Z kamerą wśród zwierząt 12

Postęp utorował sobie drogę do naszych serc niczym ostrze siekiery. W tym i ubiegłym tygodniu było gęsto nad wyraz.


Senat na kolejnym żenującym posiedzeniu przyklepał wszystko, co miał przyklepać. Jak zwykle nocą, bo oni inaczej chyba już nie potrafią. Nie ma tutaj się za bardzo nad czym rozwodzić, oprócz może tego, że niejaki Karczewski poskracał czas wystąpień senatorom opozycji, formułując swoją światłą myśl w typowo butny, pisowski sposób:

– Zastosowaliśmy możliwości regulaminowe, skróciliśmy już niepotrzebną i powtarzającą się w swoich wątkach dyskusję i przeprowadziliśmy głosowanie, i to głosowanie, ponieważ mamy większość, wygraliśmy.

A, bym zapomniał. Kilka dni wcześniej uzasadnił postawienie barierek dokoła parlamentu tym, żeby się świry tam nie dostawały i nie szkodziły. Przepraszam za płytki żart, ale na to już za późno. Dostały się i szkodzą. A, bym zapomniał. Potem niejaki Karczewski się tłumaczył, że to skrót myślowy i hakier mu dopisał. Czy oni w ogóle potrafią mówić po polsku?


Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że irlandzki sąd, który odmówił Polsce ekstradycji gangusa, miał do tego podstawy. Powodem decyzji Irlandczyków były obawy o zagrożenie praworządności w Polsce. Polak był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania, którego istota opiera się na wzajemnym zaufaniu wymiarów sprawiedliwości poszczególnych państw wspólnoty. Żeby było jeszcze zabawniej procedura ENA nie ma charakteru politycznego a jedynie prawny, nie tyka się jej ministerstwo sprawiedliwości a sądy. No i teraz polscy sędziowie być może będą musieli mocno przekonywać swoich kolegów z zagranico, że polski wymiar ma się dobrze i nie ma chorej demokracji.

Decyzja TSUE to kop w dupę wymierzony Polsce. Jednakowoż Ziobro Zbigniew odtrąbił grejt sakses. Spoko, powtórka z 27:1 zawsze bawi.


Z ostatniej chwili. Niejaki Jaki obiecał Warszawiakom, że jak mu wesprą trębacza, to w dwie kadencje wybuduje nam dwie nowe linie metra. Litościwie nie spytam, a z jakich to pieniędzy chcesz gołodupcu budować te linie? Z unijnych? Obawiam się, że taki chuj zobaczymy a nie unijne hajsy. No ale papier cierpliwy, wszystko zniesie, nawet dwie nowe linie metra.


Senat posłał na Wieliczkę[1] propozycję referendum prezydenta. Pomijam fakt, że i pomysł, i pytania referendalne były żenujące, ale podoba mi się tłumaczenie PiS-u jak właściwie i dlaczego doszło do tej tragedii. Winne były w kolejności: PO, termin i kasa. Termin kiepski, kosztować to miało 180 baniek, ale pochylmy się nad winą PO.

Ponownie oddam głos niejakiemu Karczewskiemu, który tłumaczył, że przecież żaden z senatorów PiS nie głosował przeciwko referendum, wszyscy się wstrzymali:

– Liczyłem na to, że senatorowie PO wzniosą się ponad nienawiść, którą wczoraj widzieliśmy, że wzniosą się ponad walkę polityczną i nie wyrażą swojej opinii i wstrzymają się od głosu. Podjęli taką decyzję. To też świadczy, że Platforma Obywatelska z tego drugiego członu niewiele zostawiła.

To już nie jest złoty deszcz, to jest kawior strzelony na klatę. Ponownie się spytam wyborców PiS – jak się czujecie?


Posłowi PiS, Głębockiemu Konradowi, mandat poselski wygasł piątego czerwca, gdyż mianowano go ambasadorem RP we Włoszech. Nie przeszkodziło mu to wziąć udziału w głosowaniach po tym terminie. Ba, nawet przewodniczył obradom. 6, 7 i 15 czerwca wziął udział w 175 głosowaniach. Co na to PiS? Spoko, nic się nie stao, Polacy nic się nie stao, to pomyłka, zresztą nigdy jego głos nie był decydujący, o chuj się ciskacie – argumentował Terlecki Ryszard, dla beki pełniący funkcję wicemarszałka Sejmu.

Ja to może powiem jeszcze raz, tylko językiem bardziej pisowskim: 175 głosowań jest zasadniczo i pobieżnie nieważnych, a właściwie to nawet odrobinę sfałszowanych. I co nam teraz zrobicie?

Gdyby taki numer wycięło PO, pisowcy zadławiliby się własnymi rzygami. Jak zdarzyło się to im, to jest to, wicie rozumicie, zwykłe niedopatrzenie.

Aha, wiecie dlaczego Głębocki głosował? Nie wiedział, że go prezydent mianował, bo komuś coś się kompetencyjnie pojebało i Głębickiego nie poinformował. Spoko, podoba mi się ten ład organizacyjny.

Po wakacjach głosować będą zapewne pracownicy biurowi, ochrona i straż sejmowa.


W ostatni piątek Małgorzata Gersdorf występowała w Karlsruhe. I teraz trzymajcie się motzno. Polska ambasada zwróciła się z prośbą do burmistrza tego miasta, żeby Gersdorf tytułować “byłą pierwszą prezes Sądu Najwyższego w Polsce”. Prośbę ministerstwa żenady burmistrz przesłał do niemieckiego MSZ. To odpowiedziało “chyba was pojebało, Gersdorf jest dalej prezes”. Tylko ładniej, wiecie, po dyplomatycznemu bardziej. A konkretnie powiedzieli, „was tam do reszty popierdoliło?”. Przepraszam, już przestaję. Powiedzieli “z chujem się na łby pomienialiście?”. Naprawdę, to już ostatni raz był. Powiedzieli „Nie ma powodów, by uważać, że Małgorzata Gersdorf nie jest już I prezes”. No mówiłem, że ładnie i z kulturą.


Prawicowe portale zachłysnęły się ze szczęścia. Na zdjęciu widać Gersdorf z Gierkiem! Niejaki Jachowicz z zajebistego portalu wpolityce dostał wzwodu, gdy zobaczył na fotce nie tylko Gersdorf, ale i Czarzastego. Oraz Kwaśniewskiego, komuszego prezydenta przecież. I napisał następującą laurkę:

– Cielęcy zachwyt, w istocie wyrażający najwyższy stopień lizusostwa, dobrze oddaje ich osobowości. Ludzi napinających wszystkie szare komórki na zrobienie kariery. To ta młoda trójka będąca w samym centrum fotografii nadaje jej dziś ważny sens i znaczenie. Trójka postaci w organizacyjnych strojach. Wymieńmy ją, patrząc, aby być w zgodzie z ich ideologią i światopoglądem, od lewej: Włodzimierz Czarzasty, Małgorzata Gersdorf i Aleksander Kwaśniewski. Wszyscy zdolni, ambitni, dopiero na pierwszym stopniu w drodze do dorobku.

Problem jest taki, że na fotce ani Gersdorf, ani Czarzastego nie ma, zgadza się tylko Kwachu, prezydent zdradziecki. Dlaczego w ogóle zajmuję się bezmózgią Jachowicza? Ano widzicie, fotkę ową wsadził do pugilaresu premier Mateosz i podczas wizyty w europarlamencie, podczas której wystraszył się sześciu pań w koszulkach z Konstytucją, robił śledztwo.

Koniecznie chciał się dowiedzieć, czy na focie jest faktycznie Gersdorf, bo gdyby tak było, to miałby niezbity dowód na komunistyczne korzenie Sądu Najwyższego.

Fotę pokazał europosłowi Liberadzkiemu, który Mateoszowi powiedział, że ta laska to nie Gersdorf i żeby, kurwa, przypału na całą Europę nie robił, bo to jest żenujące, żeby premier zajmował się takimi pierdołami. Oczywiście Liberadzki zrobił to ładniej, tak wiecie, dyplomatycznie bardziej. Mógł na przykład powiedzieć „panie Mateoszu, czy pana popierdoliło, żeby tak z fotką wycyganioną od IPN-u biegać po brukselskich korytarzach i pytać ludzi? A jak to panu opozycja wyciągnie? Będzie, kurwa, sraka, jak się dojebią, to nie popuszczą”. Noale Liberadzki to profesor, więc zagaił więcej dyplomatycznie i na pewno bez tych wszystkich „popierdoliło” i „kurwa”. I Mateosz sobie poszedł, bo mu się głupio zrobiło…

Z drugiej strony widzę zmianę. Do niedawna premier regularnie mijał się z prawdą, nie bez udziału świadomości. Teraz zamiast orzec, że to Gersdorf i nie ma co dyskutować z głosem Partii, zrobił śledztwo. Co się dzieje w ogóle?


A w sumie, skoro już grillujemy Gersdorf, to wspomnijmy o dwóch czołowych tytanach intelektu z PiS, jednocześnie moich ulubieńcach, czyli o Marku Suskim i Ryszardzie Czarneckim. Przyszli do programu w telewizorze publicznym i dawaj krytykować wypowiedzi prezes w Karlsruhe. Marek “IQ” Suski powiedział tak:

Dzisiaj pani Gersdorf, jak Jaruzelski, prosi o interwencję w polskie sprawy (…)To jest skandal, wyjątkowo obrzydliwe zachowanie.

Dostało się też Niemcom:

Niemcy mówią, że muszą ze specjalną odpowiedzialnością i troską pochylić się nad tym, co jest w Polsce. A z historii wiemy, jak się Niemcy pochylali nad polskim losem. Przychodzili tutaj z czołgami, komorami gazowymi, więc ja już się boję, jak już Niemcy zaczynają się interesować tym, żeby w Polsce robić porządek.

Ryszard “Guma” Czarnecki pieprznął taką laurkę:

Pani Gersdorf jest sędzią w stanie spoczynku, ale donosicielką w stanie aktywnym.

Co do Niemców też miał kilka uwag:

Tradycja pielgrzymowania do obcych mocarstw ze skargą na własną ojczyznę w Polsce sięga średniowiecza. (…) Sytuacja, w której inne kraje, ich przedstawiciele, mówią, że wezmą odpowiedzialność za Polskę; ja to znam. Trzykrotnie w końcówce XVIII wieku Prusy wzięły odpowiedzialność za Polskę, dokonując rozbiorów.

Ogólnie nie mam pytań.


A, właśnie, telewizja. Kurski Jacek dał głos do “Sieci”, gdzie uspokoił obawy i potwierdził, że telewizor jest pluralistyczny i nie agituje za żadnym konkretnym ugrupowaniem. Oddam mu głos:

Tworzymy pluralizm, dajemy ludziom realny wybór, pokazujemy prawdę. Nie prowadzimy agitacji za jakąkolwiek partią polityczną, choć uważam, że telewizja publiczna musi pokazywać racje władzy, obozu, który wygrał, z zapewnieniem oczywiście pakietu obecności opozycji.

Zacytował też Napoleona: Wielkość człowieka poznaje się po liczbie jego wrogów.

W obliczu takiej bezczelności i takiego tupetu, nieodmiennie pozostaję bezsilny i bez komentarza.


Na koniec coś do śmiechu. RepublikaTV zaprosiła do siebie gościa, takiego więcej eksperta od stanu wojennego. W zajawce czytamy, że gość opowie na przykład o tym, że nie był sędzią stanu wojennego. Mowa o Andrzeju Kryże, który pewnie nie był sędzią stanu wojennego, ale już Andrzeja Czumę, Bronisława Komorowskiego i Wojciecha Ziębińskiego skazał w 1980 na karę aresztu zasadniczego za zorganizowanie obchodów Święta Niepodległości w 1979 roku oraz za publiczne stwierdzenie, że PRL nie jest państwem niepodległym.

Jeszcze bardziej bekowy wyrok wydał rok wcześniej, gdy przyjebał karę więzienia Adamowi Wojciechowskiemu za to, że ten napadł i pobił trzech funkcjonariuszy SB.

Więc ogólnie najlepszy specjalista od tego typu tematyki.


Miałem pisać o Rydzyku Tadeuszu i dalszych zabawnych sprawach związanych z tym jego muzeum, ale nie jestem w stanie tyle zjeść, ile chciałbym wyrzygać.


Do zobaczenia następnym razem.

[1]

Z kamerą wśród zwierząt 11

Pomimo sezonu ogórkowego i pytona pod Piasecznem, postęp nie zwalnia. Tydzień temu nie pisałem, bo bawiłem się na hipsterskim festiwalu Opener, za co z góry przepraszam.

Apropo festiwali i koncertów.
3 lipca – na koncercie Pearl Jam na scenie pojawia się hasztag Strajk Kobiet
5 lipca – David Byrne mówi na swoim koncercie, że trzyma za nas kciuki
5 lipca – Massive Attack: hasztag Wolne Sądy
8 lipca – Mick Jagger mówi na koncercie po polsku “Jestem za stary by być sędzią ale dość młody, żeby śpiewać”
9 lipca – Guns’n’Roses pytają ze sceny “What the fuck is going on Poland?”
I tak sobie myślę, że jak już nawet rokendrolowcy zadają nam pytania o to, co się w tym naszym polskim kurwidole wyczynia, to znaczy, że jest niedobrze.

A, bym zapomniał. Telewizor publiczny objaśnił słowa Jaggera następująco: wokalista dał do zrozumienia, że jest za stary, by być sędzią w tej sprawie.
To już nie jest propaganda, to jest szczanie ludziom na twarze i jednoczesne wmawianie im, że ich cerę obmywa ożywczy deszczyk.


Złotousty premier na M. otworzył usta i dał głos w wywiadzie dla braci Karnowskich. Starsi mogą jeszcze pamiętać wielki pomnik na cześć Lecha Kaczyńskiego ulany przez nich z wazeliny. Tym razem też premierowi nie przerywali, dzięki czemu mogliśmy się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy.

Na przykład takich, że PiS postawił się UE i nie zgodził się na przymusową relokację uchodźców. Nieomal dzięki nam każdy kraj może dobrowolnie decydować o tym, czy chce przyjąć uchodźców, czy jak Węgrzy, stawiać mur. Problem polega na tym, że projekt nakładający na państwa kwoty przymusowo przyjmowanych uchodźców nigdy nie powstał, wszyscy członkowie UE przystali na dobrowolność.

Premier na M. stwierdził też, że jesteśmy jednym z najbardziej praworządnych państw w Europie. I on ma co do tego pełne przekonanie. Ja mam natomiast przekonanie, że polityk to taki specjalny rodzaj człowieka, który jak się tylko odezwie, to natychmiast zaczyna kłamać. Wiecie, jak Ochódzki – ten człowiek słowa prawdy w życiu nie powiedział. Jeżeli natomiast chciałbym się odnieść do przekonań premiera na M. to według rankingu think-tanku World Justice Project, zajmujemy w UE 17. miejsce na 24 państwa. Zajebisty wynik.

Zarzucił też PO, że ta chce zamrażać środki unijne dla Polski. Ja wiedziałem, że totalna opozycja ma sporo władzy, ale nie wiedziałem, że totalna opozycja jest odpowiedzialna za nasze relacje z Brukselą. Miałem wrażenie, że to sprawa posła Kaczyńskiego, znaczy się rządu.

Na koniec prawdziwy sztos. Otóż premier na M. stwierdził, że ustawa o IPN spowodowała na świecie ożywczy ferment wokół Polski. Nie wiem jakie procesy zachodzą w kupie z gnojowicą, może i ferment. I to, co się działo wokół ustawy o IPN to był właśnie taki ożywczy ferment pracującej gnojowicy. Poland stronk!!!

I ja się zastanawiam, czy te kłamstwa biorą się z jakiegoś defektu umysłowego, czy z bardzo nieładnego zachorowania na władzę i poczucia bezkarności własnej.


O zamku w Puszczy Noteckiej już słyszeli wszyscy. Nawet nie bardzo chce mi się pastwić nad wszystkimi zamieszanymi w ten gnój, bo to łatwe. Natomiast urzekły mnie głosy, że wybudowanie tego potworka w sercu obszaru chronionego Natura 2000 nie wpłynie nijak na środowisko.

Autorami raportu oddziaływania tej inwestycji na środowisko są członkowie Fundacji Fauna Polska. Zwykłym zbiegiem okoliczności znajduję fakt, że członkiem rady nadzorczej owej fundacji jest ojciec inwestora. To państwo nie jest ani z kartonu, ani z dykty, ni też z papieru. Ulepiliśmy sobie państewko z gówna i patyków.

A ludzie, którzy podpisali się pod wszystkimi zezwoleniami, jak również inwestorzy, nie różnią się niczym od Talibów wysadzających posągi i budowle. Mentalny grób.


Z ostatniej chwili: Były minister obrony narodowej Macierewicz Antoni nie jest ministrem obrony narodowej od pół roku. A zachowuje się, jakby dalej nim był. Ma ochronę ŻW, auto służbowe i dalej pracuje w siedzibie MON. Minister Mariusz, który objął resort po panu Antonim, jest chyba za krótki, żeby byłego ministra wykopać z siedziby MON, więc żeby nie ośmieszyć się jeszcze bardziej, pracuje nie przy Klonowej, tylko przy Niepodległości. I luz.
Tak w ogóle, to ja tak się zastanawiam. Może nie było odważnego, żeby powiedzieć panu Macierewiczowi Antoniemu o odwołaniu z funkcji ministra MON i dlatego on tam siedzi, bo cały czas myśli, że sprawuje to stanowisko?


O tym, że PiS zabrał się za wojsko, wspominałem już kilka razy. Przegapiłem natomiast kilka ciekawych informacji dotyczących imprez towarzyszących świętu Marynarki Wojennej w Gdyni. Minister Mariusz odsłaniał pomnik Polski Morskiej w Gdyni. No i powiedział, co następuje:

Były lata zaniedbań, ale ten proces się odwrócił, gdy wygrało PiS.

W trakcie uroczystości miała mieć miejsce parada powietrzna, w ramach której nad głowami urzędników przefrunęły dwa śmigłowce produkcji radzieckiej. Miała być też anakonda, ale się zepsuła. Tę szopkę notable oglądali z pokładu okrętu rozpoznawczego ORP Nawigator. Popsuł się cztery dni po imprezie.

Dwa tygodnie przed imprezą w Gdyni wycofano ze służby jeden z trzech okrętów podwodnych naszej floty ORP Sokół. Wojskowi mówią, że mamy najstarsze jednostki w Europie, przetargu na nowe nie ma.
O Polskiej Grupie Zbrojeniowej nic nie napiszę, to nie ma sensu.


Teraz oddam głos Róży Thun:

„Polscy pracownicy Parlamentu Europejskiego otrzymali oficjalne uroczyste zaproszenia na spotkanie z premierem Morawieckim. Część z nich, w większości dziewczyny, nałożyła koszulki z nadrukiem KONSTYTUCJA, po czym około 150 młodych osób udało się do wyznaczonej, pięknej przestrzeni z flagami Unii i czerwonym dywanem. Po jakimś czasie zjawiła się pracownica delegacji premiera z zapytaniem, czy nie dałoby się zdjąć tych koszulek. Ależ absolutnie nie –otrzymała odpowiedź. I zapraszający się nie zjawił.”

Koszulki założyło sześć (słownie: 6) kobiet. Premier na M. zrejterował przed sześcioma (słownie: 6) paniami. Ja nie mam pytań.


Z ostatniej chwili: podczas posiedzenia sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, obrończyni życia wypoczętego Kaja Godek, została kilkoma prostymi ustawiona na linach, po czym wyłapała takiego haka na szczękę, że jak sama mówi “czuła się jak abortowane dziecko”. PiS pokazał jej, gdzie widzi miejsce dla pożytecznych idiotów. I że polityka to nie są rurki z kremem.


A skoro jesteśmy przy idiotach. Ludzie mówią tak: nie podchodź do byka z przodu, do konia z tyłu a do idioty w ogóle. Otóż poseł PiS, niejaki Tarczyński Dominik, postanowił zbadać sprawę żołnierza przeklętego Ignacego Popowskiego, zabitego przez KBW w Kraśniku w 1948 roku. Więc niejaki Tarczyński Dominik, dumny poseł PiS, rzucił na Twitterze hasło “Zbadajmy to”. Szybka arytmetyka powinna go naprowadzić, ale nie naprowadziła. Popowski w 1948 roku miał bowiem 16 lat, co oznacza, że na początku wojny miał tych lat siedem, a pod koniec 13. Nie wzbudziło to podejrzeń posła Tarczyńskiego. A powinno, bo okazało się, że Ignacy Popowski mógł co najwyżej służyć w Zgrupowaniu AK “Pasażer”, gdyż cały jego życiorys jest wymyślony a na zdjęciu jest młody Iggy Pop. Tak że tego.
Chociaż czego oczekiwać od dresa, który wyzywał na solo Wałęsę.


Z ostatniej chwili: łowy na pytona tygrysiego trwają.


Dziękuję za uwagę.