Z kamerą wśród zwierząt 10

Wtem

Ostatni tydzień przyniósł tyle ciekawych wydarzeń, że już w poniedziałek zacząłem się zastanawiać, czy nie żyję przypadkiem we śnie wariata. Okazało się, że nie, bo ten sen wariata to po prostu Polska. Postęp odjeżdża ze stacji i puszcza się poręczy. Zapraszam.


Pamiętacie, jak tydzień temu pisałem o umowie między fundacją pana Rydzyka a Ministerstwem Kultury? No to miło mi donieść, że podpisali. Ale wyjebali nas nie na 100 baniek a tylko na 80, więc jest luz.


Panu premierowi, byłemu bankowcowi, który świetnie sobie radzi z cyframi, znowu się popieprzyło. 19 czerwca podczas rozmowy z Angelą Merkel palnął, że w Polsce przebywa 25 tysięcy Czeczenów. Powtórzył tę nieprawdę podczas debaty w College of Europe 25 czerwca 2018. Zagrał na alibi, bo podobnie jak tekst “milion uchodźców z Ukrainy”, ma to być wytłumaczenie odmowy przyjęcia uchodźców z relokacji oraz brak jakiejkolwiek polityki migracyjnej i integracyjnej. A faktycznie Czeczenów w Polsce jest około 4 tys.

Premier mija się z prawdą nie bez udziału świadomości po raz kolejny. Podawał liczby z dupy na temat wysokości waloryzacji rent i emerytur, świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych, korzyści dla budżetu wynikających z uszczelnienia VAT czy wspomnianych milionach Ukraińców. Najgorsze jest to, że nikt mu nie wytyka tych kłamstw. A nie, wróć. Jeszcze gorsze jest to, że on kłamie zupełnie świadomie i mu to najwidoczniej zupełnie nie przeszkadza.


Ustawa o IPN. Pamiętacie gównoburzę? No właśnie. Rząd PiS postanowił trzasnąć pięścią w stół, wstać z kolan jeszcze energiczniej, odrzucić pedagogikę wstydu i w ogóle nie dać się chujom z zagranico. Odrzucaliśmy tak ambitnie, że PiS w rekordowym tempie znowelizował ustawę a długopis prezydencki złożył podpis. Jakieś osiem godzin im to chyba zajęło maksymalnie. Efekty są takie, że mamy wszystkie sklepy w pobliżu poobrażane i na zakupy musimy jeździć do Jekaterynburga. Ale to akurat małe miki. Największym sukcesem rządu jest rozpropagowanie na cały świat terminu “polish death camps”. Jeszcze żaden projekt nie miał takiego wsparcia ze strony PiS i nie odniósł takiego sukcesu. Rozpiera mnie duma z faktu bycia Polakiem.


Z ostatniej chwili: kandydat na prezydenta Warszawy, Jaki Patryk, znowu się pierdolnął. Tym razem pokasztaniły mu się mosty i poprowadził obwodnicę Śródmieścia przez Most Poniatowskiego zamiast Łazienkowski. To piękna wizja, takie samochody mijające Śródmieście, jadąc przez Śródmieście.


Pani senator Anna Maria Anders jest pełnomocniczką rządu ds. dialogu międzynarodowego. Swoją drogą zajebiście nam ten dialog wychodzi. No i pani senator Anna Maria musi latać, bo przecież dialog międzynarodowy prowadzi się zagranico, duh… Więc od stycznia 2016 do kwietnia 2018 wylatała 611 tys. złotych. Odbyła w tym czasie 37 podróży zagranicznych, w tym 15 do USA. W Stanach spędziła w sumie 170 dni. Na ten przykład w październiku 2016 roku była tam na wizycie trwającej 22 dni.

Ja mam ze swojej strony pytanie do mieszkańców Białegostoku, gdzie pani senator została wybrana. Była u was? Coś wam załatwiła? Jakoś pomogła regionowi? Jak się z tym czujecie? W zasadzie to wypada zapytać, co załatwiła dla Polski w ramach dialogu międzynarodowego? O, wiem. Dobre przyjęcie na świecie ustawy o IPN.


Prezydent Duda Andrzej poskarżył się Krajowej Radzie Tego i Owego na telewizję polską. Nie powiedzieli o jego fantastycznym pomyśle referendum konstytucyjnego. Bo widzicie, Rada ma niby „stać na straży interesów odbiorców oraz zapewnić otwarty i pluralistyczny charakter telewizji”. I prezydent żąda wyjaśnienia tej sytuacji. Ustawa o KRRiT narzuca na media publiczne obowiązek, by „rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą”, „sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej”.
Śmieję się tak głośno, że zaraz mi dupa odpadnie.


PiS jest partią, która jest ludziom gotowa nieba przychylić. Albo zatrzymać pociąg na stacji nierozkładowej. Dyrektor Departamentu Kolejnictwa zatrudnił u siebie kolegę. Kolega, pan Janiak Przemysław, z wykształcenia teolog, chciał się sprawdzić w biznesie i szukał sobie miejsca. Znalazł. No ale z dojazdami przypał, bo Janiak Przemysław mieszka w Mrozach. I on ma bardzo dobre połączenie…

Nie aż tak dobre, więc pan dyrektor Buczyński Tomasz zabezpieczył mu dojazdy do pracy w ten sposób, że pociąg TLK relacji Terespol-Warszawa zaczął się od czerwca ubiegłego roku zatrzymywać w Mrozach. Żeby ludziom było wygodniej. No i okazało się, że z tej linii korzysta mnóstwo osób. Konkretnie wypada pół osoby na jedno zatrzymanie pociągu. A wy co, biedaki? Dalej do pracy autobusami podmiejskimi, które albo podjadą, albo nie? Nawet mi was nie żal.


Była premiera Szydło Beata dała głos w Trójce w sprawie faktury za wizaż na marne 49 tysięcy ziko. Stwierdziła, żeby się w ogóle wszyscy od nich odpierdolili, bo NIK nie zgłosił zastrzeżeń pokontrolnych, więc prawo nie zostało złamane. Gdy dziennikarka Trójki stwierdziła, że wg NIK taka usługa powinna kosztować tauzena a nie pięć dych, była premiera odparła: “To są decyzje, które jeszcze pewnie w jakiś sposób trzeba będzie uporządkować”.
Tak trzeba żyć.


Pan Rydzyk Tadeusz stwierdził, że władza obecna mu ostatnio nie pasuje i nie będzie na nią głosował. Co się nie spodobało biznesmenowi? Odwołanie Szyszki Jana, z którym liczyła się Ameryka, Arabia Saudyjska, Rosja. Nierozwiązany problem aborcji. Telewizja publiczna, w której pokazują gejów i rozwody. Szef MSZ Czaputowicz Jacek też się nie podoba. Pytania referendalne Dudy Andrzeja, a konkretnie jedno, które wprowadza UE jako część polskiej Konstytucji. No i szkolnictwo wyższe nie podoba się panu Rydzykowi Tadeuszowi, gdyż na uniwersytetach jest gender. Siedzącego w studio Macierewicza Antoniego tak zamurowało, że nic nie powiedział.

Jednakowoż myślę, że pan Rydzyk Tadeusz będzie jednak głosował na PiS i Dudę Andrzeja. W końcu Gliński podpisał umowę i dostanie swoje osiemdziesiąt baniek.


Z ostatniej chwili: IPN postanowił podziękować wolontariuszom, którzy pomagali w poszukiwaniu szczątków ofiar zbrodni komunistycznych. Podziękowanie przybrało ciekawą formę. Wolontariusze dostali fiolki z ziemią pochodzącą z jam grobowych z kwatery Ł na Powązkach. Trochę boję zapytać się o cokolwiek.


Niektórzy z polityków PiS poczuli się zmęczeni pracą dla Polaków, tych skurwieli niewdzięcznych i postanowili wykatapultować się do Brukseli, żeby już na miejscu osłabiać Unię od wewnątrz. Na przykład poprzez branie diet. Ofertę startu dostali następujący towarzysze i towarzyszki: Jurgiel Krzysztof, Szydło Beata, Kuchciński Marek, Kempa Beata, Waszczykowski Witold, Terlecki Ryszard, Mazurek Beata, Zalewska Anna i ponoć Ziobro Zbigniew.

Nie będę złym człowiekiem i nie spytam się, jakie kompetencje do reprezentowania Polski w Parlamencie Europejskim mają ci ludzie. Natomiast na pewno ten zaciąg stworzy tam świetną trupę cyrkową.


Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do tego, czym stał się KRS, to może się ich wyzbyć. Oddam głos jego przedstawicielom:

„KRS opiniuje negatywnie ustawę o związku partnerskim i zgłasza uwagi wskazujące, że projektowane zmiany mogą naruszać konstytucję”

“To jest przedsięwzięcie szeroko zakrojone, tworzące konkurencję dla rodziny w ujęciu konstytucyjnym, ale jednocześnie – jeśli przyjrzeć się uzasadnieniu – jest to dopiero początek drogi. Kolejnym krokiem ma być doprowadzenie do sytuacji pełnego zrównania tego rodzaju związków i nadania im takiego charakteru jak rodzina. Trudno w tym założeniu nie widzieć pewnego rodzaju budowy „Nowego wspaniałego świata”, o którym pisał Aldous Huxley.”

Oraz najlepsze.

„Polska jest demokratycznym państwem prawa, ale kultury chrześcijańskiej”.

Opinia o ustawie została przegłosowana jednogłośnie. To jak mówicie? Polska krajem neutralnym światopoglądowo?


Z ostatniej chwili: posłanka Krynicka Bernadeta dała znowu głos na temat protestu osób niepełnosprawnych.

“Wszyscy to widzieli. Byliśmy świadkami agresji matek, wręcz transu kobiet, które powinny się spalić ze wstydu. Chciały w tak agresywny sposób wywiesić transparent, którzy notabene przyniosła im opozycja. Przecież ten strajk podsycany i zainspirowany był przez opozycję.”

Było coś jeszcze o chorobie psychicznej, ale zrzygałem się na klawiaturę i musiałem awaryjnie wyłączyć komputer. A potem nie odważyłem się już wrócić do filmu z obrad komisji.


Z ostatniej chwili: słupscy radni PO i PiS stanęli ramię w ramię i nie udzielili absolutorium w sprawie wykonania ubiegłorocznego budżetu prezydentowi Robertowi Biedroniowi. Komisja rewizyjna Rady Miasta pozytywnie zaopiniowała uchwałę w tej sprawie. Jak powiedział przewodniczący klubu radnych PO, Lange Jan, “w zestawieniach i słupkach wszystko wygląda pięknie i można powiedzieć, że to był dobry rok dla prezydenta Biedronia. Jednak my postanowiliśmy głosować w tej sprawie zgodnie z sumieniem”.
Co ma sumienie do wykonania budżetu, zapytacie. A z tym tematem to już do radnych PO ze Słupska.


Na koniec miałem pisać o przesłuchaniach na ławników Sądu Najwyższego, ale nie napiszę, bo wszyscy tę ohydę widzieli. Kolejna, zdawałoby się nieprzekraczalna granica, została przekroczona bez najmniejszej żenady.

Wyborcy PiS muszą być teraz z siebie zajebiście dumni. Pozdrawiam ich wszystkich.

4 myśli na temat “Z kamerą wśród zwierząt 10”

  1. – E ziom, Mistrz Teklak ma stronę!
    – No wiem, bloga ma.
    – Sam jesteś blogama, stronę ma mówię, zoba.
    – Ojacie, ma.

    Fik-klik, przejdź do pierwszej wrzuty, czytaj dalej. Czytałem, a w miarę przeklikiwania oczy mie się kwadratowe robili, a potem wypadli i pod szafę poturlali. Podniesłem, wetkłem i czytał żem dalij.

    Od streszczeń szczerbizmów kukałem mniej lub bardziej namiętnie w poczynania Mistrza. Ba, dzieliłem się z nieuświadomionymi braćmi w wierze, bierzcie i rżyjcie z tego wszyscy, to jest bowiem Słowo Pisane, które przed was świnie niegodne będzie wydane. Potem, jako rzekło się wyżej, trafiłem tutaj i przestałem rozumieć. Początkowe wpisy, kulinarne, kulturowe, kocie – toć to Mistrz sam on, termin „kałszkwał” jako zamiennik plebejskiej „gównoburzy” rozmontował mi szyszynkę na atomy, na atomy, na atomy. Na atomy! Ale dalej? Polityka taka, śmaka, zieloni, czerwoni, sraczkowaci w kratkę, my na barykadach, oni tam gdzie ZOMO, my, wy, was, nas. Polaryzacja bezwarunkowa, czarne i białe, pośrodku tylko ziemia niczyja, na niej jeno psi wyją, włócząc trupy. Doprawdy Reinmarze, gdzież symbol kielicha i czemuż na piersi jeszcze nie naszyty?

    Fanatyzm ma tę niepokojącą właściwość, że daje proste, jasne, oczywiste opowiedzi na wszystkie pytania, rozwiewa wątpliwości, wskazuje rubież i sukinsynów niegodnych ocalenia. Mniejsza o kolory sztandarów, jak mi wyjaśnił dobitnie pewien dalszy znajomy znajomego, biegający swego czasu w barwnym szaliku – chodzi tylko o to, żeby mieć się z kim napierdalać.
    Fanatyczne wpisy kolarskie Mistrza kwitowałem parsknięciem i jak pokazał tutejszy wpis o osobistym jeżdżeniu samochodem – miałem rację. Rozpędzonego rowerzysty zwyczajnie można nie zauważyć, Mistrz raczył nie być tego świadom, cisnąc dotąd na dwóch zamiast na czterech kółkach. Traktowałem pełne oburzenia masońsko-cyklistowskie wpisy jako ciekawy folklor. Do Warszawy służbowo czy prywatnie zaglądam tylko jak absolutnie muszę, nazwy ulic czy dzielnic nic mi nie mówią, prowadzi mnie Krzysztof Hołowczyc.
    I może dlatego, gdy z kociołka cyklisty zeszła para fanatyzmu, trzeba było zastąpić próżnię jakimś innym pierdolcem. Niestety padło na politykę i istną oPiSesję, której przejawy oglądam z głębokim rozczarowaniem, że teraz u Mistrza jest tak jak wszędzie. Przyczyn nie pojmuję ani nie umiem wyjaśnić, jestem elektrykiem przemysłowym od grzebania w maszynach, nie fachowcem od grzebania w ludzkich głowach. Z maszynami zazwyczaj wiadomo z grubsza, co jest grane.

    Być może przeoczyłem gdzieś taką informację, ale jeśli to co czytam jest po prostu pracą publicysty na określonym żołdzie konkretnej opcji, to w sumie całkiem dobre wieści. Sam robiłem różne rzeczy dla pieniędzy, niektórych do tej pory się wstydzę, ale cóż, z czegoś rachunki trzeba płacić, na Panią Rzeczywistość nie ma cwaniaka. I pęta się tylko takie małe kudłate stworzonko o wdzięcznej ksywie „Niepokój”, podpowiadając że to jednak z własnej nieprzymuszonej woli to wszystko, i to już nie jest dobra wiadomość.

    No i żeby nie było tak całkiem czerstwo, to chciałbym zadedykować Mistrzowi melodię. Graj, muzyko!

    1. Dobre, dobre. Nie wiem gdzie płacą za wpisy na blogu, ale jak ty wiesz, to daj znać. Chętnie przytulę trochę gumowych szekli od Sorosa.

  2. Jest mi bardzo smutno jak to czytam wszystko. Trochę wkurw, trochę smutno. A przez akcję z Biedroniem to mi czasami noga drga do tej pory. I powieka trochę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *