Z kamerą wśród zwierząt 14

Niektórzy się cieszą, że wróciłem do pisania, inni się martwią, że znowu te gówniane tematy polityczne. Spieszę donieść, że niedługo zacznę zapodawać inne treści.

A tymczasem przechodzimy do podsumowania tygodnia, czy nawet dwóch, bo tydzień temu nie pisałem, z powodów, o których opowiem w następnym tekście.


Jest sobie spółka PFR Nieruchomości. I ona, ta spółka, jest odpowiedzialna za rozwój programu Mieszkanie Plus. Złego słowa o samym pomyśle nie powiem, bo wierzę w to, że mieszkanie nie musi być wcale kupowane na wolnym rynku za chore pieniądze, tylko przekazane lokatorowi przez państwo najpierw na wynajem, a potem na własność.

Program wystartował w 2016 roku, jeszcze Szydło Beata go ogłaszała. W ramach programu miały powstać tysiące mieszkań. Dwa lata później, Prezes dał głos i w swoim liście do poddanych napisał “W ramach programu „Mieszkanie Plus” chcielibyśmy wybudować w najbliższych latach od 2,5 do 3 mln tanich mieszkań. To śmiały cel, ale wykonalny”.

Nawet sam premier aktualny obiecywał, że do końca 2019 roku w budowie będzie 100 tys. mieszkań.

Dotychczas do użytku oddano niecały tysiąc mieszkań, kolejne półtora tysiąca w budowie. Gdyby miało się potwierdzić to, co obiecał Prezes, to zakładając stuprocentowe przyspieszenie tempa budowy, tymi milionami mieszkań będziemy cieszyć się w roku 5769. Ja nie doczekam, ale cieszę się szczęściem przyszłych pokoleń.


Skoro jesteśmy przy bombastycznych obietnicach, to co prawda dalej nie ma miliona aut elektrycznych, ale za to prąd elektryczny wkrótce bardzo podrożeje.


Wkrótce minister, Woś Michał, jechał 180 km/h. Właściwie to nawet nie jechał, ale był wieziony. Wnioskując z jego słów, to nawet nie tyle wieziony, co więziony i uprowadzony. Bo widzicie, on krzyczał do kierowcy, żeby tamten zwolnił, bo wkrótce minister Woś nie lubi szybkiej jazdy, ale kierowca nie zwolnił i jest przypał, bo 180 km/h na drodze gdzie jest ograniczenie do 90 km/h jest delikatną przesadą. No i ta jazda po buspasie. Ale to wszystko wina kierowcy.

Dlatego pamiętajcie, jak was ktoś złapie za rękę, to najgłośniej ze wszystkich krzyczcie, że to nie wasza ręka. I będzie dobrze.


Z dobrych wiadomości: po upływie pół roku od premiery “Tylko nie mów nikomu”, w sprawach poruszanych w filmie, w tym kraju nie zmieniło się absolutnie nic. Nawet nowelizację Kodeksu Karnego magister Ziobro zjebał. Na wschodzie bez zmian.


W 2017 roku narodowcy zrobili sobie manifkę, podczas której na szubienicach powiesili zdjęcia z wizerunkami europosłów PO głosujących za rezolucją PE, dotyczącą praworządności w Polsce. Ktoś tam gdzieś nieśmiało robił czynności, ale bez przesady, nie będziemy przecież szkalować i karać naszych sojuszników w walce z opozycją. Dlatego karykatur…, przepraszam, prokuratura w Katowicach umorzyła sprawę. I żeby było jeszcze weselej, nie zrobił tego prokurator prowadzący sprawę, tylko zastępczyni szefa katowickiej okręgówki.

Widzicie, wieszanie zdjęć na szubienicach nie jest przestępstwem związanym z groźbą przemocy. Oczywiście wyłącznie, jeżeli dotyczy wieszania zdjęć przeciwników politycznych obecnej władzy.

Jak widzę zasztyletowanie człowieka na scenie, nie dało władzy do myślenia.


Kręci się inba związana z anulowaniem, czy tam powtórzeniem głosowania. Dowody są niepodważalne, więc nikt się tą sprawą nie zajmie na poważnie, opozycja się pruje, ale nic to nie da przecież. Cztery lata temu pewnie byśmy się wkurwiali, może nawet poszlibyśmy manifestować pod Sejm. Przez ostatnie cztery lata nauczyliśmy się jednak, że nasze protesty mają skuteczność brzozowej witki w starciu z wkurwionym misiem grizzly, więc po występie marszałkowej Witek Elżbiety, tylko wzruszyliśmy ramionami i wróciliśmy do swoich zajęć.


A skoro jesteśmy przy protestach. W końcu władza pogodziła Polaków, wybierając do Trybunału Konstytucyjnego trzech nowych sędziów. Ludzi o nieposzlakowanej opinii, kryształowo uczciwych intelektualistów, tuzów sędziowskich, krem a’la krem prawniczego świata. Są to: Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Jakub Stelina, i doceńcie, że powstrzymałem się od prostego dowcipu związanego z nazwiskiem pana Jakuba.

Piotrowicz z Pawłowicz nie mają co prawda nieskazitelnego charakteru, są aroganckimi chamami, nie są apolityczni, a wręcz przeciwnie, a wreszcie nie spełniają kryterium wiekowego, bo są za starzy, ale z jakiegoś powodu się do TK nadają. Tak musi być.


Natomiast śmiech pusty mnie ogarnia na myśl o tym, że przysięgę od tych sędziów będzie odbierał Duda Andrzej. Pamiętacie jak podczas zaprzysiężenia nowego parlamentu mówił o pojednaniu, powściągnięciu języka, utrzymaniu kultury i odrzucenie sporów? Pisałem o tym krótko poprzednim razem. I teraz taka gruba nieprzyjemność się przydarza, że na apolitycznych sędziów TK, pan prezydent Andrzej będzie zaprzysięgał polityków bryzgających nienawiścią do wszystkiego, co żywe. Jeżeli to nie jest najśmieszniejszy dowcip świata, to sam nie wiem, co nim jest.


Szef banku Pekao SA, niejaki Krupiński Michał, w którymś z wywiadów powiedział, że nie jest bankierem PiS, i że nie lubi tego określenia. Ktoś kiedyś powiedział, że nie będzie notariuszem rządu. Teraz też pewnie nie lubi tego określenia.


Nasza nowa Milicja Obywatelska notuje nieustające pasmo sukcesów. W Koninie niedouczony funkcjonariusz zastrzelił 21-latka, we Włocławku dwóch, ponoć doświadczonych milicjantów, nagrało komórką półnagą kobietę, która wspinała się po kratach komendy, natomiast w Sitnie (lubelskie) przeszli samych siebie. Otóż uwagę funkcjonariuszy przykuł kierowca, który chyba jechał zbyt ekscentrycznie jak na godzinę 9:00. Gdy próbowali go zatrzymać, spierdolił im na teren swojej prywatnej posesji. Zatrzymali go w końcu i wydmuchał 2,5 promila, samochód prowadził pomimo zakazu prowadzenia pojazdów, a bryczka nie ma aktualnych badań technicznych.

Co w tej sytuacji robi polska milicja? Puszcza typa. Gość oddaje kluczyki członkowi rodziny i obiecuje, że nie wsiądzie do auta. Kilka godzin później rozjeżdża czy też potrąca dwóch pieszych i ucieka z miejsca wypadku. Po zatrzymaniu wydmuchuje 3 promile.

Oficer prasowa KMP w Białej Podlaskiej przekonuje, że milicja działała zgodnie z obowiązującymi przepisami. Czyli pamiętajcie, jeżeli już uciekniecie funkcjonariuszom na swoje podwórko, chuja wam mogą zrobić. Aautomatycznie otrzymujecie kartę wyjścia z więzienia. Chciałbym dać coś optymistycznego na koniec, ale mogę tylko zacytować Angry Boba z filmu Hardware:

As for the good news – There is no fucking good news!

Z kamerą wśród zwierząt 13

Dzień dobry po długiej przerwie. Powiem wam, że jedną z najgorszych rzeczy, jaką może człowiek sobie zrobić, jest autocenzura. Następnym razem bardzo poważnie się zastanowię, gdy ktoś będzie mi sugerował, że niby wicie-rozumicie, po co takie rzeczy pisać? Bo chyba za stary jestem na takie gówno.


Niejaki Karczewski Stanisław, najpierw przekonywał, że nie wiadomo, czy na pierwszym posiedzeniu Senatu uda się wybrać nowego marszałka. Nie zaprzeczał też, że rozmowy z senatorami opozycji na temat przejścia na stronę lepszej zmiany trwają i trwać będą. Gdy podczas głosowania odbył się lekki wpierdol i PiS marszałka stracił na rzecz Tomasza Grodzkiego, nasz złotousty, już były marszałek, stwierdził że on to w ogóle puszcza w niepamięć ostatnie cztery lata pałowania opozycji i, tutaj cytuję dosłownie, ma nadzieję na współpracę na rzecz rozwiązywania problemów Polek i Polaków. Senat nie może być areną walk partyjnych. Potrzebny jest dialog. Lekarzowi z lekarzem, chirurgowi z chirurgiem, będzie łatwiej o porozumienie. Damy radę.

W zasadzie jedyne co mi przychodzi do głowy, to cytat ze Szwejka, ten o nachalnych kurwach. I zuchwałych.


Lidia “Niezależna” Staroń bardzo starała się uzasadnić swoje wstrzymanie się od głosu w głosowaniu na marszałka. Ona co prawda nie miała nic przeciwko kandydaturze Grodzkiego, ale jest istotą wrażliwą, i jak sama się wyraziła, nie dla niej polityczne gry. I wstrzymała się, bo chce pozostać niezależna. Gdyż jej partią są ludzie.

No, a jej hasłem niech zgoda i współpraca będzie. Po co tacy ludzie się pchają do polityki, skoro nie dla nich gry? Może to było takie wystawienie się na licytację, i kto da więcej, ten weźmie panią senatorkę niezależną?


Macierewicz Antoni, marszałek senior, na posiedzeniu inaugurującym nową kadencję, mówił rzeczy. Oczywiście dokładnie takie, o jakie prosił Karczewski, czyli o współpracy i o tym, żeby Sejm nie był areną walk politycznych.

Mogliśmy więc usłyszeć stonowane wypowiedzi o odpowiedzialności za ostateczne uporanie się z ciemną spuścizną komunizmu, spadającej na posłanki i posłów. Było o tym, że bez względu na różnice, wszystkich nas MUSI łączyć miłość do ojczyzny i wola potępienia zbrodni przeciwko narodowi. Nie, że może czy coś takiego. JEST MUS, ROBAKI!.

Było też o tym, że zdecydowana większość Polaków chce jedności opartej na wartościach narodowych i chrześcijańskich. Wspomniał też o tym, że wszyscy doskonale wiemy, jakie decyzje budują niepodległość, a jakie prowadzą na manowce. Wiemy też, jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender. Nie mogło zabraknąć wtrętu o Smoleńsku, ale ostrożnie, bo przecież komisja do tej pory nic nie pokazała, i jak się w końcu ktoś każe z tej szopki rozliczyć, to będzie gruby przypał. Oczywiście nie mogło obyć się bez opowieści z mchu i paproci o zagrożeniach zewnętrznych.

Bardzo dobre przemówienie, które emanowało wolą konsensusu i porozumienia. Słuchałem i szlochałem ze wzruszenia, zwłaszcza przy kawałku o tym, że musimy zbudować silne państwo narodowe z jasną hierarchią wartości odróżniającą patriotyzm od zdrady, dobro od zła, cywilizację życia od cywilizacji śmierci.


Urzędujący prezydent Duda, który szykuje się do kampanii wyborczej, i przemawiając wcześniej, tak wyciągał rękę na zgodę, że bałem się, że mu wypadnie z barku, minę w trakcie przemowy seniora miał nietęgą.

On tu chce być poważnym kandydatem centrowym, może z lekkim odchyleniem konserwatywnym, mówi o Polsce w sercu, porozumieniu, wspólnym zdaniu i języku szacunku, a tu wchodzi Antoni, cały na biało, i rozpierdala mu w drebiezgi całą narrację. W zasadzie prezydencka mina mówiła “Andrzej, kogoś ty mianował seniorem, nie lepiej było faktycznie wybrać najstarszą posłankę, tę Śledzińską, czy tam Katarasińską, fakt, jest z Peło, ale może by tak przynajmniej nie majaczyła”.


JKM tak się zmęczył tymi przemówieniami, że się zdrzemnął. Znowu, bo już wcześniej drzemał w Parlamencie Europejskim, z którego brał pieniądze, rozpracowując go w ten sposób od wewnątrz. Na moje, pan Janusz powinien sobie sprawdzić cukier.


Z ławy sejmowej położonej obok, na śpiącego zerkał łakomie niejaki Tarczyński Dominik. Człowiek prosty, na dodatek porywczego charakteru, obiecał kiedyś, że pan Janusz dostanie od niego wpierdol przy pierwszej okazji. Wpierdolu nie było, więc może o coś innego chodziło Dominikowi, gdy pisał tweeta następującego:

„W imieniu tysięcy wyborców którzy oddali na mnie głos, wypłacę w Sejmie temu szaleńcowi sprawiedliwość zgodnie z kodeksem honorowym. Przy pierwszym spotkaniu”.

Macie jakieś pomysły? Co tam u Boziewicza stoi, bo mój egzemplarz aktualnie w drugim mieszkaniu?


Grejt sakses polskiego rządu, który zrobił wszystko, żebyśmy latali do USA bez wiz. Pierwszy Polak, który poleciał do USA bez wizy, zasłużył sobie na materiał w telewizorze publicznym, gdyż na zamorskiej ziemi Franklina i Washingtona, spotkało go ciepłe przyjęcie. Urzędnicy imigracyjni mu gratulowali, piątkę zbił z nim Marcin Gortat.

Chwilę potem okazało się, że podróżnik akurat przelatywał z tragarzami i zupełny przypadkiem jest to, że ów podróżnik, niejaki Bakalarski Marcin, jest pracownikiem TVP. Która to zresztą telewizja publiczna, jako dobra firma, kupiła mu bilet do tych Stanów. Naprawdę, w tym kraju z uniesień pozostało mi tylko lekkie uniesienie brwi, a ze wzruszeń, wzruszenie ramionami.


Na koniec dobra wiadomość. Akcyza na wódkę, browara i szlugi miała wzrosnąć o 3 proc. Zamiast tego od stycznia wzrośnie o 10 proc. Więc wydaje mi się, że to dobry pomysł, środki uzyskane z tego wzrostu od razu będzie można przesunąć na służby celne i policję. Bardzo dobry ruch, bo przecież to oczywiste, że żadnego przemytu artykułów pierwszej potrzeby w tym kraju nie ma, nie było, i nigdy nie będzie.


Aha, bym zapomniał. Episkopat jest, jak zwykle, rozczarowany wszystkim i wszystkimi.


Do zobaczenia następnym razem.