniczy, deptanie po nich itd.

        Inny przykład – protest lokatorów, sprzedanych (w dość niejasnych okolicznościach dość niejasnym ludziom, sam mieszkałem w tym budynku) razem z kamienicą. Starsi ludzie, średnia wieku koło 60. Bezradni, pogardzani, razem z nimi garstka aktywistów, w dużej mierze drobnych kobiet. Chcieliśmy dać pismo do urzędu miasta. Wezwano 4 radiowozy, wysypało się z nich kilkunastu policjantów, uniemożliwiając wejście do urzędu (ostatecznie wpuszczono jedną osobę). Było to akurat kilka dni po śmierci Jolanty Brzeskiej, więc mieliśmy mały transparent na jej temat i dwa znicze. Reakcja policji? Zabierajcie to, to nie cmentarz. Ale kiedy grupa napakowanych osiłków z firmy ochroniarskiej (jeden z nazistowską dziarą) uniemożliwiała strajkującym pracownicom (panie w średnim wieku) wejść na teren zakładu do toalety (miały do tego prawo a stały tam już ładnych parę godzin) i wezwano w związku z tym policję (bo łamano prawo) przyjechał jeden pan (po kilku wezwaniach o ile pamiętam, ale ręki nie dam uciąć, bo nie ja dzwoniłem), popatrzył i pojechał. Do tego sytuacje, w których np. spisywano wszystkich uczestników pokojowej pikiety pod sklepem ale kompletnie olano grupę pijących i sugerujących spuszczenie nam wpierniczu dresów, są w zasadzie codziennością. 😉

        Co kibolstwa mi daleko, jestem z drugiej strony barykady, ale też na własne oczy widziałem policjantów, którzy podbiegali do leżącego na ziemi gościa, który próbował uspokoić awanturujących się (sprzedawał kiełby na stadionie) i zaczęli ładować do niego gumówkami.

        Ja nie mówię, że w przypadku tego co się teraz dzieje policja zachowuje się na poziomie ZOMO, bo wierzę, że nie i sam nieraz byłem świadkiem sytuacji, w których, także wobec protestujących ludzi policjanci zachowywali się wporzo (co najmniej raz, gdyby nie policyjny kordon, który pilnował sytuacji cały do domu bym nie wrócił, tylko został razem z resztą pikiety zdemolowany przez marsz idących z pochodniami Prawdziwych Polaków 😉 ). Po prostu chciałem przedstawić to jak wyglądają moje doświadczenia z przedstawicielami tej organizacji i jak byłem, jako obywatel tego kraju, który nie zachowywał się w żaden agresywny sposób traktowany przez funkcjonariuszy i jak byli przez nich traktowani ci, którym i tak już dokopano najmocniej (to o poszkodowanych pracownikach i lokatorach, nie kibolce, żeby było jasne 😉 ). Jasne, w przypadkach, które znam z autopsji to nie jest brutalne rozbijanie pokojowych akcji, ale jednak wzorowa postawa to była rzadkość (z mojego punktu widzenia przede wszystkim ta akcja, gdzie żywy bym do domu nie wrócił, chociaż słyszałem różne opinie o tym dniu 😉 ).

        1. „Swoją drogą – w sytuacji, w której na komisariacie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach człowiek, oczekiwałbym następnego dnia konferencji prasowej w komendzie, na której złożono by kondolencje rodzinie zmarłego, zapowiedziano śledztwo prowadzone przez zewnętrzną prokuraturę oraz przygotowano miejsce przy komisariacie na składanie zniczy i kwiatów.”

          Tak sie robi w krajach bardziej rozwinietych, po czym instytucje dzialaja tak, zeby jak najbardziej kryc sobie tylki nawzajem. „We’ll make an inquiry” to standardowy wstep do kazdego cover-up w UK.

          Ze nie wspomne juz o tym, co robi policja amerykanska, zwl. kiedy masz niewlasciwy kolor skory.

          Ogolnie to mi chodzi o to, ze Polacy naprawde nie doceniaja tego co maja.

          1. Nie no, ja nie neguję tego, że w ten sposób bardzo łatwo przykryć taką sytuację. Ale jednak można uniknąć dzięki temu kilkudniowych zamieszek na jednej z głównych ulic wielkiego miasta. 😉

            Czy nie doceniają? Przepraszam, ale trochę brzmi to dla mnie jak klasyczne „a mógł zabić”, a to średnio mnie przekonuje. Jasne – warto mieć tego świadomość, ale nie uważam za właściwe obniżania przez to swoich wymagań, względem pewnych instytucji.

    1. Tam gdzie znam autora, tam podpisuję. Jeżeli ciśniesz się o tzw. obrazek wyróżniający, to nie ma opcji, żeby info o autorze wyświetlało się poniżej niego, znajdziesz je dokonując inspekcji elementu. Aczkolwiek będę musiał rozważyć podpisywanie zdjęć z obrazka wyróżniającego na końcu tekstu, bo faktycznie słabo to wygląda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *