Dlaczego nie byli ubezpieczeni

Cry havoc and let slip the dogs of war

Nanga Parbat. Zgodnie z przewidywaniami Polacy dali głos i znowu mam ochotę zwymiotować na rodaków. Ale ja nie o tym.

W dyskusji pada często Pytanie Ostateczne: dlaczego nie byli ubezpieczeni? Byli. Natomiast ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2. MSZ udzielił gwarancji na 50 tys. dolców, Pakistan dostanie hajsy i prawdopodobnie nie pójdą one nawet z naszych podatków. Widziałem dwie zbiórki pomocowe – w złotówkach kilka godzin temu było 264 tys., w eurosach z zaplanowanych 100 tys. mieli już 83 tys. Więc ustaliwszy to, skończmy ten żenujący festiwal pierdolenia o „kradno mi z podatków na głupie hobby zamiast dać na horom curke”.

Natomiast mam inny temat do poruszenia. Jak wszystkie mędrki od „powinni się byli ubezpieczyć” wyobrażają sobie akcję ratunkową w wysokich górach? Że co, na 7000 metrów na każdym ośmiotysięczniku stoi baza murowana, taka bacówka czy też schronisko, w której siedzą ratownicy pracujący dla konkretnych ubezpieczycieli i ściągają himalaistów jak jest bieda?

Czy może baza stoi na 500o metrów? Albo na 3000? I siedzą w niej ludzie od ubezpieczycieli, którzy tylko czekają na sygnał, żeby popędzić w góry i ściągać himalaistów jak jest bieda?

Czy może, kurwa, u podnóża góry stoi balon, którym przedstawiciele ubezpieczyciela lecą sobie do góry, po czym desantują się, przypinają zziębniętych himalaistów do lotni i fruną z nimi w dół? Albo zjeżdżają na nartach, wlokąc za sobą tobogany?

Dochodzi do zabawnych sytuacji, gdy utkną dwie wyprawy jednocześnie, ale jedna ma chujowe połączenie w Playu i nie może się dodzwonić do Axa (niebieskie kurtki), więc gniją w śniegu, a druga ma telefon satelitarny i ratownicy z Compensy (żółte kurtki) już jadą na sygnale ratować niefortunnych podróżników.

Poważnie, jak sobie wyobrażacie akcję ratunkową w sytuacji, gdy jesteście ubezpieczeni od wszystkiego?

Na Nanga Parbat nie ma bazy TOPR-u, GOPR-u czy tam NPOPR-u, gdzie siedzą ratownicy i czekają na sygnał od ubezpieczyciela: ruszajcie, ino wartko, ale tylko ci z PZU (granatowe kurtki), MetLife (zielone kurtki) czeka, bo coś się w polisie nie zgadza, i chyba w tej tanioszce, którą podpisały te naiwne łosie akcja ratunkowa powyżej 7k metrów jest wyłączona z ubezpieczenia.

Akcja ratunkowa w takich sytuacjach opiera się wyłącznie na uczestnikach innych wypraw, i to pod warunkiem, że są w pobliżu. Francuzka (w chwili gdy to piszę, chłopaki zeszli bez Mackiewicza i fruną do Skardu[1]) miała gigantyczne szczęście, że akurat po sąsiedzku nasi szykowali się do ataku na K2 i byli zaaklimatyzowani na odpowiedniej wysokości. Na dodatek zaprezentowali nadludzką wytrzymałość i po przybyciu pod Nanga Parbat, 1100 metrów w górę, częściowo po ciemku przebiegli niczym cyborgi. Nieludzkie szczęście, bo w tej chwili „po sąsiedzku” jest tylko jeszcze jedna wyprawa, która tak się składa, przebywa w Obozie 1 na wysokości 6050 metrów i ma do Nanga Parbat w linii prostej półtora tysiąca kilometrów. Bo są, kurwa, pod Mount Everestem. W tej chwili nie ma tam nikogo więcej, bo zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby.

„Noale przecież śmigłowiec”

W okolicy Nanga Parbat lata tylko armia. Indie i Pakistan napierdalają się tam od lat o Kaszmir, więc lotów cywilnych nie ma. Pechowo składa się tak, że pakistańska armia korzysta z helikopterów[2], które nie są w stanie wspiąć się powyżej 6000 metrów. Tak zwyczajnie, po helikopterowemu – nie są w stanie polecieć wyżej. Do tego pogoda. Naszą ekipę spod K2 Pakistańczycy wysadzili na Nanga Parbat na wysokości 4800 nie dlatego, że pilotowi nie chciało się lecieć wyżej.

Podsumowując. To, czy byli ubezpieczeni (byli) czy nie, nie ma w tej konkretnej sytuacji najmniejszego znaczenia. Mogli sobie zapłacić nawet miljord dolarów, a i tak niczego by to nie zmieniło. Jak w Pakistanie nie masz dojść do generała, śmigłowiec nie wystartuje po kwadransie.

Oraz jeszcze jedno. Art. 36 Konstytucji mówi: podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej.

Pamiętajcie o tym podczas pobytów ZAGRANICO. Nieważne, czy zgubicie paszport w Australii, zaatakujecie Mount Blanc w Kubotach, czy utkniecie w lodowej jamie na Nanga Parbat. Jako społeczeństwo powinniśmy dbać o swoich. Nawet jeżeli nie mają ubezpieczenia (mają).

Aha, wszelkie próby dyskusji o tym, czy himalaizm to hobby bezpieczne, pożyteczne, sensowne, czy wręcz przeciwnie, będą kasowane. To nie ten wątek a himalaistów wolę od piłkarzy nożnych. Są tańsi w utrzymaniu a ich kibice nie rozpierdalają mi miasta po tym, jak ich idole wejdą zimą na K2.

[1] Giambiasi twierdzi, że próbuje zorganizować śmigłowiec, który poleci po Mackiewicza. Szuka czegoś, co wleci powyżej 7000 metrów.
[2] Mają następujące maszyny: Aerospatiale, Mi-17 i Bell, te pierwsze latają maksymalnie na pięciu tysiącach metrów, Mi-17 i Bell na sześciu. Ergo – armia pakistańska nie ma na stanie maszyn, które byłyby w stanie podjąć ludzi powyżej sześciu kilometrów. Mackiewicz i Revol utknęli na wysokości 7300 m.

597 myśli na temat “Dlaczego nie byli ubezpieczeni”

  1. ” Ergo – armia pakistańska nie ma na stanie maszyn, które byłyby w stanie podjąć ludzi powyżej sześciu kilometrów. Mackiewicz i Revol utknęli na wysokości 7300 m.” – Nie daje do myślenia? Brakuje kropki nad „i”? Brakuje jasności w temacie? Może konkluzji w konkluzji?

    Polubienie

      1. No to napisz to rodzicom małego Piotrusia albo innej Kasi chorych na rzadka odmianę raka, którym brakuje na leki za np. 500 pln miesiecznie (150$) a żadne ministerstwo jakos nie kwapi sie do dawania gwarancji i sponsorowania…(za 50 000$ mogliby żyć nastepnych 30 lat) skoro sie solidaryzujemy- to solidaryzujmy sie z wszystkimi – z tymi co po cichutku umieraja, cierpia i potrzebuja pomocy tez – a nie tylko z tymi co lubia sobie spektakularnie wejsc na wielka góre…
        Sorry ale wkurwia mnie taka wszechwiedza i kanapowy ekspertyzm jak rowniez bezwarunkowe przekonanie, ze tak ma byc – i kurwa już – BO TAK !

        Polubienie

      2. O tak, histeryczny argument z dziećmi chorymi na raka zawsze na propsie. Tym sposobem każdą dyskusję o sposobie wydatkowania pieniędzy można sprowadzić do absurdu, więc tak rozmawiać nie będziemy.
        Oraz dlaczego ja mam coś mówić rodzicom małego Piotrusia czy Kasi a nie przedstawiciel ministerstwa, który dzieli pieniądze?

        Polubienie

      3. Niech sami płacą i niech następni zrobią zrzutę na heli przed wyprawą. Teraz, jak widać, jest ciągle za późno. Mimo, że „mamy horego alpinistem”.

        Polubienie

      4. NO NIE ZROZUMIAL.PRZECIEZ TEKST JEST JASNO NAPISANY I NIE TRUDNO GO ZROZUMIEC.JA NIE JESTEM ALPINISTKA ALE ZROZUMIALAM WSZYSTKO A POZA TYM JESLI KTOS MA PODSTAWOWE POJECIE O GORACH TO WIE CO MOZE SIE ZDARZYC.

        Polubienie

      5. Dzięki za dobry tekst! Nie daj się idiotom. Jedyny ich wysiłek zciagnąć do swego marnego poziomu wszystkich i wszystko. Jeszcze raz- nie daj się!!

        Polubienie

      6. blagam nie wdawaj sie w dyskusje, ludzie ograniczeni swoim wlasnym zyciem i losem, nie sa w stanie zrozumiec (szczegolnie, gdy nie chca) tej sytuacji. dzięki za rzeczowy głos w tej wrzawie, jesli choc jeden mędrkujący, nie mający wyobrazni i wrazliwosci hejter zmieni swoje zdanie to bedzie to Twoja zasluga. nieprawdopodobna historia i pasja zycia, mysle ze Tomek odszedl szczesliwy i spelniony, pokonal samego siebie mimo, ze na koncu musial sie sklonic potedze natury. osoby zyjace na kanapie ogladaniem telewizji i udzielaniem sobie prawa do wypowiedzi na kazdy temat nigdy nie beda mialy szans doswiadczyc i pojac czegos takiego.

        Polubienie

      7. Zapytaj jego dzieci czy woleliby mieć ojca bohatera ale niestety już nie żyjącego czy zwykłego tatę ale z nimi. Dodam tylko że ludzie muszą mieć pasję lecz ta pasja nie może zmienić się w fanatyzm.

        Polubienie

      8. Znowu ten chory relatywizm. Co to ma do rzeczy?Pytasz swoje dzieci czy wolą ojca pijaka? rajdowca?księgowego?A jak ojciec jest nudnym Kowalskim i umiera potrącony przez samochód na rogu swojej ulicy to co wtedy? Dobrze, że jednak nie był bohaterem, nie?Zresztą skieruj swoje pytania do wszystkich rodzin sportowych. Na rajdach – gwoli ścisłości – też sporo osób ginie, ba, nawet w trakcie tak kochanych skoków narciarskich..A ile dzieci osierocili zawodowi żołnierze??Im też trzeba zakazać „fanatyzmu”.

        Polubienie

      9. Nie ważne czy bohater, księgowy czy ktokolwiek ważne że żywy i dający poczucie bezpieczeństwa swoim dzieciom.
        Nie jestem hejterem i daleka mi do tego droga ale idąc na osmiotysiecznik zimą wie każdy dokładnie jakie ryzyko ponosi i wie dokładnie że może zostać tam na zawsze. Współczuję jemu i jego rodzinie i wydalbym każdą złotówkę z pieniędzy podatników żeby go uratować. Ale nie zmienia to faktu że czasami trzeba zrezygnować lub ograniczyć ryzyko swoich pasji w imię rzeczy przynajmniej dla mnie ważniejszych- rodziny

        Polubienie

      10. z calym szacunkiem dla okolicznosci,chcialabym dodac od siebie , ze tak sobie czytam i zachodze w glowe o czym tu jest mowa, wiem ze przemawia przez Ciebie sporo zlosci,ale wydaje mi sie, ze powinienes odrobine przyhamowc, piszesz o ojcach ksiegowych, rajdowcach, zawodowych zolnierzach. czy to przypadkiem nie sa zawody wykonywane za ktore pobiera sie wynagrodzenie????niestety chyba za wypawy w gory pieniazkow sie nie dostaje. niestety czlowiek, ktory zostal tam w gorach, zostawil dzieci bez zadnego zabezpieczenia, z tego co pisza w internetach, pieniadze wydawali z zona na biezaco, a co sie udalo odlozyc to wlasnie na ta wyprawe,. wiec nie mow drogi przedmowco o sportowcach, o ksiegowych czy zawodowych zolnierzach, bo to bylo kiepskie porownanie,

        Polubienie

      11. Mów co chcesz, gość pchał się w objęcia śmierci i tyle (nie bez powodu tak mało ludzi tam weszło) , nie myśląc o rodzinie i ludziach, którzy będą po niego szli. Egoista który chciał jedynie zaspokoić swoje ego.

        Polubienie

      12. a ty pytasz swoje dzieci czy chcą mięć ojca debila..???,,,szkoda ciekawe co by ci odpowiedziały ahahah

        Polubienie

      13. a ja właśnie w tej konkretnej sytuacji przytulałam syna obecnie lat 7 i z całego serca życzę mu pasji i odwagi jej realizacji za wszelką cenę, nawet życia.

        Polubienie

      14. Troszkę inna sytuacja. Syn nie jest za nikogo odpowiedzialny. A cz y ty uprawialabys swoją pasję nawet groźbą śmierci i osierocenia dziecka. Ja nie dyskutuję kto ma rację. Bo to nie kwestia racji tylko podejścia do życia. A ono jest jedno i każdy przeżywa je inaczej.

        Polubienie

      15. No nie Pani Alicjo. Zdobywać niemożliwe i na przekór wszystkim jak najbardziej. Ale za cenę życia?

        Nasi dziadkowie oddawali życie za to żebyśmy my mogli żyć w bezpiecznych czasach. Nasze dzieci nie powinny.

        Polubienie

      16. No ok. I tak powinno być! Więc po co żale, że nie chcemy go ratować? Po co to obwinianie? Tomek realizował swoją pasję i wiedział, że albo się uda albo nie !

        Polubienie

      17. jej realizacji za wszelką cenę, nawet życia. ???!!!! Serio?????!!!!, oddaj kobieto syna do adopcji, do rodxiny, która bedzie go mądrze wychowywać i chronić, taka pasje możesz mu zaujndować za 10? WOJSKO! Tam w imieę bohaterstwa i pasji może szybko poświęcić życie, które mu kobieto nieopatrznie dałaś

        Polubienie

      18. Nie mówię ludziom jak mają żyć. Podziwiam tego gościa. Bylem za wszelkiego rodzaju pomocą dla niego nawet z moich podatków bo to jest zycie ludzkie i trzeba je ratować. Ale myślę że mając pasję dodajmy pasję ekstremalną i jednocześnie rodzinę za którą powinno być się odpowiedzialnym trzeba czasami kalkulowac ryzyko i w niektórych momentach odpuścić dla rodziny.

        Polubienie

      19. Jacek: nasi przodkowie oddawali życie za to, żebyśmy mogli żyć, jak chcemy. Żebyśmy byli wolni. Żebyśmy w tych Kubotach mogli se na Montc Blanc wchodzić. Żebyśmy mogli mieć pasje zamiast przymusu walki lub spędzenia nudnego życia, którego nie chcemy na przysłowiowej kanapie.

        Polubienie

      20. Buler argument z (_._)
        a jakby wyszedł po mleko rano i potraciłby Go pijany kierowca?
        a jakby umarł na raka ??
        tez zapytałbyś dzieci co wolą??

        moze za kilka lat dzieci odpowiedzą ze mieli ojca który wolał „zginąc stojąc niz życ na kolanach”

        Polubienie

      21. Może i z dupy. Ale ja widzę różnicę w nieswiadomej śmierci w wypadku drogowym lub w chorobie też nie ze swojego wyboru A śmiercią tak naprawdę wpisaną w ryzyko własnego wyboru uprawiania himalaizmu. Jak najbardziej trzeba było mu pomóc nawet jakby miało na to pójść w cholerę pieniędzy podatników bo życie trzeba ratować. Jak najbardziej zyczylem mu powrotu do domu. Ale nie będę z niego robił bohatera. Bohaterami są dla mnie Panowie którzy próbowali go ratować i którzy uratowali jego współ towarzyszke. I nie każdy kto nie uprawia sportów ekstremalnych przeżywa życie na kolanach.

        Polubienie

      22. szczególnie że nie płacił alimentów i mial długi….dzieci mu podziekują nad grobem…fajnie tatusi ze po górach sobie chodzileś a na nas grosza nie miałeś…..super…….masz czlowieku mózg ..??…..stato debili.

        Polubienie

      23. Nie wszystkich ludzi życiowym celem jest założenie rodziny i spokojna starość, niektórzy chcą zdobywać świat – każdy na swój sposób, a ich dzieci pewnie nie będą miały im tego za złe bo najprawdopodobniej za kilka lat pójdą w ich ślady. Nie wszyscy stworzeni jesteśmy do tego samego. Dla jednych szczęściem jest bycie rodzicem i całe swoje życie podporządkuje tej roli – inni mają inne cele, co nie oznacza tego, że są złymi rodzicami. BĄDŹMY RÓŻNI ❤

        Polubienie

      24. Ja to doskonale rozumiem. Ale myślę ze dzieci potrzebują dwojga rodziców. Więc jeśli mamy pasję extremalne które mogą doprowadzić do śmierci a nie chcemy mieć dzieci to ok. Każdego ryzyko. Ale jeśli mamy te pasję i zdecydowaliśmy się na dzieci, czyli wzięliśmy odpowiedzialność za czyjeś życie to bądźmy za nie odpowiedzialni. Starajmy się nadal uprawiać tą pasję ale minimalizujac ryzyko śmierci nawet czasami kosztem rezygnacji z niektórych przedsięwzięć

        Polubienie

      25. Serio ? Ilu ojców ginie dziennie ? Niech każdy żyje jak chce , po co oceniać , miał odwagę żyć inaczej , ja to szanuje.

        Polubienie

      26. Może warto by zapytać. Czy są też dumni z mamusi która teraz żebrze w internecie o pieniądze na ich utrzymanie bo tatuś jakoś nie pomyślał o zabezpieczeniu ich przyszłości…..

        Polubienie

      27. Aga, a może warto się odpierdolić od dzieci? Może warto zostać przy tym, że ty dokonałaś innego wyboru, jesteś z niego dumna i masz nadzieję, że twoje dzieci będą dumne z ciebie. A co myślą i czują jego dzieci, to jest ich sprawa, ostatnie czego potrzebują to wpierdalania się z butami obcych kompletnie ludzi, którzy będa im to dyktować.

        Polubienie

      28. Kazdy ma pasje jaka kocha. Potrzebowal adrenaliny, zakochal sie w tej gorze. Myślę że odszedł szczęśliwy… na pewno nie czuł bólu.

        Polubienie

      29. Piszesz poniżej, że bohaterami są dla Ciebie ci, którzy poszli na ratunek. Przecież to też himalaiści, też podjęli ryzyko. Brakuje ci konsekwencji. Krytyka dla krytyki, ot co.

        Polubienie

      30. Żadne moje zdanie nie ma na celu kogos5 krytykować. Są to tylko prywatne przemyślenia. Nigdy tez nie napisałem ze nie lubue5 himalaistow wręcz przeciwnie- podziwiam ich. Ale chyba jest różnica wspinac się zimą nie przygotowanym do końca A w pełni przygotowaną wyprawą. I jest też różnica wchodzic na górę ratować kogoś nawet w pełni nie przygotowanym A wchodzić żeby wchodzić. Pozdrawiam

        Polubienie

      31. Proszę – ma Pan odpowiedź od syna Maćka Berbeki, himalaisty, który zginął w 2013 r. na Broad Peak. Osierocił czterech synów. Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć” . I może pora, żeby przestać mówić za rodziny i bliskich ludzi, którzy stracili życie w górach. Szermowanie dziećmi, to jest czysta demagogia.

        Polubienie

      32. A przestudiowaleś choć pobieżnie jego życie, i tj co w życiu przeszedł, skąd wiesz czy to hobby, lub fanatyzm jak to nazywasz nie uratował mu życia i nie pomógł nie wrócić do dragów a co za tym nie idzie przyczynił się do tego że wogole miał dzieci, a dzieci miały ojca szczęśliwego i zdrowego który nauczył je że warto walczyć o swoje marzenia. Skąd wiesz jak by potoczyło się jego życie gdyby nie ten Fanatyzm, nie wiesz, ja też nie wiem….

        Polubienie

      33. Nie napisałem że był fanatykiem tylko że pasja nie powinna zmieniać się w fanatyzm.Nie oceniam go. Według mnie jeśli wszystko poświęcamy w imie swoich zainteresowań, hobby A w szczególności rodzinę która zakładamy, stajemy się egoistami starającymi się zaspokoić tylko swoje potrzeby. Napisałaś że dzieci miały szczesliwego ojca tylko pytanie czy ojciec miał szczęśliwe dzieci?

        Polubienie

      34. Moze to powiedz jego trojce dzieci i zonie ze on odszedl spelniony i szczesliwy bo wybral gore niz wlasna rodzine…… mysle w ze danej chwili nie czul sie ani spelniony ani szczesliwy a raczej zalowal ze jednak nie siedzi na kanapie z nimi ….

        Polubienie

      35. hmmm….przepraszam ale z tego co wyczytalam to zona Tomasza w pelni rozumiala jego fascynacje gorami i zapewne go w tym wspierala. Rodzina to jedno…pasja hmm kto w zyciu nie ma prawdziwej pasji ten nie zrozumie i na nic rozmowa i ocenianie co bylo dla niego wazniejsze.( przepraszam za brak polskich znakow)

        Polubienie

      36. Żona rozumiała, dzieci nie, syn probowal ojca zatrzymac, nie chciał by szedł w góry-tak w wywiadzie mówiła ich ciotka.

        Polubienie

      37. Widziałam w jakimś artykule jego zdjęcie z dziećmi. To są maluchy, najstarszy synek ma chyba 9 lat. Ktoś z rodziny, chyba ta siostra opisywała, że Tomek nie za bardzo się interesował życiem domowym, z dziećmi kontakt tez miał słaby. To nie była jego bajka. Taki INDYWIDUALISTA. Straciłam szacunek dla tego człowieka w tym momencie, bo uważam, że to po prostu inna odmiana nałogowca, który ma w d…. ludzi, za których jest odpowiedzialny. Liczą się jego pasje, bo tak. Teraz ludzie walą kasę na zrzutki bo zginął spektakularnie. Zrzucacie się na rodziny pijaków i ćpunów albo hazardzistów?? Oni też realizowali tylko swoje pasje! Szkoda, bo zginął człowiek, ale może to najlepsze co zrobił dla tej rodziny, przynajmniej dzięki zrzutkom będą zabezpieczeni na lata.

        Polubienie

      38. Jeśli uprawnienia się jakikolwiek sport czy hobby to trzeba liczyć się z takimi sytuacjami,żony rodziny takich ludzi powinni się z tym liczyć…taka prawda

        Polubienie

      39. Żony są dorosłe, wiedzą, z kim się wiążą. Ale dzieci?

        Posiadanie dzieci nie sąobowiązkowe. Może, jeśli pasja (taka pasja) jest najważniejsza, lepiej nie zakładać rodziny?

        Polubienie

      40. Jego żona zachodząc z nim w ciążę i rodząc jego dzieci była świadoma tego, że to jego świat i to kocha. Że prawdopodobnie tak umrze i to przedwcześnie jak oni wszyscy. Sama jestem matką i tego nie pojmuje odnosząc do siebie, ale jestem w stanie zrozumieć, że każdy postrzega świat inaczej. Ja nie piję alkoholu i nie narażam swojego życia (pewnie dla sporej grupy żyję marnie) – dla dziecka. Inny uważa, że nie robi źle popijając co dzień dwa piwa i wypalając paczkę papierosów, a on czuł ulgę gdy jego oddech przyspieszał powyżej 6000 m, gdy śnieg smagał jego twarz, a słońce wypalało oczy. Każdy z nas ma coś co kocha nad wszystko. Większość z nas ma jakiś nałóg. Jedni giną w szpitalu, inni w górze, trzeci odbierają sobie życie w domu, bo zadłużenie na chatę i samochód ich wykończyło. Czy jesteś tym, kto może każdego z nas ocenić w skali od 1 do 10?

        Polubienie

      41. Ja rozumiem życiowe pasje różnych ludzi… (jestem spadochroniarzem) ale bez narażania na śmierć innych, idących im z pomocą… bo utknęli…

        Polubienie

      42. Oj, sytuacja potrafi czasem zaskoczyć. Jako przykład podam gościa, wędkarza, który zaginął zimą, rok temu gdzieś na rozlewiskach Narwi. Z pomocą do szukania go z góry włączyli się paralotniarze, którzy (też w jakimś stopniu narażając swe życie) przeszukiwali teren.

        Nie ma bezpiecznych hobby. No, może szachy.

        Polubienie

      43. Tak…napewno szczęśliwy…ślepy, zamarźnięty i myślący o rodzinie którą zostawił… To dopiero jest pieprzenie…

        Polubienie

      44. Człowieku, na wysokości 7000 m, przy takiej temperaturze, ciśnieniu i wyziębieniu organizmu nie masz nawet szans na myślenie. Działasz jak automat bo twój mózg przestaje poprawnie pracować. Tak jak i w przypadku przegrzania czyli udaru słonecznego. A co do pasji i jego prywatnego życia – popatrzcie na swoje zamiast śledzić z takim zainteresowaniem cudze jak telenowelę. Żył jak chciał…

        Polubienie

      45. Mam znajomego który zrezygnował z motoru po urodzeniu dziecka, powiem mu jutro ze jest frajerem bez pasji

        Polubienie

      46. oczywiście 😀 bo wśród pasji i hobby to jest albo 7krotna próba zimowego wejścia w Himalajach albo kanapa, brawo…

        Polubienie

      47. Dajcie spokój człowiekowi. Chciał pójść to poszedł. Chcieli pomóc to pomogli. Gdybanie kto ma rację a kto nie i tak już dla niego nie ma znaczenia. A Ci co odważyli się na tak heroiczny wyczyn są bogatsi o nowe doświadczenia i może na przyszłość da im to więcej do myślenia zanim wyjdą zimą na styl alpejski w najtrudniejsze do zdobycia góry. Na pewno porażka Mackiewicza nie poszła na marne. Nic nie trwa wiecznie a życie wtedy ma sens jak realizuje się największe marzenia nawet jego kosztem. Takie moje zdanie!

        Polubienie

      48. Dyskusja wg. Mnie potrzebna, moze ewentualnie mniej emocji 🙂 nie wiem czemu ktos wartosciuje ze wchodzenie w himalajach jest czyms wiekszym niz wychowanie 4 dzieci albo opieka nad chorym cale zycie.. i na odwrot.

        Polubienie

      49. Ludzie z pilotem na kanapie, leczący depresję lekami, nie pojmą. Wolę pozytywnie zakręconych, niż bandę otępiałych ludzi bez wizji, życia trzeba dotykać nie marudzić.

        Polubienie

      50. Ta banda otępiałych , to chyba przesada.Każdy czerpie przyjemność z czego innego. i czym innym się pasjonuje.To że nie lubi tego co ja,a wręcz coś przeciwnego, nie znaczy że jest tępakiem,Odrobinę szacunku dla ludzi.

        Polubienie

      51. O tak!!!!111 bo świat dzieli się tylko na takich co narażają życie wspinając się w himalajach i tych co dzierżą w dłoni pilot od tv. Brawo! Podsumowałaś wszystkich i wszystko! Jesteś najmądrzejsza!

        Polubienie

      52. Tak, tylko ci „pozytywnie zakręceni” zbierają kasę od tej „bandy otępiałych ludzi bez wizji, z pilotem na kanapie” na portalach pomocowych na swoje pasje a potem akcje ratunkowe i pomoc dla rodziny

        Więc może trochę więcej szacunku do sponsorów?

        Polubienie

      53. Szacunek dla sponsorów? Dlaczego? Wpłaty na portalach to nie bohaterstwo, przymus czy jakiś wielki wyczyn. Każdy, wspomagając, ma swoje powody; potrzeba serca, poprawa własnego samopoczucia, odpis od podatku. Dawno temu przyjaciel tłumaczył mi- jeśli chcesz pomóc, daj, ale nie rozliczaj, nie domagaj się wdzięczności i nie upokarzaj. Dawać z poczuciem wdzięczności, że nasze pieniądze mogły komuś sprawić radość; to trudna sztuka i nie każdy z nas ją opanował. Wiem, że trochę może obok tematu, ale tyle w tych dniach naczytałam się o „moich podatkach”. Odnoszę wrażenie, że jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej zasobni i stać nas na hojność i okazywanie współczucia, a jednocześnie coraz szybciej tracimy umiejętność dawania bez dorabiania do tego ideologii.

        Polubienie

      54. A dlatego, że tych , którzy ci dają swoją kasę zarobioną poza siedzeniem na „kanapie” nie powinno się upokarzać w taki sposób?

        Bo dzięki nim możesz uprawiać swoją „pasję”

        Trzeba to tłumaczyć?

        Polubienie

      55. Nie, nie musisz jaśniej przedstawiać swojego punktu widzenia; tyle, że ja się z nim nie identyfikuję. Różnica między nami jest tak fundamentalna, że raczej wyklucza wszelką dyskusję. Wspomagaj więc, oczekując wdzięczności i szacunku. Ja zaś będę dawała kiedy mogę, tak po prostu.

        Polubienie

      56. a może zrozumiał, ale ma inne zdanie niż Ty…?
        Ja też zrozumiałam, i widzę wyjście z sytuacji: każda taka wyprawa powinna mieć zaplecze finansowe (zebrane przez zainteresowanych wyprawą, z prv pieniędzy, nie z budżetu państwa) i ironia o ubezpieczycielach byłaby zbyteczna.
        Budżet jaki powinien być zebrany przed dopuszczeniem do takiej wyprawy, powinien być zdeponowany i czekać na taki wypadek jak ten.
        Nie byłoby problemu ze zbieraniem kasy itp.

        Polubienie

      57. Szanowny Radek Teklak.
        Odpowiedziałeś/wyjaśniłeś wszystkim sprawę. Super. Lecz język jakim to zostało napisane oraz potraktowanie wszystkich jak prostaczków nie przynosi Waszemu środowisku honoru. Ten sposób pisania dobry jest pod budka z piwem ale nie w tak poważnej sprawie.

        Polubienie

      58. Eee… jakiemu naszemu środowisku? Ja to pisałem w imieniu własnym a nie jakiegoś środowiska.

        Polubienie

      59. Chociaż w tej „zrzucie na heli przed wyprawą” jest może coś wartego rozważenia. Jeśli istnienie gdzieś w pobliżu nowoczesnej maszyny zdolnej wznieść się tak wysoko mogło uratować życie ludzkie, to chyba warto by się nad tym zastanowić.
        Ps: np: https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/rekordowa-akcja-na-everescie-helikopter-zdjal-alpiniste-z-7800-m,91068,1,0.html
        z komentarzy: „zbiórka publiczna
        Eurocopter AS 350 B3 – ten Helikopter mógłby zdjąć ciało Tomasza…a jakby wcześniej Pakistan takowym dysponował mógłby być ratunkiem. Czy dla bezpieczeństwa Himalaistów nie warto zrobić zrzutkę …międzynarodową i zakupić taki helikopter do takich akcji ratowniczych?”

        Polubienie

      60. Adam wydaje mi się, że w Pakistanie dostępne są tylko wojskowe helikoptery. Nie jestem pewna czy praktykuje się oficjalne międzynarodowe zrzutki na dozbrajanie armii jakiegoś państwa.

        Polubienie

      61. Zważywszy na ceny taki helikopterów, pewnie zrzutka musiałaby być międzynarodowa. Zastanawiam się tylko, jak mogłoby to wyglądać- gdzie byłaby baza, co z pilotem. Jeden wiatrak by nie wystarczył; to są duże odległości; międzylądowania po paliwo (ile toto może przelecieć na 1 baku?). Wiem, że na świecie istnieją firmy, które mogłyby zasponsorować małą flotyllę dla wspinaczy, zamiast zapasu cygar i kilku jachtów, ale to nierealne. Pamiętacie, jakie problemy miał nasz TOPR ze swoim helikopterem ratunkowym…?

        Polubienie

      62. Himalaistę, tępaku. Poza tym nie MY mamy, tylko wszyscy nagli pasjonaci 7krotnej próby samobójczej po taniości… Szkoda, że zamiast kasy na wyprawy nie zapłacił podatków, ani alimentów, taki z niego patriota.

        Polubienie

      63. A ktos ci kurwa kaze sie zrzucac? Na chore dzieci tez sa organizowane zbiórki… kto ma, może, a przede wszystkim chce to daje i tyle. W zbiórce na akcje ratunkową dali też ci którzy mieli, mogli a przede wszystkim chcieli!

        Polubienie

      64. To Janusz co szedł na Giewont w klapkach też powinien sobie sam płacić . Bo tu bylyi profesjonalisci, których pokonała natura, a Janusz z Giewontu z własnej głupoty jest ściągany przez TOPRowców za nasz hajs ale to już jest ok? I ile rocznie idzie kasy na takich przypałów. Ja tam się cieszę, że ochotnicza ekipa ratunkowa dostała wsparcie i uratowali chociaż Revol 😝

        Polubienie

      65. Pewnie – ch…j z Piotrusiem i Kasia. Rak jest absurdalny…
        Juz pomijam fakt, ze jak byli ubezpieczeni, tylko nie od tego co sie stalo – to od czego byli ??? To po ch…j takie ubezpieczenie… no na prawde… bez jaj.

        Polubienie

      66. Szanowny Panie, ubezpieczenie z definicji obejmuje pieniężną rekompensatę pewnych strat (np. śmierci w wyniku tragicznego wypadku) czy pokrycie kosztów leczenia w razie utraty zdrowia. Kiedy ubezpiecza się Pan od klęsk żywiołowych, to nie płaci Pan za ekipę od gaszenia pożaru czy zapobiegania powodzi, a za odszkodowanie wypłacane za skutki tych zdarzeń. Co Panem kieruje, kiedy bez odrobiny pojęcia na poruszany temat wypowiada się Pan wulgarnie w internecie?

        Polubienie

      67. Niestety nie do końca się zgodzę.
        2-3 razy w roku organizuje sobie wyprawy motocyklowe w różne części świata. NIGDY nie odważyłem się wyruszyć bez pełnego ubezpieczenia. Fakt, płace za miesięczne ubezpieczenie wyprawowe od 500-1’500 złotych, ale w cenie mam wszystko, łącznie z ewentualnym sciągnięciem mnie z gór helikopterem w razie wypadku i transport sprzętu i mnie do domu. Wiec ubezpieczenie można indywidualnie „doposażyć” w zależności od potrzeb.
        Nie wnikam tutaj oczywiście o wysokości lotów helikopterów, bo na tym się nie znam.

        Polubienie

      68. To prosze bardzo sprawdzic swoja polisę „od wszystkiego” jeszcze raz bo z tego co wiem to zadna polisa nie ubezpiecza od działań wojennych oraz kataklizmów naturalnych. Rownież jest problem z wypadkami lotniczymi oraz sportami ekstremalnymi, tam trzeba dokupić dodatkowe ubezpieczenie o ile sie da

        Polubienie

      69. Po co się czepiasz człowieka?

        Przecież kontekst dyskusji jest jasny, po co mieszasz do tego wojny i kataklizmy naturalne?

        Polubienie

      70. Może dlatego, że utknięcie na 7200 m z powodu m.in warunków pogodowych jest kataklizmem?

        Polubienie

      71. Barbaro: Przecież napisał wyraźnie: „Wiec ubezpieczenie można indywidualnie „doposażyć” w zależności od potrzeb.”. Źle również „wiesz” odnośnie ubezpieczeń w rejonie działań wojennych i kataklizmów ( np klauzulę nieoczekiwanej wojny lub aktu terroru oferowana kiedyś przez np Signal Iduna czy też Generali).

        Polubienie

      72. Ale wy jesteście naiwni. Spróbujcie ubezpieczyć dom, niech spłonie a ubezpieczyciel nie wypłaci Wam nic więcej powyżej ok. w korporacji kwoty np. 150tys zlotych i zostaje sąd. Jestem prawnikiem i prowadzę dziesiątki takich spraw. Przykład: skradziono z domu ubezpieczone złoto o dużej wartości – jak ubezpieczali firma nie miała wątków. Teraz nie chcą wypłacić odszkodowania i twierdzą, że właściciel nie mógł mieć takich kosztowności za swoje legalnie zarobione pieniądze. Albo chłopak, którego potrącił pociąg bo miał słuchawki na uszach – nie chcą nic wypłacić a w sądzie twierdzą, że to była próba samobójcza. A wy naiwniaki myślicie, że wysłali by kogoś po Was na 8 tysięcznik bo żeście się u nich ubezpieczyli 😀 Ale oczywiście na grobie fajniej wyglądać będzie tabliczka z dopiskiem przy nazwisku – „był ubezpieczony” od razu lżej, nie?

        Polubienie

      73. A ja ostatnio miałam na wyjazd ubezpieczenie od nagłej wojny i ataków terroru – da się? Da!

        Polubienie

      74. I byli z Panią saperzy i żołnierze Gromu? Czy tylko na wypadek śmierci byłaby kasa dla rodziny?

        Polubienie

      75. To się ciesz ze nie było ataku terroru bo g***O byś dostała. Taka prawda jest z ubezpieczeniami.

        Polubienie

      76. oni rowniez mieli ubezpieczenie, jak napisal Pan w artykule. I swietnie, ze ma Pani takie ubezpieczenie, nie wiem gdzie Pani mieszka, ze je Pani wykupila, ale nie wiem, jak Pani skorzysta z tego ubezpieczenia, jak terrorysta jakis Pania ustrzeli, albo jak porwie – juz widze tlumy agentow ubezpieczeniowych, ktorzy leca na pomoc i szukaja chetnych wrod wojska, czy innych sluzb 🙂 Ja, gdy wylatywalam do kraju, gdzie sie tluka niemilosiernie od lat, od razu dostalam informacje od swojego ubezpieczyciela, ze ubezpieczona jestem i moge liczyc na pomoc w szpitalu, lekarz i takie tam. Czyli ograniczone ubezpieczenie. Prosze napisac jaka firma ubezpieczeniowa zobowiazala sie odbic Pania porywacom, albo uchronic Pania przed atakiem terrorystycznym 🙂 sama sie tam ubezpiecze 🙂

        Polubienie

      77. Chyba Pan czegoś nie rozumie. Może Pan czytać po prostu nie potrafi. Na wysokość ponad 7000 metrów ciężko polecieć helikopterem! Tym bardziej przy takich warunkach pogodowych.
        Wyjeżdżając motocyklem lub samochodem na wakacje też kupuję ubezpieczenie – wszelkie, wyjeżdżając na narty też- oczywiście z kosztami transportu śmigłowcem. Ale nie jeżdżę na 7000 metrów!!!
        Mogli się ubezpieczyć i „doposażyć” od wszystkiego, ale musi być ktoś kto poleci, musi mieć czym i jeszcze muszą być ludzie, którzy na tej wysokości potrafią oddychać, poruszać się, ratować… Proszę przeczytać tekst Pana Radka, spróbować zrozumieć słowo napisane i nie pisać takich kretyńskich komentarzy. Słabo się robi czytając.

        Polubienie

      78. I oczywiście wszyscy zapominają, że każdy 8 tysięcznik ma lądowiska dla helikopterów i to zwykle w miejscach gdzie akurat jakiś górołaz utknął. Zbudowane są te lądowiska rzecz jasna z ubezpieczeń i zabranych chorym na raka dzieciom. Polakom powinno się ograniczyć internet bo hejt i rzyganie byle onrzygać bliźniego to już plaga.

        Polubienie

      79. Szept to nie wiedziałeś że tam też stacjonują wszelkie bazy wojskowe, nawet mają lepsze jednostki niż w Strefie 51. No ale o tym się przecież nie mówi oficjalnie, ale większość takich osób jak Ana to wie lepiej przecież. 😀
        I tak, to był sarkazm. Bo nic mnie tak nie wkurwia jak polaczek który siedzi w foteliku pierdzi w niego co dziennie i pierdoli jak to on się zna na wszystkim. Kiedyś mocno wciągnąłem się w symulatory myśliwców i wiem że każdy pojazd wykorzystujący siłę nośną ma ograniczenia i powtórzę niektórym Januszom „W górnych warstwach chmur, powietrze jest tak rzadkie że jeśli człowiek ma problem z oddychaniem (Po to himalaiści noszą maski tlenowe) to tym bardziej śmigłowiec nie będzie wstanie ani lecieć, ani zawisnąć nad poszkodowanym aby go ekipa mogła zabrać”

        Polubienie

      80. Ale pan nie wjeżdża motorem na tę wysokość,może pana ubezpieczenie jest drogie-kwestia portfela-ale i realne do wykonania usługi za którą pan zapłacił.

        Polubienie

      81. Jeżdżę na freeride i skitury z kolegami w Alpy. Mamy wykupione odpowiednie ubezpieczenie Alpenferain od tych sportów. A kolega na wyprawie po lodowcu zerwał więzadło w kolanie. Była mgła, pół dnia z zerwanym więzadłem przemieszczał się do schroniska, gdzie był helidek i skąd mógł go zabrać śmigłowiec. Gdyby nie jego samozaparcie musiałby czekać w śniegu na 3800-4000m wysokości aż po niego przyjdą, albo, być może poprawi się pogoda. Nie miał pretensji do ubezpieczyciela

        Polubienie

      82. Ja też się ubezpieczam na wyjazdach „od wszystkiego”. Tylko okazuje się, że nawet ubezpieczenie na fulu ma sporo wyłączeń i choć byś nawet chciał to od niektórych zdarzeń się nie ubezpieczysz.
        W wypadku, który opisuje Teklak nie ma opcji doubezpieczenia się.
        Właśnie ze względu na wysokość.

        Polubienie

      83. A ja miałem ubezpieczenie, a i tak mój syn zachorował na wczasach. Nie uchroniło go to.

        Polubienie

      84. Zapytaj swojego ubezpieczyciela, czy zciągnąłby Cię z Nanga Parbat w zimie z ponad 7000 metrów.

        Polubienie

      85. Bajer, masz w tej kwestii swoje podejscie i robisz, jak czujesz, jak widzisz dla siebie najlepiej. Ja podrozuje na rowerze po kilka miesiecy, w krajach Ameryki Lacinskiej chociazby…gdzie cos takiego jak ubezpieczenie jest fikcja, bo i tak zabulisz ze swojej kasy, a jak nie to zejdziesz – taka codziennosc w takich krajach i jakos my przez tysiace lat zylismy bez ubezpieczenia. Pytanie, czy z tego powodu, tego brkau ubezpieczenia, mam siedziec w domu? Albo placimy caly ZUS, ale do specjalisty czekamy po pol roku i niejedna osoba z takiego powodu zeszla z tego swiata. Inna sprawa, ze jak bedziesz posrodku gor, gdzie nie ma zadnej infrastruktury, na 7000 metrow…to mozesz miec i ubezpieczenie za miliard dolarow…ale nikt po Ciebie tam nie pojdzie. Masz tam zatem nie chodzic? Moze dla Ciebie to za duzo ryzyko, a dla kogos bedzie to wyzwanie, ktore bedzie pozwalalo czuc zycie pelna piersia…Te ubezpieczenia wobec smierci, to czesto tylko zludzenie…ale nierzadko rowniez cos, co ratuje Ci noge, palec, a moze wlasnie zycie…ja mysle, ze kazdy to musi ocenic dla siebie.

        Polubienie

      86. Wypiłeś flaszkę w weekend? Wykupiłeś dodatkowy pakiet w kablówce? Twoja żona kupiła sobie nowy ciuszek? Planujesz jakieś wakacje? A na jaki chuj? Dzieci chorują na raka, hipokrytów!

        Polubienie

      87. poza wszystkim bzdurami, które tu napisałeś.. uwierz mi proszę.. Naprawdę słowo naprawdę piszę się razem.. bez jaj XD

        Polubienie

      88. Pisze się
        Nie „piszę się”
        Jak już chcesz być grammar natzi to się chociaż nie kompromituj.

        Polubienie

      89. To niech rodzice, Kasi i Tomka i Gosi i Ryśka, też ubezpieczą dzieciaki od nowotworu.

        Polubienie

      90. I to jest w punkt. Ludzie naprawdę myślą, że można się ubezpieczyć od wszystkiego? Że wpłacona gdzieś w Polsce kasa pomoże wysłać pakistański helikopter wojskowy wyżej, niż on może latać? Że od ubezpieczenia ludzie wyzdrowieją? Boże, ile jadu, ile zła jest w tych komentarzach, ile bezmyślności.

        Polubienie

      91. pomoże. gwarancja finansowa ubezpieczyciela łatwiej przekona tego co ma helikopter do działania niż jej brak

        Polubienie

      92. Oczywiście, że gwarancja finansowa ubezpieczyciela przekona go do wlecenia wyżej niż wynosi maksymalny pułap lotu śmigłowca.
        To tylko kwestia motywacji, prawda?

        Polubienie

      93. Motywacji i silnej wiary. Wiara czyni cuda i góry przenosi. A jakby tam byli polscy piloci, to w ogóle hoho.

        Polubienie

      94. no i widzisz specjalisto, nie jest to pułap maksymalny, a pułap operacyjny. do maksymalnego brakuje jakieś 1/3…

        Polubienie

      95. Czy artykuł dotyczył dzieci chorych na raka czy wypraw w wysokie gòry ? Bo ty chyba dalej nie w temacie, jak by 🤔

        Polubienie

      96. Byłoby miło gdyby odpuścił pan sobie tego doktora, to rzuca złe światło na doktorów.

        Polubienie

      97. Daj mi numer konta do tego Piotrusia i Kasi. Ciągle staram się podzielić z ludźmi swoimi pieniędzmi i jeśli mam dziś 240 zł. do końca miesiąca, to spokojnie dorzucę do skarbonki Piotrusiowi, Kasi, Elizabeth i pieskowi ze schroniska oraz kupię sobie płytę z muzyką. A wiesz dlaczego? Bo dobro wraca. I to są moje pieniądze. Czekam na nr konta.

        Polubienie

      98. Nikt nie zabronił rodzicom rzeczonego Piotrusia, tudzież Kasi od raka potomstwo ubezpieczyć już w dniu powicia potomstwa…. oh wait są takie sytuacje że ubezpieczyć się nie da? No niemożliwe, a w tv mówili co innego? Zbiórka na ratunek była z prywatnych pieniędzy ludzi dobrej woli, nikt Cię nie zmuszał w przeciwieństwie do tego jak zmusza nas rząd do płacenia podatków, które idą np na socjal dla patologii

        Polubienie

      99. A po ch..j ubezpieczenia zdrowotnie, skoro Piotruś i Kasia nie dostaną leków i nie będą leczeni zgodnie ze standardami?! Po ch..j??!

        Polubienie

      100. przestań p…..ć takie bzdury i wycierać sobie gębę chorymi na raka, bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji i nie oczekuje pomocy od nikogo, a jedynie od mojego państwa, bo to ono ma mi zagwarantować leki i leczenie a nie prywatni ludzie, więc zamknij się i odwal się od nas chorych

        Polubienie

      101. A ja się zrzucam. I na Przemka z torbielą w głowie na operację w Finlandii, i na Mateuszka z Raciborza, co ma nowotwór mózgu, i na Noela na operację serca w Rzymie, i na dzieci z Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci, i na inne jeszcze. Ale się nie czepiam, że rząd wydaje (a raczej na razie nie wydaje, ale deklaruje) na ratowanie Polaka w opresji. I nawet, że tych z Morskiego Oka po ciemku ściągnęli na dół, bo sobie latarki zapomnieli, a tu w górach też noc zapada o dziwo. Ale czepiam się tego, że nasi ministrowie budują jakieś sanktuaria i muzea przykościelne, finansują jakieś kampanie, nagrody dla kolei. Że nasz kiedysiejszy prezydent zabrał samolot, zapakował 95 osób do niego i spektakularnie rozwalił go na rosyjskiej ziemi, bo tak z bratem wybory chcieli wygrać (i się udało, ale tylko jednemu). Takie wyrzucanie pieniędzy mnie boli. Bo mogłyby być przeznaczone na leczenie tych dzieciaków.

        Polubienie

      102. Tak byli ubezpieczeni, ze teraz himalaisci nawoluja o zbiórkę kasy na dzieci Mackiewicza, zeby im byt zapewnic. No w chuj dobre musi byc to jego ubezpieczenie. Testamentu oczywiscie nie zostawil bo wszystko przepierdolil. Sponsorow nie mial, bo „nie byli mu po drodze”, jak ppwiedzial. No bohater, kurwa!

        Polubienie

      103. Jaki bohater cebulaku? Co najwyżej tragiczny. Ty złotówki poskąpisz, a inni zrobią co uważają w tej sytuacji za stosowne. Ci się kurwa w tym kraju z ludźmi dzieje, że do wszystkiego się potrafią przypierdolić i zhejtować. Tak Mackiewicz żył i tak odszedł, na własnych zasadach. I chuj ci cebularzu do tego.

        Polubienie

      104. Zgadzam z refleksjami w tekście ale nie wszystkimi. Nie ma żadnego porównania wykładanie pieniędzy na hobby i na chorego bliskiego. Skąd ten pomysł? Rozumiem wzburzenie, bo też mnie wk – ia postawa: „psze pani a on dostał piątkę a ja czwórkę! To niesprawiedliwe psze pani!” Problem leży w czym innym. Adekwatne słowo klucz: choroby rzadkie. Nie będę tłumaczyła definicji można znaleźć w Google. One są równie rzadkie jak owe hobby. Jedyna różnica? Nie tak spektakularne wizerunkowo. Ratowanie człowieka tak! Wybiórczo nie!
        Zrozumiałe jest więc rozgoryczenie tych, jak Pan to ujął „rodzicuf – mam horom curke”, bo oni proszę Pana mają swoje Mont Everesty i Nanga Parbaty tyle, że żadne ministerstwo się tak o nie nie troszczy, choć powinno. Zatem tak! Powinniśmy wydać każde (rządowe) pieniądze by ratować alpinistę, żeglarza, górnika, chorego. Bez wyjątku. Problemem nie są ludzie wylewający żółć, gdy czyjeś życie wisi na włosku ale media, które podsycają tępe dyskusje brakiem rzetelnych informacji. Cel? Czytelnictwo, wejścia na strony itp. Dopiero na Pańskim blogu dowiedziałam się tego co istotne i co uspokoiłoby nastroje.

        Polubienie

      105. Ale to, że rząd polski zagwarantował wypłatę tych pieniędzy, to nie znaczy że to on płaci za akcję. Co najwyżej w razie jakby nie zebrało się dość z tej zbiórki, to by potem egzekwował to od wspinaczy lub ich rodzin. O czym wie każdy, kto miał pecha zostać okradziony „do goła” za granicą i który musiał po powrocie zwrócić pożyczone przez konsulat środki (na bilet powrotny etc.) Tak że ta analogia nie jest poprawna. A że na Zosię z rakiem czy Wojtka z porażeniem ludzie nie dają tak chętnie, to fakt, przykre – ale nie można o to czynić wyrzutów ani rządowi, ani tym, co dają. No i akcja ratunkowa jest raz na x lat a próśb o wsparcie ludzi w dowolnym wieku ciężko chorych dziesiątki każdego dnia.

        Polubienie

      106. Ludzie chętnie dają na dzieci jeśli sprawę się odpowiednio nagłośni o czym świadczy akcja sprzed 3 tygodni. Przykre jest że rząd taką akcję chce zlikwidować/stłamsić/ukryć.
        A w temacie – zawsze będzie żółć, niezrozumienie itp. – świata się nie zmieni – można zmienić siebie – po prostu dbajmy o własne sumienia.

        Polubienie

      107. Proszę wejść na siepomaga.pl, gdzie zbieramy ogromne kwoty na leczenie, głównie dzieci. Ludzie są dobrzy i chętnie w takich sprawach w miarę możliwości pomagają.

        Polubienie

      108. No nie może trzeba się uzalac nad kolesiem,który ile to razy próbował wspiąć sie na szczyt 6-7????? Nie zdecydowane Nie!!!!

        Polubienie

      109. Ten artykuł to ciekawie by się czytało, gdyby nie tyle słów na „k” i tym podobnych. Moje zdanie – a mam do niego prawo – jest inne. Nie ma darmowych obiadów, więc i pieniądze na ratowanie himalaistów nie wzięły się znikąd. Jeśli ktoś pisze, że rząd dał to pieprzy głupoty. Żaden rząd nie ma pieniędzy! Ma jedynie instrumenty do ich poboru od społeczeństwa. Pieniądze na ratowanie poszły więc od społeczeństwa – od tej „madki co ma horom curke” też. Więc ta madka ma prawo wymagać aby się waćpan ubezpieczył! Jadąc na wakacje z biurem podróży doliczana jest składka na ubezpieczenie oraz turystyczny fundusz gwarancyjny.

        Polubienie

      110. „Oraz dlaczego ja mam coś mówić rodzicom małego Piotrusia czy Kasi a nie przedstawiciel ministerstwa, który dzieli pieniądze?”

        Może dlatego, że podjąłeś zadnie dot. Ministerstwa. Chuj z takim ubezpieczeniem, wiedzieli na co sie pisali, oczywiście współczuję rodzinie. Ludzie piszą o pomoc z bardziej przyziemnymi sprawami i rząd ma ich w dupie. Nie fair.

        Polubienie

      111. tacy górscy bohaterzy powinni brać całe ryzyko i odpowiedzialność na siebie….ja lubię skakać tuż przed pędzącymi pociągami…jak mnie trafi i zostanę kaleką to nie będę organizował histerycznych zbiórek na ratowanie zdrowia które świadomie ryzykowałem- taka cena adrenaliny.trzeba być odpowiedzialnym i dojrzałym

        Polubienie

      112. Biedota umysłowa której jedynym hobby i pasją jest oglądanie m jak miłość czy innych barw szczęścia nigdy nie ogarnie czym jest pasja związana z właśnie np atakowaniem najwyższych szczytów. Przecież oni nawet z morskim mają problem i są za głupi żeby zejść szosą, sami skamlają o ratunek służb bo jest już za ciemno i wtedy hore curki schodzą na dalszy plan. Wieczne niezadowolenie że muszą żyć od pierwszego do pierwszego bo są nieudacznikami a ktoś kto chciał w życiu osiągnąć więcej od nich dostał od państwa pieniądze. Pluć nam na tą tłuszcze:)

        Polubienie

      113. Ta „biedota umysłowa”, co siedzi na kanapie i żyje od pierwszego do pierwszego najczęściej płaci podatki i inne zobowiązania. Z podatków tej „biedoty” Państwo ma pieniądze na gwarancje. Część tych „kanapowców” też się zrzuciła na Pana Tomka. Jednocześnie może słusznie twierdzić, że wchodzenie na górę w najcięższych warunkach, gdy nie udało się 5-6 razy w lżejszych, bez zabezpieczenia w postaci helikoptera (mam na myśli gotowe pieniadze i uzgodnienie z tymi co mają helikopter), jest totalną lekkomyślnością. Ciekawe, że Związki Himalaistów o tym nie pomyślały, zeby mieć takie fundusze zapasowe, na które wszyscy zainteresowani się składają…
        Czemu ten „bogacz umysłowy” (no bo skoro jest himalaistą….) nie zrobił sobie zbiórki na „heli tak na wszelki wielki” (na wyprawę była zbiórka) i np. obiecać, że jak nie będą potrzebne to pójdą na jakieś konkretne chore dziecko??? Kto z Was wpłacił by komuś takiemu co przewiduje?
        Pytam tych „bogatych umysłowo łowców adrenaliny”. Ciekaw jestem czy taka asekuracja też byłaby dla Was „sexi”?

        To, że ktoś krytykuje himalaistow, nie oznacza, że nie jeździ na snowboardzie, pływa na „kajcie”, czy nurkuje, albo uprawia kalistynikę.
        Po prostu himalaizm jest cholernie niebezpieczny, może nawet dużo bardziej niż latanie w „wing suit’cie”. I ktoś kto ma trochę oleju pod czachą to widzi.
        Kolejna sprawa, to że się kogoś krytykuje nie oznacza automatycznie „hejtu”, czy tego, że źle się życzy temu komuś. W tej dyskusj wielu stawia tu znak równości, niesłusznie.

        Co do „artykułu” skoro Pan wie, że byli ubezpieczony, to może wie gdzie i jak? Może też Pan wie jak się przygotowywał? Jaki był motyw zdobywania w takich warunkach?
        Gdzieś wyczytałem, że podobno zrobił to dla dzieci? Było tak? Powiedział tak kiedykolwiek? Jakby to miało im pomóc?

        Ciekaw jestem….

        Polubienie

      114. Patryczenko; z przykrością stwierdzam, że jesteś aroganckim idiotą; wsadzasz do jednego worka tyle wątków, bo nie potrafisz ich podzielić; do pisania pcha Cię wyłącznie jadowita, agresywna pogarda do ludzi; a może to głęboko ukryte kompleksy…?

        Polubienie

      115. argument jak argument, taki jak Twoje, nie oszukujmy się taka jest prawda. To wymagający sport, ale nikt nam tam wchodzić nie karze. Podziwiam himalaistów i alpinistów, ale robią to na własne ryzyko, więc cały ten post nie wiem co ma na celu? Uświadomienie, że ubezpieczenie nie pokrywa kosztów? Ok, wiemy.
        Też wole ten sport niż piłke nożną, So What????
        Oczywiście, że współczujemy,
        Oczywiście, że znajdą się ludzie, którym się nie podoba szum czy proszenie o pieniądze (jasne nikt nie musi wysyłać kasy na zbiórki) i pretensje do pakistańskiego rządu. Przy każdym większym wydarzeniu będziemy to rozkładać na czynniki pierwsze? Jezu.. dopiero co ucichł szum, bo Państwo podzielone przez pojebów co hejtują Owsiaka.
        Dajcie spokój kurwa.

        Polubienie

      116. No ale „kurwa” histeryczna akcja „kurwa” ratunkowa też „kurwa” na propsie? No „kurwa” tekst nie prosty, lecz prostacki. Zmarnowana przestrzeń do dyskusji.

        Polubienie

      117. Faktycznie, w tej sprawie mój język jest największym problemem. Nie mam się już siły śmiać.

        Polubienie

      118. Brakuje na leki,brakuje dla emerytów,na szkoły na drogi!!!! Wszędzie brakuje!! Nie dajmy sie zwariować.Gdyby trzeba było,to bym się złożyła na akcje ratunkową.Sama chodze po wysokich górach i wiem,jak sytuacja może sie zmienić w kazdej chwili.

        A JAK BARDZO JEST ODPOWIEDZIALNY TATUŚ, KTÓRY ZAPI……LA NA AUTOSTRADZIE 200KM /H??
        TROCHĘ POKORY….

        Polubienie

      119. Idąc tokiem myślenia innych niech rodzice małego Piotrusia i Kasi ubezpieczą swoje pociechy to nie będzie płaczu o pieniądze z ministerstwa…

        Polubienie

      120. Rodzice płacą podatki na to by te pieniądze z ministerstwa były na leczenie ich dzieci w razie gdy zachorują, to jest właśnie to ubezpieczenie ( pomijając kwestie, że dzieci te czy w ogóle ludzie bo dorośli w dużej mierze nie prowokują choroby ani nie ulegają wypadkom z własnego wyboru i wyboru dotyczącego ryzyka)

        Natomiast ktoś, kto uprawia jakąkolwiek niebezpieczną aktywność realizując swoją pasję powinien mieć ubezpieczenie choćby z tego względu, by w razie kalectwa lub śmierci zabezpieczyć materialnie swoją rodzinę a nie liczyć potem na wpłaty od życzliwych osób, jak mu się coś stanie, bo na tym polega rozsądek.
        Inna sprawa, że wiele osób w Polsce jest niebogatych i zwyczajnie oszczędzają na ubezpieczeniach w różnych sytuacjach.

        Poza tym nie oszukujmy się, gwarancja, że z ubezpieczenia pokryte zostaną koszty post factum np. akcji ratunkowej prywatnego czyjegoś przedsięwzięcia jakim jest realizacja hobby w wysokich górach, też pomaga w podjęciu decyzji o takiej akcji decydentom, kiedy wiedzą oni na pewno , że będą mieli zwrot kosztów.
        Ten świat jest dość okrutny i na kasie stoi niestety.

        No i w końcu sprawa najważniejsza chyba. Taka, że teraz już ludziom nie wystarczy zdobycie szczytu 8000-nika, teraz oni „muszą” na niego wchodzić bez zapasu tlenu (!) i lekarstw, tudzież telefonu satelitarnego i gps.
        Nie znam się na wspinaczce wysokogórskiej ,ale czy to jest rozsądne i mądre? I czemu to służy jeśli nie tylko własnemu ego ( bo ja wam pokaże, że mogę bez tlenu) ?

        Mnie laikowi kojarzy się to z pannami, które idą w tatry lub inne góry w butach na szpilce….

        A przecież mowa jest o doświadczonych himalaistach, którzy jednak lekceważą podstawowe rzeczy i podstawowe zabezpieczenia na zasadzie „jakoś to potem będzie”, wiedząc, to co napisałeś o braku możliwości istnienia baz ratowniczych w takich górach i innych przeszkodach w udzielaniu pomocy. Wiedzą przecież to wszystko zanim tam idą.

        Trudno więc się ludziom dziwić , że piszą takie komentarze jakie piszą i że pewne rzeczy ich bolą, i pewnie fakty słusznie zauważają, między innymi to, że wielu jest takich co „cicho umiera” powoli , bo jakoś odzew społeczny jest mały jak nie ma medialnego szumu.

        Pozdrawiam.

        Polubienie

      121. Tomek Mackiewicz płacił podatki m.in. po to, by być objęty pomocą ze strony RP również poza granicami kraju – co gwarantuje mu m.in. Konstytucja RP.

        Polubienie

      122. Nie, płaci podatki żeby mieć podstawową ochronę zdrowia i życia, a nie gwarancję asekuracji jego HOBBY. Przestańcie powoływać się na Konstytucję, której najwyraźniej nie rozumiecie – bo wychodząc z waszego toku rozumowania MON powinien dobę temu wydać rozkaz desantowania tam batalionu piechoty górskiej żeby wyciągnęła gościa, który w zasadzie popełnił próbę samobójczą pakując się tam po raz 7…

        Polubienie

      123. z tego co czytałam, mieszkał i pracował w Irlandii od 5 lat… więc podatków w RP raczej nie płacił…

        Polubienie

      124. Tomek Mackiewicz nie płacił podatków. Tu cytat z wywiadu z 2015:
        „Wracam z Himalajów do kraju, nie mam pracy, firma padła, nie mam źródeł utrzymania. Była żona mnie katuje – chce alimentów. Urząd Skarbowy zajmuje konto na 50 tysięcy złotych: „Panie Tomku, podatki nieopłacone”.”

        Polubienie

      125. Już Jurek Kukuczka wchodził na takie góry bez tlenu, np. w 1981 roku na ośmiotysięcznik makalu. Nazywa się to stylem alpejskim i nie jest to żadna nowość.

        Polubienie

      126. Nie wiem jak się nazywa ale z punktu widzenia bezpieczeństwa to zwyczajna głupota i proszenie się o śmierć.
        Bo można wchodzić bez tlenu tylko pytanie kluczowe brzmi „po co? „, pomijając cele ambicjonalne czy jest tego jakiś sensowny powód?

        Można też wchodzić bez leków, bez gps, bez telefonu satelitarnego, bez jedzenia itp. jak kto chce.

        Polubienie

      127. Butle z tlenem ważą i trzeba je wnieść, a to też nie takie proste.
        Plus, jeśli nagle na takiej wysokości skończy się tlen w butli, to taka osoba ma jeszcze gorzej niż wchodząc bez tlenu, bo nie ma czasu na stopniową aklimatyzację.

        Polubienie

      128. Butla używana jest ewentualnie tylko do ataku szczytowego , żeby skrócić czas ataku i schodzi się na nim tak długo na ile go starczy . Aklimatyzację i tak trzeba zrobić .

        Polubienie

      129. To może pójdźmy dalej; po co wchodzić skoro można wlecieć samolotem znacznie wyżej? Po co wlecieć samolotem skoro można obejrzeć w telewizji? Przerażający bywa internet. Każdy ma tu swoje zdanie, poparte genialnymi argumentami. Szkoda, że nikt nie próbuje nic zrozumieć. Dzięki takim ludziom jak Tomek, dzięki sile ludzkiego charakteru, umiejętności przezwyciężania strachu, słabości i ograniczeń, nieokiełznanemu pragnieniu pójścia dalej, mamy postęp, wiedzę, znajomość geografii i in. Każdy ma swoją ścieżkę życia i nie wolno w imię tego, że inni mają gorzej tych wyborów wartościować!!! Jeszcze delikatnie przypomnę, że Mackiewicz nie prosił o pomoc! Liczył się ze śmiercią choć z pewnością jej nie szukał. I doskonale zdawał sobie sprawę, że na żadną pomoc nie może liczyć na tych wysokościach.

        Polubienie

      130. Otóż nie. Takich ludzi pierwszych zawsze zjadały tygrysy. Ale pierwsi topili się w trakcie wypraw morskich. Pierwsi też ginęli na froncie.
        Odkrywali nowe światy ci, którzy byłi dobrze przygotowani, ostrożni i przewidujący. Ci, którzy potrafili wycować się, gdy trzeba i eliminowali ryzyko, gdzie tylko się dało.

        Polubienie

      131. Super , nie prosił o pomoc to niech jego rodzina teraz też nie prosi o datki na dzieci ,miał pasje która stała się obsesją mógł ich tak zabezpieczyć by dzieci coś miały, dlaczego nie robi się zbiórek na dzieci motocyklistów, i każdego innego kto wykonuje sport ekstremalny? A tu dajcie bo puścił się bez odpowiedniego przygotowania w najtrudniejszych warunkach w prywatną wyprawę, a jak żona wiedziała za kogo wychodzi to niech sobie teraz radzi

        Polubienie

      132. To pytanie o te zbiorki chyba do siebie powinnaś kierować, skoro Cie razi że zbiórek nie ma to je zorganizuj? Czy ktoś broni komukolwiek zakładać zbiórki i zbierać pieniądze tam gdzie ich potrzeba? Jeśli rodzina motocyklisty potrzebuje wsparcia może o nie prosić, z pewnością znajdą się tacy którzy pomogą. Tutaj nikt nikomu od ust nie odbiera…

        Polubienie

      133. Można też nie lecieć na księżyc, nie skakać powyżej punkt K, nie przepływać kajakiem oceanu, nie nazywać się Kolumb…i takie inne szopki….

        Polubienie

      134. odpowiedziałam ale mój komentarz nie przeszedł, coś się zrypało na stronie.

        Napiszę krótko, to porównanie i argumenty są bezsensu, wyjaśniła to poniżej Karolina.

        Różnica pomiędzy himalaistami a odkrywcami polega na intencji i celach.

        Mówiąc dosadnie na 8 tys nie ma nic więcej do okrycia oprócz kolejnego trupa…. Niczego dobrego to nie wnosi dla ludzkości, ponieważ ci, którzy odkrywają tego trupa nie są na ogól w stanie poszerzyć swojej świadomości, skoro wracają na tą samą ścieżkę by podzielić los poprzedników. Niczego więc nie wnoszą , nie czynią tego świata lepszym ani dla swoich rodzin ani dla ogółu.

        Co do siły charakteru, przezwyciężania słabości, strachu i ograniczeń, to wieeeele ludzi robi to na co dzień.

        Polubienie

      135. Nie zgodzę się do końca, że włażenie na wysokie góry nic nie daje. A skąd się biorą leki na odmrożenia. Przecież w Alpach powstała placówka, w której facet, który biegał po górach teraz zajmuje się badaniem tego zjawiska. Doskonali się też sprzęt i materiały tylko po to, żeby ci ludzie wzięli ze sobą lżejszy i cieplejszy śpiwór czy kurtkę.

        Polubienie

      136. Daro, miałam sąsiada , który jak się upił to zasypiał na ławce przed blokiem, niektórzy się odmrażają w zwykłych warunkach, nie potrzeba do tego 8 tys metrów uwierz….

        A leki na odmrożenia biorę się stąd, że ci „kanapowcy” siedzą w labolatoriach ….

        Polubienie

      137. “Nie znam się na wspinaczce wysokogórskiej ,ale czy to jest rozsądne i mądre? “

        Ani to rozsadne ani madre gdy ktos sie nie zna a glos zabiera piszac glupoty.

        Polubienie

      138. Jak się nie znasz to zamilknij. Wolę płacić na himalaistę, człowieka z pasją niż np na pijane scierwo w bmw, któremu się właśnie udało przypierdolić w drzewo (co i tak jest dużym szczęściem, że tylko w drzewo a nie w ludzi na przejściu dla pieszych). I to nie są pojedyncze przypadki tylko codzienność.

        Polubienie

      139. Nie wypowiadam się na temat sprzętu, wypowiadam się na temat między innymi idei , a do tego nie muszę ani chodzic po górach, ani się „znać”

        Polubienie

      140. „ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2” – ponieważ jak wiemy z tego „błyskotliwego” wpisu, nie ma bazy GOPR na 5000 metrów ani na trzech – znaczy się ubezpieczenie nie obejmowało najważniejszego….

        Polubienie

      141. Dokładnie tez tak sadze. Po za tym skoro doktoryzujecie sie nad tym czy lepiej ratować chore dzieci, czy „wymyślne”hobby to moje zdanie jest takie: większość chorób wynika z ludzkiej ignorancji, biernosci i glupoty! Drodzy rodzice przeanalizujcie swoj styl życia nim splodziliscie dziecko, ile ludzi pali , pije, ćpa, źle sie odrzywia, totalnie nie dba o siebie???? 99%! Myślicie ze to nie wpływa na dziecko? Pakujecie dzieciaki cukrem, fast foodami, chemią bo sami to robicie ! A później zdziwieni ze dziecko chore.. to przez was, wiec skoro przez wasza głupotę, ignorancje, brak wiedzy sprowadzacie na świat istote ktora jest slaba, chora i wynagajaca leczenia (z moich podatków!) To sami za to płaćcie! Jak jesteście grubasami i wasze dzieciaki razem z wami chorują na cukrzycę to wywalajcie kase na to, ja nie chce płacić za wasza glupote, WOLE aby te pieniądze przeznaczyć na ratowanie ludzi ktorzy utnkeli w górach!!! Dla mnie teksty o chorych dzieciach to hipokryzja do kwadratu, bo sami do tego w znacznej większość doprowadzacie szczekający tu rodzice! Mam w d**** wasze żale, pokazujecie jacy jesteście malutcy, ze w każdej syytuacji gdzie chodzi o „dzielenie kasy” WYKORZYSTUJE swoje chore dzieci, jak kartę przetargową, koronny argument ze to wam/im sie naleŻy a nie Polakowi który umiera po wyczynie o jakim wam sie nawet nie śniło.

        Polubienie

      142. Zwłaszcza „odrzywiać” ….. głupolu 😂….moje dziecko jest chore na cukrzycę i żądam aby takim debilom jak Ty państwo polskie uświadomiło skąd się bierze taka choroba…..A jak Cię znajdę to Ci skopie mordę…..weź się ubezpiecz…..lepiej od tskuego zdarzenia 👊

        Polubienie

      143. Czy dziecko z porażeniem dziecięcym wydobyte zbyt późno przez cesarkę to też wina rodziców???? Nie widzi ,nie chodzi ,ma przykurcze mięśni żyje jak roślinka. To też wina rodziców??? Nie wszyscy którzy proszą o wsparcie finansowe są winni choroby dziecka. Rząd nie pomaga na tyle by rodzice mogli utrzymać przy życiu własne dziecko . Muszą prosić dobrych ludzi o pomoc.Więc po co taki komentarz???????

        Polubienie

      144. aka, na miłość boską. Co Ty wypisujesz??? Ja mam chore dziecko. NIGDY nie wykorzystywałam go do pozyskania jakichkolwiek profitów, ani nawet czyjejkolwiek litości. Nie palę, nigdy nie próbowałam narkotyków etc. I co? Zdarza się. Jak możemy ogarniamy to sami. Żadna, podkreślę, ŻADNA z osób które znam, a która ma chore dziecko się o to nie prosiła i dałaby w tej chwili wszystko, aby tylko to dziecko mogło być zdrowe. Mówienie o „szczekających”, winnych rodzicach po prostu jest poniżej wszelkiej krytyki, delikatnie rzecz ujmując
        I dalej – idąc tym tropem – mając wybór na pewno nie dam swojej kasy na zrzutę na faceta, którego tak oślepiła pasja, że zapomniał zabezpieczyć wystarczająco swoje własne dzieci. One nie winne? OK, ale rodzice chyba wiedzieli w co się pakują i jakie zagrożenia wiążą się z hobby Ojca dzieci. Więc – dalej idąc tym samym tropem – ich decyzje, niech sobie teraz radzą sami. Bolesne, prawda?
        Co nie zmienia faktu, że te dzieci przeżywają teraz straszną traumę z powodu utraty jednego z rodziców. Jedną z największych tragedii jakie może spotkać w życiu dziecko. Bardzo im współczuję.
        Tak tak, nie mieszajmy dzieci (zwłaszcza chorych) do tego typu dyskusji.

        Polubienie

      145. Bo od tego jest MSZ żeby pomagać ludziom uwięzionym w górach, uwięzionym na Majorce po upadku biura podróży, ludziom porwanym przez terrorystów na jakimkolwiek światowym wygwizdowie. Między innymi na to idą nasze podatki. Oburzanie się, że MSZ spełniło swój konstytucyjny obowiązek zakrawa o jakąś kpinę. Leży ci na sercu los małego Piotrusia interweniuj sobie na odpowiednim do tego tematu forum i nie wrzucaj wszystkiego do jednego gara.

        Polubienie

      146. Nie neguje potrzeby pomocy jeśli chodzi o ludzkie życie, należy pomóc jak można, ale…

        fakt porwania przez terrorystów ( o ile się człowiek sam do nich nie pcha i nie ryzykuje), czy utknięcia w jakimś kraju z powodu nieuczciwości biura turystycznego, to trochę co innego niż pchanie się dobrowolnie w sytuację niebezpieczną bez zabezpieczeń. Nie można tego porównywać wydaje mi się.

        To podobnie jak z kredytami w szwajcarskich frankach, ci co je brali przecież wiedzieli co robią, po co to robią i powinni liczyć się z ryzykiem , że kurs franka się zmieni a nie oczekiwać potem ich spłaty z budżetu państwa.

        Pozdrawiam.

        Polubienie

      147. Mimo wiedzy, jak bardzo niebezpiecznie jest na drogach, ile osób ginie… wsiadamy w samochód i jedziemy sobie na nikomu niepotrzebną wycieczkę, głupawą imprezę. Czy to nie jest chore? Po co sie pchac w na drogi skoro można zginąć? Ubezpieczenie pokrywa koszt naprawy samochodu, ale reanimacja, operacja, leczenie leci na koszt RP. Mimo wiedzy, ze narkotyki zabijaja, tylu ludzi po nie siega… a potem odwyki, leczenie. Oczywiście na koszt RP. Czym się różni sport wyczynowy Tomka od innego? Tylko tym, że na tej wysokości nie ma akcji ratunkowych. I się z tym liczył. On o kase z MSZ nie prosił i po niego nikt nie poleciał, więc odwalcie się w końcu od niego.

        Polubienie

      148. Napisałam tylko, że nie można tych sytuacji porównywać. Po co te wstawki personalne?

        Polubienie

      149. Skurwysynstwo z frankiem polegało na czym innym i od razu zaznaczę, że nie mam kredytu we frankach. Dlaczego bank w Polsce pożyczał w obcej walucie, której nota bene w takiej ilości nie miał w skarbcu? Dlatego żeby właśnie potem zarobić! Ponadto dlaczego ludzie brali kredyt we frankach bo okazywało się, że na tą samą kwotę w złotówkach nie mają zdolności kredytowej! To nie jest temat tego forum ale naprawdę strzela mnie jak ktoś tak płasko postrzega rzeczywistość!
        Pamiętaj też, że jeżdżenie samochodem do oddalonej 200 metrów Biedronki tez jest ryzykownym hobby.

        Polubienie

      150. Banki po to pożyczają, żeby zarobić… Jak ktoś Ci taki kredyt da możesz go brać nawet w dolarach RPA jeżeli uznasz, że z jakiegoś powodu się to opłaca, np. przewidujesz dostać spadek w tej walucie lub wiesz, że jej kurs spadnie

        Polubienie

      151. „Dlaczego bank w Polsce pożyczał w obcej walucie, której nota bene w takiej ilości nie miał w skarbcu? Dlatego żeby właśnie potem zarobić!”

        News@11: banki pozyczaja pieniadze, zeby zarobic.

        „Ponadto dlaczego ludzie brali kredyt we frankach bo okazywało się, że na tą samą kwotę w złotówkach nie mają zdolności kredytowej!”

        To znaczy, ze nie bylo ich stac na kredyt. Proste.

        Polubienie

      152. „To znaczy, ze nie bylo ich stac na kredyt. Proste.”

        Niekoniecznie. Mój kolega jest chirurgiem. Budował dom z pomocą rodziny (teść budowlaniec). Nie potrzebował wiele. Wypruwał flaki, pracował nawet po 100h tygodniowo – zarabiał więc lepiej niż przeciętnie.
        I co? Jakaś zmowa bankowa twierdziła, że tylko franki – inaczej go nie stać.
        To kogo było stać, Kulczyka tylko?

        Polubienie

      153. O, teraz jakas teoria spiskowa o bankach ktore sie zmowily zeby udzielac kredytow w CHF (ktore sa bardziej skomplikowane, wnosza wiecej ryzyka dla banku bo zabezpieczenie kredytu jest wyceniane w PLN a kwota kredytu w CHF, itd.) a nie udzielac w PLN – bo tak. Bzdura. Byly oferty kredytow w PLN a ze byly drozsze wynikalo z roznicy stop procentowych pomiedzy Polska i Szwajcaria i Szwajcarskiej polityki „currency peg”. W cenie kredytu frankowego bylo wkalkulowane niskie prawdopodobienstwo duzego szoku (tzw. „czarny labadz”) czyli uwolnienia przez Szwajcarow franka. Tylko ze Polacy niewiele rozumieja z finansow, a jeszcze mniej z rachunku prawdopodobienstwa. I tu jest wina rzadu polskiego, ze nie przykrecil sruby szalenstwu kredytow w obcych walutach duzo wczesniej. No i w koncu 15 stycznia 2015 czarny labadz przylecial i narobil Polakom na te chatki pobudowane za kredyty frankowe.

        A odpowiedz na pytanie „to kogo bylo stac?” jest „widac nie bylo go [chirurga] stac na taki dom, jaki chcial sobie kupic”. Kiedy mieszkalem w PL, to siedzielismy z zona i zwierzakiem w kawalerce 25 m^2 bo na wieksza nas nie bylo stac. Teraz zarobilismy i siedzimy w wiekszym mieszkaniu w fajniejszym miejscu. Generalnie lepiej najpierw zarobic a potem kupowac, niz na odwrot. Zwlaszcza jak sie jest dobrze oplacanym chirurgiem, a nie doktorantami PAN (jak my z zona fafnascie lat temu).

        Polubienie

      154. Akurat od bankructwa biura podróży istnieje od kilku lat obowiązkowe ubezpieczenie doliczane do ceny wycieczek.

        Polubienie

      155. Czy rozumiesz różnice pomiędzy „gwarancja” a „sponsoringiem”? Bo wyglada na to, że nie.

        MSZ nie wyda złamanej złotówki na akcje ratunkowa. Nasz „cudowny” rząd wykazał sie co najwyżej refleksem i pomyślunkiem i zapewnił rząd Pakistanu, że kasa bedzie.
        Bo wiesz, w portalu zrzutka.pl itp nie ma etatowego Frania, którego znają wszyscy wielcy swiata, ktory wysyła smsy typu „wielki pakistański generale, ciapnij mi tu smska z PayPalem, a w miedzy czasie wysyłaj juz te śmigło, ino rychło”. 🙄

        Polubienie

      156. Ja dałem, jak co roku, na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jej podopieczni nie pchali się w paszczę lwa, nie ryzykowali niczym, mieli po prostu pecha i potrzebują pomocy. Gwarancja rządowa dla himalaistów? W porządku. Ale zrzutka na pomoc dla kogoś, kto liczył się z ze wszystkim i teraz, gdy odpowiedzialność zajrzała mu w oczy, musimy się składać na jkutki jego „pasji”… To zupełnie co innego.

        Polubienie

      157. Kur.., ludzie jak macie ochotę, to zrzucajcie się na co wam się żywnie podoba – na himalaistów, na dzieci itp. itd. znajdą się i tacy i tacy, ale jest JEDNA PODSTAWOWA kwestia – zrzutki są dobrowolne! Nie pluć jadem chore hieny! Nie interesuje Was tego typu sport, to wyłączcie TV i nie śledźcie wydarzeń!

        Polubienie

      158. Zrzutki są dobrowolne. No chyba że mówimy o narodowej zrzutce na toruńską geotermię…

        Polubienie

      159. A ktoś kazał? Wpłaciły osoby, które chciały a nie musiały.
        I jeszxze jedno… jest bardzo dużo nagłaśnianych próśb o pomoc finansową dla chorych ludzi, dla himalaistów to była pierwsza…

        Polubienie

      160. A kto musiał się zrzucać? Zmuszanie do dobrowolnych wpłat wygląda na przestępstwo i powinno być karane. Proszę to zgłosić!

        Polubienie

      161. Nie wiem, o czym bredzisz, bo nie dość, że tekst nie ma nic wspólnego z moim komentarzem, to jest wewnętrznie sprzeczny, ale jak ktoś poucza, że powinno się zrzucać na Kasie i Piotrusiów, to fajnie, żeby dał przykład i pokazał, na ile Kaś i Piotrusiów się zrzucił.

        Polubienie

      162. Nikt nikogo nie zmuszał do zrzutki, jak to powiedziałeś na jakieś „pasje”… to gest ludzi dobrej woli, tak jak zbieranie funduszy na leczenie Piotrusia , Kasi czy p. Ewy itd…wiec może warto powstrzymać się od głupich komentarzy, z pasją i hobby nie wygrasz, a jeśli wygrasz to tak naprawdę nie była to pasja. Tomek miał swoje marzenia, liczył się z niebezpieczeństwem i tak jak wielu tu, na forum pisze, wiedział, że tak naprawdę nie będzie mógł liczyć na pomoc…bo jeśli byłyby maszyny, które wbija ja się na taką wysokośc i ludzi , którzy są przygotowania do udzielania takiej pomocy, nie ginęli by ludzie z wielkimi pasjami w górach. …sport jak każdy ekstremalny sport niesie ryzyko, I Tomek się z tym liczył. …

        Polubienie

      163. Ja dałem, jak co roku, na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jej podopieczni nie pchali się w paszczę lwa, nie ryzykowali niczym, mieli po prostu pecha i potrzebują pomocy. Gwarancja rządowa dla himalaistów? W porządku. Ale zrzutka na pomoc dla kogoś, kto liczył się z ze wszystkim i teraz, gdy odpowiedzialność zajrzała mu w oczy, musimy się składać na skutki jego „pasji”… To zupełnie co innego.

        Polubienie

      164. Kto Pana zmusza? Nikt nie musi. To fundacja. W grę wchodzi pomoc od osób zdolnych do empatii i miłości do drugiego człowieka, które chcą i mogą pomóc. Pomoc osobom, które walczą o życie w cierpieniu, jakie trudno sobie wyobrazić. Nieważne dlaczego, ważne jest że walczy, nie my jesteśmy od rozliczania go z jego życia.
        A odnosząc się do świadomości działań i ich konsekwencji: Jeśli ktoś zdecyduje się palić papierosy przez 20 lat, świadomie przyczyniając się do rozwoju nowotworu -i tak zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli zdecyduje się nadużywać alkoholu i po kilkunastu latach trafi na oddział żeby leczyć tego skutki – zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli siedzi przez większość dnia, świadomie, czy to będąc pilnym studentem czy pracownikiem biurowym, nabawi się problemów z kręgosłupem wymagających skomplikowanych operacji i kosztownych rehabilitacji – zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli w pogoni za kupnem wymarzonego samochodu, wyrabiając ogromne ilości nadgodzin przyjdzie spłacić dług zaniedbania zdrowia – należy się opieka. Jeżeli zdecyduje się zostać zawodowym sportowcem i pomimo żmudnych treningów i przygotowań zaskoczy kontuzja lub zagrożenie życia – też należy się opieka! Itd. Każdy z nas podejmuje decyzje zrozumiałe tylko dla nas samych.

        Polubienie

      165. No troche przegiąłeś z porównaniem.

        „Jeżeli siedzi przez większość dnia, świadomie, czy to będąc pilnym studentem czy pracownikiem biurowym”

        Jak jest studentem czy pracownikiem to raczej nie ma wyjścia.
        BHP w pracy to raczej zalezy od właściciela a nie każdy może zmienić pracę, bo z czegos musi żyć.

        Sprowadzacie już to do absurdalnych argumentów
        A palaczom bym podniosła wysokość ubezpieczenia bo trują nie tylko siebie ale i innych, którzy nie palą niestety

        Polubienie

      166. Skąd założenie, że gdyby nie gwarancje dla Pakistanu na akcję na Nanga Parbat, mały Piotruś albo inna Kasia dostaliby jakiekolwiek dofinansowanie? Skąd założenie, że tej kasy nie przejadłby jakiś urzędnik, naliczając sobie i kolegom z działu trzynastą czy tam czternastą pensję z premią za roboczodupogodziny? A, tak pytam.

        Polubienie

      167. Nie ma gwarancji. Ale jest wciąż różnica między płaceniem za czyjąś „pasje” („janusz jesteś, nie rozumiesz alpinistuw”) a pomoc tym, którzy sobie choroby nie wybrali ani nią nie ryzykowali.

        Polubienie

      168. Nie ma gwarancji. Ale jest wciąż różnica między płaceniem za czyjąś „pasje” („janusz jesteś, nie rozumiesz alpinistuw”) a pomocą tym, którzy sobie choroby nie wybrali ani nią nie ryzykowali.

        Polubienie

      169. Przeciez kosztów akcji nie pokryje rząd Polski. Chodzilo o gwarancje dla decydentow pakistańskich, zeby wylecial helikopter bo liczyl sie czas… Demagogia kanapowych speców od pierdolenia głupot jest porażająca.

        Polubienie

      170. Kto nie zbierał pieniędzy na tak wykpiwaną ” horom curke” nigdy tego nie zrozumie, szkoda slow …. Kto zbierał zawsze takie fajerwerkowe akcje bedzie w duchu przeliczał na ilośc leku życia np dla dziecka.

        Polubienie

      171. A był taki chłopiec z protezami nóg, który zdobywał bieguny… Jaś Mela. Tam w górach umiera człowiek. To nie jest fajerwerkowa akcja. To jest ratowanie życia. Nie chcemy, żeby dzieci nam chore umarły albo po prostu wegetowały. Nie wolno takich rzeczy pisać, to nieludzkie jest.

        Polubienie

      172. A był taki chłopiec z protezami nóg, który zdobywał bieguny… Jaś Mela. Tam w górach umiera człowiek. To nie jest fajerwerkowa akcja. To jest ratowanie życia. Nie chcemy, żeby dzieci nam chore umarły albo po prostu wegetowały. Nie wolno takich rzeczy pisać, to nieludzkie jest. Uzupełniam: pasja życia, to jest to, co je napędza. Gdybym była matką Tomka Mackiewicza i dziecka, które potrzebuje drogich leków, nie byłabym w stanie wybierać, chciałabym ratować oboje. Proszę, ludzie, nie bądźcie tak nielitościwi. To jest jakieś szaleństwo!

        Polubienie

      173. Znam taki żal i bezsilność, ale ci ludzie w górach nie zabrali żadnych pieniędzy twojemu dziecku. Nie są winni tej choroby.

        Bardzo dobrze, że rząd udzielił gwarancji i że akcja ratunkowa miała miejsce. Od tego jesteśmy wspólnotą, aby na siebie móc liczyć. To była dobra decyzja.

        Polubienie

      174. A mało jest zbiórek na chore dzieci ? Ja na fejsie mam średnio 5 informacji na tydzień. Każde życie trzeba ratować a nie tylko chorych dzieci, choć zgadzam się, że jest ten przypadek jest szczególnie ważny. Państwo prowadzi pełno różnych programów pomocowych dla dzieci choćby osławione 500+ które idzie z naszych podatków. Jak raz za czas MSZ pomoże himalaiście to się chyba nic nie stanie ? Tym bardziej, że on też miał dzieci i w tej sytuacji w pośredni sposób pomożemy także im. Poza tym tu chodziło o gwarancje finansowe czyli powiedzmy sprawy proceduralne, a nie o finansowanie bo nikt nie chciał zapłacić.

        Polubienie

      175. A nie denerwują Cie rzeszedebili (tak, debili!), którzy nie potrafią wrócić asfaltem po zmroku z Morskiego Oka? Ograniczony umysłowo tatuś, którego TOPR musi zaciągać z kilkuletnim dzieckiem z Orlej Perci? Do nich miej pretensje o marnowanie kasy z Twoich podatków.
        Zresztą jak autor słusznie zauważył, nie z nich raczej będzie finansowana akcja.
        Bez ludzi, którzy tak jak Mackiewicz, mierzyli wysoko, tkwilibysmy jeszcze w jaskiniach.
        Brawa za ten post. Nieco wulgarny, ale nadzwyczaj wymowny. Podpisuję się pod nim i podzielam niechęć do kanapowych hejterów w ciepłych kapciach!

        Polubienie

      176. Tkwilibyśmy w jaskiniach, gdyby nie ludzie, którzy gdzieś poszli i nie wrócili? Nie, z jaskiń wyszliśmy dzięki takim, co wracali i opowiedzieli co to zobaczyli. Logika nie boli

        Polubienie

      177. Tylko, że ludzie to nie tylko chore dzieci (tutaj też chce Pan katygoryzować które bardziej zasługuje na leczenie?) ,a także każdy kto potrzebuje pomocy, niezależnie od tego czy to Panu się podoba, czy nie. Jeżeli podpisuje się Pan tytułem „doktora” to powienien Pan to wiedzieć i rozumieć. Należy pamiętać o tym, że kiedy robisz cokolwiek w życiu co wykracza poza Twoją strefę komfortu, zawsze istnieje ryzyko, że coś może się stać. Większe lub mniejsze, ale zawsze. My różnimy się tym od zwierząt (choć nie zawsze), że rozumiemy czym i jak ważne jest życie, a także to, że o każde jedno należy walczyć.

        Polubienie

      178. Myślę że mógłby Pan zrezygnować ze wszystkich swoich hobby, jeść tylko w domu, filmy ogladać w telewizji, nie płacić za neta, itd itp… a kasę oddawać na dzieci. Chodzenie na siłownię to też hobby a jaka skala, gdyby pozamykać wszystkie fitnes kluby i ludzi zmusić żeby te pieniądze przeznaczyli na te dzieci to by się uzbierało pewnie z srylion krotnie więcej niż tej kasy ze śmigłowca.

        Polubienie

      179. jak cie wkurwia to po co to czytasz łącznie info o himayaistach? włacz sobie m jak miłosc i wypij melisle i wszyscy będa happy. milego.

        Polubienie

      180. @doktor nieglowicz – Albo na prawdę jesteś nieglowicz, albo potrzebny Ci doktor… Nic nie rozumiesz z tego co napisano w artykule powyżej. Szkoda. Ale jesteś dość elokwentny – więc czekam na wynik Twojego pisania do ministra, ministrów, premiera etc w sprawie pieniędzy dla Kasi albo Piotrusia, które im się należą by ratować ich życie. Jestem za! Pisz! Rozliczaj! Interweniuj. Tomkowi też należy się ratowanie życia.

        Polubienie

      181. Jestem więcej niż pewna, że wyjeżdżasz na wakacje i wydajesz w swoim życiu pieniądze na różne nie do końca niezbędne rzeczy. Zgodnie z Twoją logiką nie powinieneś tego robić, bo ludzie nie mają na leki i umierają na ciężkie choroby a Ty się bawisz.

        Polubienie

      182. Wybacz szczerosc ale dzieci biednych chorych ma raka jest wiecej niz himalaistow w jamie snieznej potrzebujacych gwarancji finansowych… i tym drugim nie trzeba pomagac co miesiac

        Polubienie

      183. Przecież może Pani zorganizować zbiórkę dla małego Piotrusia i małej Kasi. Jedno drugiemu nie przeszkadza

        Polubienie

      184. Wszedl po cichu i umieral po cichu. Watpie, zebys w ogole mial pojecie o tym, kto gdzie wchodzil, gdyby nie to, ze ludzie pomogli a media to rozdmuchaly.

        Polubienie

      185. A dociera do Ciebie, że RP dala tylko gwarancję a kasa idzie nie z budżetu (podatków) tylko z prywatnych zbiórek? 50.000 na górom curke? To znajdź taką zbiórkę, albo myśląc przyszłościowo trzeba samemu wystartować z akcją „Daj Pan, mogem mieć horom curke”. Pewnie grosza nie dałeś, więc oszczędź tego świętego oburzenia „ile to dzieci miałoby posiłek”. Po prostu rusz dupę i sam zrób coś dla świata.

        Polubienie

      186. a co zrobił dla świata niewypłacalny alimenciarz, ładujący się 7 raz w to samo miejsce po tanioszce?

        Polubienie

      187. A czy państwo daje też gwarancję rodzicom, którzy też sami zbierają pieniądze na leczenie dziecka?

        Polubienie

      188. Cześć jestem Kasia, mam chłoniaka. Przy pierwszym rzucie choroby musiałam dopłacać do leków, bo nie były refundowane. Zapłaciłam za nie sama. Tak samo jak samo sama zapłaciłam za swoją wyprawę w Himalaje.
        A tetaz pocałuj mnie w nos i powstrzymaj się od komentarzy.

        Polubienie

      189. Panie doktorze – toż Pan powinien wiedzieć, że to nie są te same pieniądze i niestety a może na szczęście, rząd nie może ich ot tak sobie przenieść z jednej kupki na drugą. Argument przez Pana użyty jest bardzo emocjonalny i nośny, ale mało realny, żeby nie powiedzieć, że ot tak nie będzie. I jeszcze jedno, jaka jest różnica pomiędzy ratowaniem człowieka, który utknął w górach wysokich, a człowieka, który zapił się na rajskiej plaży. Jedno i drugie życie jest tak samo warte, jedno i drugie życie jest tak samo istotne, jedno i drugie życie nasze Państwo postanowiło chronić. Nie dzielmy się jeszcze bardziej – to nie ma sensu.

        Polubienie

      190. Następnym razem jak rząd będzie robił odsyp kilkudziesięciu milionów Rydzykowi napisz koniecznie maila do ministerstwa z tymi argumentem o chorych dzieciach.

        Polubienie

      191. Jako osoba chora na nieuleczalną chorobę wpłaciłem aby nasi mogli polecieć. Dlaczego wpłaciłem? Bo tak nakazuje ludzka przyzwoitość.

        Polubienie

      192. Jest jedna rzecz Kasia niestety nie dostala by tych pieniedzy tak czy siak ani nikt
        Uważam ta decyzję ministerstwa za słuszną a nie kierowali osie oni względami humanitarnymi ( bo politycy tego nie robią )
        Bo uratowali za parę groszy ludzkie życie i odniesi efekt propagandowy …mogli te pieniadze wydac na bankiet dyplomatyczny na 100 osób.
        tym razem przy okazji przypadkiem zrobili coś dobrego
        A Ksia dostała by te pieniądze pewnie gdyby była np porwana przez w Afryce przez piratów

        Polityka to Kurwa która czasami przypadkiem biednemu zrobi dobrze

        Polubienie

      193. Hmm, w sprawie Piotrusia czy Kasi proponuję napisać do tych, którzy hojnie rzucają bański z naszych podatków na geotermię w Toruniu czy inne tego typu dzieła.

        Polubienie

      194. Tym tokiem myślenia to NIE POWINNIŚMY wysyłać sportowców na olimpiady letnie i zimowe tudzież jakiekolwiek mistrzostwa świata bo to kosztuje a lepiej te pieniądze wydać na leczenie chorych dzieci. We wszystkim musi być jakaś proporcja.
        Natomiast zamiast kupować samoloty, armaty, czołgi i okręty lepiej przeznaczyć te pieniądze na właśnie leczenie dzieci.

        Polubienie

      195. Jest mi bardzo przykro, że swoim krótkim, polemicznym komentarzem napędziłem autorowi takiego hype-u…

        cyt z FB autora: „Tekst o Nanga Parbat wymknął się spod kontroli, położył mi na chwilę stronę, w tej chwili siedzi na niej prawie 600 osób, co może nie jest wynikiem Kominka, ale dla mnie to rekord. Wpis żyje sobie własnym życiem, mam wejścia z forów piłki nożnej, lasów państwowych, stron dla rodziców, twittera i z wykopu. Więc niech to się tam kotłuje, bo ludzie świetnie się bawią i obrażają nawzajem bez mojego udziału…….. ”

        I ten facet daje sobie moralne prawo oceny „tych, co to na chorom curke by woleli”?…

        Szkoda himalaistów…, szkoda Waszego czasu…

        Polubienie

      196. Nie napędziłeś mi hype-u, nie schlebiaj sobie.
        Nie mam czasu dyskutować we wszystkich miejscach, w których dyskutowany jest mój tekst. Zaszerowały go zasięgowe fanpejdże, poszedł chyba u Młynarskiej, mam żywy ogień w rękach a ja jednak pracuję. Więc nie dam rady udzielać się wszędzie, zwłaszcza że muszę jeszcze ratować stronę.
        Oraz nie przyznałem sobie moralnego prawa oceny zbierających na chore dzieci. Używasz nieuprawnionych i fałszywych projekcji na mój temat.

        Polubienie

      197. Pieniądze powinny się znaleźć i na te chore dzieciaki i na ratowania Polaka w każdym zakątku świata. To cecha i obowiązek każdego silnego kraju, który liczy się z własnymi obywatelami. Pretensje trzeba mieć do rządzących – bez względu na to kto rządzi.

        Polubienie

      198. Otóż to…jeśli.ministerstwo daje kasę to z naszych podatków, no chyba że robi szemrane interesy i ma jakues „speszyl” konto. Ratowac tak, ale nie zmienia to faktu że to hobby to jest takie 50 na 50: przeżyje lub nie. I serio rozumiem pasję ale czasem trzeba wyłączyć ego i pomyśleć np o swoich dzieciach. Żadne ubezpieczenie nie zastąpi rodzica

        Polubienie

      199. Nowy sposób liczenia prawdopodobieństwa. Jednak większość himalaistów żyje i ma się dobrze. Starają się jak najlepiej przygotować. W tym przypadku organizm odmówił posłuszeństwa. Zdarza się. Nawet najlepszym. Najgorsze to, że podobno stało się to po zdobyciu szczytu. Pewnie euforia nie pozwoliła na to, by wcześniej ocenić jego zły stan.

        Polubienie

      200. Jak Piotruś chory na raka popłynie z tatusiem na żaglówkę i wypadnie z łódki to rozumiem nie ratujemy, bo to jego wina nie? Co to za hobby w ogóle to żeglarstwo. Ekipy ratownicze kosztują, nurkowie, sprzęt itd.
        Albo jak Kasia chora na raka nie rozglądnie się przechodząc przez ulicę w jakimś wypizdowie i ją trzaśnie samochód, to też nie wysyłamy śmigłowca żeby ją ratować, bo to przecież jej wina, mogła się rozglądnąć. Ba! Co ja mówię o śmigłowcu. Karetka też kosztuje. Jak jej się wycieczek zachciało, to niech jej teraz rodzina opłaci taksówkę która ją zabierze do szpitala, a nie zawraca d..pę podatnikom.

        Chłopie, zastanów się, kto tu jest „kanapowym ekspertem”. Sytuacje AWARYJNE i RATUNKOWE to coś troszkę innego niż „brakuje na leki”. Straż pożarna przyjedzie, niezależnie czy płacisz podatki czy nie. Karetka przyjedzie, niezależnie czy płacisz ZUS czy nie. To są służby ratownicze. Jeżeli życie człowieka jest BEZPOŚREDNIO zagrożone, to wszystkie służby reagują natychmiast, nie wnikając w to czy warto wysłać śmigłowiec, czyja to wina, czy ktoś jest ubezpieczony itd. Jedyna różnica jest taka, że tutaj akcja toczy się daleko i potrzebna dodatkowa zgoda na wydanie takich pieniędzy. Za karetki, policję, straż pożarną i setki akcji ratunkowych odbywających się na terenie kraju płacisz nawet o tym nie wiedząc, a w większości są to sytuacje kiedy człowiek sam jest sobie winny, a bo przekroczył prędkość, a bo nie zakręcił kurka z gazem, a bo przechodził na czerwonym i tak dalej i tak dalej.

        A na koniec dodam jeszcze, jeżeli chodzi o himalaistów, to fanem tego sportu nie jestem, ale bawi mnie to, że ci ludzie sami zbierają fundusze, sami szukają sponsorów, często wydają swoje prywatne pieniądze, po to, żeby zawiesić Polską flagę na jakimś szczycie. Sorry, ale to o wiele większe osiągnięcie i większy prestiż, niż to że piłkarze po raz kolejny odpadli z mundialu, a jakoś na nich wydaje się kosmicznie większe sumy i to zawsze, a nie tylko jak za którymś razem coś się ‚spier*’ i trzeba im zwyczajnie, po ludzku pomóc.
        Tyle w temacie.

        Polubienie

      201. Wiesz, ze ich najwiekszym pechem jest to, ze Nanga Parbat jest poza Polska? W Polsce sluzby robia co sie da, za darmo i bez proszenia, bo takieprawo. Wlazles w kubotach na Rysy i nie mozesz zejsc? Ijo ijo, leci TOPR, bo takieprawo. Oczywiscie, bedzie jojczenie, ze sami winni, moze i regress, ale zostana sciagnieci i zostana do tego zaangazowane wszelkie srodki.
        Pedzisz bimber w piwnicy i wywali Ci kadz? Ijo ijo, takieprawo, straz juz jedzie, chociaz nie popisales sie rozsadkiem, za darmo i bez marudzenia ugasza Ci hacjende a na SORze przyszyja urypane paluszki.
        Fajerwerki w Sylwestra wywalily w jape? Ijo ijo, jedzie pogotowie, takieprawo, bez marudzenia szukaja reszty uszka do przyszycia.
        W czym Mackiewicz gorszy, ze po niego za panstwowe nie moze, ijo ijo, poleciec smiglowiec, skoro lata po tych, co za szybko na motorze, po tych, co w klapkach na rysach i po tych, co bimber w piwnicy?
        A ze nie stac na wszystko? No nie stac. Kazdy by chcial byc zdrowy i srednia hawajska do tego. Dylemat? Owszem. Kontrowersje? Zawsze. Tylko przez ten pieprzony internet kazdy je moze publicznie rozstrzasac, zamiast po staremu zrobic to ze szwagrem przy flaszcze po niedzielnym obiedzie. Kiedys, kurla, bylo lepiej, kiedys, kurla byly czasy, dzis juz nie ma czasow.

        Polubienie

      202. Przestańmy leczyć palaczy z raka ( bo sami się o to prosili, znali ryzyko) to będą pieniądze na chore dzieci itd. Chore myślenie

        Polubienie

      203. doktor nieglowicz:
        Twoje dziecko miało wypadek w Bośni i Hercegowinie. Wyjechało tam na samodzielną wycieczkę. Jest w złym stanie – utknęło gdzieś i nie wie jak się stamtąd wydostać, poruszanie się sprawia ból, ponieważ ma złamaną nogę. Oczywiście przed wyprawą się ubezpieczyło, ale ubezpieczenie nie obejmowało wypadku z powodu wyjścia na drogę dzikiego zwierzęcia. Rozumiem, że dzwonisz do swojego dziecka i mówisz „nie będę teraz stawiać na nogi wszystkich wokół, bo Ty sobie pojechałeś do Bośni, niech firma ubezpieczeniowa się Tobą zajmie, wiesz ile osób (dzieci!) w tej chwili jest w gorszej sytuacji od Ciebie?!” czy może jednak potrzebujesz pomocy i determinacji swoich bliskich (i dalszych) i starasz się mu pomóc nie oglądając się na ubezpieczyciela? Zależy Ci bardziej na tym, aby firma ubezpieczeniowa wywiązała się z warunków umowy czy chcesz zrobić tak, aby Twoje dziecko jak najszybciej znalazło się blisko Ciebie otoczone opieką medyczną?

        Nie da się pomóc wszystkim naraz a wartościowanie – kto potrzebuje pomocy bardziej a kto mniej jest ogromnym nonsensem. Gdyby iść tym tokiem myślenia (głupiego!) to wygłosiłabym teraz zdanie: może gdyby rodzice chorego na raka Piotrusia dbali o styl życia, prawidłowo się odżywiali i nie ulegaliby pokusom chemicznego żarcia/alkoholu czy palenia tytoniu to może ich dziecko byłoby zdrowe? Dlaczego ktoś ma pomagać nieodpowiedzialnym rodzicom? Brzmi śmiesznie, prawda? Podobnie brzmi Twoja teoria.

        Ryzyko jest wpisane w życie każdego z nas, niezależnie od tego jak żyjemy. I każdy z nas zasługuje na pomoc – DOBROWOLNĄ. Bo przecież nikt nikogo nie zmusza do pomagania himalaistom, prawda? A czy Ty – autorze wpisu – regularnie wspierasz finansowo chore dzieci na raka?

        Polubienie

      204. jeśli nie widzisz różnicy w ryzyku i jego stopniowaniu to w ogóle nie zabieraj głosu.

        Polubienie

      205. Jako Polka ( ze znaczną domieszką szwabskiej krwi – nadreńsko-badeńsko bawarskiej) nie mogę przeżyć dyskusji na temat ponoszonych kosztów ratowania jakiegokolwiek Polaka, który jest w tarapatach. Nie ma dla mnie znaczenia: gdzie się ubezpieczył, jaką polisę podpisał i ile za nią zapłacił – boooo na 100% tow.ubezpieczeniowe ( kolor nieistotny) i tak zrobiło go w ch..rust. Pomimo wywodu o wysokości na jakiej latają helikoptery i inne śmigłoloty, Mackiewicz został porzucony a francuska spierdoliła. Polacy i Ruscy może siedzą razem z pojebami na krzywej Gaussa. Ale siedzą najpewniej na jej dwóch krańcach.

        Polubienie

      206. Zapisał się w historii światowego alpinizmu, zdobył szczyt Nanga Parbat zimą! Dokonał niemożliwego. Ale co tam, każdy może.

        Polubienie

      207. O ile się nie mylę żeby zdobyć szczyt nie wystarczy na niego wejść. Trzeba jeszcze z niego zejść. A to niestety się mu nie udało

        Polubienie

      208. Jeszcze trzeba postać 60 minut , zrobić selfie i pomachać kanapowym znawcom wypraw górskich.

        Polubienie

      209. Czegoś tu niezrozumiałeś(aś)? Pieniądze zostały zebrane od ludzi, a MSZ po prostu sie wypiął.
        A jeżeli chodzi o chore dzieci to są inne organizacje które wspierają zbiórki pieniędzy np. Siepomaga

        Polubienie

      210. Starczy jednego menela mniej na szpital dziennie z full zestawem badań za frajer, bo ktoś za to kasuje, mimo że tego nie ma. A Ty po 10 latach placenia US dowiadujesz sie że to ze boli kręgosłup to Ok, ale termin do lekarza za 2 m-ce zabieg jest za 3 lata a za 7 dni ten sam menel ta sama karetka wroci i zostaną obsłużone. Leki na raka są drogie ale to nie ludzie tacy jak Czapkins topią nasze podatki. Ludzie sami na niego zbierali. A waiesz ile kosztuje konwuj na jeden mecz ekstra wandali? Otwórz oczy kolego

        Polubienie

      211. Przecież takie akcje ratunkowe zdarzaja sie raz na ruski rok..i sa to wyjatkowi ludzie robiacy cos nadzwyczajnego a nie Piotrus i Kasia …

        Polubienie

      212. Ja pierdole, przeczytaj ten tekst jeszcze raz tylko tym raz skup sie na momencie kiedy autor tłumaczy jak działa gwarancja finansowa… czy to takie trudne czytać ze zrozumieniem? Czemu ludzie są aż tak głupi?!

        Polubienie

      213. doktor nieglowicz, posyp sobie podłogę w kącie grochem i idź się ukarać. Gwarancja rządu nie oznacza DAWANIA. Gwarancja oznacza zapewnienie brakującej kwoty GDYBY nie została ona zgromadzona na czas. A została zgromadzona! Podobnie jak została zgromadzona na Asię, chorą na nowotwór matkę maleństwa, dla którego poświęciła swoje życie, bo to nie była JAKAŚ Asia (czy inny wyimaginowany Piotruś czy inna Kasia). To była Asia, która w ciąży poznała diagnozę i miała „wybór” – przyjąć chemię i utracić ciążę, ale nie brać chemii ale donosić ciążę… Wybrała, urodziła i dziś już Jej nie ma… ZEBRALIŚMY pieniądze na Jej leczenie… Niestety nie pozwoliło to uratować Jej życia. ZEBRALIŚMY pieniądze na ratowanie zaatakowanego nowotworem oczka Poli (Pola również nie jest JAKAŚ…). Oczka Poli niestety także nie udało się uratować. ZEBRALIŚMY na sprzęt pozwalający Dominikowi znosić chorobę bez bólu. Wierzę, że uda się również zebrać ile będzie potrzeba, by pomóc leczyć jego schorzenia. Dominik też nie jest JAKIŚ… Zbieramy, próbujemy bez względu na to czy rząd i ministerstwa stają czy nie stają na wysokości zadania. ZBIERAMY z Owsiakiem, ZBIERAMY z Caritasem, ZBIERAMY z Się Pomaga, nie oglądając się na władze… To, że w sytuacji gdy Polak… Polski obywatel znalazł się w potrzebie, znaleźli się ludzie ze sprzętem gotowi nieść pomoc z narażeniem własnego życia, a jedynym czego było potrzeba to gwarancja wypłacalności za przelot śmigłowców i w tej sytuacji polskie władze takiej gwarancji udzieliły, jest godne uznania. Każda pomoc jest godna szacunku i uznania. Kim jesteś, by potępiać pomoc niesioną pod Nanga Parbat??? KIM JESTEŚ BY DECYDOWAĆ O 50.000 $ ??? Za taką kwotę, nawet gdyby była (a najprawdopodobniej nie będzie!!!) z Twoich podatków (z moich także!) nie da się pomóc wszystkim dzieciom chorym na rzadką odmianę raka!!! I KIM TY JESTEŚ, by WTEDY zdecydować KTO ma żyć za taką kwotę trzy lata??? JAKIŚ PIOTRUŚ??? CZY INNA KASIA??? A gdyby ta kwota pomogła Piotrusiowi a Kasi nie??? Albo obojgu ale już nie Zygmusiowi??? Powiesz rodzicom umierającego Zygmusia, że Zygmuś nie zmieścił się w twoim budżecie??? Z kim się będziesz solidaryzował??? Bo przecież nie ze wszystkimi??? KIM TY JESTEŚ BY KRYTYKOWAĆ KOGOKOLWIEK ZA POMOC INNEMU CZŁOWIEKOWI???

        Polubienie

      214. sam im powiedz,że Rydzyk dostał 60 mln na geotermię,że nawet z min. zdrowia dostaję kasę,że dostają działka za działką za 1% wartosci, że przekręty były w komisji majątkowej bez mozliwosci odwołania się gdziekolwiek,że kapelan i katecheta zarabia lepiej od cięzko pracującego Polaka wytwarzającego dochód narodowy i przedstaw setki innych dowodów, (których jest bez liku),na marnotrawstwo naszych pieniędzy. Człowiek to brzmi dumnie? dla kogo? Kim się staliśmy,że tak się nienawidzimy i myślimy tylko o własnych sprawach i hejtujemy nawet nieszczęscia innych bez wzgledu na to,z jakiego powodu powstaly

        Polubienie

      215. Znasz leki na raka? Ja pier… le. Królu, ozłociłbym cię.. czemu nie wiedziałem o Tobie i lekach takowych jak mi żona-cudowna Istota odchodziła, poznawszy tylko lekarzy „bezradnych”.. absolutnie i całkowicie – BEZRADNYCH. .. słowa… słowa……… słowa..

        Polubienie

      216. No tak, czyli niech ludzie z pasja, ambicjami i marzeniami umrą na mrozie, bo ktoś inny tez potrzebuje pomocy, na świecie miliony potrzebują pomocy i ani ja, ani nikt inny nie ma prawa decydować kto potrzebuje jej bardziej. Argument bez sensu i nit merytoryczny…

        Polubienie

      217. To porozmawiaj z panami ministrami dlaczego do tej pory nie zrobiono porządku z systemem służby zdrowia. Szukasz dziury nie tam, gdzie trzeba. Niemcy mają kasy chorych, Brytyjczycy NHS, a w Polsce mamy Choć zwane NFZ. Doskonale połączenie obydwu wspaniale uzasadniające wady wspomnianych zagranicznych systemów, nie dające w zamian żadnych korzyści. Nie ten adres. Pieniędzmi z podatków operuje rząd. Tutaj dał gwarancję, a i tak pójdzie to z prywatnych pieniędzy że zbiórki.

        Polubienie

      218. Rodzicom chorych dzieci proponuję skontaktować się np. z przedstawicielami kościoła, którzy na budowanie kolejnych świątyń dostają dotacje z budżetu państwa. Ostatecznie można też rozważyć (nawiązuję do tekstu powyżej) zakaz organizowania spotkań piłkarskich, na których zabezpieczenie idą grube pieniądze, wtedy ministerstwo spraw wewnętrznych na pewno dużo oszczędzi na pomoc dla najbardziej potrzebujących.

        Polubienie

      219. A nie dał ci do myślenia fakt że Francuzi wypięli się na Eli . Bo albo nasze media podłapali temat i waliły całe dnie. Albo w innej francuskiej galaktyce nie bardzo się przejęli popaprańcami na ponad 7000 m.

        Polubienie

      220. Co za brednie! Pomóc mogli wyłącznie Ci , którzy byli na miejsc i przeszli aklimatyzację na odpowiedniej wysokości. A Francuzów tam nie ma. Poza tym, Eli w momencie rozpoczęcia akcji była na chodzie, pomocy wymagał Tomek, więc chyba oczywiste jest, że to była sprawa Polski.

        Polubienie

      221. Czy ludzie naprawdę ?zastanawiali się czy himalaiści byli ubezpieczeni ?? Czytam info , komentarze i mam wrażenie, ze 3/4 internetowych „specjalistów „ od wszystkiego i niczego – nie ma nawet pojęcia gdzie leży Pakistan . Logiczne jest , że uczestnicy wyprawy ( wypraw) ubezpieczeni byli po zęby , na co tylko ubezpieczyć się można – bo to nie są niedzielni turysći , którzy z nudów , w japonkach , wyskoczyli na „kacprowy”. Natomiast niektóre komentarze , no normalnie – szczyty głupoty i debilizmu- których końca nie widać. ….Podziwiam , szanuje odwagę , umiejętności i wytrwałość uczestników tych wypraw . Absolutnie nie zgadzam się z komentarzami , ze za swoją pasje powinni płacić sami . Ci ludzie tworzą historie , naszą, Waszą. Panowie którzy uratowali Francuzkę – bohaterowie 👍, oby udało się zdobyć k2 . Panie Tomaszu – oby znalazł Pan to, czego szukał [*]

        Polubienie

      222. https://l.facebook.com/l.php?u=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DqF0cVFx7SmE&h=ATOlS8PUdxQ6f4U_UcOqcT8vPdMCmu0cd5Ym9nbI6GyRcmRGjCE3vuueSRw3QbK2MERAY-xnUPO4_hyqkJqPoV3tT-ng8g5zr-uNt785BqWuaLKa6SCyHYLDo6SWvTK1m4gxhdRwfef0ABjF2TC6D2BaeP4k9dJKhubmsCkEmk39qqWapkAphz0KZZBvWycGPzIEN1SskIgj2bap7Z-q93PeXEJyd79KSbrqZgOXaO3rfKV9EVkBno0oHqNBteDSy2foQQ
        to że ktoś tam chce wchodzić to ja to szanuje ale po obejrzeniu tego załamany jestem. trąci taką amatorszczyzną i lekceważeniem podstaw bezpieczeństwa ze jak tu potem wymagać od amatora poważnego podejscia do wyprawy w Tatry. ta historia z filmu zakonczyła sie szęsliwie i została anegdotką . pozdRRawiam

        Polubienie

      223. Bardzo emocjonalny wpis.Przeczytałam z zainteresowaniem.Szkoda,że bluzgasz.Tekst bez nich jest dojrzalszy.No ale emocje rządzą.Dzięki z wyjaśnienia.

        Polubienie

      224. Jestem tego samego zdania. Tekst jest bardzo słaby. Rozumiem ironię czy drwine na poziomie jednak tak skonstruowana wypowiedź nie ma z tym nic wspólnego. Tekst nie daje do myślenia wrecz przeciwnie – odmóżdza. Dla porównania proponuję zapoznać się z wypowiedzią w tej sprawie Marcina Miotka. Poziom t iniejszego tekstu żenujący. Udowadnia, ze nie każdy mimo usilnych starań potrafi groteskowo wyszydzic pewne zjawiska czy sytuację. Proponuję też nie szerzyć debilizmu i analfabetyzmu bo to nic fajnego.

        Polubienie

      225. Kiedyś czekałem na pociąg i zacząłem gadkę z bezdomnym. Powiedział mi tak. Śpiący w ciepłym łóżeczku nigdy nie zrozumie tego śpiącego na ławeczce. Przekonywanie ludzi, którzy nie mają jasno sprecyzowanych w życiu celów, nie są pasjonatami, funkcjonują jedynie od roboty do roboty i jest im z tego i innego powodu w życiu ciężko i smutno, nie ma sensu. Robotnik nie zrozumie nigdy artysty, rolnik nie zrozumie pianisty itd. Pieniądze były wpłacane dobrowolnie i nikt nie może mieć pretensji, że nie poszły na chorego Piotrka. Mamę Piotrka spotkał taki a nie inny los i musi teraz też poszukać pomocy by pomóc swojemu dziecku w czym jej kibicuje i może też wpłacę.

        Polubienie

    1. pchacie się na górę smierci a później płacz. i zbiurki , ojac dzieci straciły widocznie tylko o sobie myślał taka głupia pasja

      Polubienie

    2. Byli ubezpieczeni, oczywiscie, ale od kosztow leczenia, ale nie ubezpieczyli sie na wypadke kosztow uzycia smiglowcow do akcji ratowniczej. Wiec co pierdolisz glodne kawalki, bo takie ubezpieczenia ma kazdy, nawet bezrobotny. Pakistance potrzebowali gwarancji zwrotu kasy, ubezpieczalnia im nie dala, wiec gowno warte ubezpieczenie mogli zabrac ze sobo na Morskie Oko, a nie na Nanga Parbat. Wybielanie bledow i rozmydlanie odpowiedzialnosci sie nie uda.

      Polubienie

    3. Ja chce na księżyc… kto zapłaci. Wiem już prawie wszystko ale tam nie byłem.. Podać nr konta… Przykre ale prawdziwe……. Szkoda człowiek ale sam wybrał swoją drogę…. Oni wiedzą doskonale i się na to decydują i teraz……

      Polubienie

  2. W samo sedno.
    Dziękuję ze jest ktoś normalny w tym porąbanym narodzie kto nie boi się pisać.
    Wiem ze do troli to nie dotrze. Ale miło mi ze ktoś napisał to co ja myślę.
    I szkoda że Tomek …

    Polubienie

  3. Dzięki za ten tekst, w sytuacji której się wszyscy znaleźliśmy, zadziałał jak wentyl bezpieczeństwa. Troszkę mi ulżyło, choć napięcie wciąż wysokie, szczególnie jak czytam wpisy specjalistów od wszystkiego.

    Polubienie

  4. Dobrze, że wykładasz te racjonalne argumenty. Może chociaż część dyletantów wychowanych na filmach akcji klasy B zrozumie, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej i przestaną z pozycji ingoranta i mędrka i własnej kanapy osądzać ludzi, którzy dokonali niezwykłego (wy)czynu.

    Polubienie

  5. Trochę bullshit. Problem ubezpieczenia jest oderwany od tego, czy w pobliżu są inne wyprawy czy nie ma. Problem ubezpieczenia dotyczy kosztów pokrycia lotu helikoptera, jesli jest kogo zabrać. Tu przecież o to chodziło przy gwarancjach jakie miała dać Polska. To z ciekawości zapytam co obejmowało owo ubezpieczenie i czemu czytaliśmy o tym, ze są ubezpieczenia o szerszym zakresie? Czyli coś jak OC i AC w samochodzie?

    Polubienie

      1. no własnie nie wyłożył, brakło gwarancji finansowych i akcja opóźniła się o jeden dzień czyli autor trochę kulą w płot ze swoimi argumentami…

        Polubienie

      2. Ale to nie ma znaczenia. Jako człowiek doświadczony znał zakres ubezpieczenia, wiedział, że w razie czego nie ma znikąd pomocy i świadomie zgodził się na te warunki. Więc rozsądnie byłoby, gdyby sam zabezpieczył sobie wcześniej fundusze na ewentualną akcję, w przeciwnym wypadku zgodził się na to, że albo tej kasy i ratunku nie będzie, albo na przykład zadłuży swoją rodzinę dożywotnio, kiedy trzeba będzie nagle zorganizować pieniądze. A że akurat udało się zebrać i rząd dał gwarancję – to już szczęście w nieszczęściu jego dzieci. Ale wiedział na co się pisze i co zapewni ubezpieczyciel. Więc w tej sytuacji nie ma znaczenia czy był ubezpeczony w jakimkolwiek TU, znaczenie ma to, że nie był zabezpieczony finansowo na wypadek problemów.

        Polubienie

  6. „[ubezpieczeni] Byli. Natomiast ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2”

    „wszystkie mędrki […] wyobrażają sobie […] Że co, na 7000 metrów na każdym ośmiotysięczniku stoi baza murowana”

    Sorry, ale przeczysz sam sobie. Już z tych dwóch zdań z samego początku wpisu wynika, że to nie przedtelewizorowym mędrkom, a właśnie tym himalajskim herosom zabrakło wiedzy/wyobraźni/rozumu/odpowiedzialności, by zdać sobie sprawę, że jak będzie źle, to nie wyjdą po nich ratownicy ze schroniska o rzut beretem, tylko trzeba ich będzie helikopterem przywieźć z daleka.
    A więc, kurwa, może dobrze byłoby z góry zabezpieczyć transport ewentualnych ratowników?! A jeśli się nie ma ubezpieczenia, które to pokryje, to… liek… może jednak nie iść?

    Polubienie

    1. Spróbuję dosadnie, bo już mnie męczą takie dywagacje.
      Usłyszałeś gamoniu słowo prośby o pomoc od Tomka …?
      Jeśli nie, to się pierdol.

      Polubienie

      1. Ale ty sądzisz, że w piątek o pomoc prosił Tomek? Pomyśl przez sekundę, tyle powinno wystarczyć.

        Polubienie

  7. Skoro nie ma opcji uratować ich powyżej 7k… to hmmm
    Yolo?

    Może tak by sobie przeczytali ten Twój tekst przed wejściem. I zobaczyli, że nie ma nikogo w okolicy, nie ma helikopterow odpowiednich. To może zanim by przekroczyli 7k by się zastanowli czy warto. „Ej jak tu wejdziemy to nikt nas nie uratuje”.

    mi to tam wisi, co się stanie, ale jak na własna odpowiedzialnośc wchodzą, to na własna odpowiedzialność niech tam sobie radzą.

    Polubienie

    1. No i sobie radzili. A kiedy jednak nie dali rady to poszli po nich podobni wariaci, którzy tamtego wariata rozumieją. A całe zastępy zupełnie malutkich wariatów wrzuciło po parę groszy na gofundme i kasa na akcję uzbierała się w dwa dni.
      I każdy z tej historii zrobił swoje na własną odpowiedzialność.

      Dobrze, że była akcja ratownicza. Dobrze, że rząd dał gwarancje.

      Polubienie

  8. Szanowny Autorze, dobrze Pan wie o co rodakom chodzi i prześmiewczy artykuł nic nie zmieni, tzn. debile go i tak nie zrozumieją. Rodakom chodzi o gadanie Pana Pustelnika, który we wszystkich możliwych wywiadach powtarza, że Pakistańczycy są winni, bo pomogli za późno, bo zamiast ratować ludzkie życie mieli czelność żądać pieniędzy. Rodacy mają pretensje o to, że MSZ musiał dawać gwarancje finansowania, bo organizator wycieczki (Polski Związek Alpinizmu?) nie miał odłożonych 50k gdyby właśnie taka potrzeba wystąpiła. Właśnie o takie ubezpieczenie chodzi. Przynajmniej tym bardziej ogarniętym.

    Polubienie

    1. Szanowny Panie Janie, z tego co się orientuję to nie PZA zorganizował tą, jak Pan to nazwał „wycieczkę”, tylko sami wspinacze, poprzez datki życzliwych Tomkowi ludzi sponsorowali wyprawę.
      Jakoś widocznie dodakowych 50k nie zdołali uzbierać…
      A rodakom też raczej nie chodzi o wypowiedź pana Pustelnika, bo większość tak chętnie plujących jadem w komentarzach na różnego rodzaju portalach, pewnie to nazwisko nawet nie obiło się o uszy, więc też i pojęcie o całej sprawie mają raczej znikome.

      Polubienie

    2. Nanga Dream było prywatną inicjatywą Tomka. PZA nie miało nic z tym wspólnego. Tomek zawziął się na tą górę. W końcu ją zdobył, a ona mu pokazała co o tym myśli. 😞 Ale sama wyprawa była całkowicie prywatną inicjatywą. Tomkowi marzyło się wejście w stylu alpejskim. W tym momencie nasza narodowa ekspedycja próbuje zdobyć K2 w stylu oblężniczym.

      Polubienie

  9. Ja mam tylko takie pytanie. Ch…. j z ubezpieczeniem, ale czy nie lepiej jakby w tej wyprawie w tym obozie C1 czy jak go zwał Eli i Tomek mieli wsparcie jakiś 2 dodatkowych wspinaczy którzy by ich asekurowali? Nie byłoby łatwiej z pomocą?
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Najlepiej by było, gdyby tam była cała kilkunastoosobowa ekipa, ale to była taka wyprawa a nie inna. Teraz możemy gdybać, czy „chałupniczy” styl wspinaczki tej pary miał sens.

      Polubienie

      1. To nie tak. To całkiem nie ma znaczenia. Takie wejście, jak oni robili, nie ma sensu. Chyba nie ma, z tego, co wiadomo – bo w ogóle mało wiadomo. Ale ma sens czy nie, ratować trzeba. Jeśli się da. Zwykle się nie da, ale póki można… Przepraszam za patos, ale coś nas jednak różni od (np.) mrówek.
        Natomiast zawsze pojawią się inne priorytety. Ile leków dla dzieci można kupić za kilometr autostrady? Nawet bez węzłów jest droższy niż ten helikopter. Ile np. za konserwację Wawelu?
        Ile kosztuje wyjazd na olimpiadę? Czy choćby porządne zawody w kraju (żeby się trzymać sportu)?

        A ubezpieczenie raczej nie pokryje transportu chętnych do ratowania, bo po pierwsze – na ogół ich nie ma, po drugie – nawet jak są w miarę blisko, rzadko mają możliwości (techniczne, fizyczne i psychiczne).

        A w ogóle to dzięki, Radek. Nie wyobrażałem sobie, że niektórzy mają problem z ratowaniem ludzi.
        PWC

        Polubienie

    2. Gdyby tam była cała armia najlepszych wspinaczy do pomocy to przy chociażby tak trudnej górze dojście do potrzebującego to pikuś. Trzeba go sprowadzić. A teraz wyobraź sobie osobę która nie kontaktuje ledwo widzi nie ma czucia w rękach i nogach a ma zejsc po pionowej lodowej scianie. Moga ja asekurowac ale nic ponad to.

      Polubienie

  10. Dzięki za ten tekst. Nie śledziłem sprawy zbyt uważnie a z niusów -taka ich mać – wyniosłem tyle, że ci pechowcy się nie (do)ubezpieczyli i to jest zasadnicza część problemu.
    A tym od dzieci chorych na raka (dla mnie – jako rodzica – przerażająca perspektywa) polecam uwadze kwoty dofinansu do profesjonalnego (hehe) kopania piłki. Oraz uważam iż każdy kto „lubi zapierdalać” na drogach jest o wiele większym obciążeniem dla społeczeństwa niż wszyscy himalaiści razem wzięci.

    Polubienie

    1. Ha, dokładnie! To co, może niech sprawcy wypadków komunikacyjnych przestaną być objęci opieką lekarską, bo też „sami się pchali” a, ci pijani, „znali ryzyko siadając za kółkiem”? Może, w takich przypadkach, niech karetka czeka na info od rodziny, czy będzie hajsik, zanim zawiozą rannego sprawcę do szpitala? Ta sama logika. Tylko himalaiści jakoś nie koszą ludzi na pasach czy poprawnie jadących.

      Polubienie

  11. Ale helikopter nie wyleciał od razu bo nie bylo kasy. 24h w dupe bo nie było tych „żółtych kurtek” oplaconych.

    Polubienie

    1. Słyszałem wersję, że kasa nie była tam głównym problemem, tylko znalezienie kogoś, kto szybko podjąłby decyzję o poderwaniu maszyny. Ale nie ma mnie na miejscu, więc mądrzę się tylko w określonym zakresie i nie upieam się, że doubezpieczenie pozwoliłoby wystartować ratownikom dobę wcześniej.

      Polubienie

  12. Nawet nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy. To jest cena jaką płacą ci ludzie za swoją pasję i ktoś kto nie ma żadnej pasji w życiu jest wewnętrznie martwy. Facet oddał życie bo coś go ciągnęło w góry. Ja go szanuję bo gość ma jaja. Pieniądze, które zostały na to przeznaczone nie zostały by wydane gdyby ta sytuacja nie miała miejsca bo były przeznaczone na taką właśnie sytuacje. Każda instytucja ma swój budżet i w żadnym wypadku MSZ nie da tej kasy na chore dzieci. Durne jest gadanie, że szkoda kasy. Idąc takim tokiem rozumowania nie ratujmy nikogo bo może pił alkohol albo brał narkotyki to przecież też szkoda bo sam jest sobie winny. Ja sam zajmuje się jadowitymi zwierzętami będąc w pełni świadomy konsekwencji jeśli popełnię błąd dlatego rozumiem powody takich wypraw. Ktoś kto komentuje to w taki sposób, że po co tam poszli jest typowym polskim cebulakiem a gadanie, że nie powinno się ich ratować… brak słów. Wszystkim, którzy wypisują, że powinni sami sobie radzić polecam radzić sobie samemu jak w wyniku pośpiechu i roztargnienia przejdziesz na czerwonym świetle i pierdolnie cie samochód to ratuj się głąbie sam bo przecież nie pomyślałeś

    Polubienie

    1. Mam nadzieję, że nie zajmujesz się tymi jadowitymi zwierzętami w bloku wielorodzinnym…..

      Sama miałam na ścianie w mieszkaniu kiedyś ptasznika, bo uciekł niefrasobliwemu, nieodpowiedzialnemu hodowcy, który też zajmował się zwierzętami jadowitymi. strach pomyśleć co by było jakby wlazł do łóżeczka jakiegoś małego dziecka w bloku i to dziecko użarł…

      Został zabity, ale przez kolejne dwa miesiące zastanawiałam się czy uciekł tylko jeden czy może było ich wiecej, stres i bezsenne noce.

      Podobnie jest , gdy taki hodowca wypuszcza zwierzę na wolnośc, w ten sposób znajdują się krokodyle czy niebezpieczne węże w lesie, piranie w zbiornikach wodnych przy elektrowniach ( tak, tam już się nawet rozmnażają w naturze bo mają odpowiednio ciepłą wodę )

      Tak wygląda odpowiedzialność ludzi z niebezpiecznymi pasjami, cierpią inni.

      Powinieneś już się zabezpieczyć i zakupić odpowiednie szczepionki antidotum na jad zwierząt, które trzymasz, dla siebie, domowników i sąsiadów…

      Polubienie

    2. Wyedytowałem ci wyjątkowo chamskie komcio, nie dziękuj.

      Nie mial *** tylko bul *** uzaleznionym od ocierabia sie p smierc. *** mu styki popalila. Nie wiem co w jego wyczynach jest godbe podziwu.. osierocil 3 dzieci i nic wiecej

      Polubienie

    3. Jak to było? Zimą na Nanga Parbat wchodzą tylko Polacy, Rosjanie i pojeby. Oj tak, zdecydowanie pojeby. Pasje można, a nawet trzeba mieć i himalaizm nie jest tu wyjątkiem. Ale nie w porze i warunkach, które odradzają eksperci, bo to prawie pewne niepowodzenie. To że nikomu się nie udało zdobyć szczytu zimą chyba o czymś świadczy prawda? Szkoda tylko że tacy pożal się Boże „pasjonaci” osieracają rodziny a niejednokrotnie też powodują śmierć ludzi, którzy wyruszyli im na ratunek. Skoro decydują się podjąć ryzyko to muszą się liczyć z konsekwencjami. Żal mi człowieka ale chyba nikt go nie zmusił do tej wyprawy?

      Polubienie

      1. Jesteś. Klasycznym. Gdyby każdy myślał jak Ty, ludzkość nie wyszlaby z jaski… bo to prawie pewne niepowodzenie…

        Polubienie

  13. Jak czytam komentarze malkontentów.. to mi się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera… ” niech tam sobie radzą”. Proponuję zamknąć nasze stacje arktyczne… tam też nie ma nikogo w okolicy, na ratunek przy złej pogodzie można kilka dni czekać… a to tylko takie widzimisię wykształciuchów, cholera wie co i po co tam badają, a jak coś się stanie to z naszych podatków za ratowanie pójdzie. Oficjalnie zakazać polskim himalaistom wchodzić na wysokosći powyżej zasięgu pobliskich helikopterów. Polskim żeglarzom zakazać rejsów na daleką północ i południe, chyba że na własnych jachtach i żeby nie domgali się od Państwa jakiejś pomocy jakby co… i tak można w nieskończoność… Aha i absolutnie zakazać jakichkolwiek prób lotów w kosmos wszystkim!! bo to kosztowne, akcja ratunkowa prawie niemożliwa i kosmicznie droga. Teoretyczne pieniądze zaoszczędzone na nieodbytych akcjach ratunkowych przekazać na zwiększenie zasięgu 500+ . Czytam te śmieci, i wyłazi jedno kasa, kasa, kasa. Proponuję wszystkim jęczącym, wylanie żali na stronach rządowych… w końcu jak porozbijali opancerzone limuzyny po bańce za sztukę, to się okazało, że AC te autka nie miały, czyli nie były ubezpieczone.. więc nowe kupują z naszych podatków, chyba że coś przeoczyłem i rząd zrobił prywatną zrzutkę..A tak serio.. nikt nie broni komukolwiek nie mieć chęci i ambicji dokonania czegokolwiek oprócz spokojnego przeżycia czasu danego na ziemi. Ale to dzięki ludziom, którzy te ambicje i potrzeby dokonania czegoś mają, jesteśmy tu gdzie jesteśmy, i w sensie cywilizacyjnym i społecznym . Ale my polacy widać tak mamy… jak ktoś z „naszych” wygra to szybciutko i chętnie, grzejemy się w ogniu chwały.. jak niestety przegra, to natychmiast rozliczamy go z „wyłożonych” na jego teoretyczny sukces pieniędzy, następnie wieszamy na nim psy i idziemy na piwo ponarzekać z kumplami. Więc może przynajmniej nie komentujcie tej konkretnej sytuacji.. bo może On tam jeszcze żyje… i właśnie umiera w samotności z zimna i niedotlenienia, a wy już na nim psy wieszacie…szacunku trochę i kultury, kurwa, chrześcijańskiej poproszę dla śmierci…

    Polubienie

    1. post w samo sedno. taka polska mentalność. Małysz też w swoich super czasach był „leć, Adaś leć!” a w gorszych sezonach „skończyłby już z tymi skokami bo jest ch…wy”. i to „chrześcijańskie miłosierdzie” widoczne w 80% na TT, FB, komentarzy – rzygać się chce 😦

      Polubienie

    2. Krzysiu Kolumb zapewne opłacił sobie pełen pakiet ubezpieczenia, kiedy wyruszał w morze i niechcący odkrył Amerykę. Gdyby nie to, że ludzie rwą się do pokonywania własnych barier i strachu, do teraz odgniatalibyśmy sobie dupy w jaskiniach. Całe to pierdolamento internetowych Januszy wynika z tego, że nigdy nie zaszli dalej niż do kibla w pracy i mierzi ich, że kogoś stać na więcej. I to wieczne biadolenie, bo to moje piniondze były… serio? Człowieka mierzy się tylko ilością wydanych na niego złotówek? Dla mnie człowiek, którego trzeba ratować jest człowiekiem, którego trzeba ratować i nie ważne, czy rozwalił się na drzewie samochodem po pijaku czy utknął gdzieś na 7000 m w obcym kraju.

      Polubienie

      1. Krzysiu płynął w celu odkrycia nowego szlaku handlowego dla Europy. Nowy szlak na szczyt głupoty nikomu nie potrzebny…

        Polubienie

  14. Misczu,
    zapomniałeś o czymś, pisząc o kubotach na mą blą, jak i pisząc o pojebach w zimie w górach, i o jednym Włochu, który poza pojebami chodzi.
    To znaczy: nie masz prawa zostawiać dziecka jadąc sobie na imprę gigantycznego ryzyka. A jak już musisz, zarób na chleb i zostaw go tym dzieciom, by do dorosłości miały co jeść. Od braku ojca czy marki NIE MA ubezpieczenia. Ludzie zbiorą? Zbiorą. Dadzą? Spokojnie… Ojca ci nikt nie zastąpi.
    Ale jak wolisz być bardziej „zdobywcom” niż ojcem zdrowey czy horej curki, to znaczy, ze jesteś patologiczny. Bo łatwiej zapierdalać w górę raz na ruski rok, niż codziennie na przystanek i do pracy przez 40 lat.
    Nie ma ubezpieczenia od braku zdrowego rozsądku.

    Polubienie

    1. W punkt ! Co ważniejsze — odpowiedzialność za byt rodziny czy egoistyczne realizowanie własnych pasji ?
      My, że tak napiszę, normalni ludzie, zakładając rodzinę, sprowadzając na świat dzieci, rezygnujemy z realizacji jakiegoś własnego ego, swoich pasji, na rzecz opieki nad rodziną. Chyba taka jest właściwa gradacja ważności – najpierw rodzina, później własne pasje.

      Polubienie

    2. Idąc Twoim tokiem rozumowania, to mam nadzieję, że masz takowe ubezpieczenie i pozostawiony w domu odpowiedni zapas chleba, gdy przekraczasz dozwoloną prędkość na drodze ryzykując życie nie tylko własne ale i pozostałych uczestników ruchu, narażając tym samym swoje dziecko na zostanie sierotą.

      Ale łatwo przychodzi ocenianie innych ludzi i ich życia…

      Polubienie

  15. a ja zapytam tak, po cholerę sie tam pchał?
    Jego życie, jego śmierć , jego spraw. Nie bardzo rozumiem tylko dlaczego robi sie z tego główny temat w kraju przez 3 dni. Mozę następnym razem jak motocyklista wrąbie sie w TIRa to tez będziemy o tym przez 3 dni gadać. Tam chodziło z dobycie góry, tu o rekord prędkości, długość jazdy bez trzymanki albo coś innego.
    Zapytajmy raczej tak, czy ojciec 4 dzieci ma prawo w imię własnych ambicji osierocić dzieci za które powinien być odpowiedzialny. Moim zdaniem NIE

    Polubienie

    1. Szanowny Pryku,
      a moim zdaniem wątpliwym jest czy koniecznie musimy to oceniać. Ty nie ryzykowałbyś, gdyby było prawdopodobne, ze osierocisz dzieci. Ja też nie. Takie nasze wybory. Dobrze nam z nimi. Ale czy jego wybór był dobry, czy nie – nie wiemy tego. Nie jesteśmy ani nim ani jego rodziną. Może dzięki swojej pasji był lepszym czlowiekiem, niż były bez niej? – nie wiemy. Może jego dzieci będą z niego dumne? – też nie wiemy. I wreszcie, może jego żona uważała, że lepiej jak się wspina niż …. nie – też nie wiemy. Po prostu, Pryku, my mamy inaczej, on mial inaczej i nikt nikogo nie musi z tego powodu grillować. A jeśli masz na końcu języka „to zapytaj dzieci, co one czują” – to proszę bardzo, pozwólmy im dorosnąć i zapytajmy. Pozwolmy im mieć własne zdanie. Nasze błyskotliwe opinie im nie pomogą, mogą tylko skrzywdzić.

      Polubienie

  16. Ja tak tylko a propos chorych dzieci, dorosłych i reszty świata. Jeżeli będziemy się licytować kogo życie jest ważniejsze, komu należy pomóc, a komu dopiero później to dojdziemy donikąd. Zawsze znajdzie się ktoś kto potrzebuje bardziej (moje dziecko umiera, a tamto jest w trakcie chemii, więc ja potrzebuję bardziej .. a nie stop pojawia się ktoś nowy ofiara wypadku i tylko 24 h na uratowanie czyli wygrywa wyścig w kategorii potrzeb, serio tak to ma wyglądać???) I żeby nie było, że jestem ignorantką co miesiąc przelewam na siepomaga drobne sumy ale na tą akcję też przelałam, BO nie rozdzielam, kategoryzuję które życie jest ważniejsze!

    Polubienie

    1. Tu nie chodzi o to czyje życie jest ważniejsze, bo każde jest ważne.
      Chodzi bardziej czy mamy prawo realizować każda swoja pasje kosztem innych. I chodzi o to że jak już realizujemy, to róbmy to z głową, rozsądnie.

      Polubienie

  17. Ale pierdololo.
    Jedno z nich nie miało wcale ubezpieczenia, drugie miało niekompletne. Gdyby byli ubezpieczeni, helikopter wystartowałby w piątek o świcie, a nie w sobotę o 10. Były dobre warunki, taka różnica to przepaść czasowa. Info że mają problemy trafiło do kompetentnych osób w nocy z czwartku na piątek.
    Pakistańczycy nie odrywają tyłków od ziemi bez eurasków położonych na stole, ale wiadomo że tak to wygląda i nie da się liczyć na poryw empatii z ich strony. Za to śmigłowiec nie miał ograniczenia o którym piszesz – w 2005 roku bliźniaczy model do eurocoptera który brał udział we wczorajszej akcji wylądował na Mt Evereście, posiedział dwie minuty i odleciał. Powtórzył to następnego dnia. Oczywiście był na lekko, ale ograniczeniem dla wysadzenia wczorajszej ekipy była pogoda i umiejętności i fantazja pilota.
    Naprawdę myślisz że msz wystawi teraz rachunek rodzinie która przeleje pieniądze z konta zrzuta.pl na konto ministerstwa? Śmieszne. Ale ja nie mam bólu doopy że byli ratowani z naszych podatków.
    Podsumowując – gdyby mieli ubezpieczenie, mogliby wyjść z tego cało, oboje. Helikopter wystartowałby ponad dobę wcześniej, wykorzystując okno pogodowe, mógłby wysadzić ratowników wyżej. A nie mieli ubezpieczenia dlatego, że była to prowizoryczna wyprawa na przypale, bez back-upu, bez jednej asekurującej osoby na dole, finansowana z crowdfundingu. Szkoda chłopa.

    Polubienie

    1. I tu się kłania opieka kraju jeśli obywatel tego kraju ma kłopoty. Po to są ambasady itd. Taka interwencja nie wymaga ubezpieczenia nawet za 1zł.

      Polubienie

      1. oczywiście, jedź do Syrii – bo lubisz klimaty wojenne – i krzycz, że należy Ci się pluton komandosów do ochrony, bo opieka kraju…

        Polubienie

    2. Bardzo dobrze i trafnie napisane. Jak ktoś organizuje taka imprezę na zasadzie jakoś to będzie to potem niech nikt nie płacze. Przykre człowiek zginął ale jak ktoś jedzie na wojnę bez kamizelki to niech potem nie płacze ze go odstrzelili. Tak samo jest tutaj. Ja zastanawiam się gdzie kończy się hobby a zaczyna choroba.. Tak tak choroba bo chore ambicje to bardzo poważna choroba.

      Polubienie

    3. Ten helikopter z ME nie był pakistański. I był zmodyfikowany. A w Pakistanie rządzą generałowie i nie jest takie pewne, że helikopter jakikolwiek by wystartował, bo musieli mieć gwarancje zapłaty.

      Polubienie

    4. Śmigłowiec, który wylądował na Evereście był wyłącznie do tego celu specjalnie przygotowany i dedykowany. To tak jak z pociągami, które biją rekord prędkości. Nie są standardowe. Nie były więc to jedyne ograniczenia „fantazja pilota i warunki”. Wszystko przez to, że wraz ze wzrostem wysokości maleje ciśnienie atmosferyczne. To powoduje, że maleją siły powstające na powierzchniach aerodynamicznych, spada moc silnika itd.Eurocopter AS350 B3 lądował na Mount Everest na 8850 m npm. Właściwie był to pseudo zawis z symbolicznym dotykaniem szczytu (silnik cały czas pracował na pełnej mocy), ponieważ nie da się realnie wylądować na Evereście i wznieść się na tak dużej wysokości. Rekord pobił model specjalnie przystosowany (wzmocniony) do wysokich lotów, gdyż standardowo pułap dla tego modelu AS350 wynosi „tylko” 4650 m. Najwyższa operacja ratownicza z użyciem helikoptera była na wysokości 7800 metrów w 2013 roku i nie była to zdaje się zima.

      Polubienie

  18. Pisze pan, że zimą w Himalaje chodzą tylko Polacy, Rosjanie i pojeby. A może po prostu słowa Polacyi Rosjanie są zbędne?

    Polubienie

  19. Widzę że większość nie rozumie idei ubezpieczeń i toczy sie jałowa dyskusja.
    Ubezpieczenia życiowe (a o takich tutaj rozmawiamy) przewidują wypłatę dla ubezpieczonego w razie pobytu wszpitalu, uszczerbku na zdrowiu w razie wypadku, czy wreszcie w razie choroby. Katalog świadczeń jest zamknięty. Oraz przewidują wypłąę świadczenia dla rodziny w razie śmierci ubezpieczonego i z taką sytuacją mamy tutaj do czynienia.
    Pokrycie kosztów akcji ratowniczej przewidują ubezpieczenia turystyczne, ale nie sądzę żeby jakakolwiek firma ubezpieczeniowa podjęła się ubezpieczenia zawodowego himalaisty na taką okoliczność. Koszt godziny lotu śmigłowca ratowniczego (w Polsce) to ok 15 000 PLN. 2 śmigłowce x 2 przeloty w 2 strony x 2 godziny to daje 16 godzin w powietrzu x 15 000 to daje 240 000 PLN Biorąc pod uwagę wysokość, ryzyko i zwiększone zużycie paliwa koszt może dojść do ok 300 000 PLN.
    I jeszcze jedno, żadna firma ubezpieczeniowa nie ubezpiecza od wszystkiego i świadomość tego też trzeba mieć.
    Wolę żeby moje podatki szły na ratowanie ludzi realizujących swoje pasje niż na debili którzy rozwalają się na drogach wsiadając do aut po %%%%%

    Polubienie

      1. PZU oferuje ubezpieczenie dla wypraw trwających nawet do 16 tygodni, pokrywające koszt akcji ratunkowej do 250000 PLN i działające do 7600m n.p.m. i to całkiem niedrogo.

        Polubienie

  20. @teklak
    Jak „znawca z kanapy” pozwolę sobie tylko zadać jedno pytanie. Czy, po tym nieszczęściu, nauczyliśmy się (jako zbiorowość) czegoś i kiedy dojedzie (a dojdzie) do podobnej tragedii następnym razem, czy będziemy w stanie lepiej/szybciej zareagować?
    Oczywiście, rozmowa o finansach w sytuacji, gdy zagrożone jest życie ludzkie zakrawa o skandal, ale skoro finanse SĄ problemem, to czy nie lepiej, żeby taką zbiórkę zorganizować „z góry” tak, aby na przyszłość przynajmniej ta decyzja nie była problemem?

    Polubienie

      1. W pelni sie zgadzam.Obojetnie, czy nazwiemy to ubezpieczeniem, czy np.funduszem ratunkowym, pieniadze musza byc gotowe do realizacji. W przeciwnym wypadku akcja ratunkowa moze nie miec sensu. Autor tekstu chyba przegial.Taka dawka sarkazmu jest niepotrzebna, a to co chcial powiedziec o ubezpieczeniu – sam tego nie pojal. Sa ale nie sa.

        Polubienie

  21. Jedno ale:
    Napisałeś o śmigłowcach Bell, Mi i Aerospatiale.
    Akurat śmiglak który tam poleciał, to AS 350.
    Tak się składa, że obecnie latające (wyprodukowane po 1992r), były produkowane po przejęciu Aerospatiale przez Airbusa.
    Więc merytorycznie poprawniej było by napisać, że latają tam śmiglaki Airbusa, a nie Aerospatiale.

    Z całą resztą tekstu zgadzam się w 100%

    Polubienie

    1. Zasadniczo racja, chociaż ja się raczej skoncentrowałem na maksymalnym pułapie, bo to najistotniejsza informacja w tym całym bałaganie.

      Polubienie

      1. AS 350 ma na koncie akcje grubo powyżej 6000 i 7000 też….
        Tak, że technicznie jest to możliwe. Kluczowe są rzecz jasna warunki i pilot.

        Polubienie

      2. Tak, warunki pogodowe to jedno a decyzje pilotów to drugie.

        Czy ty mając niepracującą żonę i kilkanaścioro dzieci ryzykowałbyś życiem w takiej sytuacji?
        W Pakistanie realia życia są inne, tam ludzie są biedniejsi, nie mają opieki socjalnej takiej jak w Europie, to kraj muzułmański, kobiety nie pracują zazwyczaj i mają dużo dzieci a jedynym żywicielem rodziny jest mąż. Jak kobieta została by z dziećmi sama, bo pilot mąż by zginął, to delikatnie mówiąc miała by przerąbane, została by z dziećmi bez środków do życia na łasce i niełasce dalszej rodziny, i nikt by jej pewnie nie wpłacił kasy na portalach pomocowych tak jak u nas.

        Ja się pilotom nie dziwię, że nie chcieli lecieć wyżej.

        Polubienie

      3. Nikt do pilotów pretensji mieć nie może. Oni byli na miejscu, oceniali możliwości i warunki, podjęli racjonalne decyzje.

        To piloci wojskowi a nie święci pańscy czy inni supermeni….

        Polubienie

  22. No właśnie „obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej” jeśli jest ubezpieczony. Tak to tłumaczą konstytucjonaliści 🙂

    Polubienie

  23. zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby

    O, ciekawe a z jakiej racji to wylaczenie dwoch pierwszych z ostatniej kategorii

    Polubienie

  24. Bezsensowne słowa gościa, który nie potrafi oddzielić wypocin pisanych pod wpływem emocji dyktowanych przez swe dziwne myśli od spokojnie napisanego przemyślanego tekstu…. To dopiero będzie nakręcanie się ludzi po przeczytaniu tego….

    Polubienie

    1. Za dużo emocji. Za dużo krytyki. Brak zrozumienia. Moje hobby cacy, inne hobby to żenada. I tak się rozgrywa nasza polska narodowa napieprzanka. Przy okazji czyjejś śmierci.

      Polubienie

  25. Mnie razi tylko dwie rzeczy w tym artykule ,po co tyle kurw ? czyżby autor tekstu myślał że dotrze do ludzi szybciej i lepiej 🙂 mam tu na myśli czytelników oraz druga rzecz jak pisze (horom curke) kolego czy też koleżanko nie chodziłaś do szkoły czy jak ?
    By pisać jakieś artykuły podeprzyj się proszę jakimś słownikiem i naprawdę nie klnij bo to nie ładnie

    Polubienie

      1. Płaczę i ja 😀 Autor tekstu za to – w przeciwieństwie do komentującego – nie zapomina o interpunkcji 🙂

        Polubienie

    1. Drogi komentatorze, pytanie o tę szkołę proszę skierować do siebie, tak się bowiem składa, że „nieładnie” pisze się razem, podczas gdy zwrot „horom curke” jest zapożyczeniem.
      Ale nie ma to jak wytknąć komuś błędy, mimo że samemu się je robi. BTW, w Twojej szkole nie uczyli, że zdanie zaczyna się dużą literą i że istnieje coś takiego jak interpunkcja?

      Polubienie

  26. @Konstytucja

    Zapis konstytucyjny nie precyzuje, w jakim zakresie taka opieka ma byc udzielona. Panstwo nie jest zobowiazane do nieograniczonej pomocy. Jako „pomoc” moze byc rowniez uznane np. ze tlumacz z ambasady pomoze zorganizowac akcje ratunkowa, itd.

    @chore dzieci

    Rozumiem rozgoryczenie rodzicow, ale panstwo ma rozne cele – ochrona przyrody, finansowanie festiwali piesni kurpiowskich, bailoutowanie banksterow, kupowanie armat generalom, itd. Nie tylko leczenie dzieci chorych na raka. Sorry ,taki lajf.

    Polubienie

  27. dobry wpis – Pakistan to kraj muzułmański , a armia, jak w każdym kraju, ma swoje procedury i żaden lament ze strony niczyjej ambasady ich nie zmieni.

    Polubienie

  28. Chyba nikt nie idzie w Himalaje z myślą że jak coś się zjebie (nawiązuję do poetyki autora) to go cały Świat i pół Polski będzie ratować. Jak się zjebie to chuj i po sprawie. I to rozumiem, to jest podejście godne szacunku.

    Polubienie

  29. Teklak… od piątku nie żyję niczym innym. Sercem i duszą pragnelam cudu dla Tomka, Eli i całej ekipy. Z całej siły starałam się ignorować ludzi do których Ty mimo wszystko spróbowałes dotrzeć. I tak jak jeszcze tli się we mnie absurdalne chciejstwo cudu ( dla Tomka) tak kompletnie nie wierzę, że Ci którzy tryskali jadem i głupotą cokolwiek zrozumieją i choć na nanosekundę się zawstydzą. Ja się wstydzę za nich. Dzięki za ten tekst… lepiej bym tego nie zrobiła.

    Polubienie

  30. Panie Radku. Dziekuje!!! w końcu! !!!!! Ktoś łopatologicznie tej sforze bezmozgich ameb wyjaśnił w języku dla nich zrozumiałym o co chodzi. Zwięźle na temat i bez opierdalania w bawełnę. Dziękuję i kradnie. Oczywiście za pozwoleniem. Będę wklejać linki i może coś do tych lbow trafi.

    Polubienie

  31. Zacytuję Łonę:

    „Armia „gdyby” stoi u bram, czuję się jak jeniec,
    bo to już nie atak, ale oblężenie.
    I to wszystko, co by mogło proste być,
    krzywi się do granic, bo rodacy rozgdybani jak dziadowski bicz.

    Tak ochoczo już zaczęli przypuszczać,
    że zastygają nieruchomo z „gdyby” na ustach.
    Gdzie dwóch Polaków, trzy poglądy, a włos jeden
    i dzielą go na cztery. Pięć. Sześć. Siedem.

    Czy ile tam wyjdzie tych części,
    jak gdyby każde niewykorzystane „gdyby” miało się zemścić,
    jak gdyby każde „gdyby” lśniło złotem.
    Fanatycy wymówek. Miłośnicy hipotez.”

    Polubienie

  32. Moim zdaniem pan Teklak wypiera/omija problem (wchodząc dodatkowo w niesmaczną tu satyrę o kolorach kombinezonów ubezpieczycieli). Jeśliby ekipa z Nangi miała ubezpieczenie pokrywające koszty transportu helikopterem ekipy ratunkowej (a od paru m-cy było wiadomo, że w tym czasie takiej pomocy będą mogli udzielić ludzie spod K2) lub (jeśli żadna ubezpieczalnia takiego produktu by nie chciała sprzedać) wcześniej zebrane pieniądze albo gwarancje na nie, to ekipa ratunkowa wbiłaby w ścianę Diamir co najmniej pół doby (jak nie całą) wcześniej, co: 1/ zwiększyłoby szanse dotarcia do Tomka 2/ zmniejszyłoby obrażenia Revol 3/ zmniejszyłoby ryzyko na jakie narazili się ratujący.

    Polubienie

  33. Jak na ogół nie popieram używania wulgaryzmów, tak tutaj są idealnie na miejscu 🙂 Świetny artykuł, aż żal, że do docelowej grupy raczej nie dotrze :/

    Polubienie

  34. Hmmmm,taki hajc faktycznie by uratował mnóstwo dzieciaków,ale każde życie jest ważne i trzeba zrobić wszystko,żeby je uratować.głeboko wierzę,że tak też było w tym przypadku i ubezbieczenia,srenia nie mają tu nic do rzeczy.

    Polubienie

  35. Zbiórka zbiórką, Kasa kasą – chuj mi do tego kto, ile i na co daje. Napiszę z innej perspektywy. Jestem synem człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął. Chodziłem wtedy do podstawówki. I nie będę pisał o żadnym bohaterstwie mojego ojca. Wystarczająco nasłuchałem się tych wszystkich bredni na ulicy, w szkole, od urzędników, którzy widzieli moje nazwisko i z odmętów pamięci przypomnieli sobie o moim ojcu – chcąc mi sypnąć komplementem – słyszałem tysiące razy jakim to był wielkim bohaterem i jaką potężną miał odwagę. Chuja miał – nie odwagę. Chujem był a nie bohaterem. BOHATEREM była moja matka! Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam. Obietnica była jedna – przychodzi dziecko na świat – odstępujemy od tego sportu w wymiarze ekstremalnym. I przychodzę na świat. Jest siermiężny PRL. Po co bawić się w kartki i kolejki, po co użerać się z bachorami, na chuj z tym wszystkim. I spierdolił. Mój ojciec był tchórzem ponad tchórze. Zostawił nas z tym wszystkim. Zostawił nas z traumą o której nawet głośno nie można powiedzieć – bo przecież był bohaterem! W imię czego bohaterem? W imię własnych ambicji które były ważniejsze niż dzieci? Na co szedł hajs? Na książki, zeszyty, ubrania, jedzenie? Zwykle pierdolenie – chodziłem w szmatach do szkoły, żarłem mortadele na która matka ledwo zarobiła biegając od jednej roboty do drugiej, z drugiej o trzeciej (i byłem szczęśliwy dzięki miłości matki). A on kartki sprzedawał by mieć na sprzęt. W dupie miał wszystko. Po co to piszę? Mackiewicz zostawił dzieci. Będą żyły z tym samym piętnem z którym ja i moje rodzeństwo borykaliśmy się tyle lat. I niech to będzie komentarz do jego bohaterstwa. Kocham góry ponad wszystko – ale kocham je mądrze i ta miłość to miłość przekazana dzięki matce. Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa, w zapomnieniu dla rodziny i wartości, które powinny być nadrzędne dla każdego rozsądnego człowieka. Wychować dziecko – to jest bohaterstwo, odpowiedzialność to jest bohaterstwo – a nie wpierdolenie się na 7 tysięcy bez tlenu. Samobójstwo w imię dwóch zdań na wikipedii i jakiejś płaskorzeźby w bliżej nieokreślonej lokalizacji, w imię szyby wkutej w bloku mieszkalnym, w imię nazwy szkoły, której młodzież ma w dupie kim był patron, w imię jakiejś nazwy ulicy i bestialsko pojebanej gloryfikacji. I teraz walka z mitem – po co wchodzą na ośmiotysięczniki? Po co akurat tam? Dla pokonania własnych słabości, walki z ograniczeniami? Ściema kurwa. Ja Wam powiem po co mój ojciec to robił. By zaistnieć, by zapisać się na „kartach historii”, z nonszalancji, chujowo rozumianego splendoru, bo zwyczajnie w innych dziedzinach był zerem. Palił, pił – sportowiec. Przecież można wchodzić na o wiele mniejsze góry – nadal niebezpieczne – ale? No własnie nikt się takim wejściem nie interesuje. Na Mont Blanc wchodzą tabuny Januszów jak po browara w Biedronce. I tam „chwały” nie będzie. No chyba ze wszedłby boso. Mocarz bez tlenu wchodzi na Nanga Parbat i zostawia dzieci – i ja a takie bohaterstwo podziękuję.

    Polubienie

    1. +1

      To cale srodowisko „gorolazow” zawsze mi sie wydawalo byc pelne ludzi ktorym pod deklem cos sie skrzywilo, z krzywda dla ich najblizszych.

      Ja rozumiem, ze ktos chce tak sobie lazic. Ale w takim razie: po co zona? po co dzieci?

      Polubienie

    2. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych słów ale mam wrażenie , że one zginą w morzu komentarzy tych wszystkich wielkich himalaistów którzy kpią z takich wartości jak odpowiedzialność za innych. Smutne ,że nikt nie stara się nawet zrozumieć jaką krzywdę tacy herosi wyrządzają swoim rodzinom które cierpią potem całe życie , często nie mogąc nawet wyrazić tego co czują bo przecież takich „bohaterów” osądzają tylko janusze w kubotach którzy niczego w życiu nie osiągneli…

      Polubienie

      1. A jednak słowa te nie zginęły, bo jestem tu dlatego, że słowa te dotarły do mnie przez fb… Nie wiem kto rozdmuchał sprawę bohaterstwa, ale wiem, że najbliżsi potrafią najlepiej ocenić „bohaterów”.

        Polubienie

    3. Pomagam chorym dzieciom i bezdomnym zwierzętom, już mi nie starcza dla ofiar wypadków w górach i na oceanach's awatar Pomagam chorym dzieciom i bezdomnym zwierzętom, już mi nie starcza dla ofiar wypadków w górach i na oceanach pisze:

      Dziękuję za ten komentarz. Już kilka razy w życiu spotkałam się ze stwierdzeniem „Kochałem jazdę na motorze, ale urodziło się dziecko i teraz muszę mieć inne priorytety. Przesiadłem się do auta, a motor odkurzę jak młody skończy 18-tkę.” Takich facetów podziwiam i tacy są dla mnie bohaterami. Nie mogę już słuchać egzaltowanych panienek i wulgarnych mądrali, nie rozumiejących, że niektórzy mogą kwestionować motywy ich „wznosłej ludzkiej solidarności” która, działa tylko w przypadku nośnych i medialnie nagłośnionych spraw, a tajemniczo znika na codzień gdy trzeba pomóc innemu zwykłemu człowiekowi w tragicznej sytuacji . Nie byłoby całej afery bez tych nakręcających ją, uważających alpinistów za romantycznych półbogów. Oni nie odkrywają lekarstwa na raka ani promieni roentgena, tylko chodzą po górach. Nie są też odkrywcami niczego, tylko eksplorują kawał nikomu nieprzydatnej skały. Zresztą nawet odkrywcy tacy jak Kolumb, Cook czy Rhodes, też nie przynieśli wiele dobrego ludom Ameryki, Afryki czy Australii. Ich bohaterskie narażanie życia nie jest bardziej szlachetne od pracy strażaków, a obrażani przez nich „kanapowcy” więcej zrobili dla ludzkości siedząc na tyłkach w laboratoriach i wysilając mózgownice nad kartkami papieru. Niech sobie chodzą, każdemu w potrzebie też warto pomóc, ale nie macie prawa robić potworów z ludzi, którzy pewne rzeczy kwestionują. Kiedy ginie motocyklista, jakoś nie wylewa się fali hejtu, jeśli ktoś zwróci uwagę, że może za szybko jechał…

      Polubienie

      1. Oni w dodatku zadeptuja te gory. Mt Everest jest pokryty gownem himalaistow, ktorego nikt nie wywozi. To juz nie jest romantyczna przygoda, tylko przemysl rozrywkowy. Zaplacisz iles $$$, wejdziesz wszedzie.

        Polubienie

      2. Jak widać nie wszędzie bo ludzie płacą $$$ a na K2 zimą jeszcze nikt nie wszedł 🙂
        Z cała resztą się zgadzam, też nie rozumiem intencji zostawiania pustych butli itp, tak jakbym zostawiła śmieci w lesie żeby ktoś wiedział że byłam… Flagę małą rozumiem jeszcze jako tako…ale cała reszta tych pierdół…zaraz tam miejsca nie będzie..
        Choć czytałam gdzieś że następne osoby które wejdą owe flagi zabierają I zostawiają swoją

        Polubienie

    4. Prawdomówny

      dzięki za ten wpis, bohaterstwo to wychować dzieci, a nie zostawić sieroty w imię idiotycznych ambicji, zgadzam sie w 100%

      oczywiście jak już tam wlazł obowiązkiem innych ludzi jest go ratować, choćby po to żeby dzieci nie straciły ojca, MSZ postąpił jak najbardziej słusznie

      argumenty o pasji, Kolumbie i wyjściu z jaskini proponuję przedstawić jego żonie i dzieciom,

      Polubienie

    5. Myślałem o tym dokładnie tak samo, a Ty tylko to potwierdzasz… Ci, którzy wychwalają tych „bohaterów” pewnie sami chcieliby mieć oboje rodziców zamarzniętych w Himalajach… najlepiej już w niemowlęctwie…

      Polubienie

    6. Brawo. Podpisuję się pod tym w 100%

      Cenię ludzi którzy się wspinają i podziwiam, ale jak ma się rodzinę i dzieci to już zastanawiam się co taki ktoś ma w głowie.

      Polubienie

    7. coś pokręciłeś kolego. Z twojego opisu wynika że takiego himalaisty nie było. jedynym który pasuje jest T.Piotrowski, bo on próbował wiele razy i jak zdobył to spadł ale on miał córki i raczej nie miał kłopotów finansowych. . Reszta się nie zgadza bo nie ma innego zdobywcy który zginął po wejściu na swój jeydny a przedtem wiele razy próbował

      Polubienie

      1. Przecież po całym wpisie widać, że to ściema. Cały komentarz jest pisany w internetowym stylu pasty, a uwidacznia się to zwłaszcza w końcówce. Normalni ludzie, którzy ukończyli chociaż liceum, tak nie piszą.
        Z drugiej strony może sam autor specjalnie pisał w takim stylu i nagiął kilka faktów z prostego powodu – żeby go nie rozpoznano. Teraz nie dość, że nie wiadomo o kogo chodzi, to jeszcze zaimponował większości polskiego internetu, który intelektualnie za wysoko nie stoi.

        Polubienie

      2. Czytanie ze zrozumieniem się kłania, w komentarzu nie było mowy o jedynym wejściu a o „człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął”
        Może chodzić np o Jerzego Kukuczke

        Polubienie

      3. No to rozum. Wchodził – czyli nie wszedł. wszedł na jeden i zginął. nie ma takiego wspinacza w polskiej historii. Ci co wchodzili na szczyty dokonywali tego wielokrotnie zanim zginęli. Czok, wróz, Heinrich, Chrobak i inni. Ci co zdobywali jeden szczyt 8k i ginęli to Piotrowski który próbował kilka razy wczesniej i zginął jak w końcu wszedł. pasuje tu też któryś ze zdobywców Broad peaka z 78 – tyle że zaden wcześniej żadnego nie próbował. Kukuczka nie wszedł na lhotse – zginął podczas próby wchodzenia. Falco Dąsal chyba nie wszedł na żaden. Może jest ktoś o kim nie wiem. Nieważne. nie chodzi o personalia tylko o fakty i o niepodawanie się za kogoś kim się nie jest lub o dobrą znajomość historii ojca. Kukuczka pił, palił, przeklinał. Jeden z synów rzeczywiści skręcił w niewłaściwą stronę, ale za PRL im się powodziło bo Kukuczkamiał i sponsorów pod koniec i cłiem niezłe dochody z dzialalności. Zresztą zginął w 89 a to nie był zapyziały PRL

        Polubienie

      4. Przeciez stwierdzenie o siermieznym czy zapyzialym PRL nie dotyczyl daty smierci, tylko przyjscia dzieci na swiat. Prosze czytac rozumnie i uwaznie.
        Te fakty jak najbardzie przemawiaja za tym, ze post napisal syn Jerzego Kukuczki

        Polubienie

      5. Zanim zaczniesz krytykować to sama czytaj ze zrozumieniem. Kukuczkowie w PRL nie łazili w podartych lachach bo zyli na dośc przyzwoitym na te czasy poziomie wiec to jakaś koszmarna bzdura. Wojtek ledwo co ojca pamieta bo urodził się bodaj w 83 cczy 84 roku wiec dziurawych butów i mortadeli na pewno nie pamięta. Starszy pewnie też nie bo Kukuczkowie nie byli biednymi ludźmi. Mozesz rozumiec jak chcesz słowo „wchodził”. Wchodził nie jest czasownikiem dokonanym tylko niedokonanym a co chciał powiedzieć autor to sam tylko wie.

        Polubienie

      6. Czy te szczegoly sa az takie wazne? Dziecko zapamietalo je jako cos dotkliwego. Ja pamietam, ze wtedy wszyscy chodzili w „szmatach” bo tylko takie byle co bylo wowczas w sklepach.
        Pani Kukuczkowa mowila w jednym z wywiadow, ze oddawali kartki zywnosciowe dla ekipy. Zakochana kobieta inaczej wspomina takie niedostatki niz rozzalone nieobecnoscia ojca dziecko.

        Polubienie

      7. ” Wchodził – czyli nie wszedł.”

        Potocznie się mówi „wchodził”
        Mogłabym powiedzieć, że wchodziłam na wiele gór, nie ma tu informacji czy się stanęło na szczycie czy nie, mogło być i tak i tak, z naciskiem że w potocznym znaczeniu „wchodził” znaczy że się weszło, czyli zdobyło.

        Doszukujecie się nie wiadomo czego…

        Polubienie

      8. ” Wchodził – czyli nie wszedł.”

        Potocznie się mówi „wchodził”
        Mogłabym powiedzieć, że wchodziłam na wiele gór, nie ma tu informacji czy się stanęło na szczycie czy nie, mogło być i tak i tak, z naciskiem że w potocznym znaczeniu „wchodził” znaczy że się weszło, czyli zdobyło.

        Doszukujecie się nie wiadomo czego…
        Czy to ważne jak brzmi nazwisko ojca autora postu? Ważna jest treść tego postu.
        Jakby chciał by znano nazwisko to napisał by je, to chyba oczywiste.
        Choć ja uważam , że dla dobra ogółu powinno sie mówić prawdę o tzw. „bohaterach”, tyle ze do tego nie dojdzie bo to godzi w imię interesów pewnych środowisk.

        Polubienie

    8. Hahahahahahahahahahahahahahahaha nieźle Prawdomówny. Zrobić takiego trolla, że pół internetu o tym gada mało komu się udaje. Tutaj widzę też, że experci wyzywają się od Januszy i Grażynek, ale łapią się na zmyśloną historię. Tak to jest jak się nie uważało w szkole, a informacje wyciąga z komentarzy na FB.
      A co do tematu: Polacy są małostkowi i widać to tutaj w komentarzach. Zamiast wyrazić swoją opinię i poprzeć ją argumentami, to wolą się obrażać nawzajem.

      Polubienie

      1. Z wypowiedzi wynika, że jest pierwszym dzieckiem Jerzego wiec to nie Wojciech Kukuczka.

        Polubienie

    9. Błagam, przedstaw się, bo ludzie zarzucają, że to jest FAKE… Tak bardzo chce im udowodnić, że się mylą, bo w tym , co napisałeś jest tylko prawda

      Polubienie

    10. Pozwoliłeś sobie „Prawdomowny” odsądzić swojego ojca od czci i wiary. Na tej samej zasadzie chujem byłby każdy ojciec, który poszedłby walczyć na przykład w Powstaniu Warszawskiem, każdy naukowiec, który światu nie widział poza swoimi równaniami i doświadczeniami. Z Twojego tekstu wynika, że idealny ojciec powinien siedzieć na dupie , brać 500+ i przytakiwać rządzącej partii. Zastanów się jak ocenią Cię Twoje dzieci. Wzór już mają.

      Polubienie

      1. Idąc walczyć w powstaniu walczymy dla kogoś, m.in. dla swojego syna, córki dla rodaka żeby był wolny i żył w lepszym świecie. Idąc walczyć z górą walczymy dla siebie i swojego ego. Czasami trąci to pod egoizm bo myślimy tylko o sobie i swoje pasji!

        Polubienie

      2. walczy się nie dla kogoś, tylko za coś. za Polskę mogę iść walczyć, ale za takiego np. Kaczyńskiego w życiu bym karabinu do ręki nie wziął.

        Polubienie

      3. Słów zawsze możemy się czepiać. Walcząc za coś czyli za swój kraj i wolność robimy to dla kogoś raczej. Dla rodaków i bliskich.

        Polubienie

    11. Przykro mi, ale tu widzę problem żalu syna nie do ojca himalaisty, a po prostu do złego ojca… Z tekstu wynika, że nie himalaizm był problemem – ten sport/hobby/sposób na życie jedynie wyraził cechy ojca. To by się stało i bez wyjazdów na ośmiotysięczniki.

      Swoją drogą szkoda, że dyskusja na temat wspinania jest tak nieuporządkowana, chaotyczna. A najgorsze są: 1. niezrozumiały dla mnie pęd do wydawania sądów – dla niektórych to zapewne dziwne, ale naprawdę nie trzeba wszystkiego oceniać 2. generalizowanie wynikające z nieznajomości tematu. I żeby było jasne: ani nie bronię, ani nie oskarżam Tomka Mackiewicza.

      Polubienie

    12. Można by uwierzyć w te słowa oraz złość i żal, który się z nich wylewa.
      Natomiast interesuję się od kilku lat alpinizmem i himalaizmem i rzeczywiście wpis jest mocno sugerujący „nazwisko” autora. Jednak z racji tego, że wkradł się troll na samym początku, traci na wiarygodności… mianowicie, chodzi o zdanie:
      „Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam.” – czyli gdzie? Z tego co mi wiadomo, w Polsce nie mieliśmy małżeństw czy par, które wspinały się razem… A już na pewno jeżeli nie mylę się co do przypuszczeń „to” małżeństwo tego razem nie robiło.
      Idąc dalej tym tokiem myślenia – jeśli moje podejrzenia są słuszne, to mam nadzieję, że sumienie osoby piszącej powyższy komentarz zostanie ruszone… ponieważ podszywanie się pod kogoś, kto przeżył tragedię, jest delikatnie rzecz ujmując nieetyczne. Zwłaszcza w dobie internetu, kiedy taki wpis może wyrządzić szkody.

      Polubienie

    13. „Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa” coś w stylu jestem saperem ale nie narażę swojego życia w imię czegoś tam. Albo, jestem spawaczem głębinowym ale nie narażę swojego życia w imię/za coś. Gościu przestań się wspinać i zacznij nordic walking bo pierdolisz jak potłuczony.

      Polubienie

    14. Miałem się nie odnosić, ale za dużo ludzi do mnie w tej sprawie pisze, więc króciutko.
      Wpis może sugerować (celowo?), że mogłem napisać go ja lub ktoś z rodziny Kukuczków.
      Nie mam z tym wpisem nic wspólnego.
      Proszę traktować ten wpis albo jako wypociny jakiegoś tchórza, który nie potrafi się podpisać pod własnym tekstem, albo co bardziej prawdopodobne, jako zwykłą prowokacje…
      Pozdrawiam!

      Polubienie

      1. Dziękuję za ten komentarz. Mam nadzieję, że pozwoli uciąć wszelkie spekulacje na ten temat. Pozwolę go sobie również podlinkować u siebie na fejsie.

        Polubienie

  36. Szanowny autorze, ubezpieczenie to nie tylko grupa w kolorowych kurtkach, ale właśnie zapas pieniędzy na niestandardowe sytuacje lub wręcz krytyczne tak jak teraz. A nie ból d… bo rząd (Polski) zwlekał, a Francji nic nie dał, a w ogóle to wina brudnych pakisów, bo mogli lecieć bez gwarancji… przy takim argumencie odpowiem, Ci himalaiści mogli darować sobie 4/7 wejście, mówi się do 3 razy sztuka. Co do przywoływania Konstytucji, to nie jest to zapis o tym, że jak ktoś w ramach hobby targa się na życie to państwo ma sypać miliony monet, opieka to nie to samo co wykładanie kasy na czyjeś fanaberie i proszę nie mydlić mi pasjami czy hobby – ja chciałbym latać F16 ale jakoś nie drę mordy do Państwa „daj, daj…”, a właśnie w ten sposób podchodzą teraz fanboje himalistów „dej kase bo mam chorego wspinacza”

    Polubienie

  37. a ja chciałam zapytać, z ciekawości nie z jakiejś tam wrogości, którą obserwuję w powyższych komentarzach. Dlaczego Francja pomogła skoro to nie tylko po Polaka szli ale również po Francuzkę, lecz to PL wyłożyła pieniądze na ratunek?

    Polubienie

  38. Jeśli ktoś wplaca na pomoc jego wolna wola. Ja pomagam ludziom chorym, poszkodowanym w wypadkach nie pomagam samobójcom . A w tym przypadku uważam że bliżej jest do samobójstwa niż nieszczęśliwego wypadku. Jego żona zgadzała się najwyraźniej na to ryzyko, żal dzieci które będą wychowywane bez ojca dla którego góry były ważniejsze.
    Może odezwą się głosy oburzenia, ale niech każdy sobie odpowie gdy świadomie podejmuje się ryzyko utraty życia i to tylko w celu zaspokojenia własnej ambicji musi liczyć się z konsekwęcjami.

    Polubienie

  39. ubezpieczenie nie polega na tym ze ubezpieczyciel ma swoją znajomą firme z helikopterem, tylko na tym ze zwraca kase za taką akcje ktokolwiek by jej nie zrobił – tu sie licza minuty .. a nie suzkanie sponsora czy zbiorki na jakichs portalach. cały ten twoj link mozna zlac cieplym moczem… nie mieli ubezpieczenia i juz. – i link ktory o tym mowi… ma temu zaprzeczac wg ciebie i jeszcze rzuca duzo obelg i przekleństw 🙂 … idac dalej tym tropem.. jesli artykul konstytucji mowi ze „Art. 36 Konstytucji mówi: podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej.” … to niech kazdy zrezygnuje z jakiegokolwiek ubezpieczenia i podciera sie kontytucją jak cokolwiek mu sie stanie z jego czy niejego winy…. ale to chyba nie o to chodzi, zeby swoją nieodpowiedzialnosc podcierac kontytucją.

    Polubienie

    1. Jako osoba działająca od wielu wielu lat w branży ubezpieczeniowej stwierdzam, że ubezpieczenie nic by nie dało w tym przypadku. Ubezpieczenie pokrycia kosztów akcji ratunkowej i wg. ogólnych warunków ubezpieczeń wielu towarzystw ubezpieczeniowych wyklucza pokrycie kosztów akcji ratunkowej na wysokościach większych niż 5500m. Idąc tym tokiem rozumowania, nawet jakby mieli ubezpieczenie to i tak towarzystwo ubezpieczeniowe nie pokryłoby kosztów akcji ratunkowej, ze względu na wysokość (6400m i 7200m).

      Ale jak widzę po Polakach, to uwielbiamy uskuteczniać zasadę „nie znam się, to się wypowiem”.

      Polubienie

      1. Jesli takie ubezpieczenie nie jest mozliwe, to moze fundusz ratunkowy pownien byc zorganizowany PRZED wyprawa. Gdyby takie srodki lezaly gotowe na koncie to akcja ratunkowa zaczelaby sie wczesniej.

        Polubienie

      2. Niekoniecznie. Podobno Pakistan czekal na konsula z gotowka i dopiero wystartowali. Skad nagle mialby sie wziac ubezpieczyciel z walizka pieniedzy? Choc moznaby to zorganizowac tak, ze placi sie te 50000 do zwrotu dla armii…ale nie oszukujmy sie, wtedy byc moze Tomek by nie byl w stanie sie tego podjac i byloby to wszystko bardziej skomercjalizowane…a i tak ten helikopter by ich podrzucil na 5tysiecy…takze tak czy siak szanse bylyby znikome na uratowanie Czapkinsa. Po prostu wybral i zaplacil za to cene. Tyle.

        Polubienie

  40. Co roku TOPR musi „ratować” turystów z Morskiego Oka może z nimi się skontaktujcie niech oddadzą kasę za akcję i wpłacą na konto chorego dziecka… Sama mam syna po chorobie nowotworowej i w życiu by mi do głowy nie przyszło żeby myśleć o tym żeby innym potrzebującym odebrać bo mi się należy!!! Hipokryzja! Najwięcej krzyczą ci którzy ani chorego dziecka nie mają ani bliskiego na Nanga… A jak już mówimy o „marnowaniu” naszych pieniędzy to popatrzcie na wiejską!

    Polubienie

  41. Panie Radku,

    Bardzo proszę nie wrzucać wszystkich, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, do jednego worka, jako „głupich” komentatorów. Są pytania uzasadnione i są pytania głupie. Ale nawet jeżeli ktoś się nie zna np. na helikopeterach, ciśnieniu, widoczności w górach – i myśli, że helikopter podleci, zabierze ratowaną osobę na linie i poleci od razu do ciepełka – ma prawo pytać (jeżeli robi to kulturalnie), choć pytanie jest głupie.

    Natomiast bardzo złą opinię o sobie zrobił Pan w moich oczach stwierdzeniem o „żenującym festiwalu pierdolenia”, jeżeli chodzi o „kradno mi z podatków na głupie hobby zamiast dać na horom curke”. Przecież to pytanie jest zasadne. Tyle dzieci czeka teraz na zbiórkach społecznościowych na jak najszybsze rozpoczęcie leczenia – jeżeli któreś z nich nie zdąży, to w czym jego życie było gorsze od życia himalaisty? Takie dziecko nie wybrało samo ryzyka, ale jednak – przez to, że jego choroba nie była tak medialna – nie otrzymało poręczenia na szybsze rozpoczęcie leczenia (nawet gdyby finalnie i tak zbiórka w internecie pokryła koszty). Jakie ma znaczenie, czy te pieniądze „prawdopodobnie nie pójdą z naszych podatków”? Chodzi o przekaz – państwo poręcza, czyli potwierdza, że jest gotowe zapłacić. Dlaczego tutaj jest gotowe, a tam już nie – to pytanie jest trudne, ale zasadne.

    Pana stwierdzenie, że jest to „żenujący festiwal pierdolenia” – w moich oczach jest właśnie takim „pierdoleniem”. Oczywiście, to wygodna metoda, ale niezbyt uczciwa – nazwać zadającego trudne pytanie „żenującym”, a samo pytanie „pierdoleniem” – i w ten sposób mieć nadzieję na pozbycie się takich pytań. Ale takim niedopuszczaniem do dyskusji chyba nie podniesie Pan poziomu dyskusji (a miałem wrażenie, że na tym Panu zależy)? Czy nie lepiej pozbyć się właśnie takich określeń – „pierdolisz od rzeczy”, „nie znasz się”, „to, co mówisz jest żenujące”, a nauczyć się rozmawiać o sednie i tak głęboko, jak się da, odrzucając już na starcie takie zagrywki, których Pan też się, niestety, dopuszcza?

    Pozdrawiam,
    Daniel

    Polubienie

    1. Równie dobrze można stwierdzić, że jak pracujesz na czarno, wchodzisz po schodach do swojego mieszkania i z nich spadniesz, połamiesz, etc. to nie powinieneś prosić o przysłanie karetki, bo przecież płacą za to podatnicy. Wg. tej logiki to było Twoje ryzyko, że kupiłeś mieszkanie tak wysoko.

      Polubienie

  42. Pojawiły się screeny sms-ów siostry Mackiewicza i przyjaciela Revlon. Zniknęły. Czy ktoś wie, co zawierały? Ci, którzy je przeczytali są wściekli, uważają, że Revlon spisała już wcześniej Mackiewicza na straty (wpisy na FB po postami Małgorzaty S.).

    Polubienie

  43. Z moich (nie małych) PODATKÓW opłaca się leczenie palaczy, ochronę warszawskich miesięcznic, budowę stadionu dla kibicowskich bandytów i ubezpieczenia społeczne dla kleru. Nikt mnie pyta o zdanie. Z moich DATKÓW finansuje się wyprawy i akcje ratunkowe –
    proszę: https://zrzutka.pl/ae8hc5
    Chore dzieci mnie nie rozczulają ale na złość aktualnej władzy datkuję WOŚP.

    Polubienie

    1. Tak na marginesie, to wpływy z akcyzy za papierosy i alkohol to ok. 30 mld, a cały budżet na ochronę zdrowia to ok. 67 mld. Palacze i pijący finansują niemal połowę całego budżetu na zdrowie, więc raczej czepianie się ich nie ma w tym wypadku uzasadnienia…

      Polubienie

  44. Ja przepraszam, że wejdę w polemikę z autorem. Postaram się bez emocji – w przeciwieństwie do autora – może dzięki temu moja wypowiedź zachowa związek przyczynowo-skutkowy. Punkt 1 – ubezpieczenie. Polski Związek Alpinistów oferuje ubezpieczenie m.in. dla himalaistów. Jest ono ograniczone pułapem wysokości standardowo do wysokości 6.000 m.n.p.m, a w wersji rozszerzonej do 7600 m.n.p.m. Drugie ograniczenia to kwoty – ale to nie jest w tym momencie istotne. Niemniej jednak nawet jeśli akcja przewyższa kwotę ubezpieczenia to można zabezpieczyć środki własne, które pokryją nadwyżkę kwoty – wtedy nie marnotrawi się przede wszystkim czasu – 2,5 dnia (!) na zbiórkę od ludzi dobrej woli, na uaktywnienie instytucji państwowych itp. A jak wiemy w warunkach na ponad 7000 m.n.p.m – 2,5 dnia to wieczność. To po pierwsze. Po drugie: Gdyby uratowana P. Revol – miała ubezpieczenie to akurat by się przydało ponieważ sama zeszła na wysokość 6000 m. – co oznacza, że ubezpieczenia by działało. Z logicznego punktu widzenia może jednak należy pomyśleć o ubezpieczeniu ponieważ w razie czarnej d… zawsze łatwiej jest zejść do 6000 m.n.p.m niż na sam dół. Po trzecie: obowiązek objęcia obywatela opieką na cudzej ziemi. Proszę to przekazać np.: narciarzom w Dolomitach albo Alpach, że jak na stoku złamią nogę to niech dzwonią do Ambasady Polskiej – niech organizuje im pomoc i szpital – aha no i nosze. Co za bzdura! Aby pomoc była skuteczna i sensowna musi pochodzić z miejsca gdzie jest potrzebna. I tu chodzi o czas. Uruchomienie machiny państwowej – w jakimkolwiek kraju zabiera czas i jeszcze raz czas. Jeśli chodzi o pozyskiwanie funduszy to jest też coś takiego jak sponsoring o który warto się ubiegać bo też jakąś złotówkę może dołożyć do akcji ratunkowej. Kolejny argument o kupie szczęścia bo akurat była wyprawa na K2, z której wyszła pomoc. Z tego co się orientuje to jakby to rzeczywiście była generalna zasada -ta kupa szczęścia, to Adam Bielecki nie zaliczył by żadnej akcji ratunkowej. A tak się składa, że ma ich sporo na swoim koncie. I nie tylko on. Jak się okazuje akcje ratunkowe są prowadzone dosyć często. Zatem to nie jest tak, że jak Himalaiści się wspinają to w wokół nich jest pustynia i nie ma żadnego człowieka, który mógłby w razie potrzeby wyjść na ratunek – choćby na te 6 000 m.n.p.m. Może nie jest to Allegro, gdzie możesz wybierać do wyboru,do koloru ale jak pokazuje przypadek z Nanga Parbat KTOŚ jednak był. Zatem taką ewentualność też trzeba by wziąć jak się idzie na 8 z hakiem n.p.m. Choćby po to, że jak jednak ktoś wyruszy z pomocą
    dostał za to zapłatę. Co i tak w obliczu uratowanego ludzkiego życia byłoby symboliczną nagrodą dla kolegi. Nikt nie myśli o zabezpieczeniu kryzysowej sytuacji dlatego, że panuje opinia – jak Ci się coś stanie na 7-ce to nic Ci nie pomoże. A jak niżej to dasz sobie radę i ubezpieczenia nie potrzebujesz. Przypadek Revol wywraca do góry nogami taką tezę. Bo ok. na 7-ce trudno jest Ci pomóc ale jak dogrzebiesz się do 6-tki to masz spore szanse. Rezygnując z zabezpieczenia na akcję ratunkowej pozbawiają się szansy przeżycia zarówno na 7-ce jak i na 6-ce jak i na każdej mniejszej wysokości. Bo jak widać na niższej wysokości też może nadejść kres, kiedy nie możesz już zrobić ani kroku w dół. I wtedy pomoc jest jedyną Twoją szansą na powrót do rodziny. A na koniec NAJLEPSZE. Jak pokazuje ten tragiczny przykład NANGI – pomoc jednak nadeszła – może gdyby nie było straty 2,5 dnia to i Tomek byłby uratowany. CHODZI O CZAS. Mając zabezpieczenie akcji ratunkowej: ubezpieczenie/gwarancje państwowe/sponsoring/własne środki – cokolwiek. Dajesz sobie szansę. Nie mając nic – sam się skazujesz. Nie rozumiem takiego podejścia, zwłaszcza jeśli chodzi o środki własne. Nie wykorzystasz – masz je dla siebie lub dla rodziny, Zginiesz – bez podjęcia akcji ratunkowej (bo nie zdążysz poprosić, bo akcja nie zdąży się rozpocząć) – środki zostają dla Twojej rodziny. Zginiesz – pomimo wszczęcia akcji – Twoje środki przepadają ale przynajmniej rodzina nie przeżywa dramatu organizacji pomocy. Zostawianie rodziny z takim ciężarem jest nieludzkie. Jeśli autor podtrzymuje swój pogląd to niech od jutra zacznie kampanię reklamową na rzecz wprowadzenia zasady: ZAKAZU WZYWANIA POMOCY w razie tarapatów – dla WSPINACZA i KIEROWNIKA WYPRAWY. Wtedy wszystko będzie fair i jasne, nie będzie dylematów ani kontrowersji. Tylko w takiej sytuacji Eli Revol byłaby już martwa – wielu innych również. I na pewno nie jest tak, że każdy kto idzie tak wysoko godzi się na śmierć. Tak nie jest bo instynkt samozachowawczy jest silniejszy – o czym świadczą smsy Eli z prośbą o pomoc i helikopter. Pozdrawiam autora i życzę owocnych przemyśleń

    Polubienie

    1. A jak Twój wujek albo brat albo kuzyn idzie po kolejną paczkę fajek do kiosku to robisz mu taki wykład o tym w jakiej sytuacji zostawia rodzinę? Że na oczach wszystkich popełnia powolne samobójstwo? A ma ubezpieczenie na wypadek choroby od papierosów? Czy bezczelnie pójdzie do lekarza i: panie lecz mnie, bo wszyscy palą! Albo jak jakiś idiota dla zabawy nałyka siey dopalaczy to mama mu prywatnie szpital opłaca? Jeszcze o czymś takim nie słyszałam. Idź sobie z tymi wykładami do piwnicy.

      Polubienie

    2. Ale o co ci chodzi? Chcesz powiedzieć, że są głupkami bo chodzą?
      Chodzili, chodzą i będą chodzić, bo to ich pasja.

      Problem w kasie?
      Ostatecznie tutaj takiego nie było. Rząd dał gwarancje (i bardzo dobrze), prywatni ludzie wsparli ich z własnej woli, własną kasą.

      Chcesz nam powiedzieć, że wiesz lepiej od Tomka jakie to ryzyko iść tam zimą?
      Wątpię.

      A może myślisz, że powinni się ubezpieczyć, bo jak się ubezpieczycielowi zapłaci to jest się ubezpieczonym i w razie niebezpieczeństwa ci pomogą.
      Pomogli im tylko dlatego, że tam byli i umieli tam pójść. Nie ma to żadnego związku z żadną firmą ubezpieczeniową. Gdyby nie było tam ekipy Wielickiego to i ubezpieczenie na milion dolarów nie uratowałoby Eli.

      Takie to życie. Nikt nie ma na nie recepty. I tylko ogromny smutek, że człowiek tam został 😦

      Polubienie

      1. Problem w CZASIE !!! I tutaj z całą rozciągłością się zgadzam. Idę na taką wyprawę bo mam takie hobby super. Ale idąc zimą, gdzie jak sam autor postu stwierdza chodzą tylko Polacy, Ruscy i pojeby, to kombinuję na tą wyprawę o te pisiont tysięcy ojro wincyj aby w razie problemów pomoc mogła wystartować w najkrótszym możliwym czasie. W dupie mam skąd te pieniądze, czy od cioci z Ameryki, z ubezpieczenia, czy ze zbiórki czy też z WOŚP, ale kasa powinna być. Gdyby ta kasa była na kupce przygotowana i dzięki temu pomoc ruszyła wcześniej miałby jakiekolwiek szanse. A tak to teraz mamy pierdolenie o horych curkach i przerzucanie się hasłami: miał ubezpiecznie, nie miał, jego pasja jego problem, należy pomagać, są bardziej potrzebujący, są mniej potrzebujący…
        Miał chłop pasję – brawo on. Nie interesuje mnie czy miał piątkę dzieci i nie płacił alimentów czy miał tylko kota. Ludzi pozytywnie zakręconych zawsze szkoda – a tym bardziej żal jak giną przez taką pierdołę jak pieniądze.

        Polubienie

  45. No tak…pasja…rozumiem.
    Styl alpejski, bez tlenu itp.
    To się tak z ciekawości jeszcze zapytam – a kiedy nastąpi próba wejścia bez butów? Albo bez czapki?
    Są jakieś granice głupoty czy nie ma?

    Polubienie

  46. Smuto mi że ta cała sytuacja spotkala sie z taką skrajnością komentarzy, wielu ludzi odbiega nieco od tematu i wszyscy kłócą sie ze wszystkimi. Po co to wszystko? Niestety media wcale nie pomagają wrzucając coraz więcej (teraz juz troche mniej) często skrajnych artykułów (nie mam na myśli tego konkretnego, tylko ogólnie) a tym podsycając tylko ogień, bo komentarze, bo wyświetlenia. Każdy ma swoje zdanie na temat tej sytuacji i można sie z nią podzielić, ale w sposób kulturalny. Hejtowanie siebie nawzajem niczego nie zmieni. Uważam osobiście i to jest MOJE zdanie i nie wszyscy muszą sie z tym zgodzić że zamiast rozpatrywać różne aspekty powinniśmy się cieszyć że Revol została uratowana, a rodzinie Tomka życzyć wszystkiego dobrego bo czy ważne jest to żeby sie kłócić czy ważniejsi byli oni czy dzieci z nowotworem? roztrząsanie sprawy ubezpieczenia albo innych dyskusyjnych rzeczy? To przykre że w wielu sytuacjach szukamy powodów do kłótni, pod chyba każdym artykułem znadzie sie wiele hejtu w komentarzach. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

    Z góry przepraszam za wszystkie błędy i powtórzenia

    Polubienie

  47. Biedny Tomek nawet nie we ile szumu wywołał.
    Szkoda, że tak się boicie o swoje pieniądze z podatków, a jakoś nie widzę awantur jak z moich podatków leczy się w szpitalach palaczy. Ale oczywiście to jest ok …. Ja sobie życzę, by palacze, narkomani, ci po dopalaczach płacili sobie ubezpieczenie prywatnie, a nie lecieli do szpitala i leczyli się za Moją Kasę!
    Współczuję głupoty tym wszystkim zawistnym trollom.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Robert Betiuk Anuluj pisanie odpowiedzi