Z kamerą wśród zwierząt 6

Postęp nie zwalnia. Postęp nie czeka. Kto się nie załapie, zostaje zmielony w trybach historii. Ojcowie narodu i ich gwardia nie ustają w próbach uczynienia życia w Polsce jeszcze bardziej nieznośnie zabawnym.


Zaczniemy letnio i lekko, od wypadku. Tydzień bez wypadku jakiegoś samochodu związanego z aparatem, to jakby tygodnia nie było. Tym razem kierowca z MON-u wymusił pierwszeństwo i przytarł inną brykę. Na tylnym siedzeniu spoczywał dowódca Garnizonu Warszawa generał brygady Robert Głąb. Policja zobaczyła suty mundur i postanowiła nie wlepiać mandatu za dzwona, kierowiec dostał pouczenie. Widzicie? A mówią, że policja nie ma litości dla kierowców łamiących przepisy.


Skoro jesteśmy przy policji, to rozpędzam beczkę śmiechu. 8 maja wałbrzyscy policjanci dostali od szefa rozkaz: codziennie macie mi tu, kurwa wasza mać, złapać przynajmniej jednego delikwenta z narkotykami. I chuj mnie obchodzi, że nie potraficie, nauczcie się. A jak, kurwa, nie potraficie ani łapać, ani się nauczyć, to będziecie pisać notatki z wyjaśnieniami, kutasiarze pierdoleni.

Nie wiem, czy dokładnie takich słów użyło dowództwo, ale rozkaz jest rozkaz. Policjanci kręcą głowami z niedowierzaniem i ja ich rozumiem. Przecież jak narkusa nie złapią, to łatwiej będzie komuś w czasie kontroli podrzucić gieta niż się pierdolić z jakimiś raportami. Teraz najzabawniejsze – szefostwo uważa, że to normalny rozkaz i nie kuma, dlaczego dokoła niego się zrobił śmieszny syf i zamieszanie. No nie rozumieją, że wypaczają ideę pracy policji i co im zrobisz? No nic nie zrobisz, bo jak powiedziała Magdalena Korościk z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu, skoro zostało wydane polecenie służbowe, to zgodnie z prawem policjanci mają je wykonać, a nie płakać i skarżyć się mediom.

Ja rozumiem, że pani z ZKSKMPwW musi komunikować zgodnie z linią partii, ale tutaj chyba przekroczyła granicę kompromitacji własnej i munduru, w którym służy.


Posłowie PiS chcą obniżyć uposażenie posłów i senatorów. Chyba już nawet taką ustawę przepchnęli przez sejm, że będą zarabiać 25 proc. mniej. Ogólnie jestem za tym, żeby politykom płacić więcej niż mniej, bo jak zaczniemy płacić mniej, to pieniądz gorszy wyprze pieniądz lepszy i parlament zaleje miernota gorsza, niż tam się zalęgła teraz. Wiem, że trudno wam to sobie wyobrazić, ale tak będzie. Populizm tej decyzji jest tak wysoki, że przepaliło mi wszystkie kontrolki. Teraz najlepsze, wiecie ile rocznie zaoszczędzimy na tych obniżkach? Ktoś policzył, że całe 13 mln złotych. Skończyły mi się znowu łzy ze śmiechu.


Kancelaria Premiera wydała w pół roku bańkę na PR. Głownie na doradztwo w sprawie prowadzenia kampanii na Fejsie i Guglu. Nie chodzi o ten nędzny milion, bo to kolejne drobne w skali ogólnego rozpierdolu. Problem polega na tym, że nie zadziałało. Lepiej było zrobić za ten hajs duży bankiet dla ludności.


Joanna Lichocka na spotkaniu z wyborcami, zażartowała. Ogólnie szanuję ołowianą lekkość prawicowego poczucia humoru, którego dumnymi reprezentantami są na przykład panowie Wolski czy Pietrzak, ale czasami się gubię. Tak, jak zgubiła się większość Polaków, która nie zrozumiała finezyjnego dowcipu pani Lichockiej. Odpowiadając na pytanie o przyszłość mediów, które irytują zwolenników PiS, palnęła co następuje: “Ja najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek raz, dwa, trzy i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy byłabym spokojna, że jest dobrze”.

W sumie jak się popatrzy na inne dowcipy i żarciki obozu władzy, to też się człowiek zastanawia, czy oni są zwyczajnie chujowi w tych dowcipach, czy my za głupi, żeby skumać ich polot i finezję.


No bo patrzcie. Żalek powiedział świetny żart o wyrodnych rodzicach osób niepełnosprawnych, którym nie należy dawać hajsu do ręki. Oczywiście tłumaczył się później, że pies zjadł mu pracę domową i padł ofiarą manipulacji.

Marszałek polny Kuchciński Marek rzuca witz o odszczurzaniu i odgrzybianiu Polski, po czym mówi, że hakier mu dopisał i został niewłaściwie zrozumiany. Chwilę później robi żart sytuacyjny i odgradza się banerem od protestujących w Sejmie. Podobno do jego gabinetu można wejść już tylko przez okno. A żeby dowcip wybrzmiał pełniej, na banerze jest hasło “550-lecie Parlamentaryzmu Rzeczypospolitej”. Nie wiem, jak u was, mi dupa odpadła ze śmiechu.

Krynicka Bernadetta ma dobrą passę stand-upową. Najpierw wyliczyła, że taki niepełnosprawny zamiast się opierdalać, to może na luzie dorobić nawet 3k miesięcznie. A potem poprawiła świetnym dowcipem o tym, że nie ma sensu dawać hajsu na niepełnosprawnych, zamiast tego trzeba przeznaczyć je na budowę strzelnic, żeby niepełnosprawni mogli tam się rozerwać i sobie postrzelać.

Ostatnio fontanna niewymuszonego dowcipu sytuacyjnego, pani Krystyna Pawłowicz wyprodukowała pyszny żarcik, który przytoczę w całości, taki skubaniec jest dobry: „Przed chwilą byłam w Sejmie. Na antresoli, w miejscu dla prasy i w korytarzu głównym na parterze trudny do zniesienia smród. Zapytana o to pani z TVN powiedziała, że też czuje, ale to „od farby, bo gdzieś coś malowano”. Ale nigdzie prac malarskich nie było …”

No i się wrażliwcy przyjebali, że protestujący niepełnosprawni jej śmierdzą. A to przecież kubły z farbą… A nie, wróć, też się nie poznałem na ironicznym dowcipie pani Pawłowicz.

Rekord dowcipu pobił europoseł PiS (bo to zawsze musi być ten empatyczny i wrażliwy PiS) Kuźmiuk Zbigniew, który stwierdził bez porozumiewawczego mrugnięcia okiem, że spędzenie (przez protestujących) ponad 30 dni w Sejmie na pewno zostawia ślady w ich psychice. Co lata spędzone w Sejmie poczyniły z psychiką posłów, widzimy na każdym kroku.


Kolano prezesa będzie wymagać opieki jeszcze przez kilka tygodni. Jest szansa, że pod nieobecność Wielkiego Stratega, zaczną się w końcu partyjne dintojry. Chętnie bym zobaczył, kto ma na tyle duże jaja, żeby na strzelaninę przyjść z nożem. A skoro sobie żartujemy, to zacytuję pana Gowina Jarosława, który raczył być rzec: Nikt nie przeczy temu, że pan prezes Kaczyński jest liderem obozu Zjednoczonej Prawicy, ale oprócz tego jest naturalna w każdym państwie i obozie politycznym dywersyfikacja odpowiedzialności. Premier, ministrowie, władze klubu mają swoje uprawnienia i realizują je sprawnie, czy w miarę sprawnie, realizujemy te zadania. Niezależnie od tego, czy pan prezes jest w szpitalu, czy na Nowogrodzkiej.

I to był pierwszy naprawdę śmieszny dowcip w tym zestawieniu, chociaż jak sądzę bardzo niezamierzony.


Następny w stawce śmieszków jest uczestnik Tańca z Gwiazdami, Bosak Krzysztof. Ten miły, młody człowiek, członek Ruchu Narodowego został poddany ostatnio opresji i uciskowi. Otóż w ubiegły czwartek minął go kierowca Uber Eats – Hindus w turbanie pedałując na rowerze (zapis oryginalny). I Piękny Krzyś pyta: “Czy to żeby pewna grupa ludzi miała zawiezione jedzenie zamiast pójść samodzielnie do baru lub sklepu jest tak istotną potrzebą gospodarczą że chcemy iść w multikulti? Czy ta sprawa nie wymaga debaty?”

Czy ktoś mógłby Krzysztofowi podpowiedzieć, że cyfry, których używa są arabskie, i to też wymaga debaty?


Jak już wiecie Sejm Dzieci i Młodzieży się w tym roku nie odbędzie. Strach jest, że im się oprócz rodziców osób niepełnosprawnych, zalęgną jeszcze gówniaki i smród wygoni panią Pawłowicz z Sejmu na zawsze. Szybko pojawiła się propozycja, żeby posiedzenie Parlamentu Dzieci i Młodzieży zorganizować na UW, któremu gówniaki niestraszne. I tutaj, zapewne z okrzykiem “hańba” na ustach, wkroczyli przedstawiciele Młodej Prawicy i Forum Młodych PiS. Od razu rozpoznali fałszywkę i zrozumieli, że finansowana gumowymi szeklami od Sorosa inicjatywa, jest niczym więcej niż ustawką, która ma ewidentnie antyrządowe intencje. Tłumaczenie jest tak śmieszne, że zacytuję dosłownie oświadczenie młodzieżówki: “Jesteśmy zaniepokojeni decyzją niektórych Marszałków i Posłów tegorocznej oraz poprzedniej sesji SDiM o bezzasadnym zainicjowaniu alternatywnego, politycznego Parlamentu Dzieci i Młodzieży. Sam temat już jasno wskazuje na antyrządowe intencje: podczas obrad PDiM poruszony zostanie temat demokracji oraz wrażliwości społecznej”. (pogrubienie moje)

I dalej:

“Jako posłowie na SDiM zostaliśmy potraktowani przedmiotowo, by móc promować antyrządowe działania oraz opozycyjne partie polityczne. Jako młodzi ludzie jesteśmy tym oburzeni”.

Niby młodzi a dwie rzeczy wiedzą od dziecka: jak operować nowomową partyjną na poziomie ekspert oraz jak po palcu wleźć tam, gdzie się wchodzi, żeby za kilka lat przykleić się do programów Rodzina PiS na Swoim oraz Koryto+. Słuszną linię ma nasza partia.


Skoro sobie już tak tutaj śmieszkujemy, to informuję o naprawdę zabawnej interpelacji, którą do Urzędu Dzielnicy Żoliborz zgłosił radny PiS (to oczywiste) Pękal Marek. Otóż napisał do niego zaniepokojony mieszkaniec zielonego Żoliborza. Co zaniepokoiło mieszkańca zielonego Żoliborza? Ano gówniaki z Ogniska Pracy Pozaszkolnej w trakcie zajęć teatralnych “Żoliborskie Płomyczki” są uczone wykonywania na fletach “Ody do Radości”. Zaniepokojenie mieszkańca zielonego Żoliborza, którego nazwisko niestety zamazano, jest tak wielkie, że prosi radnego o interwencję.

Radny PiS (to oczywiste) Pękal Marek interweniuje i składa interpelację, w której rzuca takie perły mądrości, że nie wiem, co mam właściwie wybrać. Rzucę więc jeden tekst i wkleję wam link do tej interpelacji. To jest takie piękno, że zapłaczecie z wdzięczności. Radny PiS (to oczywiste) Pękal Marek mówi na przykład tak: W związku z powyższym proszę o zaprzestanie nauczania na fletach “Ody do Radości” i zastąpienie jej nauką “Mazurka Dąbrowskiego”, albo nauką innej polskiej pieśni np. “Bogurodzicy”, albo “Roty”. (pisownia oryginalna).

Tutaj link, nie musicie mi dziękować.


Na koniec coś na poważnie. Godek Kaja domaga się zwolnienia dwóch pracownic Biura Analiz Sejmowych. Wydały one opinię dotyczącą projektu “Zatrzymaj aborcję”, która to opinia pani Godek się nie spodobała. Wkurwiła się pani Godek okropnie i żeby nerwy uspokoić poszła nad rzekę ryby łowić… Chociaż nie, to inna historia. Wkurwiła się pani Godek okropnie, że ktoś myśli inaczej niż ona i nie podziela jej światopoglądu i żeby nerwy ukoić odpaliła petycję, mającą na celu “Zwolnić autorki skandalicznej opinii z Biura Analiz Sejmowych”. Do dzisiaj podpisało ją 3086 osób. Pani Godek Kaja czuje się w obecnej Polsce wyjątkowo mocno.
Ja natomiast strawestuję Gruchę i zapytam bez żadnego trybu: no właśnie, kim ty w ogóle kurwa jesteś, pajacu?


I na tym zakończymy dzisiejszą beczkę śmiechu.