Piekara wyklęty prawem wilka

Gewałt okrutny, bo Piekara ma zapłacić PÓŁ MILJONA ZŁOTYCH. PÓŁ MILJONA! DOSTAJESZ AWANS SKURWYSYNU! JEBANY AWANS!

Piekara wyklęty prawem wilka
Tu obrazek, z którego pochodzi powyższy tekst. Wolę dmuchać na płatki śniegu (rys. Jakub Dębski aka Dem, http://demland.info/)

Nie pierwszy raz Jacku niepokornemu wyrwał się z krtani chujowy tekst. Wcześniej nawywijał z nagrodą Zajdla i nałgał na temat Witka Siekierzyńskiego. Głową Borysa Budki chciał tłuc tak długo o mur, aż by się mózg wylał, ot, taki śmieszek.

Jacku postanowił podzielić się również swoimi światłymi myślami na temat Doroty Wellman. Nie spodobało mu się, że popiera protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej i wyrzygał taką oto laurkę.

Piekara wyklęty prawem wilka

Wellman chyba się trochę wkurwiła, a może postanowiła po prostu dać Jacku nauczkę, tego nie wiem. Dość powiedzieć, że odbył się proces i literat Piekara dostał PÓŁ MILJONA KARY ZA WOLNOŚĆ SŁOWA!!!

W ogóle cała akcja była hilaryjna. Nie odbierał zawiadomień z sądu, bo ten wysyłał je na adres jego zameldowania a Piekara się tłumaczył, że on tam nie mieszka i że ta pani przyszła w tym futrze. Tłumaczenie, że się gdzieś nie mieszka i dlatego się nie odbiera zawiadomień o procesie i rozprawach rozbawiło sąd i wszystkich ludzi mających mózgi, do łez. No bo jakby nieodbieranie korespondencji dawało immunitet, to mielibyśmy zajebisty burdel w tym archeo. Aha, o wysyłce na adres zameldowania mówi sąd, literat twierdzi, że taki chuj, on tam nigdy nie mieszkał a adres sąd wyssał z brudnego palucha. Nie przestawił jednak dowodów, że mieszka gdzie indziej a w innym pokrzywdzonym wywiadzie twierdzi, że jednak kiedyś tam mieszkał, ale już nie mieszka. Więc ja się jednak przychylę do wersji sądu.

Wyrok też skandal, PÓŁ MILJONA ZA WOLNOŚĆ SŁOWA!!! I co ciekawe, literat mógł go na luzie uniknąć, kasując feralny wpis i przepraszając za niego Dorotę Wellman. Ale pewnie stwierdził, że nikt mu nie będzie groził, nie usunął, nie przeprosił i teraz zabuli PÓŁ MILJONA ZA WOLNOŚĆ SŁOWA, SKURWYSYNU!!!

Tyle, że niekoniecznie.

Koszty wyglądają bowiem następująco:

– wpłata 25 tys. na cel charytatywny

– 6 tys. kosztów procesu

– przeprosiny w dwóch zasięgowych pismach, podobno w tym przypadku sąd w wyroku podał bardzo szczegółowe informacje dotyczące tytułów, formatów i częstotliwości ukazywania się przeprosin.

I to ostatnie Piekara wyliczył sobie na 427 tys. złotych.

Sąd okazał się być prawdziwym zwyrolem i powiedział „Piekaro, emituj całą trzecią stronę w piątkowej Wyborczej (289 500 zł) i trójkę w czwartkowym Fakcie (185 000 zł). Wtedy faktycznie, wychodzi pół miliona. Mam jednak wrażenie, że nawet jeżeli sąd podał format, to nie wnikał na której ma to być stronie i w jaki dzień. Ergo mówienie o PÓŁ MILJONIE ZA WOLNOŚĆ SŁOWA jest prawdopodobnie taką samą prawdą jak to, że Franz miał strzelać do papieża.

No bo popatrzmy. Według słów Piekary sąd wskazał tytuły, formaty i częstotliwość ukazywania się reklam. Według mnie częstotliwość oznacza w tym przypadku jedna w tym tytule, druga w tym. Jeżeli sąd wskazał faktycznie Fakt i GW, to zamiast płakać jak mała dziwka bez szkoły, Piekara powinien walnąć czarno-białe przeprosiny na stronach redakcyjnych w sobotę, co będzie go kosztować w GW 82 500.

W Fakcie może z kolei przycelować w wydanie wtorkowe, środowe albo sobotnie i za jedną stronę w drugiej połowie pisma zapłacić 90 000 zł.

Jeżeli sąd stwierdził, że Fakt jest mało poważnym i jeszcze mniej poważanym tytułem, i wskazał Rzepę, to Piekara ma jeszcze luksusowiej, bo tam odległa strona redakcyjna kosztuje 72 400 zł. A jak wyemituje reklamę w wydaniu sobotnio-niedzielnym to ma z cennika automatyczny rabat 20%. Czyli 57 920 zł.

Właśnie, rabat.

Po działach reklamy wszystkich firm krążą legendy o kliencie, który zapłacił za reklamę kwotę cennikową. Nikt go nigdy nie widział, ale poszukiwania tej mitycznej istoty trwają nieustannie. Niech mnie koleżanki i koledzy pracujący w sprzedaży poprawią, ale wydaje mi się, że klient z ulicy bez jakiegokolwiek skilla negocjacyjnego, może według mnie liczyć na jakieś 10% rabatu za to, że w ogóle chce się ogłaszać jak zwierzę w papierze.

Załóżmy, że literat Piekara ma takie umiejętności negocjacyjne jak potrafi w twittera i dostał z litości 10%. Co oznacza, że za emisje w GW i Rzepie (tutaj dali mu tylko 20% za weekend) zapłaci 132 170 zł.

Razem z kosztami procesu i charytatywką wyjdzie mu w sumie 163 170 zł. No ale PÓŁ MILJONA ZIKO ZA WOLNOŚĆ SŁOWA brzmi lepiej i bardziej sensacyjnie, nie?

Mógłbym tak sobie siedzieć i liczyć długo, ale bez szczegółowych danych nie ma to sensu. A jeżeli sąd nakazał konkretne tytuły, formaty, strony i dni tygodnia, to Piekarze zawsze zostaje negocjowanie rabatu ze sprzedażą zamiast krzyczenia na pół internetu o PÓŁ MILJONA ZIKO ZA WOLNOŚĆ SŁOWA.

I ja bym nawet się tak nie natrząsał z literata gdyby nie fakt, że ten człowiek był naczelnym w magazynach Click! Fantasy, Fantasma i Fantasy oraz dziennikarzył w Świecie Gier Komputerowych, Gamblerze i Click! I jako taki, powinien o rynku prasy wiedzieć cokolwiek.

A przede wszystkim powinien odbierać awiza.

24 myśli na temat “Piekara wyklęty prawem wilka”

  1. No, ale czy temu kolesiowi ktos da rabat? Niby dlaczego mieliby? Bo taki mily i sympatyczny, czy dlatego ze jak nie dadza, to sobie pojdzie do konkurencji albo poczeka na wyprzedaz?

    1. Reklama prasowa ledwo dyszy, gdybym opowiedział ile płaciliśmy za reklamę, to byś nie pytał, czy ktoś mu da rabat, tylko ile go dostanie. Rozmowa „to za ile naprawdę mi to pani/pan sprzeda” jest standardem.
      Chociaż teraz, jak zostało popłakane na pół internetów, to redakcje pism mogą usztywnić stanowisko. W takim układzie proponuję Piekarze, żeby sam nie szedł negocjować, tylko wysłał swojego przedstawiciela, który załatwi to za niego.

    1. No jeżeli on tam polazł i się zaczął dopytywać ile będzie go kosztować przepraszanie zgodnie z harmonogramem sądu, to zasłużył na te pół bańki jeszcze bardziej. A negocjowanie kosztów jest dopuszczalne w każdym przypadku, niech się Piekara choć trochę w tej sprawie przyłoży i postara po tym, jak dał dupy na każdym innym froncie.

      1. Teklaku, ale jakie negocjacje? Przecież gość który MUSI to ogłoszenie kupić bo sąd mu nakazał ma zerową pozycję negocjacyjną.

              1. No właśnie tak dopytuję, bo w wyroku z tego co wiem były jeszcze przeprosiny na www Wyborczej i ciekaw jestem jak to się ma do ceny.

                1. Ok, dokopałem się do oświadczenia sądu ws. wyroku dla Jacka P.
                  Teraz tak: dostał tam faktycznie przeprosiny w Wysokich obcasach ale i „do złożenia oświadczenia w formie ogłoszenia na stronie głównej serwisu internetowego „Wyborcza.pl” pod adresem http://www.wyborcza.pl, widocznego przez nieprzerwany okres 72 godzin od daty zamieszczenia, jako integralna część strony internetowej, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się niniejszego wyroku;
                  „. Wg cennika Agory takie cudo to 100k za dzień roboczy albo 80k za każdy dzień weekendu, chyba, że interpretuję ten cennik źle?

                  300 koła to nie pół miliona, ale nadal sporo….

                  Wyrok tu
                  http://bip.warszawa.so.gov.pl/artykul/113/3252/komunikat-w-sprawie-xxv-c-1810-16

  2. Ostatnio ciągle obija mi się o uszy ta afera, która mnie głównie śmieszy. Czytałam kiedyś Piekarę, ale uznałam że jego książki są raczej bezwartościowe i nie ma sensu marnować na nie czasu, więc nie mm powodów, żeby się angażować osobiście. A nie chce mi się rozpaczać nad tym, jakimi debilami są ludzie, bo wiadomo, że jest to działanie bezskuteczne.
    Piekarze się należało, czytałam gdzieś kontrowersje, że sąd był niesprawiedliwy czy stronniczy, że wyrok za wysoki mimo wszystko, ale cóż, sąd bywał niesprawiedliwy w naprawdę wielu sprawach, a Piekara przez to wszystko raczej bezdomnym nie zostanie, na karę śmierci go też nie skazali, a może kolejny debil się chociaż przez sekundę zastanowi przed napisaniem czegoś, albo wynajmie sobie do tego subtelniejszych ludzi.

    1. Mi sie wyrok wydaje troche smieszny z tego powodu, ze to klasyczna sprawa typu „trafil swoj na swego” (w tym wypadku „na swoja”). Wellman tez potrafi przysrac publicznie innym celebrytom, to jest jej sposob na utrzymanie sie „na swieczniku”. Raz na wozie, raz pod wozem.

  3. Z pojęcia „wolność słowa” ostatnimi czasy ludzie robią straszną dziwkę, a przecież realnie oznacza to tylko (i aż) tyle, że obywatel może krytykować działania rządu bez zagrożenia karą.

    To jest, oczywiście, uwaga w temacie Piekary, a nie do Gospodarza i komcionautów.

    1. Zgadzam się. Wolność słowa to prawo do głosu w sprawach publicznych, prawo do krytyki wladzy. W żadnym przypadku prawo do obrażania publicznie kobiet, obscenicznych komentarzy osób publicznych i w ogóle wylewania swojego łajna na ulicy.

  4. 120.000 za głupi żart na twitterze to też niezłe jaja jak na mój gust. W końcu zawsze się żartowało „prokuratura, przyjedźcie na fejsa”, a tu okazuje się że nieźle można dostać w dupę.

  5. Nie wiem kto jest Pan Piekara ale:
    – do aborcji potrzebny jest seks – prawda czy nieprawda?
    – do zapłodnienia potrzebny jest seks – prawda czy nieprawda?
    – dobrze wiedzieć, że Pani Wellman nie grozi aborcja – ma 56 lat – szanse, ze zajdzie w ciąże są takie jak moje na wejście na Everest – jak uważa inaczej to niech zajdzie i wówczas zarzuci Piekarze nieprawdę.
    Czyli w Polsce możliwe jest skazanie kogoś kto pisze rzeczy prawdziwe w stosunku do jakiejś baby z mediów, która poczuła się urażona.

    1. Radku, nie zauważyłeś, ale zawoalowany nieco przekaz Piekary był taki, że Wellman nie grozi seks. On nie napisał, że kobiety 56-letnie rzadko zachodzą w ciążę.

  6. A problemem jest prawdziwość informacji zawartych w wypowiedzi, czy może jednak to, że wypowiedź jest chamska?
    Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że w ostatnich latach ludzie przestali znać i rozumieć to słowo.

  7. Czy to ty Teklak’u ten od „Szczerbinizmów”?
    Chyba będę wiernym czytelnikiem.

    Ale w tym temacie nie masz racji, po prostu pomysł ze dwa nieodebrane awizo i koleś jest zawiadomiony to jakaś masakra, wyjedź na wakacje lub zachoruj na 2 tygodnie i już sąd zaoczny bez czytania pozwu przypieprzy ci wyrok a komornik przyjedzie po kaskę.

    Albo mówimy że ktoś ma prawo do obrony albo nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *