Dlaczego nie byli ubezpieczeni

Cry havoc and let slip the dogs of war

Nanga Parbat. Zgodnie z przewidywaniami Polacy dali głos i znowu mam ochotę zwymiotować na rodaków. Ale ja nie o tym.

W dyskusji pada często Pytanie Ostateczne: dlaczego nie byli ubezpieczeni? Byli. Natomiast ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2. MSZ udzielił gwarancji na 50 tys. dolców, Pakistan dostanie hajsy i prawdopodobnie nie pójdą one nawet z naszych podatków. Widziałem dwie zbiórki pomocowe – w złotówkach kilka godzin temu było 264 tys., w eurosach z zaplanowanych 100 tys. mieli już 83 tys. Więc ustaliwszy to, skończmy ten żenujący festiwal pierdolenia o „kradno mi z podatków na głupie hobby zamiast dać na horom curke”.

Natomiast mam inny temat do poruszenia. Jak wszystkie mędrki od „powinni się byli ubezpieczyć” wyobrażają sobie akcję ratunkową w wysokich górach? Że co, na 7000 metrów na każdym ośmiotysięczniku stoi baza murowana, taka bacówka czy też schronisko, w której siedzą ratownicy pracujący dla konkretnych ubezpieczycieli i ściągają himalaistów jak jest bieda?

Czy może baza stoi na 500o metrów? Albo na 3000? I siedzą w niej ludzie od ubezpieczycieli, którzy tylko czekają na sygnał, żeby popędzić w góry i ściągać himalaistów jak jest bieda?

Czy może, kurwa, u podnóża góry stoi balon, którym przedstawiciele ubezpieczyciela lecą sobie do góry, po czym desantują się, przypinają zziębniętych himalaistów do lotni i fruną z nimi w dół? Albo zjeżdżają na nartach, wlokąc za sobą tobogany?

Dochodzi do zabawnych sytuacji, gdy utkną dwie wyprawy jednocześnie, ale jedna ma chujowe połączenie w Playu i nie może się dodzwonić do Axa (niebieskie kurtki), więc gniją w śniegu, a druga ma telefon satelitarny i ratownicy z Compensy (żółte kurtki) już jadą na sygnale ratować niefortunnych podróżników.

Poważnie, jak sobie wyobrażacie akcję ratunkową w sytuacji, gdy jesteście ubezpieczeni od wszystkiego?

Na Nanga Parbat nie ma bazy TOPR-u, GOPR-u czy tam NPOPR-u, gdzie siedzą ratownicy i czekają na sygnał od ubezpieczyciela: ruszajcie, ino wartko, ale tylko ci z PZU (granatowe kurtki), MetLife (zielone kurtki) czeka, bo coś się w polisie nie zgadza, i chyba w tej tanioszce, którą podpisały te naiwne łosie akcja ratunkowa powyżej 7k metrów jest wyłączona z ubezpieczenia.

Akcja ratunkowa w takich sytuacjach opiera się wyłącznie na uczestnikach innych wypraw, i to pod warunkiem, że są w pobliżu. Francuzka (w chwili gdy to piszę, chłopaki zeszli bez Mackiewicza i fruną do Skardu[1]) miała gigantyczne szczęście, że akurat po sąsiedzku nasi szykowali się do ataku na K2 i byli zaaklimatyzowani na odpowiedniej wysokości. Na dodatek zaprezentowali nadludzką wytrzymałość i po przybyciu pod Nanga Parbat, 1100 metrów w górę, częściowo po ciemku przebiegli niczym cyborgi. Nieludzkie szczęście, bo w tej chwili „po sąsiedzku” jest tylko jeszcze jedna wyprawa, która tak się składa, przebywa w Obozie 1 na wysokości 6050 metrów i ma do Nanga Parbat w linii prostej półtora tysiąca kilometrów. Bo są, kurwa, pod Mount Everestem. W tej chwili nie ma tam nikogo więcej, bo zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby.

„Noale przecież śmigłowiec”

W okolicy Nanga Parbat lata tylko armia. Indie i Pakistan napierdalają się tam od lat o Kaszmir, więc lotów cywilnych nie ma. Pechowo składa się tak, że pakistańska armia korzysta z helikopterów[2], które nie są w stanie wspiąć się powyżej 6000 metrów. Tak zwyczajnie, po helikopterowemu – nie są w stanie polecieć wyżej. Do tego pogoda. Naszą ekipę spod K2 Pakistańczycy wysadzili na Nanga Parbat na wysokości 4800 nie dlatego, że pilotowi nie chciało się lecieć wyżej.

Podsumowując. To, czy byli ubezpieczeni (byli) czy nie, nie ma w tej konkretnej sytuacji najmniejszego znaczenia. Mogli sobie zapłacić nawet miljord dolarów, a i tak niczego by to nie zmieniło. Jak w Pakistanie nie masz dojść do generała, śmigłowiec nie wystartuje po kwadransie.

Oraz jeszcze jedno. Art. 36 Konstytucji mówi: podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej.

Pamiętajcie o tym podczas pobytów ZAGRANICO. Nieważne, czy zgubicie paszport w Australii, zaatakujecie Mount Blanc w Kubotach, czy utkniecie w lodowej jamie na Nanga Parbat. Jako społeczeństwo powinniśmy dbać o swoich. Nawet jeżeli nie mają ubezpieczenia (mają).

Aha, wszelkie próby dyskusji o tym, czy himalaizm to hobby bezpieczne, pożyteczne, sensowne, czy wręcz przeciwnie, będą kasowane. To nie ten wątek a himalaistów wolę od piłkarzy nożnych. Są tańsi w utrzymaniu a ich kibice nie rozpierdalają mi miasta po tym, jak ich idole wejdą zimą na K2.

[1] Giambiasi twierdzi, że próbuje zorganizować śmigłowiec, który poleci po Mackiewicza. Szuka czegoś, co wleci powyżej 7000 metrów.
[2] Mają następujące maszyny: Aerospatiale, Mi-17 i Bell, te pierwsze latają maksymalnie na pięciu tysiącach metrów, Mi-17 i Bell na sześciu. Ergo – armia pakistańska nie ma na stanie maszyn, które byłyby w stanie podjąć ludzi powyżej sześciu kilometrów. Mackiewicz i Revol utknęli na wysokości 7300 m.

595 myśli na temat “Dlaczego nie byli ubezpieczeni”

  1. ” Ergo – armia pakistańska nie ma na stanie maszyn, które byłyby w stanie podjąć ludzi powyżej sześciu kilometrów. Mackiewicz i Revol utknęli na wysokości 7300 m.” – Nie daje do myślenia? Brakuje kropki nad „i”? Brakuje jasności w temacie? Może konkluzji w konkluzji?

      1. No to napisz to rodzicom małego Piotrusia albo innej Kasi chorych na rzadka odmianę raka, którym brakuje na leki za np. 500 pln miesiecznie (150$) a żadne ministerstwo jakos nie kwapi sie do dawania gwarancji i sponsorowania…(za 50 000$ mogliby żyć nastepnych 30 lat) skoro sie solidaryzujemy- to solidaryzujmy sie z wszystkimi – z tymi co po cichutku umieraja, cierpia i potrzebuja pomocy tez – a nie tylko z tymi co lubia sobie spektakularnie wejsc na wielka góre…
        Sorry ale wkurwia mnie taka wszechwiedza i kanapowy ekspertyzm jak rowniez bezwarunkowe przekonanie, ze tak ma byc – i kurwa już – BO TAK !

        1. O tak, histeryczny argument z dziećmi chorymi na raka zawsze na propsie. Tym sposobem każdą dyskusję o sposobie wydatkowania pieniędzy można sprowadzić do absurdu, więc tak rozmawiać nie będziemy.
          Oraz dlaczego ja mam coś mówić rodzicom małego Piotrusia czy Kasi a nie przedstawiciel ministerstwa, który dzieli pieniądze?

          1. Niech sami płacą i niech następni zrobią zrzutę na heli przed wyprawą. Teraz, jak widać, jest ciągle za późno. Mimo, że „mamy horego alpinistem”.

                1. NO NIE ZROZUMIAL.PRZECIEZ TEKST JEST JASNO NAPISANY I NIE TRUDNO GO ZROZUMIEC.JA NIE JESTEM ALPINISTKA ALE ZROZUMIALAM WSZYSTKO A POZA TYM JESLI KTOS MA PODSTAWOWE POJECIE O GORACH TO WIE CO MOZE SIE ZDARZYC.

              1. Dzięki za dobry tekst! Nie daj się idiotom. Jedyny ich wysiłek zciagnąć do swego marnego poziomu wszystkich i wszystko. Jeszcze raz- nie daj się!!

              2. blagam nie wdawaj sie w dyskusje, ludzie ograniczeni swoim wlasnym zyciem i losem, nie sa w stanie zrozumiec (szczegolnie, gdy nie chca) tej sytuacji. dzięki za rzeczowy głos w tej wrzawie, jesli choc jeden mędrkujący, nie mający wyobrazni i wrazliwosci hejter zmieni swoje zdanie to bedzie to Twoja zasluga. nieprawdopodobna historia i pasja zycia, mysle ze Tomek odszedl szczesliwy i spelniony, pokonal samego siebie mimo, ze na koncu musial sie sklonic potedze natury. osoby zyjace na kanapie ogladaniem telewizji i udzielaniem sobie prawa do wypowiedzi na kazdy temat nigdy nie beda mialy szans doswiadczyc i pojac czegos takiego.

                1. Zapytaj jego dzieci czy woleliby mieć ojca bohatera ale niestety już nie żyjącego czy zwykłego tatę ale z nimi. Dodam tylko że ludzie muszą mieć pasję lecz ta pasja nie może zmienić się w fanatyzm.

                  1. Znowu ten chory relatywizm. Co to ma do rzeczy?Pytasz swoje dzieci czy wolą ojca pijaka? rajdowca?księgowego?A jak ojciec jest nudnym Kowalskim i umiera potrącony przez samochód na rogu swojej ulicy to co wtedy? Dobrze, że jednak nie był bohaterem, nie?Zresztą skieruj swoje pytania do wszystkich rodzin sportowych. Na rajdach – gwoli ścisłości – też sporo osób ginie, ba, nawet w trakcie tak kochanych skoków narciarskich..A ile dzieci osierocili zawodowi żołnierze??Im też trzeba zakazać „fanatyzmu”.

                    1. Nie ważne czy bohater, księgowy czy ktokolwiek ważne że żywy i dający poczucie bezpieczeństwa swoim dzieciom.
                      Nie jestem hejterem i daleka mi do tego droga ale idąc na osmiotysiecznik zimą wie każdy dokładnie jakie ryzyko ponosi i wie dokładnie że może zostać tam na zawsze. Współczuję jemu i jego rodzinie i wydalbym każdą złotówkę z pieniędzy podatników żeby go uratować. Ale nie zmienia to faktu że czasami trzeba zrezygnować lub ograniczyć ryzyko swoich pasji w imię rzeczy przynajmniej dla mnie ważniejszych- rodziny

                    2. z calym szacunkiem dla okolicznosci,chcialabym dodac od siebie , ze tak sobie czytam i zachodze w glowe o czym tu jest mowa, wiem ze przemawia przez Ciebie sporo zlosci,ale wydaje mi sie, ze powinienes odrobine przyhamowc, piszesz o ojcach ksiegowych, rajdowcach, zawodowych zolnierzach. czy to przypadkiem nie sa zawody wykonywane za ktore pobiera sie wynagrodzenie????niestety chyba za wypawy w gory pieniazkow sie nie dostaje. niestety czlowiek, ktory zostal tam w gorach, zostawil dzieci bez zadnego zabezpieczenia, z tego co pisza w internetach, pieniadze wydawali z zona na biezaco, a co sie udalo odlozyc to wlasnie na ta wyprawe,. wiec nie mow drogi przedmowco o sportowcach, o ksiegowych czy zawodowych zolnierzach, bo to bylo kiepskie porownanie,

                    3. Mów co chcesz, gość pchał się w objęcia śmierci i tyle (nie bez powodu tak mało ludzi tam weszło) , nie myśląc o rodzinie i ludziach, którzy będą po niego szli. Egoista który chciał jedynie zaspokoić swoje ego.

                    4. a ty pytasz swoje dzieci czy chcą mięć ojca debila..???,,,szkoda ciekawe co by ci odpowiedziały ahahah

                  2. a ja właśnie w tej konkretnej sytuacji przytulałam syna obecnie lat 7 i z całego serca życzę mu pasji i odwagi jej realizacji za wszelką cenę, nawet życia.

                    1. Troszkę inna sytuacja. Syn nie jest za nikogo odpowiedzialny. A cz y ty uprawialabys swoją pasję nawet groźbą śmierci i osierocenia dziecka. Ja nie dyskutuję kto ma rację. Bo to nie kwestia racji tylko podejścia do życia. A ono jest jedno i każdy przeżywa je inaczej.

                    2. No nie Pani Alicjo. Zdobywać niemożliwe i na przekór wszystkim jak najbardziej. Ale za cenę życia?

                      Nasi dziadkowie oddawali życie za to żebyśmy my mogli żyć w bezpiecznych czasach. Nasze dzieci nie powinny.

                    3. No ok. I tak powinno być! Więc po co żale, że nie chcemy go ratować? Po co to obwinianie? Tomek realizował swoją pasję i wiedział, że albo się uda albo nie !

                    4. jej realizacji za wszelką cenę, nawet życia. ???!!!! Serio?????!!!!, oddaj kobieto syna do adopcji, do rodxiny, która bedzie go mądrze wychowywać i chronić, taka pasje możesz mu zaujndować za 10? WOJSKO! Tam w imieę bohaterstwa i pasji może szybko poświęcić życie, które mu kobieto nieopatrznie dałaś

                    1. Nie mówię ludziom jak mają żyć. Podziwiam tego gościa. Bylem za wszelkiego rodzaju pomocą dla niego nawet z moich podatków bo to jest zycie ludzkie i trzeba je ratować. Ale myślę że mając pasję dodajmy pasję ekstremalną i jednocześnie rodzinę za którą powinno być się odpowiedzialnym trzeba czasami kalkulowac ryzyko i w niektórych momentach odpuścić dla rodziny.

                    2. Jacek: nasi przodkowie oddawali życie za to, żebyśmy mogli żyć, jak chcemy. Żebyśmy byli wolni. Żebyśmy w tych Kubotach mogli se na Montc Blanc wchodzić. Żebyśmy mogli mieć pasje zamiast przymusu walki lub spędzenia nudnego życia, którego nie chcemy na przysłowiowej kanapie.

                  3. Buler argument z (_._)
                    a jakby wyszedł po mleko rano i potraciłby Go pijany kierowca?
                    a jakby umarł na raka ??
                    tez zapytałbyś dzieci co wolą??

                    moze za kilka lat dzieci odpowiedzą ze mieli ojca który wolał „zginąc stojąc niz życ na kolanach”

                    1. Może i z dupy. Ale ja widzę różnicę w nieswiadomej śmierci w wypadku drogowym lub w chorobie też nie ze swojego wyboru A śmiercią tak naprawdę wpisaną w ryzyko własnego wyboru uprawiania himalaizmu. Jak najbardziej trzeba było mu pomóc nawet jakby miało na to pójść w cholerę pieniędzy podatników bo życie trzeba ratować. Jak najbardziej zyczylem mu powrotu do domu. Ale nie będę z niego robił bohatera. Bohaterami są dla mnie Panowie którzy próbowali go ratować i którzy uratowali jego współ towarzyszke. I nie każdy kto nie uprawia sportów ekstremalnych przeżywa życie na kolanach.

                    2. szczególnie że nie płacił alimentów i mial długi….dzieci mu podziekują nad grobem…fajnie tatusi ze po górach sobie chodzileś a na nas grosza nie miałeś…..super…….masz czlowieku mózg ..??…..stato debili.

                    3. Nie wszystkich ludzi życiowym celem jest założenie rodziny i spokojna starość, niektórzy chcą zdobywać świat – każdy na swój sposób, a ich dzieci pewnie nie będą miały im tego za złe bo najprawdopodobniej za kilka lat pójdą w ich ślady. Nie wszyscy stworzeni jesteśmy do tego samego. Dla jednych szczęściem jest bycie rodzicem i całe swoje życie podporządkuje tej roli – inni mają inne cele, co nie oznacza tego, że są złymi rodzicami. BĄDŹMY RÓŻNI <3

                    4. Ja to doskonale rozumiem. Ale myślę ze dzieci potrzebują dwojga rodziców. Więc jeśli mamy pasję extremalne które mogą doprowadzić do śmierci a nie chcemy mieć dzieci to ok. Każdego ryzyko. Ale jeśli mamy te pasję i zdecydowaliśmy się na dzieci, czyli wzięliśmy odpowiedzialność za czyjeś życie to bądźmy za nie odpowiedzialni. Starajmy się nadal uprawiać tą pasję ale minimalizujac ryzyko śmierci nawet czasami kosztem rezygnacji z niektórych przedsięwzięć

                  4. Serio ? Ilu ojców ginie dziennie ? Niech każdy żyje jak chce , po co oceniać , miał odwagę żyć inaczej , ja to szanuje.

                  5. Może warto by zapytać. Czy są też dumni z mamusi która teraz żebrze w internecie o pieniądze na ich utrzymanie bo tatuś jakoś nie pomyślał o zabezpieczeniu ich przyszłości…..

                    1. Aga, a może warto się odpierdolić od dzieci? Może warto zostać przy tym, że ty dokonałaś innego wyboru, jesteś z niego dumna i masz nadzieję, że twoje dzieci będą dumne z ciebie. A co myślą i czują jego dzieci, to jest ich sprawa, ostatnie czego potrzebują to wpierdalania się z butami obcych kompletnie ludzi, którzy będa im to dyktować.

                  6. Kazdy ma pasje jaka kocha. Potrzebowal adrenaliny, zakochal sie w tej gorze. Myślę że odszedł szczęśliwy… na pewno nie czuł bólu.

                  7. Piszesz poniżej, że bohaterami są dla Ciebie ci, którzy poszli na ratunek. Przecież to też himalaiści, też podjęli ryzyko. Brakuje ci konsekwencji. Krytyka dla krytyki, ot co.

                    1. Żadne moje zdanie nie ma na celu kogos5 krytykować. Są to tylko prywatne przemyślenia. Nigdy tez nie napisałem ze nie lubue5 himalaistow wręcz przeciwnie- podziwiam ich. Ale chyba jest różnica wspinac się zimą nie przygotowanym do końca A w pełni przygotowaną wyprawą. I jest też różnica wchodzic na górę ratować kogoś nawet w pełni nie przygotowanym A wchodzić żeby wchodzić. Pozdrawiam

                  8. Proszę – ma Pan odpowiedź od syna Maćka Berbeki, himalaisty, który zginął w 2013 r. na Broad Peak. Osierocił czterech synów. Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć” . I może pora, żeby przestać mówić za rodziny i bliskich ludzi, którzy stracili życie w górach. Szermowanie dziećmi, to jest czysta demagogia.

                  9. A przestudiowaleś choć pobieżnie jego życie, i tj co w życiu przeszedł, skąd wiesz czy to hobby, lub fanatyzm jak to nazywasz nie uratował mu życia i nie pomógł nie wrócić do dragów a co za tym nie idzie przyczynił się do tego że wogole miał dzieci, a dzieci miały ojca szczęśliwego i zdrowego który nauczył je że warto walczyć o swoje marzenia. Skąd wiesz jak by potoczyło się jego życie gdyby nie ten Fanatyzm, nie wiesz, ja też nie wiem….

                    1. Nie napisałem że był fanatykiem tylko że pasja nie powinna zmieniać się w fanatyzm.Nie oceniam go. Według mnie jeśli wszystko poświęcamy w imie swoich zainteresowań, hobby A w szczególności rodzinę która zakładamy, stajemy się egoistami starającymi się zaspokoić tylko swoje potrzeby. Napisałaś że dzieci miały szczesliwego ojca tylko pytanie czy ojciec miał szczęśliwe dzieci?

                2. Moze to powiedz jego trojce dzieci i zonie ze on odszedl spelniony i szczesliwy bo wybral gore niz wlasna rodzine…… mysle w ze danej chwili nie czul sie ani spelniony ani szczesliwy a raczej zalowal ze jednak nie siedzi na kanapie z nimi ….

                  1. hmmm….przepraszam ale z tego co wyczytalam to zona Tomasza w pelni rozumiala jego fascynacje gorami i zapewne go w tym wspierala. Rodzina to jedno…pasja hmm kto w zyciu nie ma prawdziwej pasji ten nie zrozumie i na nic rozmowa i ocenianie co bylo dla niego wazniejsze.( przepraszam za brak polskich znakow)

                    1. Żona rozumiała, dzieci nie, syn probowal ojca zatrzymac, nie chciał by szedł w góry-tak w wywiadzie mówiła ich ciotka.

                    2. Widziałam w jakimś artykule jego zdjęcie z dziećmi. To są maluchy, najstarszy synek ma chyba 9 lat. Ktoś z rodziny, chyba ta siostra opisywała, że Tomek nie za bardzo się interesował życiem domowym, z dziećmi kontakt tez miał słaby. To nie była jego bajka. Taki INDYWIDUALISTA. Straciłam szacunek dla tego człowieka w tym momencie, bo uważam, że to po prostu inna odmiana nałogowca, który ma w d…. ludzi, za których jest odpowiedzialny. Liczą się jego pasje, bo tak. Teraz ludzie walą kasę na zrzutki bo zginął spektakularnie. Zrzucacie się na rodziny pijaków i ćpunów albo hazardzistów?? Oni też realizowali tylko swoje pasje! Szkoda, bo zginął człowiek, ale może to najlepsze co zrobił dla tej rodziny, przynajmniej dzięki zrzutkom będą zabezpieczeni na lata.

                  2. Jeśli uprawnienia się jakikolwiek sport czy hobby to trzeba liczyć się z takimi sytuacjami,żony rodziny takich ludzi powinni się z tym liczyć…taka prawda

                    1. Żony są dorosłe, wiedzą, z kim się wiążą. Ale dzieci?

                      Posiadanie dzieci nie sąobowiązkowe. Może, jeśli pasja (taka pasja) jest najważniejsza, lepiej nie zakładać rodziny?

                  3. Jego żona zachodząc z nim w ciążę i rodząc jego dzieci była świadoma tego, że to jego świat i to kocha. Że prawdopodobnie tak umrze i to przedwcześnie jak oni wszyscy. Sama jestem matką i tego nie pojmuje odnosząc do siebie, ale jestem w stanie zrozumieć, że każdy postrzega świat inaczej. Ja nie piję alkoholu i nie narażam swojego życia (pewnie dla sporej grupy żyję marnie) – dla dziecka. Inny uważa, że nie robi źle popijając co dzień dwa piwa i wypalając paczkę papierosów, a on czuł ulgę gdy jego oddech przyspieszał powyżej 6000 m, gdy śnieg smagał jego twarz, a słońce wypalało oczy. Każdy z nas ma coś co kocha nad wszystko. Większość z nas ma jakiś nałóg. Jedni giną w szpitalu, inni w górze, trzeci odbierają sobie życie w domu, bo zadłużenie na chatę i samochód ich wykończyło. Czy jesteś tym, kto może każdego z nas ocenić w skali od 1 do 10?

                3. Ja rozumiem życiowe pasje różnych ludzi… (jestem spadochroniarzem) ale bez narażania na śmierć innych, idących im z pomocą… bo utknęli…

                  1. Oj, sytuacja potrafi czasem zaskoczyć. Jako przykład podam gościa, wędkarza, który zaginął zimą, rok temu gdzieś na rozlewiskach Narwi. Z pomocą do szukania go z góry włączyli się paralotniarze, którzy (też w jakimś stopniu narażając swe życie) przeszukiwali teren.

                    Nie ma bezpiecznych hobby. No, może szachy.

                4. Tak…napewno szczęśliwy…ślepy, zamarźnięty i myślący o rodzinie którą zostawił… To dopiero jest pieprzenie…

                  1. Człowieku, na wysokości 7000 m, przy takiej temperaturze, ciśnieniu i wyziębieniu organizmu nie masz nawet szans na myślenie. Działasz jak automat bo twój mózg przestaje poprawnie pracować. Tak jak i w przypadku przegrzania czyli udaru słonecznego. A co do pasji i jego prywatnego życia – popatrzcie na swoje zamiast śledzić z takim zainteresowaniem cudze jak telenowelę. Żył jak chciał…

                5. oczywiście 😀 bo wśród pasji i hobby to jest albo 7krotna próba zimowego wejścia w Himalajach albo kanapa, brawo…

                1. Dajcie spokój człowiekowi. Chciał pójść to poszedł. Chcieli pomóc to pomogli. Gdybanie kto ma rację a kto nie i tak już dla niego nie ma znaczenia. A Ci co odważyli się na tak heroiczny wyczyn są bogatsi o nowe doświadczenia i może na przyszłość da im to więcej do myślenia zanim wyjdą zimą na styl alpejski w najtrudniejsze do zdobycia góry. Na pewno porażka Mackiewicza nie poszła na marne. Nic nie trwa wiecznie a życie wtedy ma sens jak realizuje się największe marzenia nawet jego kosztem. Takie moje zdanie!

                  1. Dyskusja wg. Mnie potrzebna, moze ewentualnie mniej emocji 🙂 nie wiem czemu ktos wartosciuje ze wchodzenie w himalajach jest czyms wiekszym niz wychowanie 4 dzieci albo opieka nad chorym cale zycie.. i na odwrot.

              3. Ludzie z pilotem na kanapie, leczący depresję lekami, nie pojmą. Wolę pozytywnie zakręconych, niż bandę otępiałych ludzi bez wizji, życia trzeba dotykać nie marudzić.

                1. Ta banda otępiałych , to chyba przesada.Każdy czerpie przyjemność z czego innego. i czym innym się pasjonuje.To że nie lubi tego co ja,a wręcz coś przeciwnego, nie znaczy że jest tępakiem,Odrobinę szacunku dla ludzi.

                2. O tak!!!!111 bo świat dzieli się tylko na takich co narażają życie wspinając się w himalajach i tych co dzierżą w dłoni pilot od tv. Brawo! Podsumowałaś wszystkich i wszystko! Jesteś najmądrzejsza!

                3. Tak, tylko ci „pozytywnie zakręceni” zbierają kasę od tej „bandy otępiałych ludzi bez wizji, z pilotem na kanapie” na portalach pomocowych na swoje pasje a potem akcje ratunkowe i pomoc dla rodziny

                  Więc może trochę więcej szacunku do sponsorów?

                  1. Szacunek dla sponsorów? Dlaczego? Wpłaty na portalach to nie bohaterstwo, przymus czy jakiś wielki wyczyn. Każdy, wspomagając, ma swoje powody; potrzeba serca, poprawa własnego samopoczucia, odpis od podatku. Dawno temu przyjaciel tłumaczył mi- jeśli chcesz pomóc, daj, ale nie rozliczaj, nie domagaj się wdzięczności i nie upokarzaj. Dawać z poczuciem wdzięczności, że nasze pieniądze mogły komuś sprawić radość; to trudna sztuka i nie każdy z nas ją opanował. Wiem, że trochę może obok tematu, ale tyle w tych dniach naczytałam się o „moich podatkach”. Odnoszę wrażenie, że jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej zasobni i stać nas na hojność i okazywanie współczucia, a jednocześnie coraz szybciej tracimy umiejętność dawania bez dorabiania do tego ideologii.

                    1. A dlatego, że tych , którzy ci dają swoją kasę zarobioną poza siedzeniem na „kanapie” nie powinno się upokarzać w taki sposób?

                      Bo dzięki nim możesz uprawiać swoją „pasję”

                      Trzeba to tłumaczyć?

                    2. Nie, nie musisz jaśniej przedstawiać swojego punktu widzenia; tyle, że ja się z nim nie identyfikuję. Różnica między nami jest tak fundamentalna, że raczej wyklucza wszelką dyskusję. Wspomagaj więc, oczekując wdzięczności i szacunku. Ja zaś będę dawała kiedy mogę, tak po prostu.

              4. a może zrozumiał, ale ma inne zdanie niż Ty…?
                Ja też zrozumiałam, i widzę wyjście z sytuacji: każda taka wyprawa powinna mieć zaplecze finansowe (zebrane przez zainteresowanych wyprawą, z prv pieniędzy, nie z budżetu państwa) i ironia o ubezpieczycielach byłaby zbyteczna.
                Budżet jaki powinien być zebrany przed dopuszczeniem do takiej wyprawy, powinien być zdeponowany i czekać na taki wypadek jak ten.
                Nie byłoby problemu ze zbieraniem kasy itp.

              5. Szanowny Radek Teklak.
                Odpowiedziałeś/wyjaśniłeś wszystkim sprawę. Super. Lecz język jakim to zostało napisane oraz potraktowanie wszystkich jak prostaczków nie przynosi Waszemu środowisku honoru. Ten sposób pisania dobry jest pod budka z piwem ale nie w tak poważnej sprawie.

              6. Chociaż w tej „zrzucie na heli przed wyprawą” jest może coś wartego rozważenia. Jeśli istnienie gdzieś w pobliżu nowoczesnej maszyny zdolnej wznieść się tak wysoko mogło uratować życie ludzkie, to chyba warto by się nad tym zastanowić.
                Ps: np: https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/rekordowa-akcja-na-everescie-helikopter-zdjal-alpiniste-z-7800-m,91068,1,0.html
                z komentarzy: „zbiórka publiczna
                Eurocopter AS 350 B3 – ten Helikopter mógłby zdjąć ciało Tomasza…a jakby wcześniej Pakistan takowym dysponował mógłby być ratunkiem. Czy dla bezpieczeństwa Himalaistów nie warto zrobić zrzutkę …międzynarodową i zakupić taki helikopter do takich akcji ratowniczych?”

                1. Adam wydaje mi się, że w Pakistanie dostępne są tylko wojskowe helikoptery. Nie jestem pewna czy praktykuje się oficjalne międzynarodowe zrzutki na dozbrajanie armii jakiegoś państwa.

                2. Zważywszy na ceny taki helikopterów, pewnie zrzutka musiałaby być międzynarodowa. Zastanawiam się tylko, jak mogłoby to wyglądać- gdzie byłaby baza, co z pilotem. Jeden wiatrak by nie wystarczył; to są duże odległości; międzylądowania po paliwo (ile toto może przelecieć na 1 baku?). Wiem, że na świecie istnieją firmy, które mogłyby zasponsorować małą flotyllę dla wspinaczy, zamiast zapasu cygar i kilku jachtów, ale to nierealne. Pamiętacie, jakie problemy miał nasz TOPR ze swoim helikopterem ratunkowym…?

              1. Himalaistę, tępaku. Poza tym nie MY mamy, tylko wszyscy nagli pasjonaci 7krotnej próby samobójczej po taniości… Szkoda, że zamiast kasy na wyprawy nie zapłacił podatków, ani alimentów, taki z niego patriota.

            1. A ktos ci kurwa kaze sie zrzucac? Na chore dzieci tez sa organizowane zbiórki… kto ma, może, a przede wszystkim chce to daje i tyle. W zbiórce na akcje ratunkową dali też ci którzy mieli, mogli a przede wszystkim chcieli!

            2. To Janusz co szedł na Giewont w klapkach też powinien sobie sam płacić . Bo tu bylyi profesjonalisci, których pokonała natura, a Janusz z Giewontu z własnej głupoty jest ściągany przez TOPRowców za nasz hajs ale to już jest ok? I ile rocznie idzie kasy na takich przypałów. Ja tam się cieszę, że ochotnicza ekipa ratunkowa dostała wsparcie i uratowali chociaż Revol 😝

          2. Pewnie – ch…j z Piotrusiem i Kasia. Rak jest absurdalny…
            Juz pomijam fakt, ze jak byli ubezpieczeni, tylko nie od tego co sie stalo – to od czego byli ??? To po ch…j takie ubezpieczenie… no na prawde… bez jaj.

            1. Szanowny Panie, ubezpieczenie z definicji obejmuje pieniężną rekompensatę pewnych strat (np. śmierci w wyniku tragicznego wypadku) czy pokrycie kosztów leczenia w razie utraty zdrowia. Kiedy ubezpiecza się Pan od klęsk żywiołowych, to nie płaci Pan za ekipę od gaszenia pożaru czy zapobiegania powodzi, a za odszkodowanie wypłacane za skutki tych zdarzeń. Co Panem kieruje, kiedy bez odrobiny pojęcia na poruszany temat wypowiada się Pan wulgarnie w internecie?

              1. Niestety nie do końca się zgodzę.
                2-3 razy w roku organizuje sobie wyprawy motocyklowe w różne części świata. NIGDY nie odważyłem się wyruszyć bez pełnego ubezpieczenia. Fakt, płace za miesięczne ubezpieczenie wyprawowe od 500-1’500 złotych, ale w cenie mam wszystko, łącznie z ewentualnym sciągnięciem mnie z gór helikopterem w razie wypadku i transport sprzętu i mnie do domu. Wiec ubezpieczenie można indywidualnie „doposażyć” w zależności od potrzeb.
                Nie wnikam tutaj oczywiście o wysokości lotów helikopterów, bo na tym się nie znam.

                1. To prosze bardzo sprawdzic swoja polisę „od wszystkiego” jeszcze raz bo z tego co wiem to zadna polisa nie ubezpiecza od działań wojennych oraz kataklizmów naturalnych. Rownież jest problem z wypadkami lotniczymi oraz sportami ekstremalnymi, tam trzeba dokupić dodatkowe ubezpieczenie o ile sie da

                    1. Może dlatego, że utknięcie na 7200 m z powodu m.in warunków pogodowych jest kataklizmem?

                  1. Barbaro: Przecież napisał wyraźnie: „Wiec ubezpieczenie można indywidualnie „doposażyć” w zależności od potrzeb.”. Źle również „wiesz” odnośnie ubezpieczeń w rejonie działań wojennych i kataklizmów ( np klauzulę nieoczekiwanej wojny lub aktu terroru oferowana kiedyś przez np Signal Iduna czy też Generali).

                    1. Ale wy jesteście naiwni. Spróbujcie ubezpieczyć dom, niech spłonie a ubezpieczyciel nie wypłaci Wam nic więcej powyżej ok. w korporacji kwoty np. 150tys zlotych i zostaje sąd. Jestem prawnikiem i prowadzę dziesiątki takich spraw. Przykład: skradziono z domu ubezpieczone złoto o dużej wartości – jak ubezpieczali firma nie miała wątków. Teraz nie chcą wypłacić odszkodowania i twierdzą, że właściciel nie mógł mieć takich kosztowności za swoje legalnie zarobione pieniądze. Albo chłopak, którego potrącił pociąg bo miał słuchawki na uszach – nie chcą nic wypłacić a w sądzie twierdzą, że to była próba samobójcza. A wy naiwniaki myślicie, że wysłali by kogoś po Was na 8 tysięcznik bo żeście się u nich ubezpieczyli 😀 Ale oczywiście na grobie fajniej wyglądać będzie tabliczka z dopiskiem przy nazwisku – „był ubezpieczony” od razu lżej, nie?

                    1. I byli z Panią saperzy i żołnierze Gromu? Czy tylko na wypadek śmierci byłaby kasa dla rodziny?

                    2. To się ciesz ze nie było ataku terroru bo g***O byś dostała. Taka prawda jest z ubezpieczeniami.

                    3. oni rowniez mieli ubezpieczenie, jak napisal Pan w artykule. I swietnie, ze ma Pani takie ubezpieczenie, nie wiem gdzie Pani mieszka, ze je Pani wykupila, ale nie wiem, jak Pani skorzysta z tego ubezpieczenia, jak terrorysta jakis Pania ustrzeli, albo jak porwie – juz widze tlumy agentow ubezpieczeniowych, ktorzy leca na pomoc i szukaja chetnych wrod wojska, czy innych sluzb 🙂 Ja, gdy wylatywalam do kraju, gdzie sie tluka niemilosiernie od lat, od razu dostalam informacje od swojego ubezpieczyciela, ze ubezpieczona jestem i moge liczyc na pomoc w szpitalu, lekarz i takie tam. Czyli ograniczone ubezpieczenie. Prosze napisac jaka firma ubezpieczeniowa zobowiazala sie odbic Pania porywacom, albo uchronic Pania przed atakiem terrorystycznym 🙂 sama sie tam ubezpiecze 🙂

                2. Chyba Pan czegoś nie rozumie. Może Pan czytać po prostu nie potrafi. Na wysokość ponad 7000 metrów ciężko polecieć helikopterem! Tym bardziej przy takich warunkach pogodowych.
                  Wyjeżdżając motocyklem lub samochodem na wakacje też kupuję ubezpieczenie – wszelkie, wyjeżdżając na narty też- oczywiście z kosztami transportu śmigłowcem. Ale nie jeżdżę na 7000 metrów!!!
                  Mogli się ubezpieczyć i „doposażyć” od wszystkiego, ale musi być ktoś kto poleci, musi mieć czym i jeszcze muszą być ludzie, którzy na tej wysokości potrafią oddychać, poruszać się, ratować… Proszę przeczytać tekst Pana Radka, spróbować zrozumieć słowo napisane i nie pisać takich kretyńskich komentarzy. Słabo się robi czytając.

                  1. I oczywiście wszyscy zapominają, że każdy 8 tysięcznik ma lądowiska dla helikopterów i to zwykle w miejscach gdzie akurat jakiś górołaz utknął. Zbudowane są te lądowiska rzecz jasna z ubezpieczeń i zabranych chorym na raka dzieciom. Polakom powinno się ograniczyć internet bo hejt i rzyganie byle onrzygać bliźniego to już plaga.

                    1. Szept to nie wiedziałeś że tam też stacjonują wszelkie bazy wojskowe, nawet mają lepsze jednostki niż w Strefie 51. No ale o tym się przecież nie mówi oficjalnie, ale większość takich osób jak Ana to wie lepiej przecież. 😀
                      I tak, to był sarkazm. Bo nic mnie tak nie wkurwia jak polaczek który siedzi w foteliku pierdzi w niego co dziennie i pierdoli jak to on się zna na wszystkim. Kiedyś mocno wciągnąłem się w symulatory myśliwców i wiem że każdy pojazd wykorzystujący siłę nośną ma ograniczenia i powtórzę niektórym Januszom „W górnych warstwach chmur, powietrze jest tak rzadkie że jeśli człowiek ma problem z oddychaniem (Po to himalaiści noszą maski tlenowe) to tym bardziej śmigłowiec nie będzie wstanie ani lecieć, ani zawisnąć nad poszkodowanym aby go ekipa mogła zabrać”

                3. Ale pan nie wjeżdża motorem na tę wysokość,może pana ubezpieczenie jest drogie-kwestia portfela-ale i realne do wykonania usługi za którą pan zapłacił.

                4. Jeżdżę na freeride i skitury z kolegami w Alpy. Mamy wykupione odpowiednie ubezpieczenie Alpenferain od tych sportów. A kolega na wyprawie po lodowcu zerwał więzadło w kolanie. Była mgła, pół dnia z zerwanym więzadłem przemieszczał się do schroniska, gdzie był helidek i skąd mógł go zabrać śmigłowiec. Gdyby nie jego samozaparcie musiałby czekać w śniegu na 3800-4000m wysokości aż po niego przyjdą, albo, być może poprawi się pogoda. Nie miał pretensji do ubezpieczyciela

                5. Ja też się ubezpieczam na wyjazdach „od wszystkiego”. Tylko okazuje się, że nawet ubezpieczenie na fulu ma sporo wyłączeń i choć byś nawet chciał to od niektórych zdarzeń się nie ubezpieczysz.
                  W wypadku, który opisuje Teklak nie ma opcji doubezpieczenia się.
                  Właśnie ze względu na wysokość.

                6. Bajer, masz w tej kwestii swoje podejscie i robisz, jak czujesz, jak widzisz dla siebie najlepiej. Ja podrozuje na rowerze po kilka miesiecy, w krajach Ameryki Lacinskiej chociazby…gdzie cos takiego jak ubezpieczenie jest fikcja, bo i tak zabulisz ze swojej kasy, a jak nie to zejdziesz – taka codziennosc w takich krajach i jakos my przez tysiace lat zylismy bez ubezpieczenia. Pytanie, czy z tego powodu, tego brkau ubezpieczenia, mam siedziec w domu? Albo placimy caly ZUS, ale do specjalisty czekamy po pol roku i niejedna osoba z takiego powodu zeszla z tego swiata. Inna sprawa, ze jak bedziesz posrodku gor, gdzie nie ma zadnej infrastruktury, na 7000 metrow…to mozesz miec i ubezpieczenie za miliard dolarow…ale nikt po Ciebie tam nie pojdzie. Masz tam zatem nie chodzic? Moze dla Ciebie to za duzo ryzyko, a dla kogos bedzie to wyzwanie, ktore bedzie pozwalalo czuc zycie pelna piersia…Te ubezpieczenia wobec smierci, to czesto tylko zludzenie…ale nierzadko rowniez cos, co ratuje Ci noge, palec, a moze wlasnie zycie…ja mysle, ze kazdy to musi ocenic dla siebie.

            2. Wypiłeś flaszkę w weekend? Wykupiłeś dodatkowy pakiet w kablówce? Twoja żona kupiła sobie nowy ciuszek? Planujesz jakieś wakacje? A na jaki chuj? Dzieci chorują na raka, hipokrytów!

            3. poza wszystkim bzdurami, które tu napisałeś.. uwierz mi proszę.. Naprawdę słowo naprawdę piszę się razem.. bez jaj XD

              1. I to jest w punkt. Ludzie naprawdę myślą, że można się ubezpieczyć od wszystkiego? Że wpłacona gdzieś w Polsce kasa pomoże wysłać pakistański helikopter wojskowy wyżej, niż on może latać? Że od ubezpieczenia ludzie wyzdrowieją? Boże, ile jadu, ile zła jest w tych komentarzach, ile bezmyślności.

                  1. Oczywiście, że gwarancja finansowa ubezpieczyciela przekona go do wlecenia wyżej niż wynosi maksymalny pułap lotu śmigłowca.
                    To tylko kwestia motywacji, prawda?

                    1. Motywacji i silnej wiary. Wiara czyni cuda i góry przenosi. A jakby tam byli polscy piloci, to w ogóle hoho.

                    2. no i widzisz specjalisto, nie jest to pułap maksymalny, a pułap operacyjny. do maksymalnego brakuje jakieś 1/3…

            4. Czy artykuł dotyczył dzieci chorych na raka czy wypraw w wysokie gòry ? Bo ty chyba dalej nie w temacie, jak by 🤔

            5. Daj mi numer konta do tego Piotrusia i Kasi. Ciągle staram się podzielić z ludźmi swoimi pieniędzmi i jeśli mam dziś 240 zł. do końca miesiąca, to spokojnie dorzucę do skarbonki Piotrusiowi, Kasi, Elizabeth i pieskowi ze schroniska oraz kupię sobie płytę z muzyką. A wiesz dlaczego? Bo dobro wraca. I to są moje pieniądze. Czekam na nr konta.

            6. Nikt nie zabronił rodzicom rzeczonego Piotrusia, tudzież Kasi od raka potomstwo ubezpieczyć już w dniu powicia potomstwa…. oh wait są takie sytuacje że ubezpieczyć się nie da? No niemożliwe, a w tv mówili co innego? Zbiórka na ratunek była z prywatnych pieniędzy ludzi dobrej woli, nikt Cię nie zmuszał w przeciwieństwie do tego jak zmusza nas rząd do płacenia podatków, które idą np na socjal dla patologii

            7. A po ch..j ubezpieczenia zdrowotnie, skoro Piotruś i Kasia nie dostaną leków i nie będą leczeni zgodnie ze standardami?! Po ch..j??!

            8. przestań p…..ć takie bzdury i wycierać sobie gębę chorymi na raka, bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji i nie oczekuje pomocy od nikogo, a jedynie od mojego państwa, bo to ono ma mi zagwarantować leki i leczenie a nie prywatni ludzie, więc zamknij się i odwal się od nas chorych

            9. A ja się zrzucam. I na Przemka z torbielą w głowie na operację w Finlandii, i na Mateuszka z Raciborza, co ma nowotwór mózgu, i na Noela na operację serca w Rzymie, i na dzieci z Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci, i na inne jeszcze. Ale się nie czepiam, że rząd wydaje (a raczej na razie nie wydaje, ale deklaruje) na ratowanie Polaka w opresji. I nawet, że tych z Morskiego Oka po ciemku ściągnęli na dół, bo sobie latarki zapomnieli, a tu w górach też noc zapada o dziwo. Ale czepiam się tego, że nasi ministrowie budują jakieś sanktuaria i muzea przykościelne, finansują jakieś kampanie, nagrody dla kolei. Że nasz kiedysiejszy prezydent zabrał samolot, zapakował 95 osób do niego i spektakularnie rozwalił go na rosyjskiej ziemi, bo tak z bratem wybory chcieli wygrać (i się udało, ale tylko jednemu). Takie wyrzucanie pieniędzy mnie boli. Bo mogłyby być przeznaczone na leczenie tych dzieciaków.

            10. Tak byli ubezpieczeni, ze teraz himalaisci nawoluja o zbiórkę kasy na dzieci Mackiewicza, zeby im byt zapewnic. No w chuj dobre musi byc to jego ubezpieczenie. Testamentu oczywiscie nie zostawil bo wszystko przepierdolil. Sponsorow nie mial, bo „nie byli mu po drodze”, jak ppwiedzial. No bohater, kurwa!

              1. Jaki bohater cebulaku? Co najwyżej tragiczny. Ty złotówki poskąpisz, a inni zrobią co uważają w tej sytuacji za stosowne. Ci się kurwa w tym kraju z ludźmi dzieje, że do wszystkiego się potrafią przypierdolić i zhejtować. Tak Mackiewicz żył i tak odszedł, na własnych zasadach. I chuj ci cebularzu do tego.

          3. Zgadzam z refleksjami w tekście ale nie wszystkimi. Nie ma żadnego porównania wykładanie pieniędzy na hobby i na chorego bliskiego. Skąd ten pomysł? Rozumiem wzburzenie, bo też mnie wk – ia postawa: „psze pani a on dostał piątkę a ja czwórkę! To niesprawiedliwe psze pani!” Problem leży w czym innym. Adekwatne słowo klucz: choroby rzadkie. Nie będę tłumaczyła definicji można znaleźć w Google. One są równie rzadkie jak owe hobby. Jedyna różnica? Nie tak spektakularne wizerunkowo. Ratowanie człowieka tak! Wybiórczo nie!
            Zrozumiałe jest więc rozgoryczenie tych, jak Pan to ujął „rodzicuf – mam horom curke”, bo oni proszę Pana mają swoje Mont Everesty i Nanga Parbaty tyle, że żadne ministerstwo się tak o nie nie troszczy, choć powinno. Zatem tak! Powinniśmy wydać każde (rządowe) pieniądze by ratować alpinistę, żeglarza, górnika, chorego. Bez wyjątku. Problemem nie są ludzie wylewający żółć, gdy czyjeś życie wisi na włosku ale media, które podsycają tępe dyskusje brakiem rzetelnych informacji. Cel? Czytelnictwo, wejścia na strony itp. Dopiero na Pańskim blogu dowiedziałam się tego co istotne i co uspokoiłoby nastroje.

            1. Ale to, że rząd polski zagwarantował wypłatę tych pieniędzy, to nie znaczy że to on płaci za akcję. Co najwyżej w razie jakby nie zebrało się dość z tej zbiórki, to by potem egzekwował to od wspinaczy lub ich rodzin. O czym wie każdy, kto miał pecha zostać okradziony „do goła” za granicą i który musiał po powrocie zwrócić pożyczone przez konsulat środki (na bilet powrotny etc.) Tak że ta analogia nie jest poprawna. A że na Zosię z rakiem czy Wojtka z porażeniem ludzie nie dają tak chętnie, to fakt, przykre – ale nie można o to czynić wyrzutów ani rządowi, ani tym, co dają. No i akcja ratunkowa jest raz na x lat a próśb o wsparcie ludzi w dowolnym wieku ciężko chorych dziesiątki każdego dnia.

              1. Ludzie chętnie dają na dzieci jeśli sprawę się odpowiednio nagłośni o czym świadczy akcja sprzed 3 tygodni. Przykre jest że rząd taką akcję chce zlikwidować/stłamsić/ukryć.
                A w temacie – zawsze będzie żółć, niezrozumienie itp. – świata się nie zmieni – można zmienić siebie – po prostu dbajmy o własne sumienia.

              2. Proszę wejść na siepomaga.pl, gdzie zbieramy ogromne kwoty na leczenie, głównie dzieci. Ludzie są dobrzy i chętnie w takich sprawach w miarę możliwości pomagają.

          4. No nie może trzeba się uzalac nad kolesiem,który ile to razy próbował wspiąć sie na szczyt 6-7????? Nie zdecydowane Nie!!!!

          5. Ten artykuł to ciekawie by się czytało, gdyby nie tyle słów na „k” i tym podobnych. Moje zdanie – a mam do niego prawo – jest inne. Nie ma darmowych obiadów, więc i pieniądze na ratowanie himalaistów nie wzięły się znikąd. Jeśli ktoś pisze, że rząd dał to pieprzy głupoty. Żaden rząd nie ma pieniędzy! Ma jedynie instrumenty do ich poboru od społeczeństwa. Pieniądze na ratowanie poszły więc od społeczeństwa – od tej „madki co ma horom curke” też. Więc ta madka ma prawo wymagać aby się waćpan ubezpieczył! Jadąc na wakacje z biurem podróży doliczana jest składka na ubezpieczenie oraz turystyczny fundusz gwarancyjny.

          6. „Oraz dlaczego ja mam coś mówić rodzicom małego Piotrusia czy Kasi a nie przedstawiciel ministerstwa, który dzieli pieniądze?”

            Może dlatego, że podjąłeś zadnie dot. Ministerstwa. Chuj z takim ubezpieczeniem, wiedzieli na co sie pisali, oczywiście współczuję rodzinie. Ludzie piszą o pomoc z bardziej przyziemnymi sprawami i rząd ma ich w dupie. Nie fair.

          7. tacy górscy bohaterzy powinni brać całe ryzyko i odpowiedzialność na siebie….ja lubię skakać tuż przed pędzącymi pociągami…jak mnie trafi i zostanę kaleką to nie będę organizował histerycznych zbiórek na ratowanie zdrowia które świadomie ryzykowałem- taka cena adrenaliny.trzeba być odpowiedzialnym i dojrzałym

          8. Biedota umysłowa której jedynym hobby i pasją jest oglądanie m jak miłość czy innych barw szczęścia nigdy nie ogarnie czym jest pasja związana z właśnie np atakowaniem najwyższych szczytów. Przecież oni nawet z morskim mają problem i są za głupi żeby zejść szosą, sami skamlają o ratunek służb bo jest już za ciemno i wtedy hore curki schodzą na dalszy plan. Wieczne niezadowolenie że muszą żyć od pierwszego do pierwszego bo są nieudacznikami a ktoś kto chciał w życiu osiągnąć więcej od nich dostał od państwa pieniądze. Pluć nam na tą tłuszcze:)

            1. Ta „biedota umysłowa”, co siedzi na kanapie i żyje od pierwszego do pierwszego najczęściej płaci podatki i inne zobowiązania. Z podatków tej „biedoty” Państwo ma pieniądze na gwarancje. Część tych „kanapowców” też się zrzuciła na Pana Tomka. Jednocześnie może słusznie twierdzić, że wchodzenie na górę w najcięższych warunkach, gdy nie udało się 5-6 razy w lżejszych, bez zabezpieczenia w postaci helikoptera (mam na myśli gotowe pieniadze i uzgodnienie z tymi co mają helikopter), jest totalną lekkomyślnością. Ciekawe, że Związki Himalaistów o tym nie pomyślały, zeby mieć takie fundusze zapasowe, na które wszyscy zainteresowani się składają…
              Czemu ten „bogacz umysłowy” (no bo skoro jest himalaistą….) nie zrobił sobie zbiórki na „heli tak na wszelki wielki” (na wyprawę była zbiórka) i np. obiecać, że jak nie będą potrzebne to pójdą na jakieś konkretne chore dziecko??? Kto z Was wpłacił by komuś takiemu co przewiduje?
              Pytam tych „bogatych umysłowo łowców adrenaliny”. Ciekaw jestem czy taka asekuracja też byłaby dla Was „sexi”?

              To, że ktoś krytykuje himalaistow, nie oznacza, że nie jeździ na snowboardzie, pływa na „kajcie”, czy nurkuje, albo uprawia kalistynikę.
              Po prostu himalaizm jest cholernie niebezpieczny, może nawet dużo bardziej niż latanie w „wing suit’cie”. I ktoś kto ma trochę oleju pod czachą to widzi.
              Kolejna sprawa, to że się kogoś krytykuje nie oznacza automatycznie „hejtu”, czy tego, że źle się życzy temu komuś. W tej dyskusj wielu stawia tu znak równości, niesłusznie.

              Co do „artykułu” skoro Pan wie, że byli ubezpieczony, to może wie gdzie i jak? Może też Pan wie jak się przygotowywał? Jaki był motyw zdobywania w takich warunkach?
              Gdzieś wyczytałem, że podobno zrobił to dla dzieci? Było tak? Powiedział tak kiedykolwiek? Jakby to miało im pomóc?

              Ciekaw jestem….

            2. Patryczenko; z przykrością stwierdzam, że jesteś aroganckim idiotą; wsadzasz do jednego worka tyle wątków, bo nie potrafisz ich podzielić; do pisania pcha Cię wyłącznie jadowita, agresywna pogarda do ludzi; a może to głęboko ukryte kompleksy…?

          9. argument jak argument, taki jak Twoje, nie oszukujmy się taka jest prawda. To wymagający sport, ale nikt nam tam wchodzić nie karze. Podziwiam himalaistów i alpinistów, ale robią to na własne ryzyko, więc cały ten post nie wiem co ma na celu? Uświadomienie, że ubezpieczenie nie pokrywa kosztów? Ok, wiemy.
            Też wole ten sport niż piłke nożną, So What????
            Oczywiście, że współczujemy,
            Oczywiście, że znajdą się ludzie, którym się nie podoba szum czy proszenie o pieniądze (jasne nikt nie musi wysyłać kasy na zbiórki) i pretensje do pakistańskiego rządu. Przy każdym większym wydarzeniu będziemy to rozkładać na czynniki pierwsze? Jezu.. dopiero co ucichł szum, bo Państwo podzielone przez pojebów co hejtują Owsiaka.
            Dajcie spokój kurwa.

          10. No ale „kurwa” histeryczna akcja „kurwa” ratunkowa też „kurwa” na propsie? No „kurwa” tekst nie prosty, lecz prostacki. Zmarnowana przestrzeń do dyskusji.

          11. Brakuje na leki,brakuje dla emerytów,na szkoły na drogi!!!! Wszędzie brakuje!! Nie dajmy sie zwariować.Gdyby trzeba było,to bym się złożyła na akcje ratunkową.Sama chodze po wysokich górach i wiem,jak sytuacja może sie zmienić w kazdej chwili.

            A JAK BARDZO JEST ODPOWIEDZIALNY TATUŚ, KTÓRY ZAPI……LA NA AUTOSTRADZIE 200KM /H??
            TROCHĘ POKORY….

        2. Idąc tokiem myślenia innych niech rodzice małego Piotrusia i Kasi ubezpieczą swoje pociechy to nie będzie płaczu o pieniądze z ministerstwa…

          1. Rodzice płacą podatki na to by te pieniądze z ministerstwa były na leczenie ich dzieci w razie gdy zachorują, to jest właśnie to ubezpieczenie ( pomijając kwestie, że dzieci te czy w ogóle ludzie bo dorośli w dużej mierze nie prowokują choroby ani nie ulegają wypadkom z własnego wyboru i wyboru dotyczącego ryzyka)

            Natomiast ktoś, kto uprawia jakąkolwiek niebezpieczną aktywność realizując swoją pasję powinien mieć ubezpieczenie choćby z tego względu, by w razie kalectwa lub śmierci zabezpieczyć materialnie swoją rodzinę a nie liczyć potem na wpłaty od życzliwych osób, jak mu się coś stanie, bo na tym polega rozsądek.
            Inna sprawa, że wiele osób w Polsce jest niebogatych i zwyczajnie oszczędzają na ubezpieczeniach w różnych sytuacjach.

            Poza tym nie oszukujmy się, gwarancja, że z ubezpieczenia pokryte zostaną koszty post factum np. akcji ratunkowej prywatnego czyjegoś przedsięwzięcia jakim jest realizacja hobby w wysokich górach, też pomaga w podjęciu decyzji o takiej akcji decydentom, kiedy wiedzą oni na pewno , że będą mieli zwrot kosztów.
            Ten świat jest dość okrutny i na kasie stoi niestety.

            No i w końcu sprawa najważniejsza chyba. Taka, że teraz już ludziom nie wystarczy zdobycie szczytu 8000-nika, teraz oni „muszą” na niego wchodzić bez zapasu tlenu (!) i lekarstw, tudzież telefonu satelitarnego i gps.
            Nie znam się na wspinaczce wysokogórskiej ,ale czy to jest rozsądne i mądre? I czemu to służy jeśli nie tylko własnemu ego ( bo ja wam pokaże, że mogę bez tlenu) ?

            Mnie laikowi kojarzy się to z pannami, które idą w tatry lub inne góry w butach na szpilce….

            A przecież mowa jest o doświadczonych himalaistach, którzy jednak lekceważą podstawowe rzeczy i podstawowe zabezpieczenia na zasadzie „jakoś to potem będzie”, wiedząc, to co napisałeś o braku możliwości istnienia baz ratowniczych w takich górach i innych przeszkodach w udzielaniu pomocy. Wiedzą przecież to wszystko zanim tam idą.

            Trudno więc się ludziom dziwić , że piszą takie komentarze jakie piszą i że pewne rzeczy ich bolą, i pewnie fakty słusznie zauważają, między innymi to, że wielu jest takich co „cicho umiera” powoli , bo jakoś odzew społeczny jest mały jak nie ma medialnego szumu.

            Pozdrawiam.

            1. Tomek Mackiewicz płacił podatki m.in. po to, by być objęty pomocą ze strony RP również poza granicami kraju – co gwarantuje mu m.in. Konstytucja RP.

              1. Nie, płaci podatki żeby mieć podstawową ochronę zdrowia i życia, a nie gwarancję asekuracji jego HOBBY. Przestańcie powoływać się na Konstytucję, której najwyraźniej nie rozumiecie – bo wychodząc z waszego toku rozumowania MON powinien dobę temu wydać rozkaz desantowania tam batalionu piechoty górskiej żeby wyciągnęła gościa, który w zasadzie popełnił próbę samobójczą pakując się tam po raz 7…

              2. Tomek Mackiewicz nie płacił podatków. Tu cytat z wywiadu z 2015:
                „Wracam z Himalajów do kraju, nie mam pracy, firma padła, nie mam źródeł utrzymania. Była żona mnie katuje – chce alimentów. Urząd Skarbowy zajmuje konto na 50 tysięcy złotych: „Panie Tomku, podatki nieopłacone”.”

            2. Już Jurek Kukuczka wchodził na takie góry bez tlenu, np. w 1981 roku na ośmiotysięcznik makalu. Nazywa się to stylem alpejskim i nie jest to żadna nowość.

              1. Nie wiem jak się nazywa ale z punktu widzenia bezpieczeństwa to zwyczajna głupota i proszenie się o śmierć.
                Bo można wchodzić bez tlenu tylko pytanie kluczowe brzmi „po co? „, pomijając cele ambicjonalne czy jest tego jakiś sensowny powód?

                Można też wchodzić bez leków, bez gps, bez telefonu satelitarnego, bez jedzenia itp. jak kto chce.

                1. Butle z tlenem ważą i trzeba je wnieść, a to też nie takie proste.
                  Plus, jeśli nagle na takiej wysokości skończy się tlen w butli, to taka osoba ma jeszcze gorzej niż wchodząc bez tlenu, bo nie ma czasu na stopniową aklimatyzację.

                  1. Butla używana jest ewentualnie tylko do ataku szczytowego , żeby skrócić czas ataku i schodzi się na nim tak długo na ile go starczy . Aklimatyzację i tak trzeba zrobić .

                2. To może pójdźmy dalej; po co wchodzić skoro można wlecieć samolotem znacznie wyżej? Po co wlecieć samolotem skoro można obejrzeć w telewizji? Przerażający bywa internet. Każdy ma tu swoje zdanie, poparte genialnymi argumentami. Szkoda, że nikt nie próbuje nic zrozumieć. Dzięki takim ludziom jak Tomek, dzięki sile ludzkiego charakteru, umiejętności przezwyciężania strachu, słabości i ograniczeń, nieokiełznanemu pragnieniu pójścia dalej, mamy postęp, wiedzę, znajomość geografii i in. Każdy ma swoją ścieżkę życia i nie wolno w imię tego, że inni mają gorzej tych wyborów wartościować!!! Jeszcze delikatnie przypomnę, że Mackiewicz nie prosił o pomoc! Liczył się ze śmiercią choć z pewnością jej nie szukał. I doskonale zdawał sobie sprawę, że na żadną pomoc nie może liczyć na tych wysokościach.

                    1. Otóż nie. Takich ludzi pierwszych zawsze zjadały tygrysy. Ale pierwsi topili się w trakcie wypraw morskich. Pierwsi też ginęli na froncie.
                      Odkrywali nowe światy ci, którzy byłi dobrze przygotowani, ostrożni i przewidujący. Ci, którzy potrafili wycować się, gdy trzeba i eliminowali ryzyko, gdzie tylko się dało.

                  1. Super , nie prosił o pomoc to niech jego rodzina teraz też nie prosi o datki na dzieci ,miał pasje która stała się obsesją mógł ich tak zabezpieczyć by dzieci coś miały, dlaczego nie robi się zbiórek na dzieci motocyklistów, i każdego innego kto wykonuje sport ekstremalny? A tu dajcie bo puścił się bez odpowiedniego przygotowania w najtrudniejszych warunkach w prywatną wyprawę, a jak żona wiedziała za kogo wychodzi to niech sobie teraz radzi

                    1. To pytanie o te zbiorki chyba do siebie powinnaś kierować, skoro Cie razi że zbiórek nie ma to je zorganizuj? Czy ktoś broni komukolwiek zakładać zbiórki i zbierać pieniądze tam gdzie ich potrzeba? Jeśli rodzina motocyklisty potrzebuje wsparcia może o nie prosić, z pewnością znajdą się tacy którzy pomogą. Tutaj nikt nikomu od ust nie odbiera…

                3. Można też nie lecieć na księżyc, nie skakać powyżej punkt K, nie przepływać kajakiem oceanu, nie nazywać się Kolumb…i takie inne szopki….

                  1. odpowiedziałam ale mój komentarz nie przeszedł, coś się zrypało na stronie.

                    Napiszę krótko, to porównanie i argumenty są bezsensu, wyjaśniła to poniżej Karolina.

                    Różnica pomiędzy himalaistami a odkrywcami polega na intencji i celach.

                    Mówiąc dosadnie na 8 tys nie ma nic więcej do okrycia oprócz kolejnego trupa…. Niczego dobrego to nie wnosi dla ludzkości, ponieważ ci, którzy odkrywają tego trupa nie są na ogól w stanie poszerzyć swojej świadomości, skoro wracają na tą samą ścieżkę by podzielić los poprzedników. Niczego więc nie wnoszą , nie czynią tego świata lepszym ani dla swoich rodzin ani dla ogółu.

                    Co do siły charakteru, przezwyciężania słabości, strachu i ograniczeń, to wieeeele ludzi robi to na co dzień.

                    1. Nie zgodzę się do końca, że włażenie na wysokie góry nic nie daje. A skąd się biorą leki na odmrożenia. Przecież w Alpach powstała placówka, w której facet, który biegał po górach teraz zajmuje się badaniem tego zjawiska. Doskonali się też sprzęt i materiały tylko po to, żeby ci ludzie wzięli ze sobą lżejszy i cieplejszy śpiwór czy kurtkę.

                    2. Daro, miałam sąsiada , który jak się upił to zasypiał na ławce przed blokiem, niektórzy się odmrażają w zwykłych warunkach, nie potrzeba do tego 8 tys metrów uwierz….

                      A leki na odmrożenia biorę się stąd, że ci „kanapowcy” siedzą w labolatoriach ….

            3. “Nie znam się na wspinaczce wysokogórskiej ,ale czy to jest rozsądne i mądre? “

              Ani to rozsadne ani madre gdy ktos sie nie zna a glos zabiera piszac glupoty.

            4. Jak się nie znasz to zamilknij. Wolę płacić na himalaistę, człowieka z pasją niż np na pijane scierwo w bmw, któremu się właśnie udało przypierdolić w drzewo (co i tak jest dużym szczęściem, że tylko w drzewo a nie w ludzi na przejściu dla pieszych). I to nie są pojedyncze przypadki tylko codzienność.

              1. Nie wypowiadam się na temat sprzętu, wypowiadam się na temat między innymi idei , a do tego nie muszę ani chodzic po górach, ani się „znać”

            5. „ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2” – ponieważ jak wiemy z tego „błyskotliwego” wpisu, nie ma bazy GOPR na 5000 metrów ani na trzech – znaczy się ubezpieczenie nie obejmowało najważniejszego….

          2. Dokładnie tez tak sadze. Po za tym skoro doktoryzujecie sie nad tym czy lepiej ratować chore dzieci, czy „wymyślne”hobby to moje zdanie jest takie: większość chorób wynika z ludzkiej ignorancji, biernosci i glupoty! Drodzy rodzice przeanalizujcie swoj styl życia nim splodziliscie dziecko, ile ludzi pali , pije, ćpa, źle sie odrzywia, totalnie nie dba o siebie???? 99%! Myślicie ze to nie wpływa na dziecko? Pakujecie dzieciaki cukrem, fast foodami, chemią bo sami to robicie ! A później zdziwieni ze dziecko chore.. to przez was, wiec skoro przez wasza głupotę, ignorancje, brak wiedzy sprowadzacie na świat istote ktora jest slaba, chora i wynagajaca leczenia (z moich podatków!) To sami za to płaćcie! Jak jesteście grubasami i wasze dzieciaki razem z wami chorują na cukrzycę to wywalajcie kase na to, ja nie chce płacić za wasza glupote, WOLE aby te pieniądze przeznaczyć na ratowanie ludzi ktorzy utnkeli w górach!!! Dla mnie teksty o chorych dzieciach to hipokryzja do kwadratu, bo sami do tego w znacznej większość doprowadzacie szczekający tu rodzice! Mam w d**** wasze żale, pokazujecie jacy jesteście malutcy, ze w każdej syytuacji gdzie chodzi o „dzielenie kasy” WYKORZYSTUJE swoje chore dzieci, jak kartę przetargową, koronny argument ze to wam/im sie naleŻy a nie Polakowi który umiera po wyczynie o jakim wam sie nawet nie śniło.

            1. Zwłaszcza „odrzywiać” ….. głupolu 😂….moje dziecko jest chore na cukrzycę i żądam aby takim debilom jak Ty państwo polskie uświadomiło skąd się bierze taka choroba…..A jak Cię znajdę to Ci skopie mordę…..weź się ubezpiecz…..lepiej od tskuego zdarzenia 👊

            2. Czy dziecko z porażeniem dziecięcym wydobyte zbyt późno przez cesarkę to też wina rodziców???? Nie widzi ,nie chodzi ,ma przykurcze mięśni żyje jak roślinka. To też wina rodziców??? Nie wszyscy którzy proszą o wsparcie finansowe są winni choroby dziecka. Rząd nie pomaga na tyle by rodzice mogli utrzymać przy życiu własne dziecko . Muszą prosić dobrych ludzi o pomoc.Więc po co taki komentarz???????

            3. aka, na miłość boską. Co Ty wypisujesz??? Ja mam chore dziecko. NIGDY nie wykorzystywałam go do pozyskania jakichkolwiek profitów, ani nawet czyjejkolwiek litości. Nie palę, nigdy nie próbowałam narkotyków etc. I co? Zdarza się. Jak możemy ogarniamy to sami. Żadna, podkreślę, ŻADNA z osób które znam, a która ma chore dziecko się o to nie prosiła i dałaby w tej chwili wszystko, aby tylko to dziecko mogło być zdrowe. Mówienie o „szczekających”, winnych rodzicach po prostu jest poniżej wszelkiej krytyki, delikatnie rzecz ujmując
              I dalej – idąc tym tropem – mając wybór na pewno nie dam swojej kasy na zrzutę na faceta, którego tak oślepiła pasja, że zapomniał zabezpieczyć wystarczająco swoje własne dzieci. One nie winne? OK, ale rodzice chyba wiedzieli w co się pakują i jakie zagrożenia wiążą się z hobby Ojca dzieci. Więc – dalej idąc tym samym tropem – ich decyzje, niech sobie teraz radzą sami. Bolesne, prawda?
              Co nie zmienia faktu, że te dzieci przeżywają teraz straszną traumę z powodu utraty jednego z rodziców. Jedną z największych tragedii jakie może spotkać w życiu dziecko. Bardzo im współczuję.
              Tak tak, nie mieszajmy dzieci (zwłaszcza chorych) do tego typu dyskusji.

        3. Bo od tego jest MSZ żeby pomagać ludziom uwięzionym w górach, uwięzionym na Majorce po upadku biura podróży, ludziom porwanym przez terrorystów na jakimkolwiek światowym wygwizdowie. Między innymi na to idą nasze podatki. Oburzanie się, że MSZ spełniło swój konstytucyjny obowiązek zakrawa o jakąś kpinę. Leży ci na sercu los małego Piotrusia interweniuj sobie na odpowiednim do tego tematu forum i nie wrzucaj wszystkiego do jednego gara.

          1. Nie neguje potrzeby pomocy jeśli chodzi o ludzkie życie, należy pomóc jak można, ale…

            fakt porwania przez terrorystów ( o ile się człowiek sam do nich nie pcha i nie ryzykuje), czy utknięcia w jakimś kraju z powodu nieuczciwości biura turystycznego, to trochę co innego niż pchanie się dobrowolnie w sytuację niebezpieczną bez zabezpieczeń. Nie można tego porównywać wydaje mi się.

            To podobnie jak z kredytami w szwajcarskich frankach, ci co je brali przecież wiedzieli co robią, po co to robią i powinni liczyć się z ryzykiem , że kurs franka się zmieni a nie oczekiwać potem ich spłaty z budżetu państwa.

            Pozdrawiam.

            1. Mimo wiedzy, jak bardzo niebezpiecznie jest na drogach, ile osób ginie… wsiadamy w samochód i jedziemy sobie na nikomu niepotrzebną wycieczkę, głupawą imprezę. Czy to nie jest chore? Po co sie pchac w na drogi skoro można zginąć? Ubezpieczenie pokrywa koszt naprawy samochodu, ale reanimacja, operacja, leczenie leci na koszt RP. Mimo wiedzy, ze narkotyki zabijaja, tylu ludzi po nie siega… a potem odwyki, leczenie. Oczywiście na koszt RP. Czym się różni sport wyczynowy Tomka od innego? Tylko tym, że na tej wysokości nie ma akcji ratunkowych. I się z tym liczył. On o kase z MSZ nie prosił i po niego nikt nie poleciał, więc odwalcie się w końcu od niego.

            2. Skurwysynstwo z frankiem polegało na czym innym i od razu zaznaczę, że nie mam kredytu we frankach. Dlaczego bank w Polsce pożyczał w obcej walucie, której nota bene w takiej ilości nie miał w skarbcu? Dlatego żeby właśnie potem zarobić! Ponadto dlaczego ludzie brali kredyt we frankach bo okazywało się, że na tą samą kwotę w złotówkach nie mają zdolności kredytowej! To nie jest temat tego forum ale naprawdę strzela mnie jak ktoś tak płasko postrzega rzeczywistość!
              Pamiętaj też, że jeżdżenie samochodem do oddalonej 200 metrów Biedronki tez jest ryzykownym hobby.

              1. Banki po to pożyczają, żeby zarobić… Jak ktoś Ci taki kredyt da możesz go brać nawet w dolarach RPA jeżeli uznasz, że z jakiegoś powodu się to opłaca, np. przewidujesz dostać spadek w tej walucie lub wiesz, że jej kurs spadnie

              2. „Dlaczego bank w Polsce pożyczał w obcej walucie, której nota bene w takiej ilości nie miał w skarbcu? Dlatego żeby właśnie potem zarobić!”

                [email protected]: banki pozyczaja pieniadze, zeby zarobic.

                „Ponadto dlaczego ludzie brali kredyt we frankach bo okazywało się, że na tą samą kwotę w złotówkach nie mają zdolności kredytowej!”

                To znaczy, ze nie bylo ich stac na kredyt. Proste.

                1. „To znaczy, ze nie bylo ich stac na kredyt. Proste.”

                  Niekoniecznie. Mój kolega jest chirurgiem. Budował dom z pomocą rodziny (teść budowlaniec). Nie potrzebował wiele. Wypruwał flaki, pracował nawet po 100h tygodniowo – zarabiał więc lepiej niż przeciętnie.
                  I co? Jakaś zmowa bankowa twierdziła, że tylko franki – inaczej go nie stać.
                  To kogo było stać, Kulczyka tylko?

                  1. O, teraz jakas teoria spiskowa o bankach ktore sie zmowily zeby udzielac kredytow w CHF (ktore sa bardziej skomplikowane, wnosza wiecej ryzyka dla banku bo zabezpieczenie kredytu jest wyceniane w PLN a kwota kredytu w CHF, itd.) a nie udzielac w PLN – bo tak. Bzdura. Byly oferty kredytow w PLN a ze byly drozsze wynikalo z roznicy stop procentowych pomiedzy Polska i Szwajcaria i Szwajcarskiej polityki „currency peg”. W cenie kredytu frankowego bylo wkalkulowane niskie prawdopodobienstwo duzego szoku (tzw. „czarny labadz”) czyli uwolnienia przez Szwajcarow franka. Tylko ze Polacy niewiele rozumieja z finansow, a jeszcze mniej z rachunku prawdopodobienstwa. I tu jest wina rzadu polskiego, ze nie przykrecil sruby szalenstwu kredytow w obcych walutach duzo wczesniej. No i w koncu 15 stycznia 2015 czarny labadz przylecial i narobil Polakom na te chatki pobudowane za kredyty frankowe.

                    A odpowiedz na pytanie „to kogo bylo stac?” jest „widac nie bylo go [chirurga] stac na taki dom, jaki chcial sobie kupic”. Kiedy mieszkalem w PL, to siedzielismy z zona i zwierzakiem w kawalerce 25 m^2 bo na wieksza nas nie bylo stac. Teraz zarobilismy i siedzimy w wiekszym mieszkaniu w fajniejszym miejscu. Generalnie lepiej najpierw zarobic a potem kupowac, niz na odwrot. Zwlaszcza jak sie jest dobrze oplacanym chirurgiem, a nie doktorantami PAN (jak my z zona fafnascie lat temu).

        4. Czy rozumiesz różnice pomiędzy „gwarancja” a „sponsoringiem”? Bo wyglada na to, że nie.

          MSZ nie wyda złamanej złotówki na akcje ratunkowa. Nasz „cudowny” rząd wykazał sie co najwyżej refleksem i pomyślunkiem i zapewnił rząd Pakistanu, że kasa bedzie.
          Bo wiesz, w portalu zrzutka.pl itp nie ma etatowego Frania, którego znają wszyscy wielcy swiata, ktory wysyła smsy typu „wielki pakistański generale, ciapnij mi tu smska z PayPalem, a w miedzy czasie wysyłaj juz te śmigło, ino rychło”. 🙄

          1. Ja dałem, jak co roku, na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jej podopieczni nie pchali się w paszczę lwa, nie ryzykowali niczym, mieli po prostu pecha i potrzebują pomocy. Gwarancja rządowa dla himalaistów? W porządku. Ale zrzutka na pomoc dla kogoś, kto liczył się z ze wszystkim i teraz, gdy odpowiedzialność zajrzała mu w oczy, musimy się składać na jkutki jego „pasji”… To zupełnie co innego.

            1. Kur.., ludzie jak macie ochotę, to zrzucajcie się na co wam się żywnie podoba – na himalaistów, na dzieci itp. itd. znajdą się i tacy i tacy, ale jest JEDNA PODSTAWOWA kwestia – zrzutki są dobrowolne! Nie pluć jadem chore hieny! Nie interesuje Was tego typu sport, to wyłączcie TV i nie śledźcie wydarzeń!

            2. A ktoś kazał? Wpłaciły osoby, które chciały a nie musiały.
              I jeszxze jedno… jest bardzo dużo nagłaśnianych próśb o pomoc finansową dla chorych ludzi, dla himalaistów to była pierwsza…

            3. A kto musiał się zrzucać? Zmuszanie do dobrowolnych wpłat wygląda na przestępstwo i powinno być karane. Proszę to zgłosić!

              1. Nie wiem, o czym bredzisz, bo nie dość, że tekst nie ma nic wspólnego z moim komentarzem, to jest wewnętrznie sprzeczny, ale jak ktoś poucza, że powinno się zrzucać na Kasie i Piotrusiów, to fajnie, żeby dał przykład i pokazał, na ile Kaś i Piotrusiów się zrzucił.

            4. Nikt nikogo nie zmuszał do zrzutki, jak to powiedziałeś na jakieś „pasje”… to gest ludzi dobrej woli, tak jak zbieranie funduszy na leczenie Piotrusia , Kasi czy p. Ewy itd…wiec może warto powstrzymać się od głupich komentarzy, z pasją i hobby nie wygrasz, a jeśli wygrasz to tak naprawdę nie była to pasja. Tomek miał swoje marzenia, liczył się z niebezpieczeństwem i tak jak wielu tu, na forum pisze, wiedział, że tak naprawdę nie będzie mógł liczyć na pomoc…bo jeśli byłyby maszyny, które wbija ja się na taką wysokośc i ludzi , którzy są przygotowania do udzielania takiej pomocy, nie ginęli by ludzie z wielkimi pasjami w górach. …sport jak każdy ekstremalny sport niesie ryzyko, I Tomek się z tym liczył. …

          2. Ja dałem, jak co roku, na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jej podopieczni nie pchali się w paszczę lwa, nie ryzykowali niczym, mieli po prostu pecha i potrzebują pomocy. Gwarancja rządowa dla himalaistów? W porządku. Ale zrzutka na pomoc dla kogoś, kto liczył się z ze wszystkim i teraz, gdy odpowiedzialność zajrzała mu w oczy, musimy się składać na skutki jego „pasji”… To zupełnie co innego.

            1. Kto Pana zmusza? Nikt nie musi. To fundacja. W grę wchodzi pomoc od osób zdolnych do empatii i miłości do drugiego człowieka, które chcą i mogą pomóc. Pomoc osobom, które walczą o życie w cierpieniu, jakie trudno sobie wyobrazić. Nieważne dlaczego, ważne jest że walczy, nie my jesteśmy od rozliczania go z jego życia.
              A odnosząc się do świadomości działań i ich konsekwencji: Jeśli ktoś zdecyduje się palić papierosy przez 20 lat, świadomie przyczyniając się do rozwoju nowotworu -i tak zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli zdecyduje się nadużywać alkoholu i po kilkunastu latach trafi na oddział żeby leczyć tego skutki – zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli siedzi przez większość dnia, świadomie, czy to będąc pilnym studentem czy pracownikiem biurowym, nabawi się problemów z kręgosłupem wymagających skomplikowanych operacji i kosztownych rehabilitacji – zostanie objęty opieką medyczną. Jeżeli w pogoni za kupnem wymarzonego samochodu, wyrabiając ogromne ilości nadgodzin przyjdzie spłacić dług zaniedbania zdrowia – należy się opieka. Jeżeli zdecyduje się zostać zawodowym sportowcem i pomimo żmudnych treningów i przygotowań zaskoczy kontuzja lub zagrożenie życia – też należy się opieka! Itd. Każdy z nas podejmuje decyzje zrozumiałe tylko dla nas samych.

              1. No troche przegiąłeś z porównaniem.

                „Jeżeli siedzi przez większość dnia, świadomie, czy to będąc pilnym studentem czy pracownikiem biurowym”

                Jak jest studentem czy pracownikiem to raczej nie ma wyjścia.
                BHP w pracy to raczej zalezy od właściciela a nie każdy może zmienić pracę, bo z czegos musi żyć.

                Sprowadzacie już to do absurdalnych argumentów
                A palaczom bym podniosła wysokość ubezpieczenia bo trują nie tylko siebie ale i innych, którzy nie palą niestety

        5. Skąd założenie, że gdyby nie gwarancje dla Pakistanu na akcję na Nanga Parbat, mały Piotruś albo inna Kasia dostaliby jakiekolwiek dofinansowanie? Skąd założenie, że tej kasy nie przejadłby jakiś urzędnik, naliczając sobie i kolegom z działu trzynastą czy tam czternastą pensję z premią za roboczodupogodziny? A, tak pytam.

          1. Nie ma gwarancji. Ale jest wciąż różnica między płaceniem za czyjąś „pasje” („janusz jesteś, nie rozumiesz alpinistuw”) a pomoc tym, którzy sobie choroby nie wybrali ani nią nie ryzykowali.

          2. Nie ma gwarancji. Ale jest wciąż różnica między płaceniem za czyjąś „pasje” („janusz jesteś, nie rozumiesz alpinistuw”) a pomocą tym, którzy sobie choroby nie wybrali ani nią nie ryzykowali.

            1. Przeciez kosztów akcji nie pokryje rząd Polski. Chodzilo o gwarancje dla decydentow pakistańskich, zeby wylecial helikopter bo liczyl sie czas… Demagogia kanapowych speców od pierdolenia głupot jest porażająca.

        6. Kto nie zbierał pieniędzy na tak wykpiwaną ” horom curke” nigdy tego nie zrozumie, szkoda slow …. Kto zbierał zawsze takie fajerwerkowe akcje bedzie w duchu przeliczał na ilośc leku życia np dla dziecka.

          1. A był taki chłopiec z protezami nóg, który zdobywał bieguny… Jaś Mela. Tam w górach umiera człowiek. To nie jest fajerwerkowa akcja. To jest ratowanie życia. Nie chcemy, żeby dzieci nam chore umarły albo po prostu wegetowały. Nie wolno takich rzeczy pisać, to nieludzkie jest.

            1. A był taki chłopiec z protezami nóg, który zdobywał bieguny… Jaś Mela. Tam w górach umiera człowiek. To nie jest fajerwerkowa akcja. To jest ratowanie życia. Nie chcemy, żeby dzieci nam chore umarły albo po prostu wegetowały. Nie wolno takich rzeczy pisać, to nieludzkie jest. Uzupełniam: pasja życia, to jest to, co je napędza. Gdybym była matką Tomka Mackiewicza i dziecka, które potrzebuje drogich leków, nie byłabym w stanie wybierać, chciałabym ratować oboje. Proszę, ludzie, nie bądźcie tak nielitościwi. To jest jakieś szaleństwo!

          2. Znam taki żal i bezsilność, ale ci ludzie w górach nie zabrali żadnych pieniędzy twojemu dziecku. Nie są winni tej choroby.

            Bardzo dobrze, że rząd udzielił gwarancji i że akcja ratunkowa miała miejsce. Od tego jesteśmy wspólnotą, aby na siebie móc liczyć. To była dobra decyzja.

        7. A mało jest zbiórek na chore dzieci ? Ja na fejsie mam średnio 5 informacji na tydzień. Każde życie trzeba ratować a nie tylko chorych dzieci, choć zgadzam się, że jest ten przypadek jest szczególnie ważny. Państwo prowadzi pełno różnych programów pomocowych dla dzieci choćby osławione 500+ które idzie z naszych podatków. Jak raz za czas MSZ pomoże himalaiście to się chyba nic nie stanie ? Tym bardziej, że on też miał dzieci i w tej sytuacji w pośredni sposób pomożemy także im. Poza tym tu chodziło o gwarancje finansowe czyli powiedzmy sprawy proceduralne, a nie o finansowanie bo nikt nie chciał zapłacić.

        8. A nie denerwują Cie rzeszedebili (tak, debili!), którzy nie potrafią wrócić asfaltem po zmroku z Morskiego Oka? Ograniczony umysłowo tatuś, którego TOPR musi zaciągać z kilkuletnim dzieckiem z Orlej Perci? Do nich miej pretensje o marnowanie kasy z Twoich podatków.
          Zresztą jak autor słusznie zauważył, nie z nich raczej będzie finansowana akcja.
          Bez ludzi, którzy tak jak Mackiewicz, mierzyli wysoko, tkwilibysmy jeszcze w jaskiniach.
          Brawa za ten post. Nieco wulgarny, ale nadzwyczaj wymowny. Podpisuję się pod nim i podzielam niechęć do kanapowych hejterów w ciepłych kapciach!

          1. Tkwilibyśmy w jaskiniach, gdyby nie ludzie, którzy gdzieś poszli i nie wrócili? Nie, z jaskiń wyszliśmy dzięki takim, co wracali i opowiedzieli co to zobaczyli. Logika nie boli

        9. Tylko, że ludzie to nie tylko chore dzieci (tutaj też chce Pan katygoryzować które bardziej zasługuje na leczenie?) ,a także każdy kto potrzebuje pomocy, niezależnie od tego czy to Panu się podoba, czy nie. Jeżeli podpisuje się Pan tytułem „doktora” to powienien Pan to wiedzieć i rozumieć. Należy pamiętać o tym, że kiedy robisz cokolwiek w życiu co wykracza poza Twoją strefę komfortu, zawsze istnieje ryzyko, że coś może się stać. Większe lub mniejsze, ale zawsze. My różnimy się tym od zwierząt (choć nie zawsze), że rozumiemy czym i jak ważne jest życie, a także to, że o każde jedno należy walczyć.

        10. Myślę że mógłby Pan zrezygnować ze wszystkich swoich hobby, jeść tylko w domu, filmy ogladać w telewizji, nie płacić za neta, itd itp… a kasę oddawać na dzieci. Chodzenie na siłownię to też hobby a jaka skala, gdyby pozamykać wszystkie fitnes kluby i ludzi zmusić żeby te pieniądze przeznaczyli na te dzieci to by się uzbierało pewnie z srylion krotnie więcej niż tej kasy ze śmigłowca.

        11. jak cie wkurwia to po co to czytasz łącznie info o himayaistach? włacz sobie m jak miłosc i wypij melisle i wszyscy będa happy. milego.

        12. @doktor nieglowicz – Albo na prawdę jesteś nieglowicz, albo potrzebny Ci doktor… Nic nie rozumiesz z tego co napisano w artykule powyżej. Szkoda. Ale jesteś dość elokwentny – więc czekam na wynik Twojego pisania do ministra, ministrów, premiera etc w sprawie pieniędzy dla Kasi albo Piotrusia, które im się należą by ratować ich życie. Jestem za! Pisz! Rozliczaj! Interweniuj. Tomkowi też należy się ratowanie życia.

        13. Jestem więcej niż pewna, że wyjeżdżasz na wakacje i wydajesz w swoim życiu pieniądze na różne nie do końca niezbędne rzeczy. Zgodnie z Twoją logiką nie powinieneś tego robić, bo ludzie nie mają na leki i umierają na ciężkie choroby a Ty się bawisz.

        14. Wybacz szczerosc ale dzieci biednych chorych ma raka jest wiecej niz himalaistow w jamie snieznej potrzebujacych gwarancji finansowych… i tym drugim nie trzeba pomagac co miesiac

        15. Wszedl po cichu i umieral po cichu. Watpie, zebys w ogole mial pojecie o tym, kto gdzie wchodzil, gdyby nie to, ze ludzie pomogli a media to rozdmuchaly.

        16. A dociera do Ciebie, że RP dala tylko gwarancję a kasa idzie nie z budżetu (podatków) tylko z prywatnych zbiórek? 50.000 na górom curke? To znajdź taką zbiórkę, albo myśląc przyszłościowo trzeba samemu wystartować z akcją „Daj Pan, mogem mieć horom curke”. Pewnie grosza nie dałeś, więc oszczędź tego świętego oburzenia „ile to dzieci miałoby posiłek”. Po prostu rusz dupę i sam zrób coś dla świata.

        17. Cześć jestem Kasia, mam chłoniaka. Przy pierwszym rzucie choroby musiałam dopłacać do leków, bo nie były refundowane. Zapłaciłam za nie sama. Tak samo jak samo sama zapłaciłam za swoją wyprawę w Himalaje.
          A tetaz pocałuj mnie w nos i powstrzymaj się od komentarzy.

        18. Panie doktorze – toż Pan powinien wiedzieć, że to nie są te same pieniądze i niestety a może na szczęście, rząd nie może ich ot tak sobie przenieść z jednej kupki na drugą. Argument przez Pana użyty jest bardzo emocjonalny i nośny, ale mało realny, żeby nie powiedzieć, że ot tak nie będzie. I jeszcze jedno, jaka jest różnica pomiędzy ratowaniem człowieka, który utknął w górach wysokich, a człowieka, który zapił się na rajskiej plaży. Jedno i drugie życie jest tak samo warte, jedno i drugie życie jest tak samo istotne, jedno i drugie życie nasze Państwo postanowiło chronić. Nie dzielmy się jeszcze bardziej – to nie ma sensu.

        19. Następnym razem jak rząd będzie robił odsyp kilkudziesięciu milionów Rydzykowi napisz koniecznie maila do ministerstwa z tymi argumentem o chorych dzieciach.

        20. Jako osoba chora na nieuleczalną chorobę wpłaciłem aby nasi mogli polecieć. Dlaczego wpłaciłem? Bo tak nakazuje ludzka przyzwoitość.

        21. Jest jedna rzecz Kasia niestety nie dostala by tych pieniedzy tak czy siak ani nikt
          Uważam ta decyzję ministerstwa za słuszną a nie kierowali osie oni względami humanitarnymi ( bo politycy tego nie robią )
          Bo uratowali za parę groszy ludzkie życie i odniesi efekt propagandowy …mogli te pieniadze wydac na bankiet dyplomatyczny na 100 osób.
          tym razem przy okazji przypadkiem zrobili coś dobrego
          A Ksia dostała by te pieniądze pewnie gdyby była np porwana przez w Afryce przez piratów

          Polityka to Kurwa która czasami przypadkiem biednemu zrobi dobrze

        22. Hmm, w sprawie Piotrusia czy Kasi proponuję napisać do tych, którzy hojnie rzucają bański z naszych podatków na geotermię w Toruniu czy inne tego typu dzieła.

        23. Tym tokiem myślenia to NIE POWINNIŚMY wysyłać sportowców na olimpiady letnie i zimowe tudzież jakiekolwiek mistrzostwa świata bo to kosztuje a lepiej te pieniądze wydać na leczenie chorych dzieci. We wszystkim musi być jakaś proporcja.
          Natomiast zamiast kupować samoloty, armaty, czołgi i okręty lepiej przeznaczyć te pieniądze na właśnie leczenie dzieci.

        24. Jest mi bardzo przykro, że swoim krótkim, polemicznym komentarzem napędziłem autorowi takiego hype-u…

          cyt z FB autora: „Tekst o Nanga Parbat wymknął się spod kontroli, położył mi na chwilę stronę, w tej chwili siedzi na niej prawie 600 osób, co może nie jest wynikiem Kominka, ale dla mnie to rekord. Wpis żyje sobie własnym życiem, mam wejścia z forów piłki nożnej, lasów państwowych, stron dla rodziców, twittera i z wykopu. Więc niech to się tam kotłuje, bo ludzie świetnie się bawią i obrażają nawzajem bez mojego udziału…….. ”

          I ten facet daje sobie moralne prawo oceny „tych, co to na chorom curke by woleli”?…

          Szkoda himalaistów…, szkoda Waszego czasu…

          1. Nie napędziłeś mi hype-u, nie schlebiaj sobie.
            Nie mam czasu dyskutować we wszystkich miejscach, w których dyskutowany jest mój tekst. Zaszerowały go zasięgowe fanpejdże, poszedł chyba u Młynarskiej, mam żywy ogień w rękach a ja jednak pracuję. Więc nie dam rady udzielać się wszędzie, zwłaszcza że muszę jeszcze ratować stronę.
            Oraz nie przyznałem sobie moralnego prawa oceny zbierających na chore dzieci. Używasz nieuprawnionych i fałszywych projekcji na mój temat.

        25. Pieniądze powinny się znaleźć i na te chore dzieciaki i na ratowania Polaka w każdym zakątku świata. To cecha i obowiązek każdego silnego kraju, który liczy się z własnymi obywatelami. Pretensje trzeba mieć do rządzących – bez względu na to kto rządzi.

        26. Otóż to…jeśli.ministerstwo daje kasę to z naszych podatków, no chyba że robi szemrane interesy i ma jakues „speszyl” konto. Ratowac tak, ale nie zmienia to faktu że to hobby to jest takie 50 na 50: przeżyje lub nie. I serio rozumiem pasję ale czasem trzeba wyłączyć ego i pomyśleć np o swoich dzieciach. Żadne ubezpieczenie nie zastąpi rodzica

          1. Nowy sposób liczenia prawdopodobieństwa. Jednak większość himalaistów żyje i ma się dobrze. Starają się jak najlepiej przygotować. W tym przypadku organizm odmówił posłuszeństwa. Zdarza się. Nawet najlepszym. Najgorsze to, że podobno stało się to po zdobyciu szczytu. Pewnie euforia nie pozwoliła na to, by wcześniej ocenić jego zły stan.

        27. Jak Piotruś chory na raka popłynie z tatusiem na żaglówkę i wypadnie z łódki to rozumiem nie ratujemy, bo to jego wina nie? Co to za hobby w ogóle to żeglarstwo. Ekipy ratownicze kosztują, nurkowie, sprzęt itd.
          Albo jak Kasia chora na raka nie rozglądnie się przechodząc przez ulicę w jakimś wypizdowie i ją trzaśnie samochód, to też nie wysyłamy śmigłowca żeby ją ratować, bo to przecież jej wina, mogła się rozglądnąć. Ba! Co ja mówię o śmigłowcu. Karetka też kosztuje. Jak jej się wycieczek zachciało, to niech jej teraz rodzina opłaci taksówkę która ją zabierze do szpitala, a nie zawraca d..pę podatnikom.

          Chłopie, zastanów się, kto tu jest „kanapowym ekspertem”. Sytuacje AWARYJNE i RATUNKOWE to coś troszkę innego niż „brakuje na leki”. Straż pożarna przyjedzie, niezależnie czy płacisz podatki czy nie. Karetka przyjedzie, niezależnie czy płacisz ZUS czy nie. To są służby ratownicze. Jeżeli życie człowieka jest BEZPOŚREDNIO zagrożone, to wszystkie służby reagują natychmiast, nie wnikając w to czy warto wysłać śmigłowiec, czyja to wina, czy ktoś jest ubezpieczony itd. Jedyna różnica jest taka, że tutaj akcja toczy się daleko i potrzebna dodatkowa zgoda na wydanie takich pieniędzy. Za karetki, policję, straż pożarną i setki akcji ratunkowych odbywających się na terenie kraju płacisz nawet o tym nie wiedząc, a w większości są to sytuacje kiedy człowiek sam jest sobie winny, a bo przekroczył prędkość, a bo nie zakręcił kurka z gazem, a bo przechodził na czerwonym i tak dalej i tak dalej.

          A na koniec dodam jeszcze, jeżeli chodzi o himalaistów, to fanem tego sportu nie jestem, ale bawi mnie to, że ci ludzie sami zbierają fundusze, sami szukają sponsorów, często wydają swoje prywatne pieniądze, po to, żeby zawiesić Polską flagę na jakimś szczycie. Sorry, ale to o wiele większe osiągnięcie i większy prestiż, niż to że piłkarze po raz kolejny odpadli z mundialu, a jakoś na nich wydaje się kosmicznie większe sumy i to zawsze, a nie tylko jak za którymś razem coś się ‚spier*’ i trzeba im zwyczajnie, po ludzku pomóc.
          Tyle w temacie.

        28. Wiesz, ze ich najwiekszym pechem jest to, ze Nanga Parbat jest poza Polska? W Polsce sluzby robia co sie da, za darmo i bez proszenia, bo takieprawo. Wlazles w kubotach na Rysy i nie mozesz zejsc? Ijo ijo, leci TOPR, bo takieprawo. Oczywiscie, bedzie jojczenie, ze sami winni, moze i regress, ale zostana sciagnieci i zostana do tego zaangazowane wszelkie srodki.
          Pedzisz bimber w piwnicy i wywali Ci kadz? Ijo ijo, takieprawo, straz juz jedzie, chociaz nie popisales sie rozsadkiem, za darmo i bez marudzenia ugasza Ci hacjende a na SORze przyszyja urypane paluszki.
          Fajerwerki w Sylwestra wywalily w jape? Ijo ijo, jedzie pogotowie, takieprawo, bez marudzenia szukaja reszty uszka do przyszycia.
          W czym Mackiewicz gorszy, ze po niego za panstwowe nie moze, ijo ijo, poleciec smiglowiec, skoro lata po tych, co za szybko na motorze, po tych, co w klapkach na rysach i po tych, co bimber w piwnicy?
          A ze nie stac na wszystko? No nie stac. Kazdy by chcial byc zdrowy i srednia hawajska do tego. Dylemat? Owszem. Kontrowersje? Zawsze. Tylko przez ten pieprzony internet kazdy je moze publicznie rozstrzasac, zamiast po staremu zrobic to ze szwagrem przy flaszcze po niedzielnym obiedzie. Kiedys, kurla, bylo lepiej, kiedys, kurla byly czasy, dzis juz nie ma czasow.

        29. Przestańmy leczyć palaczy z raka ( bo sami się o to prosili, znali ryzyko) to będą pieniądze na chore dzieci itd. Chore myślenie

        30. doktor nieglowicz:
          Twoje dziecko miało wypadek w Bośni i Hercegowinie. Wyjechało tam na samodzielną wycieczkę. Jest w złym stanie – utknęło gdzieś i nie wie jak się stamtąd wydostać, poruszanie się sprawia ból, ponieważ ma złamaną nogę. Oczywiście przed wyprawą się ubezpieczyło, ale ubezpieczenie nie obejmowało wypadku z powodu wyjścia na drogę dzikiego zwierzęcia. Rozumiem, że dzwonisz do swojego dziecka i mówisz „nie będę teraz stawiać na nogi wszystkich wokół, bo Ty sobie pojechałeś do Bośni, niech firma ubezpieczeniowa się Tobą zajmie, wiesz ile osób (dzieci!) w tej chwili jest w gorszej sytuacji od Ciebie?!” czy może jednak potrzebujesz pomocy i determinacji swoich bliskich (i dalszych) i starasz się mu pomóc nie oglądając się na ubezpieczyciela? Zależy Ci bardziej na tym, aby firma ubezpieczeniowa wywiązała się z warunków umowy czy chcesz zrobić tak, aby Twoje dziecko jak najszybciej znalazło się blisko Ciebie otoczone opieką medyczną?

          Nie da się pomóc wszystkim naraz a wartościowanie – kto potrzebuje pomocy bardziej a kto mniej jest ogromnym nonsensem. Gdyby iść tym tokiem myślenia (głupiego!) to wygłosiłabym teraz zdanie: może gdyby rodzice chorego na raka Piotrusia dbali o styl życia, prawidłowo się odżywiali i nie ulegaliby pokusom chemicznego żarcia/alkoholu czy palenia tytoniu to może ich dziecko byłoby zdrowe? Dlaczego ktoś ma pomagać nieodpowiedzialnym rodzicom? Brzmi śmiesznie, prawda? Podobnie brzmi Twoja teoria.

          Ryzyko jest wpisane w życie każdego z nas, niezależnie od tego jak żyjemy. I każdy z nas zasługuje na pomoc – DOBROWOLNĄ. Bo przecież nikt nikogo nie zmusza do pomagania himalaistom, prawda? A czy Ty – autorze wpisu – regularnie wspierasz finansowo chore dzieci na raka?

        31. Jako Polka ( ze znaczną domieszką szwabskiej krwi – nadreńsko-badeńsko bawarskiej) nie mogę przeżyć dyskusji na temat ponoszonych kosztów ratowania jakiegokolwiek Polaka, który jest w tarapatach. Nie ma dla mnie znaczenia: gdzie się ubezpieczył, jaką polisę podpisał i ile za nią zapłacił – boooo na 100% tow.ubezpieczeniowe ( kolor nieistotny) i tak zrobiło go w ch..rust. Pomimo wywodu o wysokości na jakiej latają helikoptery i inne śmigłoloty, Mackiewicz został porzucony a francuska spierdoliła. Polacy i Ruscy może siedzą razem z pojebami na krzywej Gaussa. Ale siedzą najpewniej na jej dwóch krańcach.

        32. Zapisał się w historii światowego alpinizmu, zdobył szczyt Nanga Parbat zimą! Dokonał niemożliwego. Ale co tam, każdy może.

          1. O ile się nie mylę żeby zdobyć szczyt nie wystarczy na niego wejść. Trzeba jeszcze z niego zejść. A to niestety się mu nie udało

        33. Czegoś tu niezrozumiałeś(aś)? Pieniądze zostały zebrane od ludzi, a MSZ po prostu sie wypiął.
          A jeżeli chodzi o chore dzieci to są inne organizacje które wspierają zbiórki pieniędzy np. Siepomaga

        34. Starczy jednego menela mniej na szpital dziennie z full zestawem badań za frajer, bo ktoś za to kasuje, mimo że tego nie ma. A Ty po 10 latach placenia US dowiadujesz sie że to ze boli kręgosłup to Ok, ale termin do lekarza za 2 m-ce zabieg jest za 3 lata a za 7 dni ten sam menel ta sama karetka wroci i zostaną obsłużone. Leki na raka są drogie ale to nie ludzie tacy jak Czapkins topią nasze podatki. Ludzie sami na niego zbierali. A waiesz ile kosztuje konwuj na jeden mecz ekstra wandali? Otwórz oczy kolego

        35. Przecież takie akcje ratunkowe zdarzaja sie raz na ruski rok..i sa to wyjatkowi ludzie robiacy cos nadzwyczajnego a nie Piotrus i Kasia …

        36. Ja pierdole, przeczytaj ten tekst jeszcze raz tylko tym raz skup sie na momencie kiedy autor tłumaczy jak działa gwarancja finansowa… czy to takie trudne czytać ze zrozumieniem? Czemu ludzie są aż tak głupi?!

        37. doktor nieglowicz, posyp sobie podłogę w kącie grochem i idź się ukarać. Gwarancja rządu nie oznacza DAWANIA. Gwarancja oznacza zapewnienie brakującej kwoty GDYBY nie została ona zgromadzona na czas. A została zgromadzona! Podobnie jak została zgromadzona na Asię, chorą na nowotwór matkę maleństwa, dla którego poświęciła swoje życie, bo to nie była JAKAŚ Asia (czy inny wyimaginowany Piotruś czy inna Kasia). To była Asia, która w ciąży poznała diagnozę i miała „wybór” – przyjąć chemię i utracić ciążę, ale nie brać chemii ale donosić ciążę… Wybrała, urodziła i dziś już Jej nie ma… ZEBRALIŚMY pieniądze na Jej leczenie… Niestety nie pozwoliło to uratować Jej życia. ZEBRALIŚMY pieniądze na ratowanie zaatakowanego nowotworem oczka Poli (Pola również nie jest JAKAŚ…). Oczka Poli niestety także nie udało się uratować. ZEBRALIŚMY na sprzęt pozwalający Dominikowi znosić chorobę bez bólu. Wierzę, że uda się również zebrać ile będzie potrzeba, by pomóc leczyć jego schorzenia. Dominik też nie jest JAKIŚ… Zbieramy, próbujemy bez względu na to czy rząd i ministerstwa stają czy nie stają na wysokości zadania. ZBIERAMY z Owsiakiem, ZBIERAMY z Caritasem, ZBIERAMY z Się Pomaga, nie oglądając się na władze… To, że w sytuacji gdy Polak… Polski obywatel znalazł się w potrzebie, znaleźli się ludzie ze sprzętem gotowi nieść pomoc z narażeniem własnego życia, a jedynym czego było potrzeba to gwarancja wypłacalności za przelot śmigłowców i w tej sytuacji polskie władze takiej gwarancji udzieliły, jest godne uznania. Każda pomoc jest godna szacunku i uznania. Kim jesteś, by potępiać pomoc niesioną pod Nanga Parbat??? KIM JESTEŚ BY DECYDOWAĆ O 50.000 $ ??? Za taką kwotę, nawet gdyby była (a najprawdopodobniej nie będzie!!!) z Twoich podatków (z moich także!) nie da się pomóc wszystkim dzieciom chorym na rzadką odmianę raka!!! I KIM TY JESTEŚ, by WTEDY zdecydować KTO ma żyć za taką kwotę trzy lata??? JAKIŚ PIOTRUŚ??? CZY INNA KASIA??? A gdyby ta kwota pomogła Piotrusiowi a Kasi nie??? Albo obojgu ale już nie Zygmusiowi??? Powiesz rodzicom umierającego Zygmusia, że Zygmuś nie zmieścił się w twoim budżecie??? Z kim się będziesz solidaryzował??? Bo przecież nie ze wszystkimi??? KIM TY JESTEŚ BY KRYTYKOWAĆ KOGOKOLWIEK ZA POMOC INNEMU CZŁOWIEKOWI???

        38. sam im powiedz,że Rydzyk dostał 60 mln na geotermię,że nawet z min. zdrowia dostaję kasę,że dostają działka za działką za 1% wartosci, że przekręty były w komisji majątkowej bez mozliwosci odwołania się gdziekolwiek,że kapelan i katecheta zarabia lepiej od cięzko pracującego Polaka wytwarzającego dochód narodowy i przedstaw setki innych dowodów, (których jest bez liku),na marnotrawstwo naszych pieniędzy. Człowiek to brzmi dumnie? dla kogo? Kim się staliśmy,że tak się nienawidzimy i myślimy tylko o własnych sprawach i hejtujemy nawet nieszczęscia innych bez wzgledu na to,z jakiego powodu powstaly

        39. Znasz leki na raka? Ja pier… le. Królu, ozłociłbym cię.. czemu nie wiedziałem o Tobie i lekach takowych jak mi żona-cudowna Istota odchodziła, poznawszy tylko lekarzy „bezradnych”.. absolutnie i całkowicie – BEZRADNYCH. .. słowa… słowa……… słowa..

        40. No tak, czyli niech ludzie z pasja, ambicjami i marzeniami umrą na mrozie, bo ktoś inny tez potrzebuje pomocy, na świecie miliony potrzebują pomocy i ani ja, ani nikt inny nie ma prawa decydować kto potrzebuje jej bardziej. Argument bez sensu i nit merytoryczny…

        41. To porozmawiaj z panami ministrami dlaczego do tej pory nie zrobiono porządku z systemem służby zdrowia. Szukasz dziury nie tam, gdzie trzeba. Niemcy mają kasy chorych, Brytyjczycy NHS, a w Polsce mamy Choć zwane NFZ. Doskonale połączenie obydwu wspaniale uzasadniające wady wspomnianych zagranicznych systemów, nie dające w zamian żadnych korzyści. Nie ten adres. Pieniędzmi z podatków operuje rząd. Tutaj dał gwarancję, a i tak pójdzie to z prywatnych pieniędzy że zbiórki.

        42. Rodzicom chorych dzieci proponuję skontaktować się np. z przedstawicielami kościoła, którzy na budowanie kolejnych świątyń dostają dotacje z budżetu państwa. Ostatecznie można też rozważyć (nawiązuję do tekstu powyżej) zakaz organizowania spotkań piłkarskich, na których zabezpieczenie idą grube pieniądze, wtedy ministerstwo spraw wewnętrznych na pewno dużo oszczędzi na pomoc dla najbardziej potrzebujących.

      2. A nie dał ci do myślenia fakt że Francuzi wypięli się na Eli . Bo albo nasze media podłapali temat i waliły całe dnie. Albo w innej francuskiej galaktyce nie bardzo się przejęli popaprańcami na ponad 7000 m.

        1. Co za brednie! Pomóc mogli wyłącznie Ci , którzy byli na miejsc i przeszli aklimatyzację na odpowiedniej wysokości. A Francuzów tam nie ma. Poza tym, Eli w momencie rozpoczęcia akcji była na chodzie, pomocy wymagał Tomek, więc chyba oczywiste jest, że to była sprawa Polski.

      3. Czy ludzie naprawdę ?zastanawiali się czy himalaiści byli ubezpieczeni ?? Czytam info , komentarze i mam wrażenie, ze 3/4 internetowych „specjalistów „ od wszystkiego i niczego – nie ma nawet pojęcia gdzie leży Pakistan . Logiczne jest , że uczestnicy wyprawy ( wypraw) ubezpieczeni byli po zęby , na co tylko ubezpieczyć się można – bo to nie są niedzielni turysći , którzy z nudów , w japonkach , wyskoczyli na „kacprowy”. Natomiast niektóre komentarze , no normalnie – szczyty głupoty i debilizmu- których końca nie widać. ….Podziwiam , szanuje odwagę , umiejętności i wytrwałość uczestników tych wypraw . Absolutnie nie zgadzam się z komentarzami , ze za swoją pasje powinni płacić sami . Ci ludzie tworzą historie , naszą, Waszą. Panowie którzy uratowali Francuzkę – bohaterowie 👍, oby udało się zdobyć k2 . Panie Tomaszu – oby znalazł Pan to, czego szukał [*]

      4. https://l.facebook.com/l.php?u=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DqF0cVFx7SmE&h=ATOlS8PUdxQ6f4U_UcOqcT8vPdMCmu0cd5Ym9nbI6GyRcmRGjCE3vuueSRw3QbK2MERAY-xnUPO4_hyqkJqPoV3tT-ng8g5zr-uNt785BqWuaLKa6SCyHYLDo6SWvTK1m4gxhdRwfef0ABjF2TC6D2BaeP4k9dJKhubmsCkEmk39qqWapkAphz0KZZBvWycGPzIEN1SskIgj2bap7Z-q93PeXEJyd79KSbrqZgOXaO3rfKV9EVkBno0oHqNBteDSy2foQQ
        to że ktoś tam chce wchodzić to ja to szanuje ale po obejrzeniu tego załamany jestem. trąci taką amatorszczyzną i lekceważeniem podstaw bezpieczeństwa ze jak tu potem wymagać od amatora poważnego podejscia do wyprawy w Tatry. ta historia z filmu zakonczyła sie szęsliwie i została anegdotką . pozdRRawiam

      5. Bardzo emocjonalny wpis.Przeczytałam z zainteresowaniem.Szkoda,że bluzgasz.Tekst bez nich jest dojrzalszy.No ale emocje rządzą.Dzięki z wyjaśnienia.

      6. Jestem tego samego zdania. Tekst jest bardzo słaby. Rozumiem ironię czy drwine na poziomie jednak tak skonstruowana wypowiedź nie ma z tym nic wspólnego. Tekst nie daje do myślenia wrecz przeciwnie – odmóżdza. Dla porównania proponuję zapoznać się z wypowiedzią w tej sprawie Marcina Miotka. Poziom t iniejszego tekstu żenujący. Udowadnia, ze nie każdy mimo usilnych starań potrafi groteskowo wyszydzic pewne zjawiska czy sytuację. Proponuję też nie szerzyć debilizmu i analfabetyzmu bo to nic fajnego.

      7. Kiedyś czekałem na pociąg i zacząłem gadkę z bezdomnym. Powiedział mi tak. Śpiący w ciepłym łóżeczku nigdy nie zrozumie tego śpiącego na ławeczce. Przekonywanie ludzi, którzy nie mają jasno sprecyzowanych w życiu celów, nie są pasjonatami, funkcjonują jedynie od roboty do roboty i jest im z tego i innego powodu w życiu ciężko i smutno, nie ma sensu. Robotnik nie zrozumie nigdy artysty, rolnik nie zrozumie pianisty itd. Pieniądze były wpłacane dobrowolnie i nikt nie może mieć pretensji, że nie poszły na chorego Piotrka. Mamę Piotrka spotkał taki a nie inny los i musi teraz też poszukać pomocy by pomóc swojemu dziecku w czym jej kibicuje i może też wpłacę.

    1. pchacie się na górę smierci a później płacz. i zbiurki , ojac dzieci straciły widocznie tylko o sobie myślał taka głupia pasja

    2. Byli ubezpieczeni, oczywiscie, ale od kosztow leczenia, ale nie ubezpieczyli sie na wypadke kosztow uzycia smiglowcow do akcji ratowniczej. Wiec co pierdolisz glodne kawalki, bo takie ubezpieczenia ma kazdy, nawet bezrobotny. Pakistance potrzebowali gwarancji zwrotu kasy, ubezpieczalnia im nie dala, wiec gowno warte ubezpieczenie mogli zabrac ze sobo na Morskie Oko, a nie na Nanga Parbat. Wybielanie bledow i rozmydlanie odpowiedzialnosci sie nie uda.

    3. Ja chce na księżyc… kto zapłaci. Wiem już prawie wszystko ale tam nie byłem.. Podać nr konta… Przykre ale prawdziwe……. Szkoda człowiek ale sam wybrał swoją drogę…. Oni wiedzą doskonale i się na to decydują i teraz……

  2. W samo sedno.
    Dziękuję ze jest ktoś normalny w tym porąbanym narodzie kto nie boi się pisać.
    Wiem ze do troli to nie dotrze. Ale miło mi ze ktoś napisał to co ja myślę.
    I szkoda że Tomek …

  3. Dzięki za ten tekst, w sytuacji której się wszyscy znaleźliśmy, zadziałał jak wentyl bezpieczeństwa. Troszkę mi ulżyło, choć napięcie wciąż wysokie, szczególnie jak czytam wpisy specjalistów od wszystkiego.

  4. Dobrze, że wykładasz te racjonalne argumenty. Może chociaż część dyletantów wychowanych na filmach akcji klasy B zrozumie, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej i przestaną z pozycji ingoranta i mędrka i własnej kanapy osądzać ludzi, którzy dokonali niezwykłego (wy)czynu.

  5. Trochę bullshit. Problem ubezpieczenia jest oderwany od tego, czy w pobliżu są inne wyprawy czy nie ma. Problem ubezpieczenia dotyczy kosztów pokrycia lotu helikoptera, jesli jest kogo zabrać. Tu przecież o to chodziło przy gwarancjach jakie miała dać Polska. To z ciekawości zapytam co obejmowało owo ubezpieczenie i czemu czytaliśmy o tym, ze są ubezpieczenia o szerszym zakresie? Czyli coś jak OC i AC w samochodzie?

      1. no własnie nie wyłożył, brakło gwarancji finansowych i akcja opóźniła się o jeden dzień czyli autor trochę kulą w płot ze swoimi argumentami…

        1. Ale to nie ma znaczenia. Jako człowiek doświadczony znał zakres ubezpieczenia, wiedział, że w razie czego nie ma znikąd pomocy i świadomie zgodził się na te warunki. Więc rozsądnie byłoby, gdyby sam zabezpieczył sobie wcześniej fundusze na ewentualną akcję, w przeciwnym wypadku zgodził się na to, że albo tej kasy i ratunku nie będzie, albo na przykład zadłuży swoją rodzinę dożywotnio, kiedy trzeba będzie nagle zorganizować pieniądze. A że akurat udało się zebrać i rząd dał gwarancję – to już szczęście w nieszczęściu jego dzieci. Ale wiedział na co się pisze i co zapewni ubezpieczyciel. Więc w tej sytuacji nie ma znaczenia czy był ubezpeczony w jakimkolwiek TU, znaczenie ma to, że nie był zabezpieczony finansowo na wypadek problemów.

  6. „[ubezpieczeni] Byli. Natomiast ubezpieczenie nie pokrywało kosztów transportu ekipy ratunkowej spod K2”

    „wszystkie mędrki […] wyobrażają sobie […] Że co, na 7000 metrów na każdym ośmiotysięczniku stoi baza murowana”

    Sorry, ale przeczysz sam sobie. Już z tych dwóch zdań z samego początku wpisu wynika, że to nie przedtelewizorowym mędrkom, a właśnie tym himalajskim herosom zabrakło wiedzy/wyobraźni/rozumu/odpowiedzialności, by zdać sobie sprawę, że jak będzie źle, to nie wyjdą po nich ratownicy ze schroniska o rzut beretem, tylko trzeba ich będzie helikopterem przywieźć z daleka.
    A więc, kurwa, może dobrze byłoby z góry zabezpieczyć transport ewentualnych ratowników?! A jeśli się nie ma ubezpieczenia, które to pokryje, to… liek… może jednak nie iść?

    1. Spróbuję dosadnie, bo już mnie męczą takie dywagacje.
      Usłyszałeś gamoniu słowo prośby o pomoc od Tomka …?
      Jeśli nie, to się pierdol.

  7. Skoro nie ma opcji uratować ich powyżej 7k… to hmmm
    Yolo?

    Może tak by sobie przeczytali ten Twój tekst przed wejściem. I zobaczyli, że nie ma nikogo w okolicy, nie ma helikopterow odpowiednich. To może zanim by przekroczyli 7k by się zastanowli czy warto. „Ej jak tu wejdziemy to nikt nas nie uratuje”.

    mi to tam wisi, co się stanie, ale jak na własna odpowiedzialnośc wchodzą, to na własna odpowiedzialność niech tam sobie radzą.

    1. No i sobie radzili. A kiedy jednak nie dali rady to poszli po nich podobni wariaci, którzy tamtego wariata rozumieją. A całe zastępy zupełnie malutkich wariatów wrzuciło po parę groszy na gofundme i kasa na akcję uzbierała się w dwa dni.
      I każdy z tej historii zrobił swoje na własną odpowiedzialność.

      Dobrze, że była akcja ratownicza. Dobrze, że rząd dał gwarancje.

  8. Szanowny Autorze, dobrze Pan wie o co rodakom chodzi i prześmiewczy artykuł nic nie zmieni, tzn. debile go i tak nie zrozumieją. Rodakom chodzi o gadanie Pana Pustelnika, który we wszystkich możliwych wywiadach powtarza, że Pakistańczycy są winni, bo pomogli za późno, bo zamiast ratować ludzkie życie mieli czelność żądać pieniędzy. Rodacy mają pretensje o to, że MSZ musiał dawać gwarancje finansowania, bo organizator wycieczki (Polski Związek Alpinizmu?) nie miał odłożonych 50k gdyby właśnie taka potrzeba wystąpiła. Właśnie o takie ubezpieczenie chodzi. Przynajmniej tym bardziej ogarniętym.

    1. Szanowny Panie Janie, z tego co się orientuję to nie PZA zorganizował tą, jak Pan to nazwał „wycieczkę”, tylko sami wspinacze, poprzez datki życzliwych Tomkowi ludzi sponsorowali wyprawę.
      Jakoś widocznie dodakowych 50k nie zdołali uzbierać…
      A rodakom też raczej nie chodzi o wypowiedź pana Pustelnika, bo większość tak chętnie plujących jadem w komentarzach na różnego rodzaju portalach, pewnie to nazwisko nawet nie obiło się o uszy, więc też i pojęcie o całej sprawie mają raczej znikome.

    2. Nanga Dream było prywatną inicjatywą Tomka. PZA nie miało nic z tym wspólnego. Tomek zawziął się na tą górę. W końcu ją zdobył, a ona mu pokazała co o tym myśli. 😞 Ale sama wyprawa była całkowicie prywatną inicjatywą. Tomkowi marzyło się wejście w stylu alpejskim. W tym momencie nasza narodowa ekspedycja próbuje zdobyć K2 w stylu oblężniczym.

  9. Ja mam tylko takie pytanie. Ch…. j z ubezpieczeniem, ale czy nie lepiej jakby w tej wyprawie w tym obozie C1 czy jak go zwał Eli i Tomek mieli wsparcie jakiś 2 dodatkowych wspinaczy którzy by ich asekurowali? Nie byłoby łatwiej z pomocą?
    Pozdrawiam

    1. Najlepiej by było, gdyby tam była cała kilkunastoosobowa ekipa, ale to była taka wyprawa a nie inna. Teraz możemy gdybać, czy „chałupniczy” styl wspinaczki tej pary miał sens.

      1. To nie tak. To całkiem nie ma znaczenia. Takie wejście, jak oni robili, nie ma sensu. Chyba nie ma, z tego, co wiadomo – bo w ogóle mało wiadomo. Ale ma sens czy nie, ratować trzeba. Jeśli się da. Zwykle się nie da, ale póki można… Przepraszam za patos, ale coś nas jednak różni od (np.) mrówek.
        Natomiast zawsze pojawią się inne priorytety. Ile leków dla dzieci można kupić za kilometr autostrady? Nawet bez węzłów jest droższy niż ten helikopter. Ile np. za konserwację Wawelu?
        Ile kosztuje wyjazd na olimpiadę? Czy choćby porządne zawody w kraju (żeby się trzymać sportu)?

        A ubezpieczenie raczej nie pokryje transportu chętnych do ratowania, bo po pierwsze – na ogół ich nie ma, po drugie – nawet jak są w miarę blisko, rzadko mają możliwości (techniczne, fizyczne i psychiczne).

        A w ogóle to dzięki, Radek. Nie wyobrażałem sobie, że niektórzy mają problem z ratowaniem ludzi.
        PWC

    2. Gdyby tam była cała armia najlepszych wspinaczy do pomocy to przy chociażby tak trudnej górze dojście do potrzebującego to pikuś. Trzeba go sprowadzić. A teraz wyobraź sobie osobę która nie kontaktuje ledwo widzi nie ma czucia w rękach i nogach a ma zejsc po pionowej lodowej scianie. Moga ja asekurowac ale nic ponad to.

  10. Dzięki za ten tekst. Nie śledziłem sprawy zbyt uważnie a z niusów -taka ich mać – wyniosłem tyle, że ci pechowcy się nie (do)ubezpieczyli i to jest zasadnicza część problemu.
    A tym od dzieci chorych na raka (dla mnie – jako rodzica – przerażająca perspektywa) polecam uwadze kwoty dofinansu do profesjonalnego (hehe) kopania piłki. Oraz uważam iż każdy kto „lubi zapierdalać” na drogach jest o wiele większym obciążeniem dla społeczeństwa niż wszyscy himalaiści razem wzięci.

    1. Ha, dokładnie! To co, może niech sprawcy wypadków komunikacyjnych przestaną być objęci opieką lekarską, bo też „sami się pchali” a, ci pijani, „znali ryzyko siadając za kółkiem”? Może, w takich przypadkach, niech karetka czeka na info od rodziny, czy będzie hajsik, zanim zawiozą rannego sprawcę do szpitala? Ta sama logika. Tylko himalaiści jakoś nie koszą ludzi na pasach czy poprawnie jadących.

  11. Ale helikopter nie wyleciał od razu bo nie bylo kasy. 24h w dupe bo nie było tych „żółtych kurtek” oplaconych.

    1. Słyszałem wersję, że kasa nie była tam głównym problemem, tylko znalezienie kogoś, kto szybko podjąłby decyzję o poderwaniu maszyny. Ale nie ma mnie na miejscu, więc mądrzę się tylko w określonym zakresie i nie upieam się, że doubezpieczenie pozwoliłoby wystartować ratownikom dobę wcześniej.

  12. Nawet nie chce mi się czytać wszystkich komentarzy. To jest cena jaką płacą ci ludzie za swoją pasję i ktoś kto nie ma żadnej pasji w życiu jest wewnętrznie martwy. Facet oddał życie bo coś go ciągnęło w góry. Ja go szanuję bo gość ma jaja. Pieniądze, które zostały na to przeznaczone nie zostały by wydane gdyby ta sytuacja nie miała miejsca bo były przeznaczone na taką właśnie sytuacje. Każda instytucja ma swój budżet i w żadnym wypadku MSZ nie da tej kasy na chore dzieci. Durne jest gadanie, że szkoda kasy. Idąc takim tokiem rozumowania nie ratujmy nikogo bo może pił alkohol albo brał narkotyki to przecież też szkoda bo sam jest sobie winny. Ja sam zajmuje się jadowitymi zwierzętami będąc w pełni świadomy konsekwencji jeśli popełnię błąd dlatego rozumiem powody takich wypraw. Ktoś kto komentuje to w taki sposób, że po co tam poszli jest typowym polskim cebulakiem a gadanie, że nie powinno się ich ratować… brak słów. Wszystkim, którzy wypisują, że powinni sami sobie radzić polecam radzić sobie samemu jak w wyniku pośpiechu i roztargnienia przejdziesz na czerwonym świetle i pierdolnie cie samochód to ratuj się głąbie sam bo przecież nie pomyślałeś

    1. Mam nadzieję, że nie zajmujesz się tymi jadowitymi zwierzętami w bloku wielorodzinnym…..

      Sama miałam na ścianie w mieszkaniu kiedyś ptasznika, bo uciekł niefrasobliwemu, nieodpowiedzialnemu hodowcy, który też zajmował się zwierzętami jadowitymi. strach pomyśleć co by było jakby wlazł do łóżeczka jakiegoś małego dziecka w bloku i to dziecko użarł…

      Został zabity, ale przez kolejne dwa miesiące zastanawiałam się czy uciekł tylko jeden czy może było ich wiecej, stres i bezsenne noce.

      Podobnie jest , gdy taki hodowca wypuszcza zwierzę na wolnośc, w ten sposób znajdują się krokodyle czy niebezpieczne węże w lesie, piranie w zbiornikach wodnych przy elektrowniach ( tak, tam już się nawet rozmnażają w naturze bo mają odpowiednio ciepłą wodę )

      Tak wygląda odpowiedzialność ludzi z niebezpiecznymi pasjami, cierpią inni.

      Powinieneś już się zabezpieczyć i zakupić odpowiednie szczepionki antidotum na jad zwierząt, które trzymasz, dla siebie, domowników i sąsiadów…

    2. Wyedytowałem ci wyjątkowo chamskie komcio, nie dziękuj.

      Nie mial *** tylko bul *** uzaleznionym od ocierabia sie p smierc. *** mu styki popalila. Nie wiem co w jego wyczynach jest godbe podziwu.. osierocil 3 dzieci i nic wiecej

    3. Jak to było? Zimą na Nanga Parbat wchodzą tylko Polacy, Rosjanie i pojeby. Oj tak, zdecydowanie pojeby. Pasje można, a nawet trzeba mieć i himalaizm nie jest tu wyjątkiem. Ale nie w porze i warunkach, które odradzają eksperci, bo to prawie pewne niepowodzenie. To że nikomu się nie udało zdobyć szczytu zimą chyba o czymś świadczy prawda? Szkoda tylko że tacy pożal się Boże „pasjonaci” osieracają rodziny a niejednokrotnie też powodują śmierć ludzi, którzy wyruszyli im na ratunek. Skoro decydują się podjąć ryzyko to muszą się liczyć z konsekwencjami. Żal mi człowieka ale chyba nikt go nie zmusił do tej wyprawy?

      1. Jesteś. Klasycznym. Gdyby każdy myślał jak Ty, ludzkość nie wyszlaby z jaski… bo to prawie pewne niepowodzenie…

  13. Jak czytam komentarze malkontentów.. to mi się przysłowiowy nóż w kieszeni otwiera… ” niech tam sobie radzą”. Proponuję zamknąć nasze stacje arktyczne… tam też nie ma nikogo w okolicy, na ratunek przy złej pogodzie można kilka dni czekać… a to tylko takie widzimisię wykształciuchów, cholera wie co i po co tam badają, a jak coś się stanie to z naszych podatków za ratowanie pójdzie. Oficjalnie zakazać polskim himalaistom wchodzić na wysokosći powyżej zasięgu pobliskich helikopterów. Polskim żeglarzom zakazać rejsów na daleką północ i południe, chyba że na własnych jachtach i żeby nie domgali się od Państwa jakiejś pomocy jakby co… i tak można w nieskończoność… Aha i absolutnie zakazać jakichkolwiek prób lotów w kosmos wszystkim!! bo to kosztowne, akcja ratunkowa prawie niemożliwa i kosmicznie droga. Teoretyczne pieniądze zaoszczędzone na nieodbytych akcjach ratunkowych przekazać na zwiększenie zasięgu 500+ . Czytam te śmieci, i wyłazi jedno kasa, kasa, kasa. Proponuję wszystkim jęczącym, wylanie żali na stronach rządowych… w końcu jak porozbijali opancerzone limuzyny po bańce za sztukę, to się okazało, że AC te autka nie miały, czyli nie były ubezpieczone.. więc nowe kupują z naszych podatków, chyba że coś przeoczyłem i rząd zrobił prywatną zrzutkę..A tak serio.. nikt nie broni komukolwiek nie mieć chęci i ambicji dokonania czegokolwiek oprócz spokojnego przeżycia czasu danego na ziemi. Ale to dzięki ludziom, którzy te ambicje i potrzeby dokonania czegoś mają, jesteśmy tu gdzie jesteśmy, i w sensie cywilizacyjnym i społecznym . Ale my polacy widać tak mamy… jak ktoś z „naszych” wygra to szybciutko i chętnie, grzejemy się w ogniu chwały.. jak niestety przegra, to natychmiast rozliczamy go z „wyłożonych” na jego teoretyczny sukces pieniędzy, następnie wieszamy na nim psy i idziemy na piwo ponarzekać z kumplami. Więc może przynajmniej nie komentujcie tej konkretnej sytuacji.. bo może On tam jeszcze żyje… i właśnie umiera w samotności z zimna i niedotlenienia, a wy już na nim psy wieszacie…szacunku trochę i kultury, kurwa, chrześcijańskiej poproszę dla śmierci…

    1. post w samo sedno. taka polska mentalność. Małysz też w swoich super czasach był „leć, Adaś leć!” a w gorszych sezonach „skończyłby już z tymi skokami bo jest ch…wy”. i to „chrześcijańskie miłosierdzie” widoczne w 80% na TT, FB, komentarzy – rzygać się chce 🙁

    2. Krzysiu Kolumb zapewne opłacił sobie pełen pakiet ubezpieczenia, kiedy wyruszał w morze i niechcący odkrył Amerykę. Gdyby nie to, że ludzie rwą się do pokonywania własnych barier i strachu, do teraz odgniatalibyśmy sobie dupy w jaskiniach. Całe to pierdolamento internetowych Januszy wynika z tego, że nigdy nie zaszli dalej niż do kibla w pracy i mierzi ich, że kogoś stać na więcej. I to wieczne biadolenie, bo to moje piniondze były… serio? Człowieka mierzy się tylko ilością wydanych na niego złotówek? Dla mnie człowiek, którego trzeba ratować jest człowiekiem, którego trzeba ratować i nie ważne, czy rozwalił się na drzewie samochodem po pijaku czy utknął gdzieś na 7000 m w obcym kraju.

      1. Krzysiu płynął w celu odkrycia nowego szlaku handlowego dla Europy. Nowy szlak na szczyt głupoty nikomu nie potrzebny…

  14. Misczu,
    zapomniałeś o czymś, pisząc o kubotach na mą blą, jak i pisząc o pojebach w zimie w górach, i o jednym Włochu, który poza pojebami chodzi.
    To znaczy: nie masz prawa zostawiać dziecka jadąc sobie na imprę gigantycznego ryzyka. A jak już musisz, zarób na chleb i zostaw go tym dzieciom, by do dorosłości miały co jeść. Od braku ojca czy marki NIE MA ubezpieczenia. Ludzie zbiorą? Zbiorą. Dadzą? Spokojnie… Ojca ci nikt nie zastąpi.
    Ale jak wolisz być bardziej „zdobywcom” niż ojcem zdrowey czy horej curki, to znaczy, ze jesteś patologiczny. Bo łatwiej zapierdalać w górę raz na ruski rok, niż codziennie na przystanek i do pracy przez 40 lat.
    Nie ma ubezpieczenia od braku zdrowego rozsądku.

    1. W punkt ! Co ważniejsze — odpowiedzialność za byt rodziny czy egoistyczne realizowanie własnych pasji ?
      My, że tak napiszę, normalni ludzie, zakładając rodzinę, sprowadzając na świat dzieci, rezygnujemy z realizacji jakiegoś własnego ego, swoich pasji, na rzecz opieki nad rodziną. Chyba taka jest właściwa gradacja ważności – najpierw rodzina, później własne pasje.

    2. Idąc Twoim tokiem rozumowania, to mam nadzieję, że masz takowe ubezpieczenie i pozostawiony w domu odpowiedni zapas chleba, gdy przekraczasz dozwoloną prędkość na drodze ryzykując życie nie tylko własne ale i pozostałych uczestników ruchu, narażając tym samym swoje dziecko na zostanie sierotą.

      Ale łatwo przychodzi ocenianie innych ludzi i ich życia…

  15. a ja zapytam tak, po cholerę sie tam pchał?
    Jego życie, jego śmierć , jego spraw. Nie bardzo rozumiem tylko dlaczego robi sie z tego główny temat w kraju przez 3 dni. Mozę następnym razem jak motocyklista wrąbie sie w TIRa to tez będziemy o tym przez 3 dni gadać. Tam chodziło z dobycie góry, tu o rekord prędkości, długość jazdy bez trzymanki albo coś innego.
    Zapytajmy raczej tak, czy ojciec 4 dzieci ma prawo w imię własnych ambicji osierocić dzieci za które powinien być odpowiedzialny. Moim zdaniem NIE

    1. Szanowny Pryku,
      a moim zdaniem wątpliwym jest czy koniecznie musimy to oceniać. Ty nie ryzykowałbyś, gdyby było prawdopodobne, ze osierocisz dzieci. Ja też nie. Takie nasze wybory. Dobrze nam z nimi. Ale czy jego wybór był dobry, czy nie – nie wiemy tego. Nie jesteśmy ani nim ani jego rodziną. Może dzięki swojej pasji był lepszym czlowiekiem, niż były bez niej? – nie wiemy. Może jego dzieci będą z niego dumne? – też nie wiemy. I wreszcie, może jego żona uważała, że lepiej jak się wspina niż …. nie – też nie wiemy. Po prostu, Pryku, my mamy inaczej, on mial inaczej i nikt nikogo nie musi z tego powodu grillować. A jeśli masz na końcu języka „to zapytaj dzieci, co one czują” – to proszę bardzo, pozwólmy im dorosnąć i zapytajmy. Pozwolmy im mieć własne zdanie. Nasze błyskotliwe opinie im nie pomogą, mogą tylko skrzywdzić.

  16. Ja tak tylko a propos chorych dzieci, dorosłych i reszty świata. Jeżeli będziemy się licytować kogo życie jest ważniejsze, komu należy pomóc, a komu dopiero później to dojdziemy donikąd. Zawsze znajdzie się ktoś kto potrzebuje bardziej (moje dziecko umiera, a tamto jest w trakcie chemii, więc ja potrzebuję bardziej .. a nie stop pojawia się ktoś nowy ofiara wypadku i tylko 24 h na uratowanie czyli wygrywa wyścig w kategorii potrzeb, serio tak to ma wyglądać???) I żeby nie było, że jestem ignorantką co miesiąc przelewam na siepomaga drobne sumy ale na tą akcję też przelałam, BO nie rozdzielam, kategoryzuję które życie jest ważniejsze!

    1. Tu nie chodzi o to czyje życie jest ważniejsze, bo każde jest ważne.
      Chodzi bardziej czy mamy prawo realizować każda swoja pasje kosztem innych. I chodzi o to że jak już realizujemy, to róbmy to z głową, rozsądnie.

  17. Ale pierdololo.
    Jedno z nich nie miało wcale ubezpieczenia, drugie miało niekompletne. Gdyby byli ubezpieczeni, helikopter wystartowałby w piątek o świcie, a nie w sobotę o 10. Były dobre warunki, taka różnica to przepaść czasowa. Info że mają problemy trafiło do kompetentnych osób w nocy z czwartku na piątek.
    Pakistańczycy nie odrywają tyłków od ziemi bez eurasków położonych na stole, ale wiadomo że tak to wygląda i nie da się liczyć na poryw empatii z ich strony. Za to śmigłowiec nie miał ograniczenia o którym piszesz – w 2005 roku bliźniaczy model do eurocoptera który brał udział we wczorajszej akcji wylądował na Mt Evereście, posiedział dwie minuty i odleciał. Powtórzył to następnego dnia. Oczywiście był na lekko, ale ograniczeniem dla wysadzenia wczorajszej ekipy była pogoda i umiejętności i fantazja pilota.
    Naprawdę myślisz że msz wystawi teraz rachunek rodzinie która przeleje pieniądze z konta zrzuta.pl na konto ministerstwa? Śmieszne. Ale ja nie mam bólu doopy że byli ratowani z naszych podatków.
    Podsumowując – gdyby mieli ubezpieczenie, mogliby wyjść z tego cało, oboje. Helikopter wystartowałby ponad dobę wcześniej, wykorzystując okno pogodowe, mógłby wysadzić ratowników wyżej. A nie mieli ubezpieczenia dlatego, że była to prowizoryczna wyprawa na przypale, bez back-upu, bez jednej asekurującej osoby na dole, finansowana z crowdfundingu. Szkoda chłopa.

    1. I tu się kłania opieka kraju jeśli obywatel tego kraju ma kłopoty. Po to są ambasady itd. Taka interwencja nie wymaga ubezpieczenia nawet za 1zł.

      1. oczywiście, jedź do Syrii – bo lubisz klimaty wojenne – i krzycz, że należy Ci się pluton komandosów do ochrony, bo opieka kraju…

    2. Bardzo dobrze i trafnie napisane. Jak ktoś organizuje taka imprezę na zasadzie jakoś to będzie to potem niech nikt nie płacze. Przykre człowiek zginął ale jak ktoś jedzie na wojnę bez kamizelki to niech potem nie płacze ze go odstrzelili. Tak samo jest tutaj. Ja zastanawiam się gdzie kończy się hobby a zaczyna choroba.. Tak tak choroba bo chore ambicje to bardzo poważna choroba.

    3. Ten helikopter z ME nie był pakistański. I był zmodyfikowany. A w Pakistanie rządzą generałowie i nie jest takie pewne, że helikopter jakikolwiek by wystartował, bo musieli mieć gwarancje zapłaty.

    4. Śmigłowiec, który wylądował na Evereście był wyłącznie do tego celu specjalnie przygotowany i dedykowany. To tak jak z pociągami, które biją rekord prędkości. Nie są standardowe. Nie były więc to jedyne ograniczenia „fantazja pilota i warunki”. Wszystko przez to, że wraz ze wzrostem wysokości maleje ciśnienie atmosferyczne. To powoduje, że maleją siły powstające na powierzchniach aerodynamicznych, spada moc silnika itd.Eurocopter AS350 B3 lądował na Mount Everest na 8850 m npm. Właściwie był to pseudo zawis z symbolicznym dotykaniem szczytu (silnik cały czas pracował na pełnej mocy), ponieważ nie da się realnie wylądować na Evereście i wznieść się na tak dużej wysokości. Rekord pobił model specjalnie przystosowany (wzmocniony) do wysokich lotów, gdyż standardowo pułap dla tego modelu AS350 wynosi „tylko” 4650 m. Najwyższa operacja ratownicza z użyciem helikoptera była na wysokości 7800 metrów w 2013 roku i nie była to zdaje się zima.

  18. Pisze pan, że zimą w Himalaje chodzą tylko Polacy, Rosjanie i pojeby. A może po prostu słowa Polacyi Rosjanie są zbędne?

  19. Widzę że większość nie rozumie idei ubezpieczeń i toczy sie jałowa dyskusja.
    Ubezpieczenia życiowe (a o takich tutaj rozmawiamy) przewidują wypłatę dla ubezpieczonego w razie pobytu wszpitalu, uszczerbku na zdrowiu w razie wypadku, czy wreszcie w razie choroby. Katalog świadczeń jest zamknięty. Oraz przewidują wypłąę świadczenia dla rodziny w razie śmierci ubezpieczonego i z taką sytuacją mamy tutaj do czynienia.
    Pokrycie kosztów akcji ratowniczej przewidują ubezpieczenia turystyczne, ale nie sądzę żeby jakakolwiek firma ubezpieczeniowa podjęła się ubezpieczenia zawodowego himalaisty na taką okoliczność. Koszt godziny lotu śmigłowca ratowniczego (w Polsce) to ok 15 000 PLN. 2 śmigłowce x 2 przeloty w 2 strony x 2 godziny to daje 16 godzin w powietrzu x 15 000 to daje 240 000 PLN Biorąc pod uwagę wysokość, ryzyko i zwiększone zużycie paliwa koszt może dojść do ok 300 000 PLN.
    I jeszcze jedno, żadna firma ubezpieczeniowa nie ubezpiecza od wszystkiego i świadomość tego też trzeba mieć.
    Wolę żeby moje podatki szły na ratowanie ludzi realizujących swoje pasje niż na debili którzy rozwalają się na drogach wsiadając do aut po %%%%%

        1. PZU oferuje ubezpieczenie dla wypraw trwających nawet do 16 tygodni, pokrywające koszt akcji ratunkowej do 250000 PLN i działające do 7600m n.p.m. i to całkiem niedrogo.

  20. @teklak
    Jak „znawca z kanapy” pozwolę sobie tylko zadać jedno pytanie. Czy, po tym nieszczęściu, nauczyliśmy się (jako zbiorowość) czegoś i kiedy dojedzie (a dojdzie) do podobnej tragedii następnym razem, czy będziemy w stanie lepiej/szybciej zareagować?
    Oczywiście, rozmowa o finansach w sytuacji, gdy zagrożone jest życie ludzkie zakrawa o skandal, ale skoro finanse SĄ problemem, to czy nie lepiej, żeby taką zbiórkę zorganizować „z góry” tak, aby na przyszłość przynajmniej ta decyzja nie była problemem?

      1. W pelni sie zgadzam.Obojetnie, czy nazwiemy to ubezpieczeniem, czy np.funduszem ratunkowym, pieniadze musza byc gotowe do realizacji. W przeciwnym wypadku akcja ratunkowa moze nie miec sensu. Autor tekstu chyba przegial.Taka dawka sarkazmu jest niepotrzebna, a to co chcial powiedziec o ubezpieczeniu – sam tego nie pojal. Sa ale nie sa.

  21. Jedno ale:
    Napisałeś o śmigłowcach Bell, Mi i Aerospatiale.
    Akurat śmiglak który tam poleciał, to AS 350.
    Tak się składa, że obecnie latające (wyprodukowane po 1992r), były produkowane po przejęciu Aerospatiale przez Airbusa.
    Więc merytorycznie poprawniej było by napisać, że latają tam śmiglaki Airbusa, a nie Aerospatiale.

    Z całą resztą tekstu zgadzam się w 100%

    1. Zasadniczo racja, chociaż ja się raczej skoncentrowałem na maksymalnym pułapie, bo to najistotniejsza informacja w tym całym bałaganie.

      1. AS 350 ma na koncie akcje grubo powyżej 6000 i 7000 też….
        Tak, że technicznie jest to możliwe. Kluczowe są rzecz jasna warunki i pilot.

        1. Tak, warunki pogodowe to jedno a decyzje pilotów to drugie.

          Czy ty mając niepracującą żonę i kilkanaścioro dzieci ryzykowałbyś życiem w takiej sytuacji?
          W Pakistanie realia życia są inne, tam ludzie są biedniejsi, nie mają opieki socjalnej takiej jak w Europie, to kraj muzułmański, kobiety nie pracują zazwyczaj i mają dużo dzieci a jedynym żywicielem rodziny jest mąż. Jak kobieta została by z dziećmi sama, bo pilot mąż by zginął, to delikatnie mówiąc miała by przerąbane, została by z dziećmi bez środków do życia na łasce i niełasce dalszej rodziny, i nikt by jej pewnie nie wpłacił kasy na portalach pomocowych tak jak u nas.

          Ja się pilotom nie dziwię, że nie chcieli lecieć wyżej.

          1. Nikt do pilotów pretensji mieć nie może. Oni byli na miejscu, oceniali możliwości i warunki, podjęli racjonalne decyzje.

            To piloci wojskowi a nie święci pańscy czy inni supermeni….

  22. No właśnie „obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej” jeśli jest ubezpieczony. Tak to tłumaczą konstytucjonaliści 🙂

  23. zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby

    O, ciekawe a z jakiej racji to wylaczenie dwoch pierwszych z ostatniej kategorii

  24. Bezsensowne słowa gościa, który nie potrafi oddzielić wypocin pisanych pod wpływem emocji dyktowanych przez swe dziwne myśli od spokojnie napisanego przemyślanego tekstu…. To dopiero będzie nakręcanie się ludzi po przeczytaniu tego….

    1. Za dużo emocji. Za dużo krytyki. Brak zrozumienia. Moje hobby cacy, inne hobby to żenada. I tak się rozgrywa nasza polska narodowa napieprzanka. Przy okazji czyjejś śmierci.

  25. Mnie razi tylko dwie rzeczy w tym artykule ,po co tyle kurw ? czyżby autor tekstu myślał że dotrze do ludzi szybciej i lepiej 🙂 mam tu na myśli czytelników oraz druga rzecz jak pisze (horom curke) kolego czy też koleżanko nie chodziłaś do szkoły czy jak ?
    By pisać jakieś artykuły podeprzyj się proszę jakimś słownikiem i naprawdę nie klnij bo to nie ładnie

    1. Drogi komentatorze, pytanie o tę szkołę proszę skierować do siebie, tak się bowiem składa, że „nieładnie” pisze się razem, podczas gdy zwrot „horom curke” jest zapożyczeniem.
      Ale nie ma to jak wytknąć komuś błędy, mimo że samemu się je robi. BTW, w Twojej szkole nie uczyli, że zdanie zaczyna się dużą literą i że istnieje coś takiego jak interpunkcja?

  26. @Konstytucja

    Zapis konstytucyjny nie precyzuje, w jakim zakresie taka opieka ma byc udzielona. Panstwo nie jest zobowiazane do nieograniczonej pomocy. Jako „pomoc” moze byc rowniez uznane np. ze tlumacz z ambasady pomoze zorganizowac akcje ratunkowa, itd.

    @chore dzieci

    Rozumiem rozgoryczenie rodzicow, ale panstwo ma rozne cele – ochrona przyrody, finansowanie festiwali piesni kurpiowskich, bailoutowanie banksterow, kupowanie armat generalom, itd. Nie tylko leczenie dzieci chorych na raka. Sorry ,taki lajf.

  27. dobry wpis – Pakistan to kraj muzułmański , a armia, jak w każdym kraju, ma swoje procedury i żaden lament ze strony niczyjej ambasady ich nie zmieni.

  28. Chyba nikt nie idzie w Himalaje z myślą że jak coś się zjebie (nawiązuję do poetyki autora) to go cały Świat i pół Polski będzie ratować. Jak się zjebie to chuj i po sprawie. I to rozumiem, to jest podejście godne szacunku.

  29. Teklak… od piątku nie żyję niczym innym. Sercem i duszą pragnelam cudu dla Tomka, Eli i całej ekipy. Z całej siły starałam się ignorować ludzi do których Ty mimo wszystko spróbowałes dotrzeć. I tak jak jeszcze tli się we mnie absurdalne chciejstwo cudu ( dla Tomka) tak kompletnie nie wierzę, że Ci którzy tryskali jadem i głupotą cokolwiek zrozumieją i choć na nanosekundę się zawstydzą. Ja się wstydzę za nich. Dzięki za ten tekst… lepiej bym tego nie zrobiła.

  30. Panie Radku. Dziekuje!!! w końcu! !!!!! Ktoś łopatologicznie tej sforze bezmozgich ameb wyjaśnił w języku dla nich zrozumiałym o co chodzi. Zwięźle na temat i bez opierdalania w bawełnę. Dziękuję i kradnie. Oczywiście za pozwoleniem. Będę wklejać linki i może coś do tych lbow trafi.

  31. Zacytuję Łonę:

    „Armia „gdyby” stoi u bram, czuję się jak jeniec,
    bo to już nie atak, ale oblężenie.
    I to wszystko, co by mogło proste być,
    krzywi się do granic, bo rodacy rozgdybani jak dziadowski bicz.

    Tak ochoczo już zaczęli przypuszczać,
    że zastygają nieruchomo z „gdyby” na ustach.
    Gdzie dwóch Polaków, trzy poglądy, a włos jeden
    i dzielą go na cztery. Pięć. Sześć. Siedem.

    Czy ile tam wyjdzie tych części,
    jak gdyby każde niewykorzystane „gdyby” miało się zemścić,
    jak gdyby każde „gdyby” lśniło złotem.
    Fanatycy wymówek. Miłośnicy hipotez.”

  32. Moim zdaniem pan Teklak wypiera/omija problem (wchodząc dodatkowo w niesmaczną tu satyrę o kolorach kombinezonów ubezpieczycieli). Jeśliby ekipa z Nangi miała ubezpieczenie pokrywające koszty transportu helikopterem ekipy ratunkowej (a od paru m-cy było wiadomo, że w tym czasie takiej pomocy będą mogli udzielić ludzie spod K2) lub (jeśli żadna ubezpieczalnia takiego produktu by nie chciała sprzedać) wcześniej zebrane pieniądze albo gwarancje na nie, to ekipa ratunkowa wbiłaby w ścianę Diamir co najmniej pół doby (jak nie całą) wcześniej, co: 1/ zwiększyłoby szanse dotarcia do Tomka 2/ zmniejszyłoby obrażenia Revol 3/ zmniejszyłoby ryzyko na jakie narazili się ratujący.

  33. Jak na ogół nie popieram używania wulgaryzmów, tak tutaj są idealnie na miejscu 🙂 Świetny artykuł, aż żal, że do docelowej grupy raczej nie dotrze :/

  34. Hmmmm,taki hajc faktycznie by uratował mnóstwo dzieciaków,ale każde życie jest ważne i trzeba zrobić wszystko,żeby je uratować.głeboko wierzę,że tak też było w tym przypadku i ubezbieczenia,srenia nie mają tu nic do rzeczy.

  35. Zbiórka zbiórką, Kasa kasą – chuj mi do tego kto, ile i na co daje. Napiszę z innej perspektywy. Jestem synem człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął. Chodziłem wtedy do podstawówki. I nie będę pisał o żadnym bohaterstwie mojego ojca. Wystarczająco nasłuchałem się tych wszystkich bredni na ulicy, w szkole, od urzędników, którzy widzieli moje nazwisko i z odmętów pamięci przypomnieli sobie o moim ojcu – chcąc mi sypnąć komplementem – słyszałem tysiące razy jakim to był wielkim bohaterem i jaką potężną miał odwagę. Chuja miał – nie odwagę. Chujem był a nie bohaterem. BOHATEREM była moja matka! Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam. Obietnica była jedna – przychodzi dziecko na świat – odstępujemy od tego sportu w wymiarze ekstremalnym. I przychodzę na świat. Jest siermiężny PRL. Po co bawić się w kartki i kolejki, po co użerać się z bachorami, na chuj z tym wszystkim. I spierdolił. Mój ojciec był tchórzem ponad tchórze. Zostawił nas z tym wszystkim. Zostawił nas z traumą o której nawet głośno nie można powiedzieć – bo przecież był bohaterem! W imię czego bohaterem? W imię własnych ambicji które były ważniejsze niż dzieci? Na co szedł hajs? Na książki, zeszyty, ubrania, jedzenie? Zwykle pierdolenie – chodziłem w szmatach do szkoły, żarłem mortadele na która matka ledwo zarobiła biegając od jednej roboty do drugiej, z drugiej o trzeciej (i byłem szczęśliwy dzięki miłości matki). A on kartki sprzedawał by mieć na sprzęt. W dupie miał wszystko. Po co to piszę? Mackiewicz zostawił dzieci. Będą żyły z tym samym piętnem z którym ja i moje rodzeństwo borykaliśmy się tyle lat. I niech to będzie komentarz do jego bohaterstwa. Kocham góry ponad wszystko – ale kocham je mądrze i ta miłość to miłość przekazana dzięki matce. Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa, w zapomnieniu dla rodziny i wartości, które powinny być nadrzędne dla każdego rozsądnego człowieka. Wychować dziecko – to jest bohaterstwo, odpowiedzialność to jest bohaterstwo – a nie wpierdolenie się na 7 tysięcy bez tlenu. Samobójstwo w imię dwóch zdań na wikipedii i jakiejś płaskorzeźby w bliżej nieokreślonej lokalizacji, w imię szyby wkutej w bloku mieszkalnym, w imię nazwy szkoły, której młodzież ma w dupie kim był patron, w imię jakiejś nazwy ulicy i bestialsko pojebanej gloryfikacji. I teraz walka z mitem – po co wchodzą na ośmiotysięczniki? Po co akurat tam? Dla pokonania własnych słabości, walki z ograniczeniami? Ściema kurwa. Ja Wam powiem po co mój ojciec to robił. By zaistnieć, by zapisać się na „kartach historii”, z nonszalancji, chujowo rozumianego splendoru, bo zwyczajnie w innych dziedzinach był zerem. Palił, pił – sportowiec. Przecież można wchodzić na o wiele mniejsze góry – nadal niebezpieczne – ale? No własnie nikt się takim wejściem nie interesuje. Na Mont Blanc wchodzą tabuny Januszów jak po browara w Biedronce. I tam „chwały” nie będzie. No chyba ze wszedłby boso. Mocarz bez tlenu wchodzi na Nanga Parbat i zostawia dzieci – i ja a takie bohaterstwo podziękuję.

    1. +1

      To cale srodowisko „gorolazow” zawsze mi sie wydawalo byc pelne ludzi ktorym pod deklem cos sie skrzywilo, z krzywda dla ich najblizszych.

      Ja rozumiem, ze ktos chce tak sobie lazic. Ale w takim razie: po co zona? po co dzieci?

    2. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych słów ale mam wrażenie , że one zginą w morzu komentarzy tych wszystkich wielkich himalaistów którzy kpią z takich wartości jak odpowiedzialność za innych. Smutne ,że nikt nie stara się nawet zrozumieć jaką krzywdę tacy herosi wyrządzają swoim rodzinom które cierpią potem całe życie , często nie mogąc nawet wyrazić tego co czują bo przecież takich „bohaterów” osądzają tylko janusze w kubotach którzy niczego w życiu nie osiągneli…

      1. A jednak słowa te nie zginęły, bo jestem tu dlatego, że słowa te dotarły do mnie przez fb… Nie wiem kto rozdmuchał sprawę bohaterstwa, ale wiem, że najbliżsi potrafią najlepiej ocenić „bohaterów”.

    3. Pomagam chorym dzieciom i bezdomnym zwierzętom, już mi nie starcza dla ofiar wypadków w górach i na oceanach napisał(a):

      Dziękuję za ten komentarz. Już kilka razy w życiu spotkałam się ze stwierdzeniem „Kochałem jazdę na motorze, ale urodziło się dziecko i teraz muszę mieć inne priorytety. Przesiadłem się do auta, a motor odkurzę jak młody skończy 18-tkę.” Takich facetów podziwiam i tacy są dla mnie bohaterami. Nie mogę już słuchać egzaltowanych panienek i wulgarnych mądrali, nie rozumiejących, że niektórzy mogą kwestionować motywy ich „wznosłej ludzkiej solidarności” która, działa tylko w przypadku nośnych i medialnie nagłośnionych spraw, a tajemniczo znika na codzień gdy trzeba pomóc innemu zwykłemu człowiekowi w tragicznej sytuacji . Nie byłoby całej afery bez tych nakręcających ją, uważających alpinistów za romantycznych półbogów. Oni nie odkrywają lekarstwa na raka ani promieni roentgena, tylko chodzą po górach. Nie są też odkrywcami niczego, tylko eksplorują kawał nikomu nieprzydatnej skały. Zresztą nawet odkrywcy tacy jak Kolumb, Cook czy Rhodes, też nie przynieśli wiele dobrego ludom Ameryki, Afryki czy Australii. Ich bohaterskie narażanie życia nie jest bardziej szlachetne od pracy strażaków, a obrażani przez nich „kanapowcy” więcej zrobili dla ludzkości siedząc na tyłkach w laboratoriach i wysilając mózgownice nad kartkami papieru. Niech sobie chodzą, każdemu w potrzebie też warto pomóc, ale nie macie prawa robić potworów z ludzi, którzy pewne rzeczy kwestionują. Kiedy ginie motocyklista, jakoś nie wylewa się fali hejtu, jeśli ktoś zwróci uwagę, że może za szybko jechał…

      1. Oni w dodatku zadeptuja te gory. Mt Everest jest pokryty gownem himalaistow, ktorego nikt nie wywozi. To juz nie jest romantyczna przygoda, tylko przemysl rozrywkowy. Zaplacisz iles $$$, wejdziesz wszedzie.

        1. Jak widać nie wszędzie bo ludzie płacą $$$ a na K2 zimą jeszcze nikt nie wszedł 🙂
          Z cała resztą się zgadzam, też nie rozumiem intencji zostawiania pustych butli itp, tak jakbym zostawiła śmieci w lesie żeby ktoś wiedział że byłam… Flagę małą rozumiem jeszcze jako tako…ale cała reszta tych pierdół…zaraz tam miejsca nie będzie..
          Choć czytałam gdzieś że następne osoby które wejdą owe flagi zabierają I zostawiają swoją

    4. Prawdomówny

      dzięki za ten wpis, bohaterstwo to wychować dzieci, a nie zostawić sieroty w imię idiotycznych ambicji, zgadzam sie w 100%

      oczywiście jak już tam wlazł obowiązkiem innych ludzi jest go ratować, choćby po to żeby dzieci nie straciły ojca, MSZ postąpił jak najbardziej słusznie

      argumenty o pasji, Kolumbie i wyjściu z jaskini proponuję przedstawić jego żonie i dzieciom,

    5. Myślałem o tym dokładnie tak samo, a Ty tylko to potwierdzasz… Ci, którzy wychwalają tych „bohaterów” pewnie sami chcieliby mieć oboje rodziców zamarzniętych w Himalajach… najlepiej już w niemowlęctwie…

    6. Brawo. Podpisuję się pod tym w 100%

      Cenię ludzi którzy się wspinają i podziwiam, ale jak ma się rodzinę i dzieci to już zastanawiam się co taki ktoś ma w głowie.

    7. coś pokręciłeś kolego. Z twojego opisu wynika że takiego himalaisty nie było. jedynym który pasuje jest T.Piotrowski, bo on próbował wiele razy i jak zdobył to spadł ale on miał córki i raczej nie miał kłopotów finansowych. . Reszta się nie zgadza bo nie ma innego zdobywcy który zginął po wejściu na swój jeydny a przedtem wiele razy próbował

      1. Przecież po całym wpisie widać, że to ściema. Cały komentarz jest pisany w internetowym stylu pasty, a uwidacznia się to zwłaszcza w końcówce. Normalni ludzie, którzy ukończyli chociaż liceum, tak nie piszą.
        Z drugiej strony może sam autor specjalnie pisał w takim stylu i nagiął kilka faktów z prostego powodu – żeby go nie rozpoznano. Teraz nie dość, że nie wiadomo o kogo chodzi, to jeszcze zaimponował większości polskiego internetu, który intelektualnie za wysoko nie stoi.

      2. Czytanie ze zrozumieniem się kłania, w komentarzu nie było mowy o jedynym wejściu a o „człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął”
        Może chodzić np o Jerzego Kukuczke

        1. No to rozum. Wchodził – czyli nie wszedł. wszedł na jeden i zginął. nie ma takiego wspinacza w polskiej historii. Ci co wchodzili na szczyty dokonywali tego wielokrotnie zanim zginęli. Czok, wróz, Heinrich, Chrobak i inni. Ci co zdobywali jeden szczyt 8k i ginęli to Piotrowski który próbował kilka razy wczesniej i zginął jak w końcu wszedł. pasuje tu też któryś ze zdobywców Broad peaka z 78 – tyle że zaden wcześniej żadnego nie próbował. Kukuczka nie wszedł na lhotse – zginął podczas próby wchodzenia. Falco Dąsal chyba nie wszedł na żaden. Może jest ktoś o kim nie wiem. Nieważne. nie chodzi o personalia tylko o fakty i o niepodawanie się za kogoś kim się nie jest lub o dobrą znajomość historii ojca. Kukuczka pił, palił, przeklinał. Jeden z synów rzeczywiści skręcił w niewłaściwą stronę, ale za PRL im się powodziło bo Kukuczkamiał i sponsorów pod koniec i cłiem niezłe dochody z dzialalności. Zresztą zginął w 89 a to nie był zapyziały PRL

          1. Przeciez stwierdzenie o siermieznym czy zapyzialym PRL nie dotyczyl daty smierci, tylko przyjscia dzieci na swiat. Prosze czytac rozumnie i uwaznie.
            Te fakty jak najbardzie przemawiaja za tym, ze post napisal syn Jerzego Kukuczki

            1. Zanim zaczniesz krytykować to sama czytaj ze zrozumieniem. Kukuczkowie w PRL nie łazili w podartych lachach bo zyli na dośc przyzwoitym na te czasy poziomie wiec to jakaś koszmarna bzdura. Wojtek ledwo co ojca pamieta bo urodził się bodaj w 83 cczy 84 roku wiec dziurawych butów i mortadeli na pewno nie pamięta. Starszy pewnie też nie bo Kukuczkowie nie byli biednymi ludźmi. Mozesz rozumiec jak chcesz słowo „wchodził”. Wchodził nie jest czasownikiem dokonanym tylko niedokonanym a co chciał powiedzieć autor to sam tylko wie.

              1. Czy te szczegoly sa az takie wazne? Dziecko zapamietalo je jako cos dotkliwego. Ja pamietam, ze wtedy wszyscy chodzili w „szmatach” bo tylko takie byle co bylo wowczas w sklepach.
                Pani Kukuczkowa mowila w jednym z wywiadow, ze oddawali kartki zywnosciowe dla ekipy. Zakochana kobieta inaczej wspomina takie niedostatki niz rozzalone nieobecnoscia ojca dziecko.

          2. ” Wchodził – czyli nie wszedł.”

            Potocznie się mówi „wchodził”
            Mogłabym powiedzieć, że wchodziłam na wiele gór, nie ma tu informacji czy się stanęło na szczycie czy nie, mogło być i tak i tak, z naciskiem że w potocznym znaczeniu „wchodził” znaczy że się weszło, czyli zdobyło.

            Doszukujecie się nie wiadomo czego…

          3. ” Wchodził – czyli nie wszedł.”

            Potocznie się mówi „wchodził”
            Mogłabym powiedzieć, że wchodziłam na wiele gór, nie ma tu informacji czy się stanęło na szczycie czy nie, mogło być i tak i tak, z naciskiem że w potocznym znaczeniu „wchodził” znaczy że się weszło, czyli zdobyło.

            Doszukujecie się nie wiadomo czego…
            Czy to ważne jak brzmi nazwisko ojca autora postu? Ważna jest treść tego postu.
            Jakby chciał by znano nazwisko to napisał by je, to chyba oczywiste.
            Choć ja uważam , że dla dobra ogółu powinno sie mówić prawdę o tzw. „bohaterach”, tyle ze do tego nie dojdzie bo to godzi w imię interesów pewnych środowisk.

    8. Hahahahahahahahahahahahahahahaha nieźle Prawdomówny. Zrobić takiego trolla, że pół internetu o tym gada mało komu się udaje. Tutaj widzę też, że experci wyzywają się od Januszy i Grażynek, ale łapią się na zmyśloną historię. Tak to jest jak się nie uważało w szkole, a informacje wyciąga z komentarzy na FB.
      A co do tematu: Polacy są małostkowi i widać to tutaj w komentarzach. Zamiast wyrazić swoją opinię i poprzeć ją argumentami, to wolą się obrażać nawzajem.

    9. Błagam, przedstaw się, bo ludzie zarzucają, że to jest FAKE… Tak bardzo chce im udowodnić, że się mylą, bo w tym , co napisałeś jest tylko prawda

    10. Pozwoliłeś sobie „Prawdomowny” odsądzić swojego ojca od czci i wiary. Na tej samej zasadzie chujem byłby każdy ojciec, który poszedłby walczyć na przykład w Powstaniu Warszawskiem, każdy naukowiec, który światu nie widział poza swoimi równaniami i doświadczeniami. Z Twojego tekstu wynika, że idealny ojciec powinien siedzieć na dupie , brać 500+ i przytakiwać rządzącej partii. Zastanów się jak ocenią Cię Twoje dzieci. Wzór już mają.

      1. Idąc walczyć w powstaniu walczymy dla kogoś, m.in. dla swojego syna, córki dla rodaka żeby był wolny i żył w lepszym świecie. Idąc walczyć z górą walczymy dla siebie i swojego ego. Czasami trąci to pod egoizm bo myślimy tylko o sobie i swoje pasji!

        1. walczy się nie dla kogoś, tylko za coś. za Polskę mogę iść walczyć, ale za takiego np. Kaczyńskiego w życiu bym karabinu do ręki nie wziął.

          1. Słów zawsze możemy się czepiać. Walcząc za coś czyli za swój kraj i wolność robimy to dla kogoś raczej. Dla rodaków i bliskich.

    11. Przykro mi, ale tu widzę problem żalu syna nie do ojca himalaisty, a po prostu do złego ojca… Z tekstu wynika, że nie himalaizm był problemem – ten sport/hobby/sposób na życie jedynie wyraził cechy ojca. To by się stało i bez wyjazdów na ośmiotysięczniki.

      Swoją drogą szkoda, że dyskusja na temat wspinania jest tak nieuporządkowana, chaotyczna. A najgorsze są: 1. niezrozumiały dla mnie pęd do wydawania sądów – dla niektórych to zapewne dziwne, ale naprawdę nie trzeba wszystkiego oceniać 2. generalizowanie wynikające z nieznajomości tematu. I żeby było jasne: ani nie bronię, ani nie oskarżam Tomka Mackiewicza.

    12. Można by uwierzyć w te słowa oraz złość i żal, który się z nich wylewa.
      Natomiast interesuję się od kilku lat alpinizmem i himalaizmem i rzeczywiście wpis jest mocno sugerujący „nazwisko” autora. Jednak z racji tego, że wkradł się troll na samym początku, traci na wiarygodności… mianowicie, chodzi o zdanie:
      „Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam.” – czyli gdzie? Z tego co mi wiadomo, w Polsce nie mieliśmy małżeństw czy par, które wspinały się razem… A już na pewno jeżeli nie mylę się co do przypuszczeń „to” małżeństwo tego razem nie robiło.
      Idąc dalej tym tokiem myślenia – jeśli moje podejrzenia są słuszne, to mam nadzieję, że sumienie osoby piszącej powyższy komentarz zostanie ruszone… ponieważ podszywanie się pod kogoś, kto przeżył tragedię, jest delikatnie rzecz ujmując nieetyczne. Zwłaszcza w dobie internetu, kiedy taki wpis może wyrządzić szkody.

    13. „Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa” coś w stylu jestem saperem ale nie narażę swojego życia w imię czegoś tam. Albo, jestem spawaczem głębinowym ale nie narażę swojego życia w imię/za coś. Gościu przestań się wspinać i zacznij nordic walking bo pierdolisz jak potłuczony.

    14. Miałem się nie odnosić, ale za dużo ludzi do mnie w tej sprawie pisze, więc króciutko.
      Wpis może sugerować (celowo?), że mogłem napisać go ja lub ktoś z rodziny Kukuczków.
      Nie mam z tym wpisem nic wspólnego.
      Proszę traktować ten wpis albo jako wypociny jakiegoś tchórza, który nie potrafi się podpisać pod własnym tekstem, albo co bardziej prawdopodobne, jako zwykłą prowokacje…
      Pozdrawiam!

      1. Dziękuję za ten komentarz. Mam nadzieję, że pozwoli uciąć wszelkie spekulacje na ten temat. Pozwolę go sobie również podlinkować u siebie na fejsie.

  36. Szanowny autorze, ubezpieczenie to nie tylko grupa w kolorowych kurtkach, ale właśnie zapas pieniędzy na niestandardowe sytuacje lub wręcz krytyczne tak jak teraz. A nie ból d… bo rząd (Polski) zwlekał, a Francji nic nie dał, a w ogóle to wina brudnych pakisów, bo mogli lecieć bez gwarancji… przy takim argumencie odpowiem, Ci himalaiści mogli darować sobie 4/7 wejście, mówi się do 3 razy sztuka. Co do przywoływania Konstytucji, to nie jest to zapis o tym, że jak ktoś w ramach hobby targa się na życie to państwo ma sypać miliony monet, opieka to nie to samo co wykładanie kasy na czyjeś fanaberie i proszę nie mydlić mi pasjami czy hobby – ja chciałbym latać F16 ale jakoś nie drę mordy do Państwa „daj, daj…”, a właśnie w ten sposób podchodzą teraz fanboje himalistów „dej kase bo mam chorego wspinacza”

  37. a ja chciałam zapytać, z ciekawości nie z jakiejś tam wrogości, którą obserwuję w powyższych komentarzach. Dlaczego Francja pomogła skoro to nie tylko po Polaka szli ale również po Francuzkę, lecz to PL wyłożyła pieniądze na ratunek?

  38. Jeśli ktoś wplaca na pomoc jego wolna wola. Ja pomagam ludziom chorym, poszkodowanym w wypadkach nie pomagam samobójcom . A w tym przypadku uważam że bliżej jest do samobójstwa niż nieszczęśliwego wypadku. Jego żona zgadzała się najwyraźniej na to ryzyko, żal dzieci które będą wychowywane bez ojca dla którego góry były ważniejsze.
    Może odezwą się głosy oburzenia, ale niech każdy sobie odpowie gdy świadomie podejmuje się ryzyko utraty życia i to tylko w celu zaspokojenia własnej ambicji musi liczyć się z konsekwęcjami.

  39. ubezpieczenie nie polega na tym ze ubezpieczyciel ma swoją znajomą firme z helikopterem, tylko na tym ze zwraca kase za taką akcje ktokolwiek by jej nie zrobił – tu sie licza minuty .. a nie suzkanie sponsora czy zbiorki na jakichs portalach. cały ten twoj link mozna zlac cieplym moczem… nie mieli ubezpieczenia i juz. – i link ktory o tym mowi… ma temu zaprzeczac wg ciebie i jeszcze rzuca duzo obelg i przekleństw 🙂 … idac dalej tym tropem.. jesli artykul konstytucji mowi ze „Art. 36 Konstytucji mówi: podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej.” … to niech kazdy zrezygnuje z jakiegokolwiek ubezpieczenia i podciera sie kontytucją jak cokolwiek mu sie stanie z jego czy niejego winy…. ale to chyba nie o to chodzi, zeby swoją nieodpowiedzialnosc podcierac kontytucją.

    1. Jako osoba działająca od wielu wielu lat w branży ubezpieczeniowej stwierdzam, że ubezpieczenie nic by nie dało w tym przypadku. Ubezpieczenie pokrycia kosztów akcji ratunkowej i wg. ogólnych warunków ubezpieczeń wielu towarzystw ubezpieczeniowych wyklucza pokrycie kosztów akcji ratunkowej na wysokościach większych niż 5500m. Idąc tym tokiem rozumowania, nawet jakby mieli ubezpieczenie to i tak towarzystwo ubezpieczeniowe nie pokryłoby kosztów akcji ratunkowej, ze względu na wysokość (6400m i 7200m).

      Ale jak widzę po Polakach, to uwielbiamy uskuteczniać zasadę „nie znam się, to się wypowiem”.

      1. Jesli takie ubezpieczenie nie jest mozliwe, to moze fundusz ratunkowy pownien byc zorganizowany PRZED wyprawa. Gdyby takie srodki lezaly gotowe na koncie to akcja ratunkowa zaczelaby sie wczesniej.

        1. Niekoniecznie. Podobno Pakistan czekal na konsula z gotowka i dopiero wystartowali. Skad nagle mialby sie wziac ubezpieczyciel z walizka pieniedzy? Choc moznaby to zorganizowac tak, ze placi sie te 50000 do zwrotu dla armii…ale nie oszukujmy sie, wtedy byc moze Tomek by nie byl w stanie sie tego podjac i byloby to wszystko bardziej skomercjalizowane…a i tak ten helikopter by ich podrzucil na 5tysiecy…takze tak czy siak szanse bylyby znikome na uratowanie Czapkinsa. Po prostu wybral i zaplacil za to cene. Tyle.

  40. Co roku TOPR musi „ratować” turystów z Morskiego Oka może z nimi się skontaktujcie niech oddadzą kasę za akcję i wpłacą na konto chorego dziecka… Sama mam syna po chorobie nowotworowej i w życiu by mi do głowy nie przyszło żeby myśleć o tym żeby innym potrzebującym odebrać bo mi się należy!!! Hipokryzja! Najwięcej krzyczą ci którzy ani chorego dziecka nie mają ani bliskiego na Nanga… A jak już mówimy o „marnowaniu” naszych pieniędzy to popatrzcie na wiejską!

  41. Panie Radku,

    Bardzo proszę nie wrzucać wszystkich, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, do jednego worka, jako „głupich” komentatorów. Są pytania uzasadnione i są pytania głupie. Ale nawet jeżeli ktoś się nie zna np. na helikopeterach, ciśnieniu, widoczności w górach – i myśli, że helikopter podleci, zabierze ratowaną osobę na linie i poleci od razu do ciepełka – ma prawo pytać (jeżeli robi to kulturalnie), choć pytanie jest głupie.

    Natomiast bardzo złą opinię o sobie zrobił Pan w moich oczach stwierdzeniem o „żenującym festiwalu pierdolenia”, jeżeli chodzi o „kradno mi z podatków na głupie hobby zamiast dać na horom curke”. Przecież to pytanie jest zasadne. Tyle dzieci czeka teraz na zbiórkach społecznościowych na jak najszybsze rozpoczęcie leczenia – jeżeli któreś z nich nie zdąży, to w czym jego życie było gorsze od życia himalaisty? Takie dziecko nie wybrało samo ryzyka, ale jednak – przez to, że jego choroba nie była tak medialna – nie otrzymało poręczenia na szybsze rozpoczęcie leczenia (nawet gdyby finalnie i tak zbiórka w internecie pokryła koszty). Jakie ma znaczenie, czy te pieniądze „prawdopodobnie nie pójdą z naszych podatków”? Chodzi o przekaz – państwo poręcza, czyli potwierdza, że jest gotowe zapłacić. Dlaczego tutaj jest gotowe, a tam już nie – to pytanie jest trudne, ale zasadne.

    Pana stwierdzenie, że jest to „żenujący festiwal pierdolenia” – w moich oczach jest właśnie takim „pierdoleniem”. Oczywiście, to wygodna metoda, ale niezbyt uczciwa – nazwać zadającego trudne pytanie „żenującym”, a samo pytanie „pierdoleniem” – i w ten sposób mieć nadzieję na pozbycie się takich pytań. Ale takim niedopuszczaniem do dyskusji chyba nie podniesie Pan poziomu dyskusji (a miałem wrażenie, że na tym Panu zależy)? Czy nie lepiej pozbyć się właśnie takich określeń – „pierdolisz od rzeczy”, „nie znasz się”, „to, co mówisz jest żenujące”, a nauczyć się rozmawiać o sednie i tak głęboko, jak się da, odrzucając już na starcie takie zagrywki, których Pan też się, niestety, dopuszcza?

    Pozdrawiam,
    Daniel

    1. Równie dobrze można stwierdzić, że jak pracujesz na czarno, wchodzisz po schodach do swojego mieszkania i z nich spadniesz, połamiesz, etc. to nie powinieneś prosić o przysłanie karetki, bo przecież płacą za to podatnicy. Wg. tej logiki to było Twoje ryzyko, że kupiłeś mieszkanie tak wysoko.

  42. Pojawiły się screeny sms-ów siostry Mackiewicza i przyjaciela Revlon. Zniknęły. Czy ktoś wie, co zawierały? Ci, którzy je przeczytali są wściekli, uważają, że Revlon spisała już wcześniej Mackiewicza na straty (wpisy na FB po postami Małgorzaty S.).

  43. Z moich (nie małych) PODATKÓW opłaca się leczenie palaczy, ochronę warszawskich miesięcznic, budowę stadionu dla kibicowskich bandytów i ubezpieczenia społeczne dla kleru. Nikt mnie pyta o zdanie. Z moich DATKÓW finansuje się wyprawy i akcje ratunkowe –
    proszę: https://zrzutka.pl/ae8hc5
    Chore dzieci mnie nie rozczulają ale na złość aktualnej władzy datkuję WOŚP.

    1. Tak na marginesie, to wpływy z akcyzy za papierosy i alkohol to ok. 30 mld, a cały budżet na ochronę zdrowia to ok. 67 mld. Palacze i pijący finansują niemal połowę całego budżetu na zdrowie, więc raczej czepianie się ich nie ma w tym wypadku uzasadnienia…

  44. Ja przepraszam, że wejdę w polemikę z autorem. Postaram się bez emocji – w przeciwieństwie do autora – może dzięki temu moja wypowiedź zachowa związek przyczynowo-skutkowy. Punkt 1 – ubezpieczenie. Polski Związek Alpinistów oferuje ubezpieczenie m.in. dla himalaistów. Jest ono ograniczone pułapem wysokości standardowo do wysokości 6.000 m.n.p.m, a w wersji rozszerzonej do 7600 m.n.p.m. Drugie ograniczenia to kwoty – ale to nie jest w tym momencie istotne. Niemniej jednak nawet jeśli akcja przewyższa kwotę ubezpieczenia to można zabezpieczyć środki własne, które pokryją nadwyżkę kwoty – wtedy nie marnotrawi się przede wszystkim czasu – 2,5 dnia (!) na zbiórkę od ludzi dobrej woli, na uaktywnienie instytucji państwowych itp. A jak wiemy w warunkach na ponad 7000 m.n.p.m – 2,5 dnia to wieczność. To po pierwsze. Po drugie: Gdyby uratowana P. Revol – miała ubezpieczenie to akurat by się przydało ponieważ sama zeszła na wysokość 6000 m. – co oznacza, że ubezpieczenia by działało. Z logicznego punktu widzenia może jednak należy pomyśleć o ubezpieczeniu ponieważ w razie czarnej d… zawsze łatwiej jest zejść do 6000 m.n.p.m niż na sam dół. Po trzecie: obowiązek objęcia obywatela opieką na cudzej ziemi. Proszę to przekazać np.: narciarzom w Dolomitach albo Alpach, że jak na stoku złamią nogę to niech dzwonią do Ambasady Polskiej – niech organizuje im pomoc i szpital – aha no i nosze. Co za bzdura! Aby pomoc była skuteczna i sensowna musi pochodzić z miejsca gdzie jest potrzebna. I tu chodzi o czas. Uruchomienie machiny państwowej – w jakimkolwiek kraju zabiera czas i jeszcze raz czas. Jeśli chodzi o pozyskiwanie funduszy to jest też coś takiego jak sponsoring o który warto się ubiegać bo też jakąś złotówkę może dołożyć do akcji ratunkowej. Kolejny argument o kupie szczęścia bo akurat była wyprawa na K2, z której wyszła pomoc. Z tego co się orientuje to jakby to rzeczywiście była generalna zasada -ta kupa szczęścia, to Adam Bielecki nie zaliczył by żadnej akcji ratunkowej. A tak się składa, że ma ich sporo na swoim koncie. I nie tylko on. Jak się okazuje akcje ratunkowe są prowadzone dosyć często. Zatem to nie jest tak, że jak Himalaiści się wspinają to w wokół nich jest pustynia i nie ma żadnego człowieka, który mógłby w razie potrzeby wyjść na ratunek – choćby na te 6 000 m.n.p.m. Może nie jest to Allegro, gdzie możesz wybierać do wyboru,do koloru ale jak pokazuje przypadek z Nanga Parbat KTOŚ jednak był. Zatem taką ewentualność też trzeba by wziąć jak się idzie na 8 z hakiem n.p.m. Choćby po to, że jak jednak ktoś wyruszy z pomocą
    dostał za to zapłatę. Co i tak w obliczu uratowanego ludzkiego życia byłoby symboliczną nagrodą dla kolegi. Nikt nie myśli o zabezpieczeniu kryzysowej sytuacji dlatego, że panuje opinia – jak Ci się coś stanie na 7-ce to nic Ci nie pomoże. A jak niżej to dasz sobie radę i ubezpieczenia nie potrzebujesz. Przypadek Revol wywraca do góry nogami taką tezę. Bo ok. na 7-ce trudno jest Ci pomóc ale jak dogrzebiesz się do 6-tki to masz spore szanse. Rezygnując z zabezpieczenia na akcję ratunkowej pozbawiają się szansy przeżycia zarówno na 7-ce jak i na 6-ce jak i na każdej mniejszej wysokości. Bo jak widać na niższej wysokości też może nadejść kres, kiedy nie możesz już zrobić ani kroku w dół. I wtedy pomoc jest jedyną Twoją szansą na powrót do rodziny. A na koniec NAJLEPSZE. Jak pokazuje ten tragiczny przykład NANGI – pomoc jednak nadeszła – może gdyby nie było straty 2,5 dnia to i Tomek byłby uratowany. CHODZI O CZAS. Mając zabezpieczenie akcji ratunkowej: ubezpieczenie/gwarancje państwowe/sponsoring/własne środki – cokolwiek. Dajesz sobie szansę. Nie mając nic – sam się skazujesz. Nie rozumiem takiego podejścia, zwłaszcza jeśli chodzi o środki własne. Nie wykorzystasz – masz je dla siebie lub dla rodziny, Zginiesz – bez podjęcia akcji ratunkowej (bo nie zdążysz poprosić, bo akcja nie zdąży się rozpocząć) – środki zostają dla Twojej rodziny. Zginiesz – pomimo wszczęcia akcji – Twoje środki przepadają ale przynajmniej rodzina nie przeżywa dramatu organizacji pomocy. Zostawianie rodziny z takim ciężarem jest nieludzkie. Jeśli autor podtrzymuje swój pogląd to niech od jutra zacznie kampanię reklamową na rzecz wprowadzenia zasady: ZAKAZU WZYWANIA POMOCY w razie tarapatów – dla WSPINACZA i KIEROWNIKA WYPRAWY. Wtedy wszystko będzie fair i jasne, nie będzie dylematów ani kontrowersji. Tylko w takiej sytuacji Eli Revol byłaby już martwa – wielu innych również. I na pewno nie jest tak, że każdy kto idzie tak wysoko godzi się na śmierć. Tak nie jest bo instynkt samozachowawczy jest silniejszy – o czym świadczą smsy Eli z prośbą o pomoc i helikopter. Pozdrawiam autora i życzę owocnych przemyśleń

    1. A jak Twój wujek albo brat albo kuzyn idzie po kolejną paczkę fajek do kiosku to robisz mu taki wykład o tym w jakiej sytuacji zostawia rodzinę? Że na oczach wszystkich popełnia powolne samobójstwo? A ma ubezpieczenie na wypadek choroby od papierosów? Czy bezczelnie pójdzie do lekarza i: panie lecz mnie, bo wszyscy palą! Albo jak jakiś idiota dla zabawy nałyka siey dopalaczy to mama mu prywatnie szpital opłaca? Jeszcze o czymś takim nie słyszałam. Idź sobie z tymi wykładami do piwnicy.

    2. Ale o co ci chodzi? Chcesz powiedzieć, że są głupkami bo chodzą?
      Chodzili, chodzą i będą chodzić, bo to ich pasja.

      Problem w kasie?
      Ostatecznie tutaj takiego nie było. Rząd dał gwarancje (i bardzo dobrze), prywatni ludzie wsparli ich z własnej woli, własną kasą.

      Chcesz nam powiedzieć, że wiesz lepiej od Tomka jakie to ryzyko iść tam zimą?
      Wątpię.

      A może myślisz, że powinni się ubezpieczyć, bo jak się ubezpieczycielowi zapłaci to jest się ubezpieczonym i w razie niebezpieczeństwa ci pomogą.
      Pomogli im tylko dlatego, że tam byli i umieli tam pójść. Nie ma to żadnego związku z żadną firmą ubezpieczeniową. Gdyby nie było tam ekipy Wielickiego to i ubezpieczenie na milion dolarów nie uratowałoby Eli.

      Takie to życie. Nikt nie ma na nie recepty. I tylko ogromny smutek, że człowiek tam został 🙁

      1. Problem w CZASIE !!! I tutaj z całą rozciągłością się zgadzam. Idę na taką wyprawę bo mam takie hobby super. Ale idąc zimą, gdzie jak sam autor postu stwierdza chodzą tylko Polacy, Ruscy i pojeby, to kombinuję na tą wyprawę o te pisiont tysięcy ojro wincyj aby w razie problemów pomoc mogła wystartować w najkrótszym możliwym czasie. W dupie mam skąd te pieniądze, czy od cioci z Ameryki, z ubezpieczenia, czy ze zbiórki czy też z WOŚP, ale kasa powinna być. Gdyby ta kasa była na kupce przygotowana i dzięki temu pomoc ruszyła wcześniej miałby jakiekolwiek szanse. A tak to teraz mamy pierdolenie o horych curkach i przerzucanie się hasłami: miał ubezpiecznie, nie miał, jego pasja jego problem, należy pomagać, są bardziej potrzebujący, są mniej potrzebujący…
        Miał chłop pasję – brawo on. Nie interesuje mnie czy miał piątkę dzieci i nie płacił alimentów czy miał tylko kota. Ludzi pozytywnie zakręconych zawsze szkoda – a tym bardziej żal jak giną przez taką pierdołę jak pieniądze.

  45. No tak…pasja…rozumiem.
    Styl alpejski, bez tlenu itp.
    To się tak z ciekawości jeszcze zapytam – a kiedy nastąpi próba wejścia bez butów? Albo bez czapki?
    Są jakieś granice głupoty czy nie ma?

  46. Smuto mi że ta cała sytuacja spotkala sie z taką skrajnością komentarzy, wielu ludzi odbiega nieco od tematu i wszyscy kłócą sie ze wszystkimi. Po co to wszystko? Niestety media wcale nie pomagają wrzucając coraz więcej (teraz juz troche mniej) często skrajnych artykułów (nie mam na myśli tego konkretnego, tylko ogólnie) a tym podsycając tylko ogień, bo komentarze, bo wyświetlenia. Każdy ma swoje zdanie na temat tej sytuacji i można sie z nią podzielić, ale w sposób kulturalny. Hejtowanie siebie nawzajem niczego nie zmieni. Uważam osobiście i to jest MOJE zdanie i nie wszyscy muszą sie z tym zgodzić że zamiast rozpatrywać różne aspekty powinniśmy się cieszyć że Revol została uratowana, a rodzinie Tomka życzyć wszystkiego dobrego bo czy ważne jest to żeby sie kłócić czy ważniejsi byli oni czy dzieci z nowotworem? roztrząsanie sprawy ubezpieczenia albo innych dyskusyjnych rzeczy? To przykre że w wielu sytuacjach szukamy powodów do kłótni, pod chyba każdym artykułem znadzie sie wiele hejtu w komentarzach. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

    Z góry przepraszam za wszystkie błędy i powtórzenia

  47. Biedny Tomek nawet nie we ile szumu wywołał.
    Szkoda, że tak się boicie o swoje pieniądze z podatków, a jakoś nie widzę awantur jak z moich podatków leczy się w szpitalach palaczy. Ale oczywiście to jest ok …. Ja sobie życzę, by palacze, narkomani, ci po dopalaczach płacili sobie ubezpieczenie prywatnie, a nie lecieli do szpitala i leczyli się za Moją Kasę!
    Współczuję głupoty tym wszystkim zawistnym trollom.

  48. Smuto mi że ta cała sytuacja spotkala sie z taką skrajnością komentarzy, wielu ludzi odbiega nieco od tematu i wszyscy kłócą sie ze wszystkimi. Po co to wszystko? Niestety media wcale nie pomagają wrzucając coraz więcej (teraz juz troche mniej) często skrajnych artykułów (nie mam na myśli tego konkretnego, tylko ogólnie) a tym podsycając tylko ogień, bo komentarze, bo wyświetlenia. Każdy ma swoje zdanie na temat tej sytuacji i można sie z nią podzielić, ale w sposób kulturalny. Hejtowanie siebie nawzajem niczego nie zmieni. Uważam osobiście i to jest MOJE zdanie i nie wszyscy muszą sie z tym zgodzić że zamiast rozpatrywać różne aspekty powinniśmy się cieszyć że Revol została uratowana, a rodzinie Tomka życzyć wszystkiego dobrego bo czy ważne jest to żeby sie kłócić czy ważniejsi byli oni czy dzieci z nowotworem? roztrząsanie sprawy ubezpieczenia albo innych dyskusyjnych rzeczy? To przykre że w wielu sytuacjach szukamy powodów do kłótni, pod chyba każdym artykułem znadzie sie wiele hejtu w komentarzach. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

  49. Jeśli realnie nie dałoby mu się pomóc, wspominasz o limitach technicznych helikopterów, ich przynależności do wojska, brak infrastruktury ratunkowej itp. to na co miała iść ta cała zbiórka pieniędzy? Na ratunek który nie miałby technicznej możliwości do niego dotrzeć?

    Jeśli te pieniądze miały w jakiś sposób sprowadzić pomoc, to pewnie te „miljord” dolarów o których wspominasz jednak umożliwiłyby jego ratunek, a z dostatecznie głęboką kieszenią dałoby się dolecieć na czas, jeśli było by to przygotowane zawczasu. Koszta takiego przedsięwzięcia wyobrażam sobie na olbrzymie, dlatego rozumiem czemu ci himalaiści się nie zabezpieczyli.

  50. Akurat helikopterologia cienko. Radze więcej poczytać. Ten pakistański Aerospatial, którym polecieli na akcję ma rekord wysokości…. 8848 m.n.p.m. Tak, tak. Francuski pilot lądował nim bodaj w 2007 na szczycie Mont Everestu. Jest to rekord i został ustanowiony w takiej właśnie maszynie. Tutaj większym problemem była pogoda (wiatry) i temperatura wpływająca na osiągi maszyny.

    1. No nie. Maszyna, która dwukrotnie lądowała na Evereście była specjalnie przygotowana, m.in. maksymalnie odciążony. Jedynym człowiekiem w środku był pilot, który wcześniej przeszedł aklimatyzację. Dodatkowo pogoda wtedy była idealna. Tego wszystkiego nue było przy próbie ratowania Revol i Mackiewicza. Taki lot nie jest możliwy ad hoc.

  51. To może ja spróbuję moje wypociny przedstawić do tematu poruszonego przytoczeniem „Jasia chorego na raka”.

    Ogólnie według mnie to przytoczenie jest akurat odpowiednie w sensie niemożności organizmu, rak to akurat mutacja komórek czy co tam sobie innego weźmiemy. A nasz alpinista jak wchodził to zdrowy jak koń był na pewno, na umyśle niekoniecznie ale to tam szczegół. Fic polega na tym, że na górze nie zatrzymała go żadna lawina, Yeti czy co tam sobie wymyślimy, ale jego organizm wysiadł. Więc jak najbardziej można to porównywać.

    Co do zbiórek pieniędzy i darowizn na biednego „Jasia” to ile taki koszt leczenie w sumie wynosi? Sumując cały okres leczenie? Nie mam pojęcia bo to rzecz losowa, ale pewnie w opór. Tu mamy koszt akcji ratowniczej, który nie jest rozwalony na lata tylko na jeden strzał. I nie wiem czy nawet leczenie „Jasia” nie było by kosztowniejsze.

    Co do zainteresowania medialnego. No ten biedny „Jasio” nie będzie promował kraju jak mu się uda wyzdrowieć i raczej jakiś azjata w wiadomościach o nim nie przeczyta, w przypadku alpinisty no sytuacja raczej odwrotna.

    Temat wypadku na 6k+ czy tam 7k+ i wzywania pomocy, czy samej akcji ratowniczej to według mnie raczej idzie się po trupa niż po żywego, a jak jeszcze będzie dychać to praktycznie cud. Tu mamy Francuzkę, która co by nie mówić miała fakt dosłownie życia i czy ta pomoc przyszła od Polskiej strony (tu pytanie gdzie wielkie państwo żabojadów było) czy z innej już mniej ważne. Ale mamy nawet normalne sytuacje, gdy „Kowalski” w pełni świadomy jedzie sobie nad morze i idzie pływać. Utopił się nasz nieszczęśnik, ale akcje poszukiwawcze jego truchła trwają przez ile? Tydzień? Jak nie znajdą ciała czy ile tam czasu? Jakie to są koszta? I jakoś nikt nie biadoli,że państwo wywala chajs na poszukiwania i nie organizuje zrzutek na szukanie „Janusza” bo zachlał pałę i się utopił.

    Może trochę mało istotne, ale gdzieś się pojawiły komentarze odnośnie czemu bez tlenu itd. Ogólnie jak dla mnie to jaką skale ta ekspedycja miała? Dwie osoby? WoW. Ile oni mogą unieść w takich warunkach? Jak „Kowalski” idąc na wycieczkę do lasu i biorąc pełną butelkę wody i chrupków, po ogromnym wysiłku konsumpcji, jest tak wyczerpany że nie udźwignie tych parunastu gramów pustego plastiku i foli.

    Ogólnie czy oni jak w temacie byli ubezpieczeni czy też nie, to i tak firma ubezpieczeniowa będzie robić wszystko by tego nie wypłacić i tyle w temacie.

  52. Cholerna szkoda Tomka. Nie interesuję się w ogóle wspinaniem po górach, ale zarówno to, co zrobił jest niemożliwe, jak i to, co potem się stało. Akcja Bieleckiego i Urubka – czapki z głów i niskie ukłony. Komentarze Polaków – PORAŻKA.

    „Czapkins” kochał góry i też one, kochały jego. Został tam, gdzie chciał się dostać..

    ..na wyciągniecie ręki od miejsca, w którym kiedyś wszyscy się spotkamy..

    Tomku, czuwaj nad wszystkimi i każdym z osobna, który zdecyduje się wejść na jakikolwiek szczyt na Ziemi.

    Jesteś niesamowity i taki pozostaniesz.

    Amen.

  53. To nie tylko cecha Polaków, to cecha ludzka – wymądrzanie, ocenianie i krytykowanie Innych. Myslisz ze jakby to był np. Amerykanin to tez nie bylo by tekstów o ubezpieczeniu przygotowaniu i śmigłowcach? W kazdym narodzie znajdzie sie wszechwiedzący Janusz i Grażynka, tu sie po prostu nazywają Walter o i Karen;-)

  54. Nie jestę ekspertę od wspinaczki wysokogórskiej, ale jedno wiem na tak zwane pewno, że najbardziej drą „eksperckiego” ryja ci, którzy nie mają w temacie himalaistów bladego pojęcia. Albo mają jakiekolwiek pojęcie, wiadomo, i dlatego uważają, że mogą drzeć ryja w temacie wspinaczki wysokogórskiej… I w tym całym narodowym darciu ryjów zapomina się, bo dlaczego miałoby się pamiętać, o… człowieku. Człowiek w tym wszystkim jest, jak się okazuje, na szarym końcu. Na prowadzenie wysuwają się „argumenty”, że przecie to takie ogromne pieniądze, albo generalnie jak gadem sypnięte padają pytania typu: a po cholerę on tam lazł?
    Na to ostatnie odpowiedź jest jedna: – żebyś się, kurwa, pytał, debilu.
    Pozdrawiam i dziękuję za wspaniały tekst. Pozwoliłam sobie umieścić na mojej fejsowej ścianie. O, ściana… Nanga Parbat też ma ściany.
    Przypadek?
    Nie sądzę.

  55. „Podsumowując. To, czy byli ubezpieczeni (byli) czy nie, nie ma w tej konkretnej sytuacji najmniejszego znaczenia. Mogli sobie zapłacić nawet miljord dolarów, a i tak niczego by to nie zmieniło. Jak w Pakistanie nie masz dojść do generała, śmigłowiec nie wystartuje po kwadransie”. To zdanie nie jest prawda. Pakistan wymaga kaucji wysokosci $10000. Po umieszczeniu tej kaucji helikopter leci zaraz. Oczywiscie zespol z Nanga najprawdopodobniej nie zaplacil kaucji, wiec stad opoznienie.

  56. W swoich poglądach politycznych jestem mocno na prawo i w wielu decyzjach zgadzam się z naszym rządem (kropka !) Co nie zmienia faktu, że NASZE państwo, NASZ rząd, MY Polacy mamy zasrany obowiązek RATOWAĆ każdego Polaka (chore dzieci, alpinistę, himalaistę, narciarza co pierdolnie na stoku, zarzyganego obszczymura pod sklepem monopolowym, kajakarza w samotnej wyprawie dookoła świata). Dlaczego MY naród i nasz władze mamy taki OBOWIĄZEK, ano dlatego że to są POLACY tacy jak MY. Przestańmy kurwa w końcu przechodzić obojętnie obok innych, przestańmy zamykać oczy. Wszyscy negatywnie komentujący sprawiają wrażenie jakby mieli śnieżną ślepotę muzguw bo mózgów nie mają.

    1. Przepraszam, z którym rządem? Tym co jest? Czyli PiS? To jest najbardziej komunistyczny rząd od czasów PRL! Oprzytomnij Kobieto!

  57. Ktoś powiedział, że są ludzie którzy rozumieją dlaczego się wspinają i są tacy, którym się nie da nigdy tego wytłumaczyć .
    Mariola

  58. Mój serdeczny przyjaciel zachorował na raka mózgu. Był ubezpieczony, pracował, odprowadzał składki. I co? I operowany był za zachodnią granicą, bo to, co oferowali mu w Polszy to uczynienie go warzywem, wycinając guz wraz z połową mózgu oraz wszelkimi innymi konsekwencjami. Zorganizowałem mu piknik charytatywny, w jedną jedyną niedzielę uzbieraliśmy 60 tyś złotych! Jak widzę, że ktoś ze znajomych udostępnia akcję, że czyjaś córka, syn, wnuk – to wpłacam, choć 100 zł. Sam ciężko pracuję na każde 100 zł. Ale nie płaczę w internecie, że ki chuj zbierają ludzie, skoro są ubezpieczeni – nie chcę to nie daję, a jak mogę i chcę to daję. Ubezpieczyciel zawsze będzie szukał możliwości niewypłacenia pieniędzy, bo wiadomo – ubezpieczalnie to takie firmy jak inne – też są nastawione na zysk i zarabianie. Więc siadafakap – nie chcesz – nie pomagaj, ale stulcie w końcu te zawzięte, rozgoryczone, sine z pazerności i nienawiści gęby.

  59. To nie jest kwestia braku ubezpieczenia, ale braku oszczędności na czarną godzinę. Wiadomo, że ubezpieczenie nie pokryje części potrzebnych kosztów nieprzewidywalnej akcji ratunkowej, a ona sama najczęściej będzie i tak niemożliwa. Niemniej jednak organizując bardzo niebezpieczną wyprawę turystyczną warto przygotować zapas pieniędzy także na taką ewentualność. Himalaizm jest drogim hobby i nikt nikogo nie zmusza do niego. To bardzo zacne, że ludzie dobrowolnie wpłacają na wyprawy i potem na ewentualne akcje ratownicze, ale nie może mieć to charakteru obowiązkowego łożenia z podatków na cudze hobby, bo ryzykowność i sensowność himalaizmu daje prawo ludziom, by nie popierali tego typu zachowań i kwestionowali ich sens. Daje też im równocześnie prawo je popierać przysłowiową złotówką, ale zostawmy tu ludziom wolny wybór. Nie każdy musi kochać gory i nie każdy musi uważać zostawienie rodzin na rzecz 30% ryzyka śmierci za zachowanie moralne.

    Prezes PZA zarzuca Pakistanowi, że cenią pieniądze bardziej niż życie ludzkie i ma pełną rację. Życie ludzkie jest znacznie ważniejsze od pieniędzy. Warto o tym pomyśleć przy następnej wyprawie i najpierw uzbierać pieniądze na wypadek ewentualniej akcji ratowniczej, a dopiero potem wysyłać ludzi na niebezpieczny szczyt.

    Brawa dla bohaterów, którzy w te góry odważyli się i zdecydowali się pójść, by pomóc innemu człowiekowi.

  60. Oj robisz z nas głupa Przyjacielu Oni o chlebie ty o niebie
    Oby być zrozumiałym zapytam Czy o takie „ubezpieczenie” chodziło
    O „PZU”czy „Wartę” bo do tego sprowadzasz
    A przecież „ubezpieczenie” to zaplecze. Koledzy wspinacze, którzy na sygnał pospieszą z pomocą i to natychmiast, nie czekając na fundusze z kraju czy „zgodę”MSZ
    A przecież” ubezpieczenie”, to także siły pomocnicze tragarze,miejscowi co znają te góry czy ten klimat a na tej wysokości „są u siebie” i nie potrzebują aklimatyzacji.
    Powiedz mi czym się różniła ta dwójka od „panienki” co to na Rysy wybrała się w szpilkach ,a jej kolega w klapkach.
    Wszyscy prosili się o nieszczęście i wołali potem ratunku.
    Tak to jest gdy nierozważnie.
    ” wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.”
    Wiedząc ?Chyba ?Ze
    „W środowisku alpinistów Nanga Parbat nazywana jest „zabójczą górą”.
    A próby zdobycia wierzchołka w latach 1895–1950 pochłonęły 31 ofiar, a od 1953 roku drugie tyle”.
    I ostatnie pytanie Kto tu jest mądrzejszy.Panienka w szpilkach co po raz pierwszy w życiu „zobaczyła góry”czy „wytrawny himalaista:” który tak naprawdę „himalaista „nie był
    A ty czepiłeś się „ubezpieczenia” w potocznym tego słowa znaczeniu wiedząc iż nie o takie „ubezpieczenie” w himalaizmie chodzi.

  61. Oj robisz z nas głupa Przyjacielu Oni o chlebie ty o niebie
    Oby być zrozumiałym zapytam Czy o takie „ubezpieczenie” chodziło
    O „PZU”czy Warte bo do tego sprowadzasz
    A przecież „ubezpieczenie” to zaplecze Koledzy wspinacze którzy na sygnał pospiesza z pomocą i to natychmiast nie czekając na fundusze z kraju czy „zgodę”MSZ
    A przecież ubezpieczenie to także siły pomocnicze tragarze,miejscowi co znają te góry czy ten klimat a na tej wysokości „sa u siebie” i nie potrzebują aklimatyzacji
    Powiedz mi czym się różniła ta dwójka od „panienki” co to na Rysy wybrała się w szpilkach a jej kolega w klapkach.
    Wszyscy prosili się o nieszczęście i wołali potem ratunku.
    Tak to jest gdy nierozważnie
    ” wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.”
    Wiedząc ?Chyba ?Ze
    „W środowisku alpinistów Nanga Parbat nazywana jest „zabójczą górą”.
    A próby zdobycia wierzchołka w latach 1895–1950 pochłonęły 31 ofiar, a od 1953 roku drugie tyle”.
    I ostatnie pytanie Kto tu jest mądrzejszy.Panienka w szpilkach co po raz pierwszy w życiu „zobaczyła góry”czy „wytrawny himalaista:” który tak naprawdę „himalaista „nie był
    A ty czepiłeś się „ubezpieczenia” w potocznym tego słowa znaczeniu wiedząc iż nie o takie ubezpieczenie w himalaizmie chodzi.

  62. Bardzo dobry tekst i wyjaśniona sytuacja. Szkoda, że takie informacje nie pojawiają się w TV.

    Pozdrawiam,
    były piłkarz nożny (!)

  63. Pozwalam sobie zapytać: Nie mieli wsparcia od kolegów? Nie było zespołu. który czeka w bazie, a oni atakują szczyt? Na taką górę SAMI, w dwójkę? MYLĘ SIĘ???

  64. Jak spojrzałem na komentarze z ostatnich dni/godzin np. na profilu Tomka to aż się przeraziłem . Zresztą jako naród słyniemy z tego, że mamy 40 milionów selekcjonerów reprezentacji, innym razem miliony skoczków narciarskich a dzisiaj mamy miliony himalaistów , którzy koordynują akcję ratunkową.

  65. No i rację masz chłopie w swoim pisaniu, tylko jak to wtłoczyć do mózgów suwerena…. ? Ręce opadają na to całe plucie nawet na Tomka… Nie do wiary co ta część narodu sobą prezentuje….

  66. Jak ludzie wzywają pomocy nad Morskim Okiem to od razu szydera i krytyka 🙂 a przecież powinniśmy dbać o swoich i pomagać sobie 🙂 Też potrzebowali pomocy 🙂

  67. Cokolwiek autor miał nam wszystkim do przekazania i czy będziemy się z nim zgadzać czy nie, uważam że tekst jest pełen niepotrzebnych emocji i ma wulgarny wydźwięk. Polecam więcej dystansu do całej sprawy. Mackiewicz chyba przegrał tą wyprawę, szkoda gościa i jego rodziny, bo nie jestem pewna czy niestety znajdą go tam żywego i dlatego bardzo współczuję rodzinie. Brak jest konkretnych informacji co do akcji ratunkowej/poszukiwawczej, media mielą tylko w kółko te same dane. Coś nie zagrało, coś nie wyszło, cos staneło im na przeszkodzie… może jego partnerka opowie coś więcej co tam tak naprawdę zawiodło…
    Mam nadzieję (cichą) że może go odnajdą żywego, ale do tego czasu nabierzcie powietrza w płuca i dajcie spokój bezsensownemu roztrząsaniu tematu.
    PS. Więcej kasy wyciąga z budżetu i naszych podatków partia rządząca i to do swoich złodziejskich kieszeni i na bzdurne komisje i własne widzimisię, niż pociąga taka akcja ratunkowa…
    Pozdrawiam

  68. Bardzo dosadnie napisane.
    Zanim oceniacie drodzy Janusze i Grażynki to możezainteresujcie się troszkę tematem. Otóż NIE MA UBEZPIECZENIA, które obejmuję akcję ratunkowa powyżej 6 tys. metrów!!! Nie ma !!! Nic tam nie doleci, bez aklimatyzacji nikt tam nie wejdzie (Janusze i Grażki akilamatyzacja troszkę czasu zajmuje i nie da się tego zrobić na zapas i użyć ,, w razie gdyby,,!) Na szczycie nie ma schroniska z ciepłą herbatką. Revol wygrała życie, miała tak dużo szczęścia, że Polacy byli obok i bez chwili zawahania ruszyli ( za darmoche !!!) ryzykując swoje życie na pomoc. Tomek nie miał tyle szczęścia – pomoc była NIEMOŻLIWA!!! Rozumiecie??? Ani helikopter ani człowiek nie mógł do niego dotrzeć.
    A jeśli chodzi o zrzutki to, każdy ma prawo zrzucać się ma co chce : chore dzieci, bezdomne pieski i kotki, alimenty Kijowskiego. Możliwości jest mnóstwo.
    Niestety nawet najszczodrzejszym datkiem możemy nie zdołać pomóc…komukolwiek.

    Dla tych wszystkich, którzy jęczą pod nosem, że przecież sami pchali się na śmierć współczuję ograniczenia umysłowego i duchowego. Jeśli nie rozumiecie to chociaż zaakceptujecie, przecież himalaiście krzywdy Wam nie robią. Sądzę że część z Was w piątek dowiedziała się, że Nanga Parbat to nie nazwa cukierków na kaszel.

  69. Swietny tekst, fantastycznie napisany (tematyka przykra ale momentami nie dalo sie nie usmiac:), rzeczowy i co najwazniejsze cisnacy wszystkim januszom i grazynom. Wyslalem do wszystkich znajomych ktorzy potrafia laczyc wyrazy tekstu pisanego bez poruszania ustami i tez sa zachwyceni. Pisz gosciu jak najwiecej. A ja poczytam co tam jeszcze wypociles w poprzednich wpisach.

  70. A ja sobie nie życzę, żeby z moich podatków ratownicy medyczni opatrywali w sylwestrową noc idiotów, którym petarda urwała palce. Zwłaszcza tym, którzy mają rodziny, dzieci. Przecież wiedzieli czym ryzykują.
    Niestety, jesteś pan idiota, nie pomożemy panu, proszę się wykrwawiać na śmierć, może pan zmądrzejesz.
    Albo mój kolega, który jeździ na deskorolce. Cholernie niebezpieczna pasja, ciągle łapie kontuzje.
    Raz miał otwarte złamanie i też jestem oburzony, że go ratowali, idiotę…ma żonę i dziecko a tak ryzykuje, egoista.

      1. teklak, a wiesz, że sądząc po sposobie wypowiedzi, jesteś człowieku zwykły arogancki cham i prostak ? Jeszcze mający z jakiejś dziwnej niewyjaśnionej przyczyny jakieś poczucie wyższości 🙂 Wolne żarty.

  71. bardzo dobry tekst o niemożności udzielenia pełnej pomocy mimo chęci.
    Przy pobycie na 7200, nawet w osłoniętej od wiatru jamie, po prostu się powoli umiera – zasypia.
    Wyczyn polskiej czwórki miał sens, bo Eli schodząc współpracowała. Gdyby została razem z Tomkiem, to….
    A oburzenie tych, co majom horom..
    To jest zadanie podstawowej opieki zdrowotnej, na którą co miesiąc łożymy ciężką kasę. I którą to opiekę psują nam posłowie chcący się podlizać czarnym.
    Współczujemy wszystkim rodzicom, których dzieci chorują. Zrzucamy się na operacje tam, gdzie państwo jest niewydolne.
    Ale ilu rodziców postawiło sobie pytanie – skąd rak u niemowlaka?
    Badania prenatalne – broń boże, grzech.
    Lekarze potrafią w wielu przypadkach dokonywać „cudów” – operując dzieci w łożysku.
    Potrafią też oszacować prawdopodobieństwo pojawienia się wad rozwojowych jeszcze przed decyzją o prokreacji.
    Ale cóż, tu trzeba włączyć myślenie …

  72. „Aha, wszelkie próby dyskusji o tym, czy himalaizm to hobby bezpieczne, pożyteczne, sensowne, czy wręcz przeciwnie, będą kasowane. To nie ten wątek a himalaistów wolę od piłkarzy nożnych. Są tańsi w utrzymaniu a ich kibice nie rozpierdalają mi miasta po tym, jak ich idole wejdą zimą na K2.”

    <3 <3 <3
    Czy jest gdzieś chociaż najdrobniejszy cień szansy, że za mnie wyjdziesz?!

    A tak poważnie: to rzeczywiście frapujące, że nikt nie podnosi larum o hajsy na "horom curke", kiedy wszystkich "naszych" jedenastu przegrywa w fazie grupowej. Równie zastanawiające jest to, że nikt tych "miszczów" nie nazywa idiotami, kiedy jeden miszcz kopnie drugiego miszcza w piszczel i potrzeba akcji ratunkowej na boisku.

    Ale to pewnie dlatego, że kopacze są ubezpieczeni, czego emanacją jest liczba biegających dookoła nich chłopaków w kolorowych kurtkach (uf!).

    1. A ja myślę, że w tych 300 komentarzach jest ładny obraz społeczeństwa. Poza tym metaanaliza tych komentarzy to temat na kolejny nudny wpis.
      Rozważałem kilkukrotnie, ale stwierdziłem, że zostawię otwartą opcję, wykasowałem w sumie jakieś 5 komentarzy poza wszelką krytyką, resztę puszczam.

  73. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do lektury http://goryiludzie.pl/poradnik/ubezpieczenia. To tak w pigułce na temat dostępnych wariantów ubezpieczenia w górach. Jeżeli ktoś ma zamiar wgłębić się w temat- odsyłam do wujka google. I to nie oznacza mojego stosunku do zaistniałej tragedii. Po prostu zbyt wielu jest znawców wprowadzających ludzi w błąd. Za dużo krzyku tam gdzie powinna nastać cisza….

  74. Ja mam tylko jedno spostrzeżenie dla kolegi blogera : cynicznie kpisz z rodaków, mając ich za prostaków … a cały ten twój tekst wygląda jakby napisał go właśnie zwykły cham i prostak. Gratuluję wysokiej samooceny..

      1. Cały ton twojej wypowiedzi. Ja wiem, że fajniej się żyje jak się ma całą resztę swojego narodu za chamów i debili, ale człowiek wtedy zaczyna być śmieszny. Chcesz byś śmieszny ? Nie dyskutuję z faktami o których napisałeś, że tam nie ma schronisk itp itd … ale dlaczego zakładasz, że ludzie tego nie wiedzą ? Owszem – wiedzą. Też jestem przeciwnikiem wydawania państwowej kasy na „świrów-himalaistów”, niech sami organizują to tak, by to było w miarę bezpieczne. A jak nie chcą, lub ich nie stać, lub to po prostu niemożliwe – to sorry Winetou – ICH PROBLEM ! Jak ktoś lezie na górę, gdzie jest do -60 stopni, wiatr wieje 100 na godzinę, tlenu prawie nie ma … to wszelkie konsekwencje to jest ich problem. Natomiast całe towarzystwo prezentuje typową postawę roszczeniową : podziwiajcie mnie ! …. a teraz ratujcie ! Przy okazji w dupie mając własne rodziny – jak w przypadku właśnie tego Mackiewicza. Na góry kasa była. Na alimenty już nie.

  75. Kurcze… Emocje, emocje. aż ciężko to wszystko pozbierać i podsumować. Wątki się mieszają i wiedza z niewiedzą również też.

    Spróbuję zatem od siebie takiego podsumowania autora (skądinąd świetny tekst) jak i wielu komentatorów.

    1. Zasadność bycia himalaistą i ryzykowność. Każdy ma jakąś pasję większą lub mniejszą. Alpinista też. Kocha góry tak mocno, że czasem ta miłość jest mocniejsza niż do rodziny – tak jak inny pasjonat. Nie robi nikomu krzywdy prócz bliskim – bo oni najbardziej cierpią, że muszą dzielić miejsce w jego sercu z górami i często przegrywają. Jest wizjonerem jak Kolumb czy inny zdobywca – realizuje siebie i pozwala poniekąd nam dojść tam, gdzie normalnie to niemożliwe.
    Jedyna kwestia, która dla mnie jest tu sporna to stwierdzenie, że uprawiają ten sport w sposób bezpieczny. Nikt mi nie wmówi, że adrenalina wiążąca się z tego rodzaju sportem jest nieważna. Niestety chcemy jej więcej i więcej i czasem przyćmiewa nam ogląd sytuacji. Czy w dobie technologii (nowoczesne materiały, środki łączności, tlen etc) nie jest lekką rezygnacją z bezpieczeństwa decyzja o wejściu w oldschoolowym stylu bez teamu, tlenu, szybkim atakiem? pozostawiam do refleksji.

    2. Ubezpieczenie, helikoptery, i inne takie. KAŻDE ubezpieczenie zakładające uprawianie sportów ekstremalnych to sprawa indywidualna. Znawcy tematu przyszli z pomocą i napisali do jakiej wysokości ono jest. NATOMIAST nikt mi nie wmówi, że ubezpieczenie również obejmuje pomoc wojskową. Pamiętajcie, że to jest produkt komercyjny oparty na komercyjnych usługodawcach. Wojsko nim nie jest. To że nie chcieli lecieć bez gwarancji – nic dziwnego. Jest tam wielu wspinaczy również domorosłych – sądzę, że wielokrotnie ratowali dupsko komuś i nie dostali za to kasy. Więc czym dla nich różni się Polak, Fracuz czy inny wspinacz? – niczym. tylko kolejny wariat (tym bardziej walący zimą na jeden z najniebezpieczniejszych szczytów) statystyczny, za którego może znów nam nie zapłacą. Polska, Francja – bogate kraje, niech płacą z góry inaczej nie lecimy. Kolejna sprawa to śmigłowiec. – to że jakaś maszyna „doleci” do 6000 m.n.p.m. to nie oznacza, że jeszczr pińcset da radę. pamiętajcie, że śmigłowiec potrzebuje powietrza jak żadna inna maszyna. silniki potrzebują tlenu a na takiej wysokości jest go mało więc ich efektywność jest mniejsza. Śmigłowiec utrzymuje się w powierzu dzięki masom powietrza pchanym w dół, a jesli powietrze jest rozrzedzone, to i jakość ciągu jest gorsza. Razem zbierając to do kupy, zapomnijcie o uzyskaniu maksymalnego pułapu w takich warunkach pogodowych gdzie wieje, pada śnieg a jeszcze trzeba zrobić zawis i podjąć ładunek (dodatkowe obciążenie)

    To tak po krótce. Reasumując, nie wieszajcie psów na Eli ani na Tomku. Nie wieszajcie psów na Pakistańskim wojsku. Każde miało swoją rację i swój cel. Szkoda człowieka i tyle. Prawdziwa pochwała należy się ratownikom – to co zrobili – niebywałe, CHOCIAŻ również ryzykowali i to dużo więc rozsądku w tym nie było….

  76. „. Jak wszystkie mędrki od „powinni się byli ubezpieczyć” wyobrażają sobie akcję ratunkową w wysokich górach? Że co, na 7000 metrów na każdym ośmiotysięczniku stoi baza murowana, taka bacówka czy też schronisko, w której siedzą ratownicy pracujący dla konkretnych ubezpieczycieli i ściągają himalaistów jak jest bieda?

    Czy może baza stoi na 500o metrów? Albo na 3000? I siedzą w niej ludzie od ubezpieczycieli, którzy tylko czekają na sygnał, żeby popędzić w góry i ściągać himalaistów jak jest bieda?

    Czy może, kurwa, u podnóża góry stoi balon, którym przedstawiciele ubezpieczyciela lecą sobie do góry, po czym desantują się, przypinają zziębniętych himalaistów do lotni i fruną z nimi w dół? Albo zjeżdżają na nartach, wlokąc za sobą tobogany?”.

    I tu bym się bała, że jakiś błyskotliwy człowiek odpowie Ci: najlepiej, żeby na każdej górze co 100 metrów stał zaimprowizowany szpital z ekipą profesjonalistów, którzy zawsze i wszędzie będą gotowi nieść pomoc.
    A tak w ogóle, to po diabła się wspinać, przecież można się zabić, a to głupie. I egoistyczne, jeśli ma się rodzinę.

    Ech, wstyd mi za rodaków. Nigdy się nie nauczymy empatii…

  77. Czytanie komentarzy odpuściłem po kilku bo nie ma sensu. Nie ma też sensu pisanie takich artykułów z jednego prostego powodu.

    Każdy człowiek, który posiada jakąkolwiek pasje zrozumie to co się dzieje i zrozumie że w sytuacji, narażenia życia warto się poświęcić żeby to życie ratować. Nie wiem czemu ale mam wrażenie, że najgłośniej o pieniądzach krzyczą Ci, których największym marzeniem jest „spacer” dorożką do morskiego oka albo „parawaning” nad Bałtykiem – jednocześnie nie chciałbym być źle zrozumiany. Podsumowując zacytuję znajomą „Różni ludzie mają różnie”, a tych do których to nie dociera żaden artykuł nie przekona. Szkoda szczępić klawiaturę.

  78. Tak po ludzku – bardzo współczuję rodzinie i przyjaciołom. Wiem że od wielu spraw nie można się ubezpieczyć i wielu sytuacji przewidzieć. Nie oceniam również pasji w kontekście rodziny – każdy jest dorosły i sam decyduje o sobie. Jezeli rodzina godzila się na takie ryzyko , to tym bardziej nie mi decydować czy taka forma jest odpowiednia czy nie. Jak pisałam- głębokie wyrazy współczucia dla rodziny i przyjaciół.
    Jednakże mając do wyboru zbiórkę pieniędzy na rzecz himalaistów i na rzecz małego Piotrusia – wybrałam ta drugą.
    Czemu?
    Proste.
    Himalaista sam zdecydował o swoim wejściu, sam skalkulował ryzyko i sam je podjął. Piotrusia nikt nie pytał czy chce być chory czy nie.
    Wiem , że zaraz pojawią się głosy , piszące że znowu wyciągam raka…cóż – Piotruś nie ma raka. ma inną bardzo rzadką chorobę gdzie rodzice muszą co miesiąc podawać leki wartości ok 5 tys Euro….
    Dodam, że wcale tu nie chodzi o to kto ma zyć , a kto nie. Chodzi raczej o decyzję.

    Każdy kto podejmuje ryzyko i trudne decyzje , powinien się liczyć z tym najgorszym……

    Piszecie że każdy obywatel ma prawo żądać od MSZ pomocy.
    Cóż – gdy mój syn złamał kręgosłup za granicą na nartach, MSZ odmówiło pomocy. Widocznie nie było to tak widowiskowe jak Himalaje. Dobrze że miałam wysokie ubezpieczenie.

  79. Zajefajny tekst 🙂 – można go jeszcze wzbogacić o kolejną „złotą myśl” rodem z forum na FB (wczoraj czytałam) że przecież himalaiści mogą ze sobą wziąć (na NP czy K2 czy inną górę) paralotnię – i mała i lekka i do plecaczka da się przypiąć i w takiej sytuacji jak znalazł…..popłakałam się z żalu nad kondycją umysłową i emocjonalną naszego społeczeństwa. Dzięki za tekst może chociaż jeden zrozumie – zawsze to sukces 🙂

  80. „zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby” 😀
    Zgadzam się. Druga sprawa, że w szpitalu w Islamabadzie chuja by im pomogli.
    Jedyna różnica pomiędzy tym szpitalem, a jamą śnieżną to ogrzewanie i bieżąca woda w kranie.
    Nie poziom medyczny.

  81. Fajny tekst, luźno się czyta. Dla ludzi w temacie i tak nic nie wnosi. Tu nie pojawia się problem czy Eli słusznie zrobiła, lub czy Tomek powinien był realizować się w swojej misji życiowej ponad dobro swych najbliższych, czy np. Alpenverein obejmuje lot śmigłem powyżej 7k n.p.m m
    Tu pojawia się problem w nieumiejętności korzystania z internetu przez użytkowników. Brak umiejętności poszukiwania podstawowych odpowiedzi na pytania, brak umiejętności odróżniania opinii od faktów, sugerowanie się emocjami i ślepe podążanie za tym, kto najgłośniej krzyczy. Dziwne, że tylu wykształconych ludzi w Polsce, a praktycznie nikt nie potrafi znaleźć informacji (nie mówiąc o zrozumieniu bo to już inna droga) czym chociażby jest styl alpejski.
    Na pewno ważną kwestią jest też to, że jesteśmy jak dzieci w internecie. Czujemy się bezkarni, a opinie w stylu „nie znam się, ALE ….”, kiedyś wypowiadane w zasięgu rodziny/ sąsiada/ znajomego dzisiaj są czytane przez miliony. UWAGA, WAŻNA INFORMACJA. NIKT NIE JEST ANONIMOWY.

    To tak apropo „wymiotowania na rodaków” 😉

  82. „(…)Bo są, kurwa, pod Mount Everestem. W tej chwili nie ma tam nikogo więcej, bo zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby.” – w ciekawym gronie to zestawienie.
    To chyba tyle w temacie himalaizmu zimową porą.

  83. Ludzie dzielą sie na dwa gatunki…
    Na tych którym nie trzeba tłumaczyć po co chodzi się w góry.
    Na tych którym tego wytłumaczyć się nie da

  84. UWAGA! Ważne: W nawiązaniu do ostatniego zdania artykułu, zbieram ekipe celem rozpierdolenia pół Warszawy po tym jak nasi zdobędą K2 w zimie. Miasta wpisujcie się 🙂

  85. jak jeszcze raz usłyszę o dzieciach chorych na raka, to mnie skręci – mówię to jako człowiek, który w wieku 17 lat walczył z NOWOTWOREM mózgu i nadal walczy z jego konsekwencjami… a co mówię? – niby nic – ale WALCZMY o KAŻDE ŻYCIE – ratujmy a nie licytujmy się… dobrze, że polecieli, nieważne z czyich pieniędzy! a przeliczanie życia na życie jest nie na miejscu!

  86. Nawet jak znajdziesz maszynę co poleci na 7k… wyladuje tam ktoś? Zrzuci ekipę ratunkową i bohatersko zjadą z poszkodowanymi na sankach? Też wyluzuj, przecież po każdym większym wydarzeniu mam 36mln wybitnych specjalistów od piłki, olimpad, a w tym przypadku od himalaizmu. Prawda o komentujących himalaizm jest taka, że większość z nich „zdobywa” Morskie Oko bryczką, schodzą pod eskortą radiowozu, bo w życiu nie wpadli na to, że ciemnść może ich zaskoczyć. Na Śnieżce krzywo patrzą na kogoś w spoconej koszulce w schronisku, bo w życiu nie wpadnią na to, że można tam wejść pieszo. Dlaczego Ci, którzy mówią o pieniądzach na „horom curke” nie proszą o likwidację ratowników, gdy są nad morzem czy na basenie… jak oni podejmują mniejsze, ale jednak jakieś ryzyko to im ochrona się należy? Właściwie to temu kto wypadek spowoduje na drodze też by można nie udzielać pomocy… przecież jest winny! Dlaczego Ci, którzy zarzucają ekipie ratunkowej, że nie poszla po Tomasza, nie wypowiadają się w ten sam sposób o strażaku, który wyciągnie z pożaru dziecko, ale po innych nie da rady wejść bo płomienie za duże i budynek grozi zawaleniem? Bohaterstwo czy hańba? Dla mnie bohaterstwo… ale to wszystko zależy od poziomu czlowieka.

  87. Wspinanie się na 8 tysiączniki jest wyjątkowo drogie niestety a większość naszych rodaków, którzy oddali się tej pasji to niestety gołodupcy. Ja widzę to w ten sposób:
    – zdobywam 8 tysiączniki – super sprawa – kwestie rodzinne rozstrzygam w rodzinie, kwestie pieniężne przygotowuje sam lub korzystam z pomocy sponsorów. Wchodzę do góry a kierownik wyprawy ma zdeponowany mój milion dolców na cokolwiek i notarialne upoważnienie jak i kiedy może z niego skorzystać. Wówczas kwestia opłacenia helikoptera jest załatwiona jeśli nie hamują jej względy techniczne jak wysokość i pogoda. Proste.
    Jak nie mam tych pieniędzy to opcja druga:
    – przekazuje kierownikowi notarialną zgodę na nie podejmowanie wszelkich akcji ratunkowych ( jeśli tylko są możliwe ), które wymagają wydatkowania kwot, których po prostu nie posiadam. Jest to jasne od początku wyprawy i się na to godzę. Potem nikt do nikogo nie ma pretensji.

    Sam mam pasje – strzelectwo. Od początku do końca – pozwolenia, wyjazdy na zawody, broń i ubezpieczenia i inne pokrywam z moich własnych pieniędzy i to tak, ze w żaden sposób nie nadwyręża to mojego budżetu domowego. W żadnym stopniu.
    Jeśli bym poczuł przemożne uczucie do gór i włażenia na 8 tysiączniki to najpierw przeanalizowałbym wszelkie koszty i po protu z tego zrezygnował gdyby nie było by mnie na to stać. I nie mówcie, ze się nie da. W końcu to ja kontroluje swoją pasje czy ona mnie jak narkotyk.?

    1. Ech Radek, Radek, góry to poezja, ale co Ty możesz wiedzieć o poezji w tym swoim wymierzonym i wyliczonym życiu? Gdyby tylko Czapkins miał ten milion, albo choć te 50 tys. dolców więcej. Wiesz ludzie są różni tacy, jak Czapkins i tacy jak Ty (nic złego nie mam na myśli, tylko stwierdzam fakt). Myśle, że Tomek nie chciałby nikogo narażać, ani nikomu zabierać jego pieniędzy. On kocha góry i kocha swoją rodzinę. Walczył o nich, jak mógł. Chłopaki chcieli pomóc, Polacy się składali na wyprawę dla niego i na pomoc. To Oni chcieli go ratować. Czy siedzi tam i czeka na pomoc? Nie wiem. Ja bym też nie chciał sprawiać „kłopotu”, ale może w głębi duszy liczyłbym, że ktoś pomoże. W końcu kocham swoje dzieci i życie.
      A tak na koniec a propos słonia, pytam bo tez strzelam. Po co to robisz, bo lubisz bam, bam? Odpręża Cię to. Fajne hobby? Czy może gdyby trzeba było wykorzystać te Twoje umiejętności, to bys się nie zawahał, poszedłbyś za głosem serca? I co by Ci to serce podpowiedziało? Sorry za ten końcowy wtręt nie na temat. Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności Radka. Może się kiedyś spotkamy na osi.

      1. Ja o Tomku nic nie myślę bo go nie znałem. Nie mam pojęcia o jego rodzinie ani o tym co siedziało w jego głowie. Pisałem wyłącznie o stronie finansowej.
        Te finanse mają jeszcze jeden ciekawy aspekt. Jak wyłożymy swoje finanse na zabezpieczenie jakiejkolwiek akcji ratunkowej dla siebie na wszelki wypadek z góry to będziemy bardziej ostrożni aby ich w takiej sytuacji nie stracić.
        Strzelanie – hobby jak każde inne. Tu wchodzi w grę w dużej mierze stosunek do broni palnej – czegoś co skutecznie było zabraniane Polakom od zaborów. Osobiście traktuję jak każdy inny przedmiot z tym wyjątkiem, że może ocalić życie, a swoje życie każdy raczej sobie ceni. Nie rozumiem zdania o głosie serca – co miałeś na myśli – wiec nie odpowiem.

    2. Zgadzam się z Panem, Panie Radku i dodam ..
      Brawo dla bohaterów, którzy ruszyli z pomocą. Szkoda życia Mackiewicza, jak każdego co umiera w bezsensowny sposób. I nie mówię, że alpinizm jest bezsensowny, bo to piękny sport. Chodzi mi o podejście do organizacji tych wypraw. Jeżeli chcemy się wspinać na ośmiotysięczniki, to wspinajmy się tylko tam, gdzie jest sprzęt, który umożliwi akcję ratunkową w takim wypadku. Który to już rok, gdy ginie alpinista, bo pomoc nie nadeszła o czasie / w ogóle?

      Nie ma co się zasłaniać argumentem, „bo Pakistan nie ma odpowiedniego sprzętu”, bo nie ma takiego prawa, które narzuca Państwu posiadanie służb ratowniczych – nie chcą, nie muszą. Nikt nikogo tam na siłę nie ciągnie. Jeżeli dotąd tego nie wymyślili to pewnie im się to nie opłaca, a szkoda.

    3. „Jeśli bym poczuł przemożne uczucie do gór i włażenia na 8 tysiączniki to najpierw przeanalizowałbym wszelkie koszty i po protu z tego zrezygnował gdyby nie było by mnie na to stać. I nie mówcie, ze się nie da. W końcu to ja kontroluje swoją pasje czy ona mnie jak narkotyk.?”

      Dzieki ta glos rozsadku.

      P.S po przeczytaniu wielu artykulow w temacie (i wspomnien rodzin) wiem juz, ze najczescie jest tak, ze to pasja kontroluje czlowieka, czyli: niestety narkotyk

  88. Świetny tekst! Cała prawda! Widać, że pan Radek ma szeroka wiedzę i zdrowe podejście do tematu. Niestety do niektòrych to i tak nie dotarło choć już prościej i jaśniej nie dało się napisać. Pozdrawiam serdecznie.

  89. Problem w tym, ze pół tego „artykulu” opiera sie na klamstwie. Wykupienie ubezpieczenia w TU nie oznacza, ze pan Janusz zza biurka bedzie mnie sciagal z gor. Ubezpieczamy sie od ryzyk. Ubezpieczyciel wylicza ryzyko, pobiera składkę i wyplaca hajs w razie zaistnienia szkody. Tępe dzidy wykupuja polisy od wystapienia cellulitu na dupach a himalaisci nie potrafią znalezc ubezpieczyciela od ryzyk wystepujacych na 8000? Dales popis buractwa. Idz sprawdz a przekonasz sie, ze mozna znalezc ubezpieczenie od ryzyk w trakcie takiej wyprawy. Problem w tym, ze skladke przypierdoli taką, ze lepiej na cudzy koszt sie ewakuować. I powtarzam – ubezpieczajac samochod od szkodu nie ubezpieczyciel go naprawia – on tylko pokrywa kasę. Tekst logiczny, ale idiotyczny.

  90. Jak dają rydzykowi to nikt lamentu nie podnosi – hory narut…

    Mega dobry tekst! Ażbym z Tobą na browara poszedł kolego 🙂

  91. Chciałbym podziękować autorowi za głębokie i trafne przemyślenia na temat eschatologii wypraw wysokogórskich, uderza zgrabne połączenie doświadczenia i prostolinijnego zdrowego rozsądku. W duchu crowdsourcingu chciałbym zaproponować stworzenie swego rodzaju poradnika dla organizatorów i kierowników tego rodzaju wypraw. Poradnik będzie składać się ze zdroworozsądkowych rekomendacji, które pozwolą na przyszłość uniknąć tego rodzaju tragedii. Punkt pierwszy, jaki wyłania się z pouczającej lektury tego ciekawego artykułu:

    1) Przed organizacją wyprawy zaplanuj drogi wycofu w razie dupówy lub wypadku. W terenie pozbawionym zorganizowanej infrastruktury i stałej obsady ratowniczej dowiedz się czy w pobliżu będzie ktoś kto może cię uratować i że ktoś pokryje koszty transportu.

    Kto ma jeszcze innowacyjne pomysły, wpisujcie miasta!!!

    P.S. Ewentualnie można poczytać istniejąće rekomendacje organizacji takich jak UIAA, które pomagają kierownikom wypraw jak uniknąć zgonów na podstawie błędów popełnionych przez wyprawy na przestrzeni ostatnich ~100 lat.

    P.P.S. Tak, oczywiście, że co do zasady najpierw należy ratować życie ludzkie a potem pytać o ubezpieczenie albo wystawiać fakturę za usługi ratownicze (jak robią to powszechnie Słowacy). Z drugiej strony w niektórych trudnodostępnych a przy tym popularnych wśród alpinistów okolicach liczba tych wypadków jest taka, że budżety lokalnej administracji nie mogą sobie pozwolić na samodzielne ponoszenie takich wydatków. W zainteresowanych kręgach jest to wiedza ogólnodostępna, więc uczestnicy wypraw podejmują to ryzyko, no cóż, na własne ryzyko…

  92. Z całym szacunkiem do pasji i różnych punktów widzenia. Jaki sens wylewać, żółć na przeciętnego Kowalskiego, że nic nie rozumie. Pewnie, że nic nie rozumie podobnie jak autor nic nie rozumie. Jedna i druga grupa myśli innymi kategoriami.
    Dla odpowiedzialnego rodzica za swoje potomstwo tak samo nie do pomyślenia jest pozostawienie dzieci przynajmniej bez zabezpieczenia ich przyszłości finansowej, w takim samym stopniu jak posyłanie swojego jedynego syna do służby jako ministranta u księdza pedofila. Ot inna optyka.
    Co za różnica czy horom curkę czy zagroszonego hihmalaistę … taki sam bezsens.
    Ok rozumiem spełnianie swoich pasji ale, że bohater – a matki i rodzice którzy walczą o wychowanie i zapewnienie godnego startu swoim pociechom przynajmniej przez dekadę to nie są bohaterowie – bo co bo nie wychodzą z domu? Bo jest ich tysiące? To jak każdy zdobędzie taką czy inną „górę” to już nie będzie bohaterem.

    No one is kurwa island. Jeżeli ktoś choć odrobinę jest odpowiedzialny za innych (a chyba na tym polega bycie dużym chłopcem) to przewiduje konsekwencje swoich działań. Nie wiem co myśli rodzina – zakładam, że jest z tym pogodzona od samego początku i jest jakoś na tą sytuację przygotowana. Szkoda chłopaka ale i mam nadzieję, że nie żałował i umarł robiąc to co kocha nie wątpiąc w to ani przez chwilę – i w takim kontekście to śmierć piękna.

    Bo przecież można też być skupionym na własnej pasji za cenę życia i cierpienia bliskich – czy to fair czy nie – też kurwa nie wiem. Czy to jakieś uzależnienie – też nie wiem. Nie ma sensu chyba wartościować w jedną czy w drugą stronę (co niniejszym prowokacyjnie zrobiłem) tylko zachować trochę dystansu. Być może nigdy rodzić/kanapowiec czy inny szary człowiek nie zrozumie ptaka jakim może ktoś upojony górami i odwrotnie.

    Naprawdę jaki sens zakładać, że skoro był taki hardy to od razu bohater – lub odmawiać tego normalnemu kowalskiemu. Nie byłeś w górach i nic nie rozumiesz – tak zgadza się nie byłem. Ale widzę też, że wiele osób którzy odszczekują do „Kowalskiego na kanapie” też chyba nie byli w ich położeniu i też nie rozumieją. Ot co … więcej szacunku do siebie nawzajem. Naprawdę.

    Pozdrawiam

  93. Trzeba było zebrać 50 000 zł. Zostawić w konsulacie konsulowi. Dogadać helikopter na 6000 m npm. W RAZIE CZEGO.
    Byłby akcja ratunkowa. O ile udałoby się zejść im na 6000.

    Nie wymaga to ubezpieczyciela. Ubezpieczyciel zbiera składkę która stanowi część wypłaty. a ja mówię o zebraniu całości.

  94. Taka krotka uwaga n/t „a co my mamy z tego ze oni laza”. Macie lepsza prase o Polsce. Naglowek „Polacy pierwsi w zimie na Mount Megadeth” brzmi lepiej niz „Polacy znowu wycinaja Puszcze Bialowieska”, nieprawdaz?

  95. Dziękuję za ten tekst, wraca wiarę w rozsądek rodaków ( niektórych) cześć pozostanie niereformowalna 🙁
    Mnie już mózg i palce bolą od tłumaczenia – dlaczego?

  96. Przepraszam, ale nie zgodzę się z punktem widzenia przedstawionym we wpisie, że ubezpieczenie nie ma sensu a i w wypadku tej wyprawy i akcji ratunkowej nie miało znaczenia. Po pierwsze w Pakistanie faktycznie nie istnieją wyspecjalizowane służby ratownicze ale za to są agencje świadczące komercyjne usługi lotów śmigłowcami mające generałów armii na swej liście płac. Wykupienie ubezpieczenia obejmujące śmigłowiec sprawiłoby, że akcja ratunkowa mogłaby rozpocząc się 24 godziny wcześniej bez zwłoki na korowody z dyplomatycznymi gwarancjami finansowymi. Owszem maksymalny zasięg wysokości lotu helikoptera w Pakistanie to 6000 m ale jak widać wystarczyło 4800 aby uratować Eli a lot 24 h wcześniej przy lepszej pogodzie oznaczał szansę dla Tomka. Czas jest kluczowy w takich przypadkach i jakby polska dyplomacja nie ogarnęł się dośc szybko to przy nadciągającej śnieżycy Eli też by na górze została. Reasumując, ubezpieczenie oznacza gwarancję finansową i szybszą możliwą akcję ratunkową. Uogólniając temat zasadności ubezpieczenia to nie jest ono przecież tylko na mega ekstremalne przypadki a biorąc pod uwagę specyfikę himalaizmu helikopter jest jedynym racjonalnym środkiem transportu w wypadku jakonieczności jakiejkolwiek szybkiej pomocy. Tym wypadkiem może być np. złamanie nogi na wysokości 4500 i tam helikopter doleci a w ekipie ratunkowej wystarczy miejscowy i współtowarzysz wyprawy. Podejście niezaaklimatyzowanych pakistańskich ratowników też jest możliwe tylko wymaga więcej czasu i sprzętu, więc pisanie , że wykupywanie ubezpieczenia nie ma sensu, bo i tak nie można liczyć na jakąkolwiek pomoc jest wskazywaniem na sytuacje ekstremalnie beznadziejne, ale przecież całkowitego bezpieczeństwa nie zagwarantuje nic nawet we własnym domu. I jeszcze jedno, Tomek nie miał podobno żadnego ubezpieczenia, Eli miała właśnie takie niepełne i powód był jeden. Pieniądze. Po prostu nie dysponowali pieniędzmi na profesjonalne zorganizowanie tej wyprawy oraz wykup ubezpieczenia. Gadanie, że powody były inne jest po prostu zciemnianiem. Natomiast negowanie całej akcji ratunkowej czy komentarze, że czemu ratowano Francuzkę a nie Polaka uważam za szczyt jakiegoś niezrozumiałego mi ekstremizmu.

  97. Luzie tez nie mogą pojac dlaczego te helikoptery nie poleciały wyżej i odrazu na 8000 metrów !?!? Debile nooo zanim skomentują niech się doinformują! To chyba jasne na takich wysokościach jest tak gęste powietrze ze nie da się latać !!! Śmigła potrzebują tzw tlenu tak jak by ludzie zeby polecić. To logiczne ze jeśli by się dało to u by polecieli po Tomka !!
    Btw polecam wszystkim hejterom i bezmozgim film Everest

  98. Najlepiej gadać o czarnym i białym i próbować dogadać ślepego z głuchym… Są fakty i są sympatie. To, że ktoś woli himalaistów od piłkarzy już świadczy o tym, że czytanie tego jest bez sensu, bo sam sobie przeczy – uważa, że nie można powiedzieć nic o himalaistach, ale już o piłkarzach można. No to po cholerę ta dyskusja, jeden lubi suchary, a drugi lubi jak mu buty śmierdzą – tak to wygląda.
    I każdy ma prawo do swojego zdania i nie jako ekspert, a zwyczajnie jako człowiek. ja nie wspinam się, bo uważam, że to ogromne ryzyko, jeśli już do czegoś porównywalne, to do wsiadania na motor po pijaku. Powyżej 7, czy 8 tysięcy metrów nie da się żyć i tyle, tak jak łatwo żyć poniżej 100m pod wodą. to jest ryzyko i koniec kropka. I jeśli ktoś przedkłada to ryzyko, nad inne aspekty życia to jego sprawa. A ja i kazdy człowiek mamy prawo to oceniać.
    Pomoc? Ja pomogłem, wpłaciłem 10euro. Ale dlatego, że życie jest ważne. Ale i tak uważam, że to głupota tak ryzykować.
    I kilka słów wyjaśnienia, bo autor tekstu sam jest dyletantem.
    Ubezpieczenie nie polega na przyjeżdżaniu ludzi z ubepzieczalni, a na wypłacie pieniędzy! Jak widać od poczatku rozchodziło się o pieniądze i to ma pokryć ubezpieczenie – dlaczego tak się nie stało?
    I może zanim się samemu uzna za eksperta, bo weszło się na 5 górek w życiu, warto tez posłuchać innych. Np. przeczytać jedna DLA MNIE ważne zdanie Denisa: „Przypominam im, że najważniejsze w życiu człowieka to rodzina, potem praca, bo ona oznacza chleb, następnie nauka, bo ona nam gwarantuje pracę, dopiero na czwartym miejscu są góry, bo to zabawa, hobby ” (źródło: wp.pl)

  99. Hej, tak czytam wszystkie komentarze i myśle sobie, ze większość z Was tu hejterow – nie ma serca ! Jakim prawem zaglądacie komuś w kieszeń ! W to czy płacił podatki czy nie… czemu nie napiszecie komuś kto żyje i włazi w dalszym ciągu na 8tysieczniki , ze „ryzykuje życie i polski rząd Cię nie uratuje! Bo jestem jebanym egoista i życzę Ci by nikt Ci nie pomógł” robicie kpinę z jego śmierci ! Prawda jest taka, ze gory kształtują charakter , to nie tylko pasja ! Chodzę w gory bo kocham … i zarówno moja córka jak i mąż musza to akceptować ! Nie wiemy jaka była sytuacja u niego w domu ! Wystarczy obejrzeć film „Everest „ by zobaczyć co to wsparcie drugiej osoby ! Wiadoma sprawa było ryzyko …. ale czy idąc na wojnę broniąc nie swojego kraju a stojąc po stronie Ameryki – nie ryzykuje życia ? Przecież teraz Polska nie jest w stanie wojny , a wysyła żołnierzy ! Gdzie giną ! Po co ?
    A czy wsiadając codziennie do samochodu , lecąc samolotem , albo spacerując nie ryzykujesz ? No tak – gdy ktoś Cię zgwałci – usłyszysz ze prowokowałaś…. a jak rozbijesz się samochodem – pewnie za szybko jechałas ! Człowiek potrafi tylko oceniać i pyskować ! Chuj wam do tego czy zostawił rodzine czy nie ! Wole żeby moje podatki poszły nawet gdyby , na kogoś kto nikomu krzywdy nie zrobił … na kogoś kto umarł bo coś kochał ! A nie na więzienia ( by mieli idealne cele) na pijaków , socjale dla bezrobotnych ! Szanujcie trochę innych i skończcie osadzać ! Bo jak się domyślam zadno z was nie wpłaciło ani Złotówki na koszta jego rodziny czy ratowania. Współczuje rodzinie, która musi czytać te wszystkie bzdury. Przypomnijcie sobie tragedie Smoleńska ! Kto za to płacił ? I ile już czasu ? By to rozwiązać ? A w czym prezydent czy rząd jest lepszy od Tomka ? Ze jemu nie chcieliscie pomoc ? A mało tego – pierdolicie !! Ciekawe co by było gdyby jakaś tragedia spotkała was ! Nie zapominajcie ze wyjazdy za granice w celach urlopowych to tez forma pasji …. oby nigdy nic wam się nie przytrafiło !
    Pozostawiam pozostałe bez komentarza.

  100. Wiecie co ? Jestem osobą która od ponad roku walczy o powrót do zdrowia i pod pół roku zbieram środki finansowe na leczenie, ale nawet teraz kiedy jestem chora uwielbiam słuchać opowieści ludzi którzy mają swoje pasje i robią dużo by rozwijać swoje pasje. Teraz śledzę i ciągle mam nadzieję, że jednak się uda i Tomek wróci do domu. A czemu mam nadzieję?
    Bo jak każdy człowiek też chcę żyć , dla swoich dzieci, dla siebie dla świata by spełnić swoją listę marzeń, by patrzeć jak rosną dzieci i cieszyć się z ich sukkcesów i wspierać gdy coś pójdzie nie tak. Czy mam za złe że tak szybko państwo wyasygnowało środki pieniężne na akcje ratunkową? Absolutnie nie, mało tego kiedy udaje sie osiągnąć cel we wszelkich akcjach pomocowych wszelakich cieszę się tak po prostu po ludzku. I gdy się udaje, dostaję takiego kopa że i mi się wtedy uda. Tak bardzo bym chciała by ludzie mieli otwarte szczere serca , by Ci ze skamieniałymi sercami znaleźli sposób na pozbycie sie swoich skamielin z serc by nsm wszystkim żyło się lepiej.

  101. Wlasnie przeczytalem i taka mysl. Przejaskrawiasz mocno robiac wrzutki o axa i compensie (zaraz gimbaza zacznie brac to na serio…). Pytanie podstawowe jest takie ubezpieczyciel nie mogl dac gwarancji pakistanczykom od razu do uruchomienia akcji ratunkowej. 50000eur to sam wiesz ze kwota smiesznie mala na tego typu akcje w tych warunkach – a ten jeden dzien mogl wiele zmienic . Niestety i z opisu zdarzen i z wywiadow z rodzina wynika ze wyprawa byla dosc mocno kosztowa a tym samym w cholere ryzykowna. Pomijajac hejterow ludzie sa chyba wkurzeni, ze na sile sie robi z Polaka I Francuzki bohaterow – prawda jest taka, ze swiadomi ryzyka i slabego zaplecza narazili na smierc ekile ratunkowa, a pozostala gownoburza to juz chyba przypisane do naszych czasow. Bohaterami sa chlopaki z K2, na pewno nie Mackiewicz. Zal cholernie goscia ale pamietaj ze swoja pasja osierocil dzieciaki i kochane osoby – a znowu wroce do przygotowania – ta wyprawa to bylo jak skok z jednym spadochronem zlozonym przez nie wiadomo kogo – poziom ryzyka masakryczny, brak sprzetu (1 telefon satelitarny????), brak aklimatyzacji przed atakiem na sztyt, kwestia ubezpieczenia, etc. Niech prawdziwi znawcy to roztrzaskaja, moze w przyszlosci ochronia jakis zapalencow przed podobnymi bledami

  102. Świetny teks.
    Ja muszę dodać ,że wyrażam zgodę na pomoc w takich przypadkach z moich podatków ,co więcej uważam ,że „himalaiści „powinni mieć pomoc państwa w organizowaniu wypraw .
    Zdałam sobie sprawę ,że Oni robią to za mnie , za nas (niektórych z wyobraźnią).
    A co do tego ,że są nieodpowiedzialni ,że zostawiają swoje rodziny -codziennie na drogach jeżdżą tysiące „baranów” którzy przez swoją brawurę zabijają nie tylko siebie ale innych ,często bliskich.

  103. Nie znałam Tomka Mackiewicza. Właściwie, to nie znałam nigdy żadnego himalaisty. Przepłakałam ostatni weekend, śledząc ich losy. Biłam się z myślami, że gdybym była bogata, wpłaciłabym ile trzeba żeby przyspieszyć akcję i spróbować chłopaka uratować. Mimo że jest zupełnie obcą mi osobą.
    Wiecie czemu?
    Ponieważ w naszym świecie nie ma dla mnie piękniejszego poświęcenia, niż tego dla swoich marzeń. Realizował się, pokonywał przeszkody, robił niemożliwe. Dlatego jest moim bohaterem, jak każdy człowiek, który swoje życie poświęca realizacji tego co kocha, a Tomek kochał góry od wielu lat. Nie chciał żyć, jak typowy człowiek. Z jasno ułożonym planem, bezpiecznym stanowiskiem. Ludzie, którzy nie mają pasji nigdy nie zrozumieją tego człowieka. Jego oddania ku większej sprawie.

    Wiele osób pisze, ale on miał dzieci! Powinien być ojcem, a nie jakimś tam wspinaczem górskim. Osierocił dzieci, skandal. Do piekła pójdzie, niech się smaży debil. Biedne dzieci, ojca nie mieli, ale to może i dobrze, bo idiota.
    … Czy wy przemyśleliście chociaż raz swoją wypowiedź? Czy posiadanie dziecka, oznacza kategoryczny zakaz spełniania swoich marzeń, potrzeb? Osiągania sukcesów, podejmowania wyzwań? Potomstwo, to potomstwo. Jest częścią naszego życia, namiastką nas samych, ale nie jest ‚nami’. Mamy prawo zachować swoją indywidualność. Należę do osób, raczej młodych wiekiem. Gdyby mój tata umarł na łódce opływając oceany czy zmarłby na górze robiąc rzeczy, które kocha, owszem, byłoby mi smutno po stracie, ale nie czułabym do niego żalu, że miał WŁASNE życie.
    Jeżeli posiadanie dziecka oznacza odrzucenie marzeń, to ja dzieci wolę nie mieć. W końcu tak jak Tomasz, chcę osiągnąć coś więcej. Zdobyć swoje własne ‚szczyty’.

    Czemu nie wpłaciliście na chore na raka dzieci tych pieniędzy, tylko na ściąganie losowych ludzi w górach? Ano. Chore dzieci mają swoje zbiórki pieniędzy. Jeśli masz taki kaprys, dorzuć swoją cegiełkę, nikt ci nie broni. Tylko, że te dzieci mimo cierpienia mają szansę walczyć. Mają szansę wyjść z tego z otrzymywaną systematycznie pomocą, wokół nich krążą lekarze, rodzice, rodzina, mama, tata.
    Tomasz Mackiewicz, cierpiał samotnie. Pod stopami, zdobytej góry w środku zimy jako drugi człowiek (w rozumieniu ‚ekipa’) na świecie. Leżał w temperaturze -50 stopni, przy wietrze dochodzącym do 100 kilometrów na godzinę, w płóciennym namiocie. Ślepy, obolały, ledwo łapiąc oddech. Osamotniony, pozostawiony na rychłą śmierć. Myślący o pozostawionej rodzinie, pełen żalu, że nie zobaczy swoich dzieci na studiach, ich przyszłych partnerów, nie pomoże realizować marzeń. O żonie, która gratulowałaby mu osiągnięcia, a potem jedliby domowy obiad. Ten człowiek, umierał samotnie. W ciemności, strachu, bólu, ze świadomością tego, że nie ma dla niego najmniejszej szansy. Dlatego ludzie wpłacali pieniądze, by spróbować go uratować. Ze świadomością jego ciężaru na plecach.

    1. Tak hipotetycznie. Wyobraź sobie że masz około 8 lat i dwojga rodziców uprawiających ekstremalne sporty np. obydwoje są himalaistami. Wyruszają na wspólne zdobywanie szczytu i giną. Zostajesz sierotą. Dorastasz I masz ten wiek co teraz. Czy twoje myślenie było by takie same. Myślę że nie. Myślę, że byłabyś w ogóle w innym punkcie życia. Pełna pretensji. Co do jednego masz rację. Trzeba mieć pasję bo tylko one sprawiają że życie jest dla nas lepsze, weselsze i z wyzwaniami. Ale dzieci nie są zachcianką którą się spełnia a potem wrzuca na drugi plan. Dzieci potrzebują rodziców bo dzięki nim się rozwijają, dorastają i mają poczucie bezpieczeństwa A co za tym idzie mogą spełniać swoje marzenia i pasje nawet te ekstremalne. Pozdrawia.

    2. Dzieki za ten post. Ja tutaj wyczytuje przede wszystkim jedno: empatie…wczucie sie w tego Tomka…proba zrozumienia…a nie nienawidzenie go i wysuwanie do niego pretensji za takie,a nie inne podejscie. Mimo, ze go sie nie zna osobiscie…ta jego postawa budzi cos w kazdym z nas..to przeciez tylko obcy czlowiek, obca historia..ale jak rozne rzeczy, emocje, budzi w roznych ludziach…Lustereczko, powiedz przecie…

  104. Witam wszystkich tez kiedys pasja prawie udalo sie jej mnie zabic,ale jednak zyje i dalej spieram sie ze swoja pasja,ale zrozumialem jedno czy sie dzieje to przypadkowo czy nie tylko glupiec popelnia blad dwa razy dlatego nazywamy sie inteligetna rasa bo analizojemy i wyciagamy wnioski . Dla mnie martwy bohater to tylko kupa padliny ktora juz nie mysli taki bohater przez CH , fakty mowia same za siebie zginol bo byl zaslaby natomiast nie zmieni to sytuacji tych zywych co po nim zostali ,zycie mu 7 razy pokazywalo ze jest za slaby i ze za slabo wyciagal wnioski

      1. Niestety nie bo nie jestem Polakiem w dodatku jestem samoukiem i nie posiadam Polskiej klawiatury z tymi waszymi znakami interpunkcyjnymi moge napisac to w jenzyku American English ale nie wiem czy ogarniesz jak to mowia moi Polish przyjaciele ,mam nadzieje ze ty jako Polak to zrozumiesz.

      2. witaj znowu ,ja poczytalem pare twoich wpisow i widze ze jestes strasznie negatywnym czlowiekiem w stosunku do innych ludzi i napewno nie lubisz byc gorszy a jednak jestes i musisz sie nauczyc szanowac slowa innych ludzi a ktrytyke zostawiac w stosunku do swojej osoby tak mysle bo zrobi ci to lepszy poglad na wszystko
        i pamietaj jesli tak dobry jestes to nie psuj jezyka swojego wyrazami z ponglisza wzietego i tu cytuje ” „Sorry ,taki lajf.”” bo to nie jest ladne i odpowiednie do tego co napisales po prostu szanowac musisz sie nauczyc innych bez wzgledu jak pisza i kim sa oni nie sa gorsi od ciebie

  105. Radku bardzo dziekuję Ci za ten cudownym wpis! Już dawno, nie czytałam czegoś tak dobrego! Jesteś mistrzem!!!! :)))

  106. A tak czytam te Wasze komentarze i olałem je po kilkunastu…. znudziło mi się… co było pierwsze jajko czy kura…….

    ” Jeśli piszesz historię SWOJEGO życie, nie pozwól by ktoś inny trzymał pióro…”

    nie ma co gdybać czy ktoś mówi Wam jak macie żyć? Żyjcie swoim życiem a nie cudzym marzeniem, i nie wchodźcie w nie, ze swoimi problemami …

    pozdrawiam wszystkich co byli wyżej niż ich kanapa czy czubek głowy 🙂

  107. Jak sobie wyobrażamy ubezpieczenie takich osób? Idzie taki do ubezpieczyciela sam lub grupą, przedstawiają plan wyprawy i chcą ubezpieczenia. Podpisują umowę, płacą a w razie jakiegoś niepowodzenia jak teraz że trzeba angażować służby ratunkowe itp itd ubezpieczyciel pokrywa wszelkie straty. Serio to takie ciężkie by to wykminić?
    Może pisz te wpisy troche bardziej na zimno bo się zagotowałeś i popuściłeś wodze fantazji.
    Ja też uważam że takie akcje powinny być ubezpieczane bo próbując zdobyć taki szczyt człowiek zdaje sobie sprawę z możliwych komplikacji. Pomijając zbiórki pieniędzy (bo są one tylko dobrą wolą ludzi) uważam że tego typu akcje nie powinny być finansowane z kieszeni podatników (abstrahując czy ta była czy nie) tylko przez ubezpieczyciela, sponsora wyprawy lub samych „poszkodowanych” z uwagi na fakt że decydują się na ryzyko świadomie..

    1. jakos sie zaslaniamy tymi ubezpieczeniami. Idac Twoja logika, alkoholikow i ludzi jezdzacych szybko na motorach nie powinno sie przyjmowac do szpitala, bo decyduja sie na to swiadomie…Ja wole zeby tym osobom pomogli, zanim finansowali bankiety i limuzyny dla klasy rzadzacej np. Albo zeby porzadnie zainwestowali nasze pieniadze w realna zmiane naszego zycia codziennego. Czy zgadzasz sie w ogole z podatkami? Bo widze tutaj zal ze Twoje pieniadze poszly na taki ratunek, Twoje pieniadze…moje nie poszly, ale dobrowolnie wplacilem pieniadze na zbiorke, bo sie o los Tomka zatroskalem…

  108. witaj znowu ,ja poczytalem pare twoich wpisow i widze ze jestes strasznie negatywnym czlowiekiem w stosunku do innych ludzi i napewno nie lubisz byc gorszy a jednak jestes i musisz sie nauczyc szanowac slowa innych ludzi a ktrytyke zostawiac w stosunku do swojej osoby tak mysle bo zrobi ci to lepszy poglad na wszystko
    i pamietaj jesli tak dobry jestes to nie psuj jezyka swojego wyrazami z ponglisza wzietego i tu cytuje ” „Sorry ,taki lajf.”” bo to nie jest ladne i odpowiednie do tego co napisales po prostu szanowac musisz sie nauczyc innych bez wzgledu jak pisza i kim sa oni nie sa gorsi od ciebie

  109. Może powinniśmy sprzedać do Pakistanu kilka naszych śmigłowców ze Świdnika, tak na wszelki wypadek. Nasz Sokół bez problemu osiąga 6000m a jak go podkręcą w garażu na ban będzie latał na 75000.
    A tak na serio to dramat że na pewnych wysokościach nie ma szans na pomoc

  110. Każdy może być psychopatą z wybujałym ego , bo jest wolny. Ale wara mu psuć mi dobre samopoczucie i żądać abym to ja to jego ego huśtał. I jeszcze mówił o jego bohaterstwie. Milczcie rozhisteryzowane miłośniczki egocentrycznych chłoptysiów . Huśtajcie jego ego w milczeniu. Pomagam tym , którzy na to zasługują. Pomagam tym , którym życie jest miłe bez narażania. Współczuję tym , którzy dają się szantażować psychopatom. Ale mnie w to nie mieszajcie.

  111. Dlaczego, gdy ktoś komentuje, że „nie rozumie” albo że „nie lubi”, to się zakłada, że jest kanapowym telewizjożercą, który skończy z trzema promilami, więc i tak nie ma znaczenia „jak”? Ja komentuję, nie zgadzam się, ale trochę się zgadzam czasami, lecz przede wszystkim też mam pasję, która jednak nie zabija/uszkadza z tak dużym prawdopodobieństwem, choć wymaga dużych poświęceń – BO POŚWIĘCEŃ WYMAGA KAŻDA PASJA, ALE ZABIJAJĄ TYLKO NIELICZNE.

  112. „W tej chwili nie ma tam nikogo więcej, bo zimą na ośmiotysięczniki wspinają się tylko Polacy, Rosjanie i pojeby.”
    To zdanie wystarczy za wszystkie komentarze. Tych co „zamknijcie mordy, nie rozumiecie pasji” jak i tych „wara od moich podatków, chciał to ma”.

  113. W jednym z autorem się nie zgodzę. Nie zarzucam wyciągania od nas pieniędzy, rozumiem, co to gwarancje. Jeśli akcja jest sfinansowana z ubezpieczenia oraz dobrowolnej przecież zbiórki – OK. Ale się pytam, czy Państwo Polskie tak samo daje gwarancje na leczenie ciężko chorych dzieci? Gwarancje chociaż, adekwatnie, gdy np. rodzina uruchamia zbiórkę? Z tego co wiem nie. Dla mnie to jest niemoralne i sprzeczne z Konstytucją. Nie jestem także dumny z postawy ludzi, ale to nie dotyczy organizatorów ani alpinistów. Lekko zniesmacza mnie jednak, gdy ludzie tak chętnie wpłacają pieniądze na takie, spektakularne akcje, znacznie mniej chętnie na leczenie jakiegoś śmiertelnie chorego dziecka, bo ona nie jest tak spektakularna. Znak dzisiejszych czasów.
    I ostatnie słowo, o samym Mackiewiczu. Nie oceniam go kategorycznie, pewnie jest super człowiekiem, no prawie… Dla mnie odwaga polega także, a może najpierw na umiejętności z rezygnacji własnych przyjemności i ambicji dla rodziny. Jak się płodzi dzieci, to się bierze za nie odpowiedzialność. Zostawił trójkę kilkuletnich dzieci. Dzieci, którym braknie rodzica w najważniejszym etapie życia. Matka będzie mieć przesrane. Sorry, ale odpowiedzialny ojciec dałby sobie spokój chociaż z najbardziej ryzykownymi akcjami jak ta. Nie mówię, że miał w ogóle zrezygnować z Himalajów, choć wielu by tak zrobiło, ale nie takie akcje, gdzie idzie we dwójkę w najbardziej ekstremalnym nawet dla doświadczonych himalaistów.

      1. Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo że wyjdziesz na ulicę o znajdziesz się w gronie tych 15 osób co zginie. Jak 15 do 40mln, bo tyle mniej więcej liczy ludzi nasz kraj. A wiesz jakie jest prawdopodobieństwo ze wchodząc na taką górę w takich warunkach bez odpowiedniego przygotowania i zabezpieczenia zginiesz? Z tego co czytałem udało się wejść na ten szczyt tylko 3 osobą wcześniej. Licząc tę dwójkę to 5 osób. Jedna zginęła. Czyli 20%. Niestety ryzyko wchodzenia na takie szczyty zimą jest nieporównywalne do ryzyka wyjścia na ulicę i potrącenia przez samochód. Pozdrawiam

  114. Nasze podatki, jego podatki, moje podatki. A co jest ważniejsze? Pieniądze czy ludzkie życie? Już wolę, żeby w ten sposób były wykorzystane podatki niż na byle…co. A gdyby mieli dawać na każde dziecko chore na raka, to z całym szacunkiem, ale nawet nasze podatki by nic nie dały. A jak dawać jednemu choremu, to trzeba dać wszystkim. Ludzie, gdzie my żyjemy, że NASZE PODATKI, są ważniejsze od ludzkiego życia. Uratowaliśmy CZŁOWIEKA. A to chyba jest najważniejsze, prawda? Poza tym w tekście było wspomniane, że były zbiórki i bynajmniej nie tylko na rodzinę poszkodowanego.

  115. Ryzyko rośnie lawinowo przy Tomka stylu wspinaczki na ośmiotysięcznik . Na lekko, bez niezbędnego sprzętu, niezbędnej długiej aklimatyzacji, bez wystarczającej ilości wody i jadła. Tak się nie idzie na ośmiotysięcznik. Właściwie ten styl sam się prosił o chorobę wysokościową wraz z tragicznym skutkiem. Przypadkowo Eli przeżyła, super twarda kobieta, może miała wcześniej lepszą aklimatyzację, nie wiem tego.

  116. No tak wymyślę sobie sposób na hobby – będę chodził po górach chociaż żadny ze mnie alpinista, nie zaliczyłem nawet kursu wspinaczkowego. Ale jestem twardy to se wlezę – w razie czego przyślą ekipę ratunkową. W hooj z takim zawodowcem!

  117. Dzień dobry, Pana wpis narobił sporo zamieszania na FB, między innymi dlatego, że dziewczyna która go udostępniła podpisała pod nim bogu ducha winnego pastora, post został udostępniony 4000 razy i pastor został zalany wiadomościami. Nie do końca zgadza się z językiem , z jakim go teraz kojarzy pół Polski:). Ja chciałam zacytowac fragmenty tego tekstu w moim felietonie, bo mnie poruszył. (jestem dziennikarka, piszę m.in felietony do Wprost) Ale nie wiem kim Pan jest, czy rzeczywiście jest Pan synem alpinisty/himalaisty, czy ta historia jest prawdziwa. Wbrew temu, co wiele osób sądzi, uważam, że fakty mają jednak znaczenie. Czy mógłby Pan do mnie napisać na mój mejl [email protected]. chciałabym tylko wiedzieć, czy to prawda,. obiecuję że po zwryfikowaniu nie ujawnię Pana tożsamości. Oczywiscie zrozumiem tez, jesli się Pan nie odezwie. Pozdrawiam Ewa Wanat

    1. Pani Ewo, jeśli pisze Pani na ten temat, to proszę dopytać , co obejmowało ubezpieczenie, jeśli faktycznie było. Fakty – jak najbardziej, jestem prawnikiem i dla mnie też mają one ogromne znaczenie. Jedno zdanie o tym, że byli ubezpieczeni nic nie wyjaśnia, bo skoro byli, to czemu nie można było pokryć akcji ratunkowej z z pieniędzy z polisy? Co obejmowało to ubezpieczenie, jakie akcje, jakie sumy, gdzie i na ile. Dziękuję.

  118. a ja zygam toba i wszystkimi pseudo sportowcami ktorzy w imie swojej chorej ambicji narażają innych a później płacz bo cos poszło nie tak

  119. Z niektórych komentarzy wnioskuję, że przykładowo gość który się narąbię i jedzie po pijaku (bo taka ma ochotę) z rodziną w samochodzie powinien uważać że to jego osobista sprawa. Ma pasje jeździć narąbany więc co komu do tego.

  120. Marek Arcimowicz Adventure PhotographerPolub stronę
    14 godz. ·
    Zastanawiam się, czy gdyby kiedyś, coś… czy mój syn podzieliłby to zdanie. Co wy sądzicie? Trudno nie mieć takich skojarzeń i pytań, jeśli było się kilka razy w solidnych opałach…
    Taki tekst znalazłem i mocno mną poruszył:

    „Zbiórka zbiórką, Kasa kasą – chuj mi do tego kto, ile i na co daje. Napiszę z innej perspektywy. Jestem synem człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął. Chodziłem wtedy do podstawówki. I nie będę pisał o żadnym bohaterstwie mojego ojca. Wystarczająco nasłuchałem się tych wszystkich bredni na ulicy, w szkole, od urzędników, którzy widzieli moje nazwisko i z odmętów pamięci przypomnieli sobie o moim ojcu – chcąc mi sypnąć komplementem – słyszałem tysiące razy jakim to był wielkim bohaterem i jaką potężną miał odwagę. Chuja miał – nie odwagę. Chujem był a nie bohaterem. BOHATEREM była moja matka! Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam. Obietnica była jedna – przychodzi dziecko na świat – odstępujemy od tego sportu w wymiarze ekstremalnym. I przychodzę na świat. Jest siermiężny PRL. Po co bawić się w kartki i kolejki, po co użerać się z bachorami, na chuj z tym wszystkim. I spierdolił. Mój ojciec był tchórzem ponad tchórze. Zostawił nas z tym wszystkim. Zostawił nas z traumą o której nawet głośno nie można powiedzieć – bo przecież był bohaterem! W imię czego bohaterem? W imię własnych ambicji które były ważniejsze niż dzieci? Na co szedł hajs? Na książki, zeszyty, ubrania, jedzenie? Zwykle pierdolenie – chodziłem w szmatach do szkoły, żarłem mortadele na która matka ledwo zarobiła biegając od jednej roboty do drugiej, z drugiej o trzeciej (i byłem szczęśliwy dzięki miłości matki). A on kartki sprzedawał by mieć na sprzęt. W dupie miał wszystko. Po co to piszę? Mackiewicz zostawił dzieci. Będą żyły z tym samym piętnem z którym ja i moje rodzeństwo borykaliśmy się tyle lat. I niech to będzie komentarz do jego bohaterstwa. Kocham góry ponad wszystko – ale kocham je mądrze i ta miłość to miłość przekazana dzięki matce. Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa, w zapomnieniu dla rodziny i wartości, które powinny być nadrzędne dla każdego rozsądnego człowieka. Wychować dziecko – to jest bohaterstwo, odpowiedzialność to jest bohaterstwo – a nie wpierdolenie się na 7 tysięcy bez tlenu. Samobójstwo w imię dwóch zdań na wikipedii i jakiejś płaskorzeźby w bliżej nieokreślonej lokalizacji, w imię szyby wkutej w bloku mieszkalnym, w imię nazwy szkoły, której młodzież ma w dupie kim był patron, w imię jakiejś nazwy ulicy i bestialsko pojebanej gloryfikacji. I teraz walka z mitem – po co wchodzą na ośmiotysięczniki? Po co akurat tam? Dla pokonania własnych słabości, walki z ograniczeniami? Ściema kurwa. Ja Wam powiem po co mój ojciec to robił. By zaistnieć, by zapisać się na „kartach historii”, z nonszalancji, chujowo rozumianego splendoru, bo zwyczajnie w innych dziedzinach był zerem. Palił, pił – sportowiec. Przecież można wchodzić na o wiele mniejsze góry – nadal niebezpieczne – ale? No własnie nikt się takim wejściem nie interesuje. Na Mont Blanc wchodzą tabuny Januszów jak po browara w Biedronce. I tam „chwały” nie będzie. No chyba ze wszedłby boso. Mocarz bez tlenu wchodzi na Nanga Parbat i zostawia dzieci – i ja a takie bohaterstwo podziękuję.

  121. Dlaczego tylko Polacy muszą być takimi chojrakami i wspinać się na ośmiotysięczniki zimą?. Panu Tomkowi M. zabrakło zdrowego rozsądku, a przecież znał tę zabójczą górę. Nie potrafię zrozumieć, jak ktoś kto ma czwórkę małych dzieci, może podejmować taka szalone ryzyko, zgubny bój na chwałę czego -własnego EGO. Przecież stracić niespodziewanie życie w wypadku samochodowym to nie to samo co wspinanie się na nieobliczalną górę w Himalajach, w dodatku w zimie! Skrajna nieodpowiedzialność i egoizm. Szaleniec.

  122. Brawo teklak!!!Nie znam Cię, gościu, ale już Cię lubię. Może choć do paru „fachowców” coś, cokolwiek, dotrze.

    To pisałem ja, zwykły tatrzański łazik w wieku 50+

    1. Dziękuję. W zalewie bluzgów, które wylały się na mnie w ciągu ostatniego tygodnia, dobre słowo cieszy podwójnie.

  123. Sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą… Gdyby Tomasz zdobył szczyt byłoby zaj***e WoW Polak znowu coś zrobił niewyobrażalnie wielkiego ale jak coś poszło nie tak to wiadro pomyj… Tak samo było z Kubicą, Malyszem jak miał wpadek itd itd. Zaje.. ten Polski naród FUJ

  124. Bardzo podoba mi się fragment o piłkarzach 🙂
    „himalaistów wolę od piłkarzy nożnych. Są tańsi w utrzymaniu a ich kibice nie rozpierdalają mi miasta po tym, jak ich idole wejdą zimą na K2.” – w pełni się zgadzam.

  125. Ja mam za to inne pytanie, które mi nie da spokoju.

    Czy ktoś kiedyś wróci po jego ciało? Czy już zostanie tam na zawsze?

    1. Obejrzyj sobie filmy z youtube z MountEverest. Tam leżą ludzie od lat obok, których przechodzą kolejni zdobywcy. Ale czasami robi się takie akcje. Swego czasu rodzina Tomka Kowalskiego zorganizowała taką ekspedycję na Brad Peak. Jego ciało leżało na 7900 na szlaku wspinaczkowym. Ciała nie udało się przetransportować, jedyne co to położyli je 200m niżej i obłożyli kamieniami. Zajęło im to kilka godzin. Ciągle ludzie nie rozumieją jakie warunki tam panują i co człowiek może a czego nie jest w stanie zrobić.

      1. Rozumiem jakie warunki tam panują (potrafię sobie to logicznie wytłumaczyć i też potwierdza sie to z tym co piszą ludzie doświadczeni), ale czasem ludzie potrafią zaskoczyć i zrobić coś co jest nie możliwe (jak np. to co teraz zrobili chłopaki) dlatego tylko i wyłącznie pytam z ciekawości czy jest to możliwe czy też nie, żeby go z tamtą ściągnąć, czy zostanie tam na zawsze. Niestety nie zajmuje się tym na codzień i nie wiem jak to wyglada – stąd też moje pytanie.

        Nie linczuje też nikogo za to, że nie poszedł czy poszedł i uratował kogoś innego (każde życie ludzkie jest tak samo ważne nie zależnie od tego czy jest się polakiem czy francuską) i za to, że moje „piniondze” zostały wydane nie tak jak miały być. Dzisiejszy świat jest strasznie zapatrzony w pieniądze i to się tylko liczy, co dla mnie jest największą głupotą (tak, wiem, że taka akcja dużo kosztuje, ale to najpierw należy kogoś uratować, a potem dopiero wystawić mu rachunek, a nie na odwrót).

        Szanuje, że w ogóle podjęli się tego, żeby spróbować – za to wielkie brawa.

        Tomku dziękuje Ci za odpowiedź.

  126. A tak piszą u mnie w pracy o Macku.
    I wiecie co ? Nikt tu nie zachodzi w głowę dlaczego to robił, nie ma hejtu ani przegadywania się. Był dobry człowiek którego będziemy dobrze wspominać.

    Good afternoon all,

    Unfortunately we have some extremely sad news to communicate to you.

    Tragically, the rescue effort to save the life of Tomasz Mackiewicz has been abandoned.

    Tomasz, an NVD employee based in our Baldonnell workshop, was on a climbing expedition to scale Nanga Parbat in Pakistan – the ninth highest mountain in the world.

    An experienced and renowned climber,Tomasz made a daring winter ascent of Nanga Parbat ​o​n 25/01/2018 with his French climbing partner Elisabeth Revol. Unfortunately, on the way down from the summit, Tomasz got into difficulty; he bec​a​me snow-blind and suffer​ed serious frostbite.
    They had called for help last Friday​, however with Tomasz in a critical condition at 7,300m he was was unable to descend lower.

    A team of Polish climbers preparing for the first winter ascent of the nearby K2 mountain set off to rescue ​both Tomasz and Elisabeth. Ascending until the early hours of last Sunday, they found Elisabeth exhausted and suffering from frostbite. Tragically, an approaching snow storm and high altitude prevented them from ​climbing higher for Tomasz.

    Tomasz was a well-respected member of our Baldonnell VPC Workshop Team, where he had worked as a talented panel beater since September 2016. The fondness and esteem he was held in by his colleagues and friends is reflected in their grief and sadness at this time, as they come to terms with his loss. He will be sorely missed.

    Tomasz was a key member of the VPC Team and relished the company and sense of camaraderie in the workshop. This was evident in the wonderful article he wrote for our last company newsletter, for which he won first prize. In this article Tomasz spoke about merging his two passions – climbing and the craftsmanship in restoring vintage vehicles. Specifically, he spoke about his enjoyment in restoring a 1935 Talbot 105.
    An excerpt from the newsletter reads; ‚With artistic solicitude, polishing every single screw of the Talbot 105, (Tomasz) restored it to its former glory. He made it as beautiful as it was nearly 100 years ago. He loves this job, repairing old cars. He felt so happy that his employer not only delivers perfect new cars to people but also takes care of the old machines from which the history of motorisation began and the story of the great business glory of NVD.’

    His previous climbing expeditions saw him make a lonely ascent of Khan Tengri – a mountain in central Asia at a height of 6,995 m – and climb Mount Logan in Canada with his friend Marek in 2008 for which he was rewarded with Kolos – the Polish Traveller’s Prize.

    Attached to this email are images and some small video clips of Tomasz captured by his beloved friends and colleagues in the VPC – they show him at work in NVD on the Talbot. There are also two very short video clips of the finished and restored vehicle, which he justifiably took much pride in.

    During various staff briefings this week a minute’s silence was held to remember Tomasz and the family that he has left behind.

    We will be considering over the next week how best to honour the memory of our colleague and friend. Currently his friends and colleagues in the VPC are putting forward some very fitting suggestions to remember their dear friend. Once these plans are finalised we will notify the entire staff body.

    Thank you

    Kind Regards

    E***** B*****

    ​HR Business Partner​

  127. Artykuł bardzo dobry, na propsie. Niestety jak widać po komentarzach większość lemingów ie ogarnia. Przeczytałem kilka komentow i się nie da.. kur**A mac. Ludzi.. gość miał swoją pasję. Robił co kochał i gowno wam do tego. I do biadolenia że powinien myśleć A był egoista..
    Każdy ma swój los w swoich rękach i robi co uważa za słuszne.
    A co do płacenia za akcję ratunkową.. jakoś jak się ustawiacie w kolejkach po 500+ to jest zajebiście. A też nie wszystkim się to podoba że z ich podatków pato matki dostają pieniądze.. I są to miesięcznie dużo większe kwoty.. talze skonczie pierd***c takie glupoty.

  128. Panie Teklak… Szacun za tekst. Konkretny i oczywisty. Niestety nie dla wszystkich. Przecież to debilstwo (przepraszam, miało być „Pańscy adwersarze”) nie zrozumie za cholerę nawet 10% tego, co chciał Pan przekazać. Ani nie poczuje… Szkoda, Panie, prądu i atramentu. „Nie próbuj tłumaczyć debilowi, że jest debilem. Nie zrozumie. Bo jest debilem”.

    1. Naprawdę tekst na poziomie. .”debil, debilem, debilowi” Normalnie wypowiedź na poziomie. Gratuluję. Chyba opisałeś sam siebie , stwierdzam czytając ten tekst.

  129. co to za zawód blogger ? haha smeich na sali koles siedzący na zadku przed monitorym udającym ze kims ważnym jest ! a tak naprawde trzeba sie zastanowić czy czasem dysfunckyjny społecznie nie jest !

  130. Za kurwę i chuja w tekście, dobrze, że bez błędów.. Jesteś czubkiem i jak takie coś ma czelność umoralniać innych użytkowników.

  131. „Święta” racja! Popieram! Pasja + odpowiedzialność.
    Dodałabym jeszcze ubezpieczenie „na życie i dożycie”, by rodzina W RAZIE śmierci lub kalectwa miała przynajmniej zabezpieczenie. …że co? …że to trudne? A co jest w życiu proste?! Wszystko ma swój koszt i dojrzewając każdy człowiek się z tym musi skonfrontować, podobnie jak z wyborem między konformizmem i nonkonformizmem… ALE…
    Proszę mnie dobrze zrozumieć – góry są od lat moją pasją, choć sama się nie wspinałam (preferuję trochę inny, choć podobny typ sportów górskich), ale kocham góry i je szanuję, wiem jak dalece potrafią w człowieku utkwić. Znałam kilku himalaistów, doskonale rozumiem to, co robią. I jestem za tym, by ich ratować do skutku, nawet z moich podatków. Uważam też, że poświęcanie wszystkiego dla dzieci to błąd – rodzic to też człowiek, a nie tylko matka czy ojciec i wiem, że życie w dyscyplinie, jakiej wymagają góry, zwłaszcza takie, a także pasja rodziców (jeśli jest to pasja, a nie tylko zainteresowanie) pomaga dzieciom w autokreacji i samorealizacji, obojętnie jaką dziedzinę w swoim życiu wybiorą.
    Jednak wiem też, co przeżywały rodziny w czasie wypraw i nawet ja, choć byłam t y l k o „trochę zaprzyjaźniona”.
    Wiem też, jak trudno zebrać pieniądze na wyprawę, jakie są to olbrzymie, olbrzymie koszty (powtórzenie zamierzone), tym bardziej, że przecież na to, by weszły na szczyt dwie-trzy osoby, pracuje tu w kraju, a potem tam na miejscu niemały zespół ludzi!
    Wiem też, że niejeden himalaista ma swoje prywatne zaplecze finansowe, pracując ciężko między wyprawami, łącząc nierzadko pracę z treningiem (w takie góry nie idzie się bez stałego utrzymania formy i bez przygotowania!), nie mówiąc już o tym, że nikt nie chce zatrudniać pracowników, którzy znikają na kilka, czasem więcej niż kilka miesięcy, więc ludzie ci muszą pokonywać dodatkowe problemy. Nie zawsze się to udaje, a bywa, że czas poświęcony na pracę „mści” się później na formie i można zapomnieć o wejściu na szczyt. I wtedy trzeba wybierać – albo… albo…
    A akcja ratunkowa – na taką wysokość praktycznie nie doleci żaden środek latający na silnikach, który mógłby tam wylądować lub podjąć ludzi ze ściany, bo do spalania – czyli działania silnika – potrzeba tlenu, a tego jest na tej wysokości jak na lekarstwo, nie mówiąc o tym, że warunki pogodowe na takich wysokościach potrafią się zmieniać niemal błyskawicznie. I co tu pomogą pieniądze?!
    Dlatego ta dyskusja jest dla mnie nieco akademicka – wypowiadają się ludzie, którzy nic o tym tak naprawdę nie wiedzą, patrzą na jednego człowieka i myślą, że to tylko kwestia jego wyboru, a tymczasem to nie do końca prawda. Nie mniej rozumiem punkt widzenia obu stron.
    I dlatego artykuł uważam za ważny. A że kpiący i prześmiewczy? Często lepiej i szybciej dociera do ludzkiej świadomości kpina, choćby przez wywołanie takiej dyskusji jak ta, niż nie wiadomo jakie tłumaczenia i opisy.
    A jeśli ktoś chce choć odrobinę zrozumieć warunki w Himalajach niech obejrzy „Everest”, choć oczywiście pokazuje on jedynie niewielką cząstkę tego, co tam się dzieje i jak wygląda wyprawa. Tu też można trochę poczytać: https://wiadomosci.wp.pl/monika-witkowska-o-mount-everest-obok-wspinacza-przeszlo-okolo-40-osob-nikt-nie-pomogl-6031368529777281a, do tego trochę wyobraźni… I niech sobie policzy, co musi zrobić człowiek PRZED wyprawą… No i niechaj rozważy koszt udziału w komercyjnej wyprawie na Everest, rzędu 30-39 tys. dolarów za osobę + doświadczenie na 7-miotysięcznikach… No i niech wlezie choć na jedną górę (nie pagórek) w warunkach zimowych… Może wtedy będziemy rozmawiali bardziej z sensem…
    No i pamiętajmy, że to NIE tylko Ich prywatna sprawa! Gdy Wanda Rutkiewicz pokonywała kolejne szczyty, tak samo jak choćby Kukuczka, Cichy, Wielicki i inni, niejeden człowiek na świecie dowiadywał się, że Polska w ogóle istnieje! Byliśmy dumni, że „Polacy tam byli”! „Polak zwyciężył”! że Polska, Polak, Polka było odmieniane we wszystkich językach! Puchniemy z dumy, gdy wszędzie mówi się, że Polska ma najlepszych himalaistów na świecie!
    A więc… Cześć Ich pamięci!

    1. – Co jest dla mnie najważniejsze na świecie? Odpowiem szczerze: góry – mówił Jerzy Kukuczka. – Nigdy nie postawiłabym go w sytuacji: wybieraj – ja albo góry. On przecież je kochał – mówi jego żona Cecylia.

      http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,162269,16845027,Nie_martw_sie__wroce___rozmowa_z_Cecylia_Kukuczka_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy&disableRedirects=true

      A tu wyżej czytam w komentarzach opinię syna himalaisty o ojcu egoiście i cytowaną wypowiedź na pogrzebie syna innego „wędrowca” z podziękowaniem za góry…

      Po prostu co człowiek, to historia… Tak było, jest i będzie dopóki rodzaj ludzki sam się wreszcie nie doprowadzi do ruiny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *