Z kamerą wśród zwierząt 10

Ostatni tydzień przyniósł tyle ciekawych wydarzeń, że już w poniedziałek zacząłem się zastanawiać, czy nie żyję przypadkiem we śnie wariata. Okazało się, że nie, bo ten sen wariata to po prostu Polska. Postęp odjeżdża ze stacji i puszcza się poręczy. Zapraszam.


Pamiętacie, jak tydzień temu pisałem o umowie między fundacją pana Rydzyka a Ministerstwem Kultury? No to miło mi donieść, że podpisali. Ale wyjebali nas nie na 100 baniek a tylko na 80, więc jest luz.


Panu premierowi, byłemu bankowcowi, który świetnie sobie radzi z cyframi, znowu się popieprzyło. 19 czerwca podczas rozmowy z Angelą Merkel palnął, że w Polsce przebywa 25 tysięcy Czeczenów. Powtórzył tę nieprawdę podczas debaty w College of Europe 25 czerwca 2018. Zagrał na alibi, bo podobnie jak tekst “milion uchodźców z Ukrainy”, ma to być wytłumaczenie odmowy przyjęcia uchodźców z relokacji oraz brak jakiejkolwiek polityki migracyjnej i integracyjnej. A faktycznie Czeczenów w Polsce jest około 4 tys.

Premier mija się z prawdą nie bez udziału świadomości po raz kolejny. Podawał liczby z dupy na temat wysokości waloryzacji rent i emerytur, świadczeń dla opiekunów osób niepełnosprawnych, korzyści dla budżetu wynikających z uszczelnienia VAT czy wspomnianych milionach Ukraińców. Najgorsze jest to, że nikt mu nie wytyka tych kłamstw. A nie, wróć. Jeszcze gorsze jest to, że on kłamie zupełnie świadomie i mu to najwidoczniej zupełnie nie przeszkadza.


Ustawa o IPN. Pamiętacie gównoburzę? No właśnie. Rząd PiS postanowił trzasnąć pięścią w stół, wstać z kolan jeszcze energiczniej, odrzucić pedagogikę wstydu i w ogóle nie dać się chujom z zagranico. Odrzucaliśmy tak ambitnie, że PiS w rekordowym tempie znowelizował ustawę a długopis prezydencki złożył podpis. Jakieś osiem godzin im to chyba zajęło maksymalnie. Efekty są takie, że mamy wszystkie sklepy w pobliżu poobrażane i na zakupy musimy jeździć do Jekaterynburga. Ale to akurat małe miki. Największym sukcesem rządu jest rozpropagowanie na cały świat terminu “polish death camps”. Jeszcze żaden projekt nie miał takiego wsparcia ze strony PiS i nie odniósł takiego sukcesu. Rozpiera mnie duma z faktu bycia Polakiem.


Z ostatniej chwili: kandydat na prezydenta Warszawy, Jaki Patryk, znowu się pierdolnął. Tym razem pokasztaniły mu się mosty i poprowadził obwodnicę Śródmieścia przez Most Poniatowskiego zamiast Łazienkowski. To piękna wizja, takie samochody mijające Śródmieście, jadąc przez Śródmieście.


Pani senator Anna Maria Anders jest pełnomocniczką rządu ds. dialogu międzynarodowego. Swoją drogą zajebiście nam ten dialog wychodzi. No i pani senator Anna Maria musi latać, bo przecież dialog międzynarodowy prowadzi się zagranico, duh… Więc od stycznia 2016 do kwietnia 2018 wylatała 611 tys. złotych. Odbyła w tym czasie 37 podróży zagranicznych, w tym 15 do USA. W Stanach spędziła w sumie 170 dni. Na ten przykład w październiku 2016 roku była tam na wizycie trwającej 22 dni.

Ja mam ze swojej strony pytanie do mieszkańców Białegostoku, gdzie pani senator została wybrana. Była u was? Coś wam załatwiła? Jakoś pomogła regionowi? Jak się z tym czujecie? W zasadzie to wypada zapytać, co załatwiła dla Polski w ramach dialogu międzynarodowego? O, wiem. Dobre przyjęcie na świecie ustawy o IPN.


Prezydent Duda Andrzej poskarżył się Krajowej Radzie Tego i Owego na telewizję polską. Nie powiedzieli o jego fantastycznym pomyśle referendum konstytucyjnego. Bo widzicie, Rada ma niby „stać na straży interesów odbiorców oraz zapewnić otwarty i pluralistyczny charakter telewizji”. I prezydent żąda wyjaśnienia tej sytuacji. Ustawa o KRRiT narzuca na media publiczne obowiązek, by „rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą”, „sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej”.
Śmieję się tak głośno, że zaraz mi dupa odpadnie.


PiS jest partią, która jest ludziom gotowa nieba przychylić. Albo zatrzymać pociąg na stacji nierozkładowej. Dyrektor Departamentu Kolejnictwa zatrudnił u siebie kolegę. Kolega, pan Janiak Przemysław, z wykształcenia teolog, chciał się sprawdzić w biznesie i szukał sobie miejsca. Znalazł. No ale z dojazdami przypał, bo Janiak Przemysław mieszka w Mrozach. I on ma bardzo dobre połączenie…

Nie aż tak dobre, więc pan dyrektor Buczyński Tomasz zabezpieczył mu dojazdy do pracy w ten sposób, że pociąg TLK relacji Terespol-Warszawa zaczął się od czerwca ubiegłego roku zatrzymywać w Mrozach. Żeby ludziom było wygodniej. No i okazało się, że z tej linii korzysta mnóstwo osób. Konkretnie wypada pół osoby na jedno zatrzymanie pociągu. A wy co, biedaki? Dalej do pracy autobusami podmiejskimi, które albo podjadą, albo nie? Nawet mi was nie żal.


Była premiera Szydło Beata dała głos w Trójce w sprawie faktury za wizaż na marne 49 tysięcy ziko. Stwierdziła, żeby się w ogóle wszyscy od nich odpierdolili, bo NIK nie zgłosił zastrzeżeń pokontrolnych, więc prawo nie zostało złamane. Gdy dziennikarka Trójki stwierdziła, że wg NIK taka usługa powinna kosztować tauzena a nie pięć dych, była premiera odparła: “To są decyzje, które jeszcze pewnie w jakiś sposób trzeba będzie uporządkować”.
Tak trzeba żyć.


Pan Rydzyk Tadeusz stwierdził, że władza obecna mu ostatnio nie pasuje i nie będzie na nią głosował. Co się nie spodobało biznesmenowi? Odwołanie Szyszki Jana, z którym liczyła się Ameryka, Arabia Saudyjska, Rosja. Nierozwiązany problem aborcji. Telewizja publiczna, w której pokazują gejów i rozwody. Szef MSZ Czaputowicz Jacek też się nie podoba. Pytania referendalne Dudy Andrzeja, a konkretnie jedno, które wprowadza UE jako część polskiej Konstytucji. No i szkolnictwo wyższe nie podoba się panu Rydzykowi Tadeuszowi, gdyż na uniwersytetach jest gender. Siedzącego w studio Macierewicza Antoniego tak zamurowało, że nic nie powiedział.

Jednakowoż myślę, że pan Rydzyk Tadeusz będzie jednak głosował na PiS i Dudę Andrzeja. W końcu Gliński podpisał umowę i dostanie swoje osiemdziesiąt baniek.


Z ostatniej chwili: IPN postanowił podziękować wolontariuszom, którzy pomagali w poszukiwaniu szczątków ofiar zbrodni komunistycznych. Podziękowanie przybrało ciekawą formę. Wolontariusze dostali fiolki z ziemią pochodzącą z jam grobowych z kwatery Ł na Powązkach. Trochę boję zapytać się o cokolwiek.


Niektórzy z polityków PiS poczuli się zmęczeni pracą dla Polaków, tych skurwieli niewdzięcznych i postanowili wykatapultować się do Brukseli, żeby już na miejscu osłabiać Unię od wewnątrz. Na przykład poprzez branie diet. Ofertę startu dostali następujący towarzysze i towarzyszki: Jurgiel Krzysztof, Szydło Beata, Kuchciński Marek, Kempa Beata, Waszczykowski Witold, Terlecki Ryszard, Mazurek Beata, Zalewska Anna i ponoć Ziobro Zbigniew.

Nie będę złym człowiekiem i nie spytam się, jakie kompetencje do reprezentowania Polski w Parlamencie Europejskim mają ci ludzie. Natomiast na pewno ten zaciąg stworzy tam świetną trupę cyrkową.


Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do tego, czym stał się KRS, to może się ich wyzbyć. Oddam głos jego przedstawicielom:

„KRS opiniuje negatywnie ustawę o związku partnerskim i zgłasza uwagi wskazujące, że projektowane zmiany mogą naruszać konstytucję”

“To jest przedsięwzięcie szeroko zakrojone, tworzące konkurencję dla rodziny w ujęciu konstytucyjnym, ale jednocześnie – jeśli przyjrzeć się uzasadnieniu – jest to dopiero początek drogi. Kolejnym krokiem ma być doprowadzenie do sytuacji pełnego zrównania tego rodzaju związków i nadania im takiego charakteru jak rodzina. Trudno w tym założeniu nie widzieć pewnego rodzaju budowy „Nowego wspaniałego świata”, o którym pisał Aldous Huxley.”

Oraz najlepsze.

„Polska jest demokratycznym państwem prawa, ale kultury chrześcijańskiej”.

Opinia o ustawie została przegłosowana jednogłośnie. To jak mówicie? Polska krajem neutralnym światopoglądowo?


Z ostatniej chwili: posłanka Krynicka Bernadeta dała znowu głos na temat protestu osób niepełnosprawnych.

“Wszyscy to widzieli. Byliśmy świadkami agresji matek, wręcz transu kobiet, które powinny się spalić ze wstydu. Chciały w tak agresywny sposób wywiesić transparent, którzy notabene przyniosła im opozycja. Przecież ten strajk podsycany i zainspirowany był przez opozycję.”

Było coś jeszcze o chorobie psychicznej, ale zrzygałem się na klawiaturę i musiałem awaryjnie wyłączyć komputer. A potem nie odważyłem się już wrócić do filmu z obrad komisji.


Z ostatniej chwili: słupscy radni PO i PiS stanęli ramię w ramię i nie udzielili absolutorium w sprawie wykonania ubiegłorocznego budżetu prezydentowi Robertowi Biedroniowi. Komisja rewizyjna Rady Miasta pozytywnie zaopiniowała uchwałę w tej sprawie. Jak powiedział przewodniczący klubu radnych PO, Lange Jan, “w zestawieniach i słupkach wszystko wygląda pięknie i można powiedzieć, że to był dobry rok dla prezydenta Biedronia. Jednak my postanowiliśmy głosować w tej sprawie zgodnie z sumieniem”.
Co ma sumienie do wykonania budżetu, zapytacie. A z tym tematem to już do radnych PO ze Słupska.


Na koniec miałem pisać o przesłuchaniach na ławników Sądu Najwyższego, ale nie napiszę, bo wszyscy tę ohydę widzieli. Kolejna, zdawałoby się nieprzekraczalna granica, została przekroczona bez najmniejszej żenady.

Wyborcy PiS muszą być teraz z siebie zajebiście dumni. Pozdrawiam ich wszystkich.

Z kamerą wśród zwierząt 9

Postęp, jak sama nazwa wskazuje, postępuje i żelaznym butem depcze opornych. Zobaczmy co nam w tym tygodniu upichcili nasi ulubieni politykierzy. Politykierowie?


Minister Mariusz, bez podania przyczyn (bo przecież nie będzie się tłumaczył ze swoich decyzji), zdymisjonował Inspektora Marynarki Wojennej, kontradmirała Mirosława Mordela. Przyczyny, dla których kontradmirał najprawdopodobniej poleciał są proste – nie krytykuje się obozu dobrej zmiany. Nie można mówić czegoś takiego:

„…oddala się perspektywa pozyskania okrętu podwodnego nowego typu. Jeszcze pół roku temu w czasie poprzedniej uroczystości wydawało się, że to kwestia: jeśli nie tygodni to miesięcy, gdy zapadnie decyzja i zostanie wybrany dostawca nowych okrętów dla Marynarki Wojennej RP. Niestety wszystko wskazuje na to, że nasze marynarskie nadzieje zostały po raz kolejny zawiedzione.

Dzisiaj Sztab Generalny pracuje nad nową wersją modernizacji technicznej dopasowując potrzeby do środków finansowych, definiując nowe priorytety. Czy wśród tych priorytetów znajdzie się miejsce dla okrętów podwodnych. Ja jestem przekonany, że tak, mam taka nadzieję”.

Albo takiego:

“Cena jest tutaj bardzo ważna, ale nie jest to jedyny aspekt przedłużającego się procesu pozyskiwania nowych okrętów podwodnych”

Ja rozumiem, że wojskowy nie może mieć własnego zdania, bo jest od wykonywania rozkazów, ale trochę przypał.


Skoro jesteśmy przy MON-ie. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej stworzył prototypowe radiostacje, które miały być podstawowym sprzętem łączności taktycznej polskich sił zbrojnych. Polska Grupa Zbrojeniowa, w ramach poszerzania rynków zbytu, wysyłała do Egiptu tę technologię, bo ich armia się zbroiła dość intensywnie. W 2014 roku wysłali cztery radiostacje plecakowe (dwa typy), w lutym 2016 roku cztery sztuki kolejnych radiostacji, w lipcu 2016 roku dwa wzmacniacze do radiostacji. Wiecie, do testów.

No i okazało się, że nikt nie kontrolował poczynań bohaterskiej armii Egiptu, w wyniku czego oni je trochę rozebrali, te radiostacje. Sprzęt został dokładnie rozmontowany, a następnie zniszczony. Nie wiadomo, jaki los spotkał oprogramowanie informatyczne wysłane bohaterskiej armii Egiptu. I jest przypał, bo skoro nie wiadomo w czyje ręce wpadła technologia, to trzeba założyć, że jest ona “compromised”. I trzeba będzie radiostacje przeprojektować.

Ale to chuj jest, drobiazg właściwie. Wybaczcie, ale kończą mi się argumenty za tym, że tym krajem rządzą zwykli idioci a nie śpiochy na usługach obcego wywiadu.


Z ostatniej chwili: nie wiadomo, co będzie z Okęciem. Mieszkańcy Baranowa poszli na referendum i powiedzieli w nim, że PiS chyba pojebało. Co prawda rząd zapowiedział, że wynik referendum nie będzie dla niego wiążący, ale wyniki są przytłaczające. 84 proc. mieszkańców nie chce lotniska, 90 proc. głosowało przeciwko warunkom odszkodowań i przesiedleń proponowanych w specustawie.

Zobaczymy co z tym PiS zrobi.


A to się porobiło. Konrad Piasecki z Zetki spytał szefa Rady Mediów Narodowych, niejakiego Czabańskiego Krzysztofa o to, kiedy widział w TVP materiał krytycznie oceniający działania rządu czy partii rządzącej. I Czabański coś tam się zaczął jąkać żenująco. Na pytanie o pluralizm, stał się jeszcze bardziej żenujący i zaczął przekonywać, że pluralizm jest, gdyż w TVP ludzie codziennie ścierają się przed kamerami. A na koniec Piasecki przyjebał klasycznego gnadensztosa, po którym niejaki Czabański został wyliczony i zniesiony z ringu. Powiedział mianowicie Piasecki coś takiego:

Ja panu wymienię dziesięciu dziennikarzy z mediów publicznych, którzy reprezentują racje obozu władzy.

I poprosił niejakiego Czabańskiego o wymienienie choć jednego dziennikarza TVP, prezentującego racje opozycji. Takiego prowadzącego program.

I zapadła sześciosekundowa, krępująca cisza. Na antenie sześć sekund to wieczność.

Po czym niejaki Czabański powiedział: ja myślę, że są tacy. Ale nazwiska “takich” sobie nie przypomniał.

Pluralizm w opór ma miejsce.


A skoro już jesteśmy przy pluralizmie. Sejm zmienił Kodeks wyborczy po raz drugi w ciągu ostatniego roku. Ostatnia zmiana dotyczyła likwidacji obowiązku transmisji i nagrywania głosowań w lokalach. Bikoz RODO. Niecałe pół roku do wyborów i się zorientowali, że jak się ma kilkadziesiąt tysięcy komisji wyborczych, to nie da się pójść na giełdę pod GUS-em i kupić tam kilku kamer? Po to uchwalili obowiązek nagrywania, żeby go potem uchylić. Już wiecie za co posłowie biorą hajsy.

Straszki, jakoby brak nagrywania miałby służyć fałszowaniu wyborów, odrzucam jako niezorganizowany. W fałszowaniu wyborów kamery nie przeszkodzą. Chociaż przy tej ekipie, to ja już sam nie wiem.


Z ostatniej chwili: premier Morawiecki powiedział, że w Baranowie będzie hub przesiadkowy dla 100 mln osób. A zaczynali skromnie, od 45 mln. Od siebie dodam, że nie ma się co ograniczać i bez kozery powiem pińcet. Tyle, ile wynosi z grubsza liczba mieszkańców UE.


Teraz coś spod znaku płaszcza, szpady i żenady (kurwa, przepraszam za ten rym). Stanisław Żerko, historyk, spytał się na Twitterze o to, kto wchodzi w skład Centrum Monitorowania Wolności Mediów. Struktura ta powstała przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich w 1996 roku. No i wcześniej skład CMWM był bardziej jawny niż tajny. Teraz okazuje się, że na stronie nie ma niczego, poza nazwiskiem pani dyrektor Jolanty Hajdasz.

Przyszła pani Bochwic Teresa, członkini KRRiT i poradziła panu Żerko, żeby sobie do biura zarządu SDP zadzwonił. Żerko to historyk, więc oczywiście zaczął drążyć, nie znając zapewne dobrej maksymy życiowej “na chuj drążysz”. No i ten Żerko, historyk, zaczął się dopytywać, czy nie można po prostu podać na stronie informacji o tym, kto wchodzi w skład instytucji, która ma bronić wolności słowa, ze szczególnym uwzględnieniem swobody dziennikarza w docieraniu do źródeł informacji.

Pani Bochwic Teresa odparowała krótko: Nie można.

Kiedyś się sięgało po telefon, się dzwoniło, się rozmawiało, się dowiadywało. A dzisiaj wszyscy wszystko chcieliby mieć w internecie. Dobrze mu powiedziała Bochwic Teresa.

A teraz wam wkleję dwa kawałki, wyprodukowane przez CMWM. Pierwszy to ich misja:

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich broni wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, a szczególnie swobody dziennikarza w docieraniu do źródeł informacji, umacnia wolność prasy i mediów elektronicznych, strzeże wykorzystania wolności słowa.

Drugie to płomienne słowa w obronie Ziemca Krzysztofa, którego jakieś niepolskie świnie wyszydzają i szkalują. Polecam ten fragment, jest rokendrolowy:

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP protestuje przeciwko nieuzasadnionemu podważaniu wiarygodności osób pracujących w środkach masowego komunikowania czego jaskrawym przykładem jest kampania medialna wymierzona w red. Krzysztofa Ziemca z TVP. Ostatnie publikacje poświęcone red. Krzysztofowi Ziemcowi mają charakter personalnej nagonki wymierzonej w jego wiarygodność jako dziennikarza. Powstały w oparciu o wyrwane z kontekstu opinie i wypowiedzi ze spotkań ze studentami, a ich efektem jest fala nienawistnych i obraźliwych komentarzy. Tego typu nieobiektywne publikacje nastawione na stygmatyzowanie osoby o uznanym dorobku i znaczącej pozycji w środowisku dziennikarskim źle służą debacie publicznej przez co naruszają zasadę wolności słowa, która jest podstawą funkcjonowania demokratycznego państwa.
dr Jolanta Hajdasz

I co, głupio wam teraz?


Lasy Państwowe chcą wydać w tym roku 80 baniek na drogi.

Przeczytałem to zdanie i dopiero do mnie dotarło, jakie to jest śmieszne. Tak czy inaczej, leśnicy budują drogi. Rzucają jakieś ogryzki na rozjeżdżone dróżki w Bieszczadach, jak również realizują projekty za 2-3 mln ziko. Tak się dziwnie składa, że te najdroższe projekty realizowane będą w Tucznie, gdzie były minśrod Szyszko Jan ma swoją stodołę. Znaczy luksusową rezydencję, którą przez lata wpisywał do oświadczeń majątkowych jako stodołę.

Ja nie rozumiem oburzenia ludzi. Po pierwsze, były minśrod, który przyjaźni się z panem Rydzykiem, nie będzie napierdalał po błocie. A po drugie, to trudno wam dogodzić. Nie ma dróg – źle. Są – też źle. Zdecydujcie się, zawistne Polaczki.


Przed poprzednimi wyborami, jeszcze jako opozycja, prezes Kaczyński nawoływał:

– Alkohol to zguba ludzkości. Chlacie różne świństwa, karbid do bimbru wrzucacie, zajzajer dolewacie, świństwo takie, że gębę wykrzywia. Pieniądze tylko w błoto wyrzucacie i zdrowie marnujecie. Ludzie, co wy robicie, przecież można uczciwie, po chrześcijańsku. Przecież można inaczej. Wystarczy wziąć 2 kilo cukru, kilogram gruszek bergamutek, zalać to wszystko pięcioma litrami wody. Przegotowanej naturalnie.

Sorry, transkrypty mi się pojebały. Prezes mówił tak:

– Parlament Europejski trzeba traktować poważnie, szczególnie w tak poważnych czasach. Trzeba wysuwać tam poważnych kandydatów. Doświadczony polityków, ekspertów, intelektualistów, którzy będą potrafili tam błysnąć. Parlament Europejski nie może być miejscem zsyłki polityków, którzy przegrali partyjne rozgrywki. Dla upadłych ministrów, którzy niczego nie potrafili załatwić.

Dlatego właśnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego wystartuje aktualna wicepremiera do spraw społecznych, była premiera Polski, Szydło Beata.


Premier Gowin popycha swoją ustawę o szkolnictwie wyższym. O niej nie będę pisał, bo się nie znam. Natomiast ta ustawa, to ona jest chyba trochę niedobra, bo nawet ziomki z jego bandy ją krytykowali. Zgłoszono 240 poprawek i pan Gowin liczy, że mu tę ustawę popchną, bo w PiS obowiązuje zasada dyscypliny w głosowaniu nad projektami rządowymi.

Jak stwierdził: Sam parę razy głosowałem za projektami, chociaż się z tego nie cieszyłem.

Pozwólcie wybrzmieć temu zdaniu.

Wrzucę nieśmiały komentarz: popatrz synku, tak wygląda polityk.


Z ostatniej chwili: kandydat Jaki znów się pomylił. Porównał Warszawę z Budapesztem, po czym raczył był zapodać:

Proszę państwa, jak to jest, że Warszawa, która powinna się ścigać z największymi metropoliami w Europie, w tej części Europy, ma mniej mostów niż Budapeszt nad Dunajcem? Przecież to jest po prostu wstyd!

No trochę jest.


Na koniec prawdziwy grubas. Do internetu wyciekł projekt umowy między ministrem Glińskim a fundacją pana Rydzyka. Fundacja ma dostać kilka groszy z budżetu na powołanie muzeum “Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II. Muzeum ma powstać już w tym roku i ma zająć się wzmocnieniem tożsamości narodowej Polaków (na czym miałoby to niby polegać?). A ponadto promocją polskiej kultury i sztuki, prezentowaniem historii Polski ze szczególnym uwzględnieniem nauki św. Jana Pawła II oraz badań naukowych dotyczących postaw Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej.

No więc już to widzę, jak będą badać te postawy Polaków wobec Żydów.

Uważajta, tera bedzie grube. Dyrektora ma wybrać Gliński po uzgodnieniu kandydatury z prezesem fundacji. Którym jest pan Rydzyk. Czyli damy hajs z budżetu a nawet nie będziemy mogli powołać dyrektora. Spoko.

Muzeum ma powstać na gruncie należącym do zakonu redemptorystów. Kupili go sobie w promocji, w związku z planowaną w tym miejscu działalnością niezarobkową. Promka była dobra, za działkę o powierzchni 1,324 ha wartą 1,85 mln ziko dostali (bo trudno powiedzieć, że kupili) za 111 tys. złotych. Hojnością popisał się wojewoda kuj-pom.

No i teraz patrzcie. W latach 2018-2020 minister Gliński da panu Rydzykowi dotacje celowe na wydatki majątkowe w kwocie 100 000 000 złotych (słownie: sto baniek ziko). Przy czym rzeczywista wartość dotacji wynikać będzie z umów zawartych z wykonawcami wyłonionymi przez Muzeum. W podziale na lata wykombinowali to tak:

2018 – 11 500 000 złotych
2019 – 40 500 000 złotych
2020 – 48 000 000 złotych

Widzicie, jak apetyt rośnie w miarę jedzenia?

Dobry jest punkt 7 paragraf 4. Przekleję go wam:

Niezależnie od przekazanych środków, o których mowa w niniejszej umowie, Strony mogą przekazywać dodatkowe środki w dowolnej wysokości. Przekazanie dodatkowych środków przez jedną ze Stron nie będzie rodzić takiego obowiązku dla drugiej Strony i nie będzie wymagać konieczności aneksowania niniejszej umowy.

Oczywiście, żeby opinii publicznej zamknąć ryje, założyciel przekazuje muzeum zbiory, których wartość została oszacowana na 101 352 000 złotych. Wszystko to na podstawie wyceny niezależnego eksperta. I już wszystko gra ferajna!

100 baniek to dopiero dobry początek. Ciekawe kiedy PiS skończy spłacać pana Rydzyka za poparcie, jakie mu dowiózł? Hahaha, głupi jestem, przecież wiadomo, że do końca kadencji. A jak się napodpisuje podobnych umów, to i po jej zakończeniu.

Trochę pośmieszkowałem, ale od tej wiadomości chce mi się rzygać. Niestety, nie dam rady tyle zjeść, ile chciałbym wyrzygać.


Na prawdziwy koniec pośmieszkujemy naprawdę. Słuchajcie, wrzucacie mi na priva linki do różnych tekstów. I ja się wtedy czuję, jak Varys, któremu małe ptaszki ćwierkają do uszu różne rzeczy. Natomiast ostatnie ćwierknięcie było bardzo grube, bo bez linków, za to ze środka. Cytuję dosłownie:

Cześć, może Radek napisze o dentobusach? Za 24 mln zakupiono (podobno) 16, wyjechały 3 a skorzystało do tej pory ok 300 osób. 24 mln…..


O, i z tą pozytywną myślą pozostawiam.

Z kamerą wśród zwierząt 8

Dzień dobry, postęp nie ustaje w wysiłkach uczynienia naszego życia nieznośniejszym. Ale przy okazji jest śmiesznie, więc nie ma tego złego, i tak dalej. Dzisiejsze wydanie sponsoruje literka „K” jak „Krzysztof” hehehe. K jak Konstytucja.


Prezydent Ad… przepraszam, prezydent Andrzej chce spytać Polaków o to, jak rozpieprzyć Konstytucję. Chodzi oczywiście o zmiany a nie rozpieprzenie. Za łatwo się przejęzyczam dzisiaj. Jest projekt tych pytań i polecam jego przeczytanie, bo to jest coś z gatunku political fiction. Pyta się więc prezydent Andrzej Polaków o to, czy są za obowiązkiem przeprowadzania referendum zatwierdzającego zmiany Konstytucji. Albo w sprawach o istotnym znaczeniu dla państwa i narodu. Jak w Szwajcarii, normalnie. A potem prezydent Andrzej pyta się Polaków o różne rzeczy, a pytania sformułowane są tak, że w zasadzie nie wiadomo na co się zgadzamy, bądź nie.

Oprócz jednego, które jest jasne jak słońce: czy jesteście Polacy za konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnego wsparcia dla rodziny, polegającego na wprowadzeniu zasady nienaruszalności praw nabytych (takich jak świadczenia „500+”)?

To bardzo dobre pytanie. Gospodarka może się walić, budżet nie dopinać a my będziemy płacić pięćset ziko, bikuz Konstytjuszyn. Mówiłem, Konstytucja dla nich to taka książeczka, z której niczym ze stołu szwedzkiego biorą to, co im akurat pasuje. A teraz na dodatek zasadzają się, żeby ją spaprać.

Ze swojej strony proponuję jeszcze jedno pytanie: czy jesteś za powszechnym zdrowiem, szczęściem, bogactwem i pomyślnością. Uważam, że to zajebiście ważny postulat, który należy koniecznie dopisać do konstytucji.


Teraz coś weselszego. Policja chciała podwyżek i dostała. Od 100 do 200 ziko. W tym czasie SOP-iści dostali po 1000 ziko brutto i ich pensja wynosi teraz nie mniej niż 6k brt. Tyle samo mają Strażacy Marszałkowscy, ale oni mają szanse na dodatki. Premier wydał rozporządzenie, na mocy którego będą mogli wyłapać ekstra 440 zł brt za tak wymagające tematy jak wykonywanie zadań reprezentacyjnych, sprawowanie opieki nad psem służbowym czy służbę w konwoju.

Wkurwiła się policja okrutnie. I zamiast łoić mandaty, daje pouczenia. Rozumiecie, nie chcą nabijać kasy PiS-owi, w związku z czym kierowcom łamiącym przepisy wypisują o 90 proc. mandatów mniej. I pouczają. Na mieście od jakiegoś czasu słyszy się, że policja przestała karać. I ja to widzę za każdym razem, jak wsiadam za kierownicę albo na rower. Więc z jednej strony cieszę się, że policjanci wykazali się betonowym kręgosłupem moralnym i powiedzieli „chuj, koniec z ochranianiem miesięcznic”…

Hahaha, dobre, dobre. Powiedzieli „chuj, dopokąd nie dostaniemy podwyżek, będziemy niezłomni i nie damy mandatu tylko pouczenie”. Jestem bardzo zadowolony, że jak już wyaresztowali albo przeczołgali wszystkich ludzi z białymi różami, przyszedł czas na bardziej zdecydowane działania. Wszystkie Janusze kierownicy zacierają ręce, bo parkować można już wszędzie.


Towarzysz Ziemiec odbył poważną rozmowę ze studentami UW. I on im tam powiedział rzecz następującą:

Mówienie, że media publiczne były kiedykolwiek dziewicą, to jest mijanie się z prawdą. Nigdy nie były dziewicą. Mogłyby być tylko w mniejszym lub większym stopniu… nie powiem czym, ugryzę się teraz w język.

Co oznacza, że towarzysz Ziemiec jest wrażliwym człowiekiem, którego bez powodu poniewierają. Studenci mogli się też dowiedzieć, że wszyscy dziennikarze to prostytutki. Oprócz bogatych, którzy kurwić się nie muszą, bo ich stać.

„Nie ma niezależnych dziennikarzy, to są bajki, które możecie sobie włożyć do szuflady. Nie ma, nie było i nie będzie niezależnych dziennikarzy. Mogą być wyjątki na takiej zasadzie, że ktoś ma bardzo bogatych rodziców, którzy go sponsorują we wszystkim. I nie musi go interesować zysk, pieniądze ani to, że musi zapłacić za czynsz, za dzieci w szkole, za chorobę rodzica.”

A gdy ze strony niesfornych studentów padły zarzuty wobec topornej propagandy TVP, towarzysz Ziemiec raczył był się żachnąć i powiedział tak:

„Jeśli to ma być dyskusja, w której ma być oceniania telewizja publiczna, to ja państwa pożegnam, bo ja nie czuję się odpowiedzialny. Ja nie jestem ani prezesem, ani dyrektorem, ani nawet szefem redakcji, więc nie chcę być chłopcem do bicia. Jestem tylko pracownikiem winnicy pańskiej i byłem nim zawsze.”

Więc ja z tego miejsca towarzyszowi Ziemcowi polecam wiersz Jacka Kaczmarskiego „Marsz intelektualistów”, który zaczyna się tak:

Jestem postacią na wskroś tragiczną
Najtrudniejszegom dokonał wyboru:
Między obozem dla nieprawomyślnych
A honorami i łaską dworu.

Jacek wiersz swój zadedykował wszystkim tym, którzy swoją inteligencją i wykształceniem zdecydowali się służyć reżimowi wojskowemu w Polsce. Podmieńcie sobie „reżim wojskowy” na bardziej adekwatne określenie. Reszta się zgadza.

Napoleon nazwał kiedyś Talleyranda „łajnem w jedwabnych pończochach”. Podmieńcie sobie co chcecie na co chcecie, jesteście inteligentni.


Śmigłowców dla armii jak nie było, tak nie ma. Kolejny przetarg unieważniony z powodu przyczyn, ale MON nie ustaje w wysiłkach. Uszanowanko.


Na Podkarpaciu, włościanie walnęli sobie marmurowe tablice z Dekalogiem. I przytwierdzili je na budynkach pięciu szkół w gminie Tuszów Narodowy. Wójt z PiS-u, Głaz Andrzej objaśnia niewiernym Tomaszom, że to jest jego błyskawiczna, niezłomna i zdecydowana reakcja na to, jak traktuje się katolików zagranico, a najbardziej na zachodzie, gdzie jak wiadomo, bez zmian.

I ja z tego miejsca bardzo się cieszę, że w Polsce jest tak wyraźny rozdział kościoła od państwa.


Zakaz handlu w niedzielę najbardziej cieszy związkowców i księży, reszta bezpośrednio zainteresowanych jest wkurwiona. Dlaczegóż to, zapytacie? Ustawa jest chujowa (czytałem) a pracodawcy kreatywni. No i w soboty poprzedzające wolne niedziele liczba godzin pracujących w sklepach wzrosła o 30 proc. Przybyło osób wykładających towar, liczba kasjerów prawie nie drgnęła. W wyniku czego, co było skutkiem, ludzie jebią dwunastogodzinne (słownie: 12 godzinne) zmiany.

Związkowcy się ocknęli i stwierdzili, że trzeba wprowadzić kolejne ograniczenia. Warto też byłoby według nich objąć nimi handel internetowy. Ograniczenia miałyby polegać na wydłużeniu czasu trwania ograniczeń. W tej chwili zakaz obejmuje okres od północy sob/ndz do północy ndz/pon. Co oznacza, że w soboty ludzie pracują praktycznie całą dobę na zmianach. Więc związkowcy sobie wymyślili, żeby ograniczenie zaczynało się w sobotę o 22 a kończyło w poniedziałek o 5 rano. Czekam na kontrę pracodawców.


Pamiętacie interpelację na temat małych flecików i chujowego doboru repertuaru w przedszkolach? Interpelację złożył radny Pękala Marek, któremu nie siadł hymn UE. W ostatni poniedziałek na interpelację odpowiedział burmistrz Żoliborza, który w eleganckich słowach posłał radnego Pękalę Marka na chuj, wyjaśniając mu, że Oda jest nie tylko odpowiednia, ale wręcz rekomendowana przez MEN. Co więcej, dzieci same ją sobie wybrały, a ich rodzice nie mają nic naprzeciw. Co jeszcze więcej, ci sami rodzice negatywnie ustosunkowali się do prośby radnego o zaprzestanie gry Ody.

Zwraca uwagę elegancka forma wypowiedzi burmistrza. Zwłaszcza w sytuacji, gdy normalna odpowiedź brzmiałaby „a weź spierdalaj”. Bardzo to szanuję.


Mąż posłanki Arciszewskiej-Mielewczyk umarł. Przejęła po nim interesy w Polsce i na Cyprze, gdzie przeniósł część majątku. Spółki były zadłużone, w sumie na 20 baniek. Sąd myślał i wymyślił. Posłanka przejęła majątek z dobrodziejstwem inwentarza. Odpowiada zatem za zobowiązania, ale w kwocie nie wyższej od przejętego majątku. I z 20 baniek zrobiło się 313,5 tys. złotych, bo na tyle wyceniono majątek. Samych zobowiązań w stosunku do US, Izby Celnej, ZUS-u i prywatnych firm było na 9 baniek bez odsetek. 5,3 miliona długu było w SKOK-u, ale już go nie ma na liście wierzycieli. Czyli albo ktoś przejął to zadłużenie, albo SKOK łyknął nieruchomość będącą zabezpieczeniem kredytu.

Znacie kolejność zaspokajania się wierzycieli? Najpierw przyjdą urzędy, czyli skarbówki, izby celne i zusy. Dla przedsiębiorców, którzy robili biznesy z małżonkiem, nie zostanie nic. Co prawda prywaciarze musieli zapłacić wszystkie podatki od wystawionych faktur, no ale tak to już jest, że państwo jest bezsilne w stosunku do mocnych zawodników, którzy, o jaki pech, nie mają żadnego majątku i nie będą spłacać 20 baniek tylko jakieś ogryzki, ale za to bezwzględnie skuteczne i bezlitosne wobec tych, którzy nie wpadli na pomysł, żeby majątek wyprowadzić na spacer na Cypr.

Powiem wam, że sam chętnie bym się uwolnił od kredytu mieszkaniowego. Jakieś pomysły? Do kogo się zgłosić, gdzie zapisać, z kim wódkę wypić? Może jakoś trzeba przenieść mieszkanie z Pragi na Cypr?

I jedno mnie zastanawia. Czy kredyty, które pobrali politycy PiS-u w SKOK-ach są w ogóle spłacane?


Zły Bul Bronisław w latach 2010-2015 rozdał nagród na oszałamiającą kwotę 840 tys. ziko. Kto to widział taki skandal, 170 tys. rocznie średnio, rozpusta, ośmiorniczki i straszenie PiS-em. Tymczasem kancelaria prezydenta Andrzeja wypłaciła w 2017 roku nędzne 2 miliony nagród a w 2016 roku – 1,5 bańki. Z ubiegłorocznych dwóch baniek, 1,7 mln poszło do szeregowych urzędników. A pozostałe 300 tysięcy przytulili prezydenccy ministrowie. W sumie 9 osób. Rekordzista szarpnął 41 407,75 złotych polskich. Nagrody przez prezydenckich ministrów nie zostaną zwrócone. Pewnie dlatego, że się w Caritasie burdel zrobił przy zwrotach nagród rządowych, a Owsiakowi przecież nie dadzą.

Zresztą te nagrody na pewno im się należały, wystarczy nie kraść A ZA PEŁO BYŁO GORZEJ I JEDLI OŚMIORNICZKI.


O tym, ile płaci się prezesom spółek państwowych pisałem kiedyś. Teraz chciałbym tylko wspomnieć o radnym PiS w sejmiku dolnośląskim. Skóra Krzysztof jest moim idolem – w 2017 roku dostał od KGHM 700 tys. złotych, pomimo tego, że nie przepracował tam ani minuty. Znaczy pracował w 2016 roku jako prezes, ale utracił stanowisko, więc dano mu odprawę i zakaz pracy u konkurencji. Dlatego w 2017 przytulił siedem stówek, nie robiąc absolutnie nic.

I żeby nie było, ja wiem, że przyjęte w biznesie są zarówno odprawy, jak i zakazy pracy u konkurencji, za co poprzedni pracodawca płaci. Sam się załapałem i na jedno, i na drugie. Mierzi mnie natomiast skala dymania państwa. 700 tysi jest po prostu niemoralną kwotą za leżeniem z pasem na jajcach i opinaczach na trzecią dziurkę.


Lubelska radna Jaśkowska Anna, była profesor Politechniki Lubelskiej, obecnie na emeryturze, wchodzi w skład komisji rady miasta ds. rodziny. I pani profesor Anna raczyła była zapytać na posiedzeniu budżetowym o dyrektorów szkół i nauczycieli. Co prawda nie wiadomo kogo pytała, ale interesowało ją, czy osoby homoseksualne zatrudniane są w lubelskich szkołach i czy sprawują w nich funkcje dyrektorskie.

Pomijam fakt, że o takie rzeczy można kumpli pytać przy browarze a nie na posiedzeniu komisji. Pomijam fakt, że takie pytanie w tym kontekście jest bezprawne. Ciekawi mnie po co pani profesor emerytowanej Annie potrzebna jest taka wiedza. Listy proskrypcyjne robi?

Z drugiej strony może ta pani ma ograniczone rozumienie świata otaczającego, w końcu kiedyś podczas debaty o ulicy Mazowieckiego, nazwała byłego premiera stalinowcem, komunistą, kolaborantem i agentem NKWD. Lublin to jest stan umysłu.


Z ostatniej chwili – ziomki z PiS-u nie chcą wkurwiać Warszawiaków przed wyborami. Dlatego ostatni komunikat jest taki, że lotnisko Okęcie po otwarciu lotniska Baranów nie będzie „wygaszone”. Natomiast po wyborach na prezydenta Warszawy, niezależnie od ich wyniku, dowiemy się, że jednak będzie „wygaszone”. Na razie „wygaszone” nie jest.


Rada Artystyczna festiwalu w Opolu zakwalifikowała do koncertu Debiuty piosenkę „Siła kobiet” zespołu Girls of Fire. I jakby kto wsadził petardę w końskie gówno, jebnęło łajno na wszystkie strony. Głos dała nawet posłanka Sobecka, która wyraziła protest, gdyż wspomniany kawałek był „nieoficjalnym hymnem demonstracji, skupiających zwolenników zabijania dzieci nienarodzonych”.

W wyniku paterotyczno-światopoglądowego wzmożenia członków PiS-u, polski telewizor wyjebał z pracy ziomka, który dał ciała. Poniżej oświadczenie wyprodukowane przez centrum prasowe TVP.

„Od swoich pracowników wszakże Telewizja Polska oczekuje wyjątkowej wyobraźni, wrażliwości i wnikliwości, tak aby nie wzbudzać niepotrzebnych kontrowersji i nie dawać nikomu asumptu do kreowania negatywnych emocji. Dlatego TVP rozwiązała umowę z pracownikiem, który delegowany do Rady Artystycznej Festiwalu nie dołożył należytej staranności, by zapobiec zaistniałej sytuacji”.

I cześć, i chuj. Tak kończą nieuważne i mało czujne Wallenrody.

Do zobaczenia za tydzień.

Z kamerą wśród zwierząt 7

Postęp pruje do przodu i na nikogo nie czeka, kto wejdzie pod koła, ten uciec nie zdoła. W ubiegłym tygodniu nie pisałem, bo miałem remont. Odjeżdżamy.


Stan zdrowia Prezesa pozostaje w superpozycji i nie może skolapsować. 24 maja Beata Mazurek powiedziała, że Jarosław Kaczyński przeszedł zabieg na kolano. Teraz czeka go leczenie usprawniające i planowana rehabilitacja. Piątego czerwca mogliśmy z kolei usłyszeć, oczywiście z nieoficjalnych źródeł, że planowana operacja kolana się jednak nie odbyła, bo wdało się zakażenie. I bez wyleczenia infekcji zabieg nie jest możliwy. Myślę, że ktoś tu Bugim manipuluje.

Przypomnę przy okazji przekaz dnia, który wziął był i wypłynął 25 maja. Na pytania o stan zdrowia Prezesa, członkowie PiS-u mieli odpowiadać następująco: Przyczyną pobytu Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w szpitalu jest wyłącznie choroba kolana. O tym, jak długo tam będzie decydują lekarze.

Trochę przypał, takie nieoperacyjne kolano.


O burzliwym romansie posła Pięty Stanisława pisać nie będę, bo co ja mogę napisać o tym żałosnym hipokrycie, który wpierdala się Polakom do łóżka, krzyczy o nieobyczajności, podpiera się Dekalogiem a potem okazuje się, że ma ten sam anatomiczny defekt, co większość takich świętojebliwych hipokrytów – dupę na boku. Właściwie to jednak wspomnę o jednym – chyba nikt w tym kraju mnie tak nie brzydzi, jak poseł Pięta Stanisław. I nie chodzi mi o ostatnią akcję, ale o całokształt. Z tego miejsca przypomnę również, że w ostatnich wyborach zagłosowało na niego 18 907 osób. Wszystkim serdecznie gratuluję.

Z ostatniej chwili: poseł Pięta Stanisław został zawieszony w prawach członka PiS i poleciał ze wszystkich komisji, w których zasiadał.

Z bardzo ostatniej chwili: jednak napisałem duży tekst o pośle Pięcie Stanisławie.


Telewizor publiczny zapodał 4 czerwca taki oto przekaz: “4 czerwca – symbol zdrady i zmowy elit”. Myślałem, że mi się to przyśniło a to był autentyczny tytuł materiału poświęconego wyborom z 1989 roku. Wydanie prowadził funkcjonariusz Ziemiec Krzysztof. I tak mi się z prezenterami telewizyjnymi podczas stanu wojennego skojarzył. Tylko, że tamci mieli ograniczony wybór. Ziemiec miał, ale nie skorzystał, jemu hajs się ma zgadzać. Tak, jak zgadzał się 5 lat temu, gdy z kotylionem wpiętym w klapę, mówił coś zupełnie innego. Tak żem czuł, że podstawową sprawą w takiej pracy jest giętki kręgosłup z gówna.

No i przy okazji jest trochę siara. W lutym 2009 roku, w radiowych Sygnałach Dnia, ówczesny prezydent Lech Kaczyński powiedział, co następuje:

„Te osoby uważają, że tam był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Nie, byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie.”

Więc ktoś dał dupy z przekazem dnia i napluł na dziedzictwo największego prezydenta Polski.


Rząd obiecał, że podatków nie będzie podwyższał. Podczas kryzysu rząd PO podniósł VAT, ale w ostatniej uchwalonej przez siebie ustawie zapisał powrót do starych stawek od 2017 roku. Rząd PiS obiecywał, że obniżą stawkę ale nic z tego. Co śmieszniejsze, teraz zapisał w ustawie, że wyższa stawka będzie obowiązywać bezterminowo. Jak ktoś policzył, wyższa stawka kosztuje nas wszystkich rocznie 6 mld ziko. Do tego rząd PiS, obniżając podatki, przywalił podatek bankowy. Który banki przerzuciły, ku sporemu zaskoczeniu wszystkich, prosto na klientów. 3,7 mld ziko.

Nowy podatek od centrów i galerii handlowych. Mam wizję – właściciele centrów i galerii przerzucą go na swoich najmujących. Ci przewalą to na klientów. Chociaż oczywiście mogę się mylić i nie będzie żadnego transferu na klienta końcowego. Na razie nie wiadomo ile nas to będzie kosztować.

W ramach obniżania podatków trwają przymiarki do wprowadzenia opłaty emisyjnej, która będzie dodatkowym podatkiem na paliwo. Ale na pewno nie podrożeje, jak uspokaja rząd. Znaczy prawie na pewno nie podrożeje. I właściwie, to prawie na pewno nie podrożeje na państwowych stacjach benzynowych. Prawie na pewno.

W planach również tak zwana danina solidarnościowa. Czyli dodatkowa stawka PIT. Ekstra 4 proc. od dochodu ponad 1 mln zł. Rząd jak ognia unika nazywania tego podatku podatkiem, stąd gimnastyka i nazwanie podatku daniną. Dodatkowe 1,2 mld zł rocznie.

Ogólnie nowomowa pisowska jest urocza. DANINA a nie PODATEK. WYGASZANIE a nie LIKWIDACJA. Nie CZARNE tylko BIAŁE. Nie KRADZIEŻ a PREMIA. Dobra, tu się zagalopowałem. NALEŻNA PREMIA.


Kempa Beata nie chce powiedzieć, co robiła w 2016 roku w USA. I ja bym jej się nie dziwił, gdyby się pytali o pobyt prywatny. No ale peszek, chodzi o wizytę oficjalną. Pani Beata poleciała do producenta samolotu Gulfstream, bo rząd chce zamówić kilku maszyn do latania dla VIP-ów. Jak się okazuje, posłanka Kempa poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie. Wszystko to kosztowało nas 19,5 tys. ziko. Żadne tam pieniądze. Ale zabawne jest coś innego – Kempa Beata udzieliła odpowiedzi na pytanie o szczegóły, tyle że w formie zastrzeżonej. Co oznacza, że pytający nie może puścić odpowiedzi dalej. Czym to tłumaczy?

„nieuprawnione ujawnienie informacji na temat wizyty może mieć szkodliwy wpływ na wykonywanie zadań w zakresie obrony narodowej, polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa publicznego”.

Doczekaliśmy czasów, gdy młodzież w liceum może pisać rozprawki na temat “Dywaniki i tapicerka a obrona narodowa i bezpieczeństwo publiczne”. Jestem za.


Unia zadała zdradziecki cios operatorom GSM i zniosła opłaty za roaming. Wszyscy krajowi operatorzy, jak jeden mąż udali się do szefa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, żeby jednak pozwolił stosować dodatkowe opłaty za roaming w UE. Polkomtel taką zgodę dostał. Premium Mobile dostał. Pewnie dostaną też wszyscy inni, bo dlaczego nie? I już mi nawet nie chodzi o to, że operatorzy się zgłaszają – im się biznes musi zgadzać. Ale dlaczego prezes UKE robi furtkę? Na złość Unii pewnie.


Składowiska śmieci palą się, jak zimne ognie na Sylwestra. Mechanizm jest prosty. A właściwie chyba był, bo ostatnio sam premiejro zapowiedział walkę z mafią śmieciową. Biznes działał jakoś tak. Szło się do Ministerstwa Środowiska. Tam robiło się rzeczy, które robi się, żeby dostać korzystną decyzję. Myślę, że chodzi o uważne wypełnienie wniosków, ja raz wpisałem zły adres i nie dostałem korzystnej decyzji. A więc przedsiębiorcy wypełniali wnioski, dostawali decyzje i ściągali do Polski śmieci. Do recyklingu rzecz jasna. Płynęły do nas szerokim strumieniem śmieci z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Szwecji, Austrii, Norwegii, Litwy, Australii, Słowacji. Nawet Nigeria nam podesłała 1,6 tys. ton. W 2016 roku ściągnęliśmy dużo tysięcy ton śmieci.

Następnie dzierżawi się pod wysypisko teren miejski. W tym celu idzie się do magistratu, robi się rzeczy, które robi się, żeby dostać w dzierżawę pod wysypisko teren i się dzierżawi. Znowu bardzo ważne jest uważne wypełnianie wniosków. Potem się udaje, że się śmieci recyklinguje, przecież i tak w tym kurwidole nikt tego nie sprawdzi. A gdy zbliża się termin wygaśnięcia dzierżawy, wysypiska zaczynają dostawać samoczynnego zapłonu. Anglicy mają na to takie ładne określenie “spontaneous combustion” i bardzo je lubię, zwłaszcza w kontekście spontanicznych samozapłonów ludzi.

Wszystko się jara, w atmosferę idą tony toksycznego syfu, warto byłoby zrobić kontrolę i pociągnąć kogoś do odpowiedzialności, nie? Otóż szczwany Janusz się nie poczuwa, bo jemu przecież termin dzierżawy minął a gdzie ma te śmieci trzymać, w domu? Zresztą i tak się spaliły. Maksymalna kara, jaką można mu wymierzyć, to ponoć 50 tys. złotych. Co przy kwotach, jakie uzyskał za te śmieci, które przywiózł z zagranico, jest drobnymi na waciki lub patyczki do uszu.

Czytałem wyliczenia, że całkowity koszt likwidacji wysypiska, które tam się zajęło i rekultywacji zniszczonej gleby, może wynieść do 100 mln złotych. Tak się robi biznes. A wy co? Dalej bułka z serkiem topionym? Nawet mi was nie żal.


Jarosław Kaczyński został laureatem nagrody „Osobowość 5-lecia” przyznanej przez Telewizję Republika.  Spore zaskoczenie.

Pozostali laureaci są tak samo nieoczekiwani. Same czarne konie.

Nagrodę w kategorii „Polityk” dostał premier Mateusz Morawiecki.
Laureatem nagrody widzów w kategorii „Osobowość roku” został Antoni Macierewicz.
Jan Pietrzak został laureatem nagrody Telewizji Republika w kategorii „Kultura”.
Nagroda Przyjaciela Telewizji Republika trafi do Viktora Orbana.


Ordo Iuris wystraszyła się pedalskiej bajki dla dzieci „Harmidom”, w której występuje para gejów wychowujących syna Czarka. Ordo Iuris wysłało skargę do Krajowej Rady Śmiechom i Żartom Nie Było Końca i Rada się odniosła, wyraziwszy zaniepokojenie. Upomniała nadawcę tej abominacji i uzasadniała to następująco:

„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Na gruncie obowiązującego prawa fundamentem rodziny jest więc małżeństwo, czyli monogamiczny i równorzędny związek kobiety i mężczyzny, który jest w Polsce prawnie chroniony.”

A także tak:

„Audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości”.

Oraz tak:

„W programie przeznaczonym dla dzieci nie powinno mieć miejsca promowanie modelu rodziny sprzecznego z wartościami, z którymi utożsamia się wielu rodziców i opiekunów dzieci oglądających serial.”

KRRiT wystąpiła do nadawcy, stacji Nickelodeon z wnioskiem o „wystrzeganie się emitowania materiałów prezentujących model rodziny sprzeczny z wzorcem, który w Polsce podlega ochronie prawnej”.

I na tym zakończymy dzisiejszą beczkę śmiechu.