No elo 100

No elo, myślicie że to koniec?
No, kurwa, niekoniecznie.

Praktycznie na progu naszego domu mamy wojnę. Wszyscy pokrzykują ‚Ługańsk’, ‚Donbas’, czy też preferowane przeze mnie Ługanda i Donbabwe, i nikt, ale to nikt nie zadał sobie trudu, żeby ludziom przybliżyć w jakiej odległości od nas znajduje się zarzewie konfliktu. Bo mam wrażenie, że sporej grupie to umyka. Z centrum Warszawy do centrum Doniecka jest 1525 km liczone po trasie samochodowej. A gdybyśmy chcieli policzyć od granicy (Dorohusk), będzie to 1256 km. 17 godzin jazdy.

Siedemnaście godzin jazdy od nas, towarzysz Putin udzielił bratniej pomocy dwóm separatystycznym republikom – Ługańskiej i Donbaskiej. Bratnia pomoc odbyła się w typowym ruskim stylu, czyli najpierw Putin uznał oficjalnie niepodległość tych państw, a następnie Armia Czerwona wbiła tam z pomocą. Oczywiście Putin uznał Donbabwe i Ługandę wraz z ich konstytucjami, w których określone są ich granice. Szerokie granice. Sięgające głęboko w terytorium Ukrainy.

Zasadniczo i pobieżnie, jakby rządy PiS to było za mało, 1200 km od naszej granicy zaraz będzie wojna. I żeby polepszyć nam wszystkim humory dodam, że ta wojna nie skończy się tam, bo Putin nie pozostawił krajom byłego bloku wschodniego żadnych złudzeń. On chce wrócić do kształtu, jaki miało ZSRR zanim spadło z rowerka i rozbiło sobie głupi ryj. Starsi kojarzą, młodszym wytłumaczę. Dobry wujek Putin chce, żeby było jak kiedyś, a kiedyś było tak, że przyjaźniliśmy się z Rosjanami tak bardzo, że oni sprzedawali nam drogo węgiel, ale w zamian za to brali od nas zboże i cukier.

Wybierali nam władze, zainstalowali bezpiekę, kontrolowali wszystko, pilnowali porządku, i jak jakiś kraj satelicki fikał, to szli do niego z bratnią pomocą. Rosjanie odwiedzili na przykład Węgry w 1956 roku, gdy Madziarom zachciało się wolności i rewolucji. Bilans ofiar: ok. 2500 zabitych, ponad 20 tysięcy aresztowanych lub internowanych, a ok. 200 tysięcy osób uciekło z kraju do Austrii i Jugosławii. Straty materialne wyniosły 220 mln forintów, co stanowiło ok. 25% rocznego dochodu narodowego Węgier.

Rosjanie razem z kilkoma innymi ziomkami z Układu Warszawskiego (tak, mieliśmy udział w tej żenadzie), w 1968 roku wpadli również na krótkie tournee po Czechosłowacji. Była to bardzo ludna karawana żołnierzy i pojazdów, z racji tego, że udział w niej wzięło do pół miliona wojsk Układu. Dlatego operację ‚Dunaj’ nazywa się nawet czasami inwazją. W jej wyniku Czesi i Słowacy stracili 70-100 zabitych i 800 rannych, podczas inwazji z kraju wyjechało 300 tys. obywateli, chwilę po niej następne 70 tys.

Więc wiecie, jak z przyjacielską interwencją wpada do was ruski człowiek, to pochowajcie kobiety, zegarki i wszystkie wartościowe rzeczy, i módlcie się do wyznawanych bóstw, żeby sobie jak najszybciej poszli, bo nie są to mili ludzie. Powiedziałbym nawet, że są bezkulturni.

O czym to ja. A, no właśnie. Putinowi marzy się powrót do starych dobrych czasów. Dlatego jak sobie odkroi plaster po plasterku Ukrainę, jego oko spocznie na republikach nadbałtyckich i na nas. Dlatego dobrze byłoby zrobić kilka rzeczy.

Wzmocnić armię. Zacieśniać współpracę z Zachodem i Nadbałtyką. Umacniać sojusze. Integrować się wewnątrz struktur, w których jesteśmy. Przestać zachowywać się jak dziecko, które ojebało pół torby cukru. Zrobić wszystko, żeby Pierre z Prowansji, tym razem chciał umierać za Gdańsk.

Czego natomiast nie powinniśmy robić? Bo ja wiem? Nie demontować armii do stanu, w którym podczas symulowanego starcia dostajemy w dwie doby taki wpierdol, że nie ma czego zbierać. Nie ograniczać jej zdolności bojowej praktycznie wyłącznie do defilad na Święto Niepodległości. Nie robić wśród niepokornej kadry czystek, jak za Stalina (minus strzelanie w potylicę). Nie antagonizować wszystkich partnerów politycznych, militarnych i handlowych, jak Unia długa i szeroka. Nie rumakować, nie potrząsać szabelką, nie krzyczeć ‚Poland stronk’. Nie pierdolić o najbliższym sojuszniku Kremla, że jest ciepłym człowiekiem. Przestać być najbardziej awanturującym się członkiem wspólnoty. Nie przyjmować więcej z honorami proputinowskich polityków nierosyjskich i nie robić sobie z nimi pamiątkowych zdjęć.

Nie mówić, że „Putin znalazł wyjście z twarzą z tego kryzysu. Uznał niepodległość tych republik, wprowadzi tam wojsko, może zostawi trochę wojska na Białorusi i tyle„. Nie pisać również „JEDYNE wyjście,to stopniowe PRZEJĘCIE  UE,wyrwanie jej z rąk niemiecko-lewackich,poprzez wyborcze zwycięstwa partii konserwatywnych w państwach europejskich. Są oznaki,że może się to udać. Obecna Unia jest zaprzeczeniem i nadużyciem pierwotnych jej idei.Dziś Unia PCHA do WOJNY .” (pisownia oryginalna, nie pytam kto, bo to zbyt łatwe)

No a przede wszystkim przestać, świadomie czy nie, powielać kremlowską narrację, podbijać nastroje antyunijne i realizować, świadomie czy nie, politykę Putina.

Nie piszę o sankcjach, bo sami jesteśmy za krótcy, żeby coś nimi zdziałać, tu musi być wspólny front, który aktualnie trochę się sypie, ale poczekajmy, może więksi ustalą coś, co Putina ubodzie. Na razie czytam, że siekają mu banki i oligarchów.

Właściwie to wydaje mi się, że w obliczu aktualnego kryzysu, każdy polityk, zwłaszcza taki z obozu rządzącego, powinien mieć zakaz mówienia czegokolwiek godzącego w nasze aktualne sojusze. To jest narażanie na szwank biologicznego bytu trzydziestu ośmiu (czy ile nas tam w wyniku polityki demograficznej PiS zostało) milionów osób. To zdrada stanu. Za to powinien być krótki proces, kula w łeb i do piachu. Jak myślicie – ile czasu bylibyśmy się w stanie bronić przed rosyjskimi wojskami w sytuacji wyjścia z UE i NATO? I jak wam się wydaje, jakby tu rosyjskie wojska wjechały, to byłyby jeszcze wczasy w Tunezji, czy może ni chuja?

Mam też wrażenie, że o ile Facebook czy Twitter mają i mieć będą w dupie trollskie farmy Kremla, tak administratorzy stron krajowych powinni zacząć ostrzejszą moderację. Obserwuję dyskusje pod artykułami i widzę zalew propagandy rosyjskiej, który zdaje się nikomu nie przeszkadzać. A powinna, bo ona jest momentami zręczna. Gra na naszych uprzedzeniach, rozmywa odpowiedzialność Kremla, Ukraina jest sama sobie winna, Putin spoko, interwencja jest pokojowa, ogólnie jak w tym dowcipie o Polaku, Rusku i Niemcu*

Nie wiem, może się mylę, ale dla agentów obcego wpływu wolności wypowiedzi nie przewiduję i wydaje mi się, że warto zacząć poważne wietrzenie smrodu dawno niepranych onuc. Czyli jebać trolli prądem, nie oszczędzać żadnego, niech te wydane na nich kopiejki będą niczym krew w piach.

A jeżeli mamy z tej przejebanej sytuacji wynieść jedną naukę, to niech to będzie to: bez silnych sojuszy jesteśmy dla Putina kęsem na jeden ząb. I może drugą: czy Trójmorze jest sojuszem, na którym możemy opierać bezpieczeństwo?

Chociaż oczywiście nie znam się na tym wszystkim i mogę się mylić.

A teraz jeszcze szybko temat luźniejszy. Kojarzycie karteczki, jakie pojawiły się w niektórych (może we wszystkich, nie wiem, wszystkich nie sprawdzałem) sklepach? Takie, jak poniżej.

Fota własna

Zagadałem do sprzedawczyń z pobliskiej piekarni sieciowej i spytałem się, czy będą obniżki cen. Jak już przestaliśmy się śmiać, panie powiedziały mi o ile procent podrożał im gaz i prąd. I że zerowy VAT chuja da. Znaczy spowoduje, że podwyżka cen będzie minimalnie niższa. Ja tam to wiem, dlatego stwierdziłem, że może dobrze byłoby obok informacji o zerowym VAT, pokazać o ile podrosły ceny źródeł zasilania pieców chlebowych, że już o mące nie wspomnę. Bo wiecie – mówiłem. Zaraz wam tu przyjdą jakieś lokalne głupki i zaczną narzekać, że rząd VAT obniżył a u was drożyzna, wy spekulanci.

– Proszę pana, już przychodzą.

– A narzekają na spekulantów?

– A jak.

– To może dajcie te procenty.

– No może damy.

I z tego miejsca namawiam was wszystkich do tego, żebyście w sklepach, które odwiedzacie, proponowali sprzedawcom dodanie do oficjalnego komunikatu, informacji o wzroście kosztów utrzymania lokalu albo produkcji sprzedawanych w nim rzeczy. Niech ludzie mają jakieś alternatywne źródła informacji o świecie. Może coś zrozumieją. Wątpię, ale nadzieję trzeba mieć.

No to trzymajcie się tam w tej strefie buforowej z zerowym VAT na żywność.

PS Nie wiem, czy prowadzący fejsowy profil Doniesienia z putinowskiej polski jest autorem Ługandy i Donbabwe, ale to tam zobaczyłem je pierwszy raz, to stamtąd je zajumałem, autorowi, kimkolwiek jest, serdecznie dziękuję.

*Dowcip był taki, że ludożercy złapali Polaka, Ruska i Niemca, przywiązali do pali, już mieli przystąpić do konsumpcji, ale się zlitowali i dali im ostatnie życzenie przed śmiercią. Polak chciał zajarać, Niemiec napić się jakiegoś alkoholu a Rusek poprosił o lepę na ryj. Ludożercy mu ją wypłacili, Rusek wyplątał się z więzów i rozjebał całe plemię. Zszokowany Polak pyta się go ‚ty, pojebało cię, prawie nas zjedli, dlaczego dopiero teraz to zrobiłeś’? Na co Ruski dumnie -‚My nie agriesory’.

Oraz przypominam o możliwości wsparcia mojej pisaniny na Patronajcie. Linkuję tutaj dla wygody użytkowników komórek.

#thereisnofuckinggoodnews #mokratekturaigówno #zenRadek #wojnamaszerująniewolnicy

No elo 99

No elo, myślicie że to koniec?
No, kurwa, niekoniecznie.

Ale co się stao, co się stao, co się stao?

Partia, jak pierwsza naiwna w burdelu, w szoku, że TSUE zadecydował, tak jak zadecydował. No doprawdy – spore zaskoczenie. Dla tych, którzy przegapili dramę, Trybunał uznał za zgodne z prawem unijnym przepisy, które uzależniają wypłatę funduszy od kwestii związanych z praworządnością. Skargę na ten mechanizm złożyły dwa kraje prymusowskie pod względem przestrzegania prawa, zarówno krajowego, jak i unijnego, a nawet bożego, czyli Polska i Węgry. Niestety, Unia zabrała nam zabawki, posłała do kąta i kazała się poprawić.

‘No dobra, przemyślimy swoje dotychczasowe reformy systemu sprawiedliwości’ powiedział nikt z obozu władzy, zamiast tego zaczął się płacz, wzajemne oskarżenia, no i oczywiście narracja ‘my nie chcemy Polexitu, ALE…’. Premier Morawiecki Mateusz poskarżył się tak:

‘Te instytucje wyznaczają granice swoich kompetencji. Przecież tak nie powinno być. Granice kompetencji są ściśle określone w traktatach. W traktatach, które nas także obowiązują przyznaliśmy pewne kompetencje, na wyłączność nawet, Unii Europejskiej. Ale tylko pewne. Cała gama innych kompetencji pozostała w domenie państw członkowskich. Centralizacja struktur Unii Europejskiej jest niebezpiecznym procesem. W tym nierównym dialogu staramy się pokazywać wszystkie ryzyka z tym związane. Czy wyście w tym TSUE z chuja spadli? Przecież zaraz nam obniżą rating, skoczy koszt obsługi długu zagranicznego, na pysk jebnie rentowność naszych obligacji, co wy odpierdalacie?’

Niestety, zezwierzęceni funkcjonariusze unijni głusi pozostali na płacze Mateusza i jego tupanie nóżką. Ba, po tym wyroku rosną bojowe nastroje wśród europosłów, którzy chcą jak najszybszego uruchomienia mechanizmu ‘hajs za rządy prawa’. Śmieszki z FDP zaproponowali nawet, żeby szefowej KE Ursuli von der Leyen i jej najbliższym współpracownikom zablokować wypłatę pensji. Do czasu, aż Komisja nie odpali tego mechanizmu. Jasne, wniosek nie ma szans, ale pokazuje, jak bardzo zaszliśmy niektórym za skórę.

Oczywiście zesrał się nie tylko premier. Wiadomo przecież, że magister minister Ziobro nie odpuściłby sobie okazji, żeby dojebać i UE, i Morawieckiemu. Zbigniew zasunął taki oto farmazon.

‘Jest to dowód na błąd, bardzo poważny polityczny, można powiedzieć historyczny błąd premiera Morawieckiego, który wyraził akceptację na szczycie w Brukseli 2020 roku dla wprowadzenia tego rozporządzenia, które już dziś służy do wywierania presję poprzez ekonomiczny szantaż na Polskę i ograniczać naszą suwerenność, choćby w obszarze sprawiedliwości czy wartości. Nie może tak, kurwa, być, że jakieś unijne patafiany zabraniają nam robić w kraju wszystkiego, co chcemy. My chcemy dalej orać system sądowniczy, bo albo będzie po naszemu, albo chuj”.’

I dalej jeszcze fajniej.

‚Szantaż ekonomiczny został użyty w pierwszej kolejności wobec polskich samorządów, co do których zażądano odwołania uchwał odwołujących się do ochrony rodziny i polskich tradycyjnych wartości i zasad wychowania dzieci w polskich szkołach. Bez stworzenia stref wolnych od ideologii gender i LGBT, polskie dziecko i polska rodzina narażone są na wirusa gejozy, bo przecież wszyscy wiedzą, że ta moda roznosi się drogą powietrzną. Dlatego samorządy postawiły kordony sanitarne, do których zniesienia zmusiła nas Unia. To ona będzie odpowiedzialna za ujemny przyrost naturalny i dziwne ubiory. To po prostu jest jakiś dramat.’

Zbigniew wozi się jak rasowy osiłek klasowy (tak, wiem jak to brzmi w kontekście jego kompleksji), który na przerwie klepie klasowego mądralę-okularnika. Ale mądrala-Mateusz jest ponad to, bo się naprawdę fajnie zachował. Otóż po tym, jak go Zbigniew ciutkę zgnoił, powiedział że magister Ziobro jednak powinien zostać w rządzie. To miłe.

Nad tym wszystkim czuwa odrobinkę gospodarz klasy – Jarosław, który podsumował postępowanie magistra prawa jako „troszeczkę przesadne”. Czyli tak trochę czuwa, ale do pionu nie stawia. Oddajmy głos Prezesowi:

‚Jestem zawiedziony tym, że takie oświadczenia padają publicznie, bo to na pewno naszej wspólnej sprawie nie służy, a tą wspólną sprawą jest utrzymanie naszej suwerenności. Oczywiście, to sprawa super ważna, ale oczywiście mamy także te inne. Dlatego troszkę się dziwię panu ministrowi, ale cóż, takie rzeczy w polityce się zdarzają, nie tylko u nas, ale również w innych państwach’.

Czyli na wschodzie bez zmian, magister trzyma Prezesa za jaja i miętosi nimi bezlitośnie. Ogon już od dawna macha psem.

Ostatnio pisałem, że dla Partii najważniejsze jest utrzymanie władzy, i mogą się dziać rzeczy irracjonalne z punktu widzenia człowieka zdrowego na umyśle. No i się dzieją. Bo z jednej strony jest tonowanie nastrojów, „nikt nie chce wychodzić z Unii”, a z drugiej od wczoraj trwa gigantyczna kałoteka posłów i europosłów naszej władzy. Padają słowa wielkie, pozwolę sobie na kilka cytatów.

Sekretarz stanu w KPRM, niejaki Wójcik Michał mówił tak:

Ci, którzy narzucili Polsce to rozporządzenie, to są oszuści i łgarze i krętacze. Taka jest prawda.

I jeszcze

Hipokryci unijni próbują nam zabrać suwerenność. Orzeczenie TSUE jest tego najlepszym wyrazem. Trzeba przed nimi obronić naszą tożsamość. Trzeba obronić Polskę. Świat. Ziemię. Układ Słoneczny. Drogę Mleczną. Grupę Lokalną Galaktyk… A nie, czekaj, ja w te głupoty nie wierzę. Tożsamość! Polskę! Gore, kurwa!

Wybrzmiał wyraźnie ważny głos Kempy Beaty

Możemy czuć się oszukani jako Naród. W 2004 roku wstępowaliśmy do Europy Ojczyzn a nie eurokołchozu – właśnie dlatego, że już raz czuliśmy na sobie bat Kołchozu. To orzeczenie możemy odbierać wyłącznie jako szantaż i zamach na naszą suwerenność, którą rozumiemy jako swobodę w okradaniu obywateli i budżetu, tak żeby się jakoś ustawić do końca życia, bo chyba nie będziemy rządzić wiecznie. Czy będziemy?

Wypowiedział się też jeden z moich ulubieńców, czyli Kaleta Sebastian

Historyczny dzień dla UE. Zmieniono traktaty rozporządzeniem i politycznym wyrokiem TSUE, który jest polityczny, bo nie pozwala nam robić tego, co chcemy. Od dzisiaj każda samodzielna decyzja Polski będzie obarczona ryzykiem szantażu finansowego, który jest faktem od kilku miesięcy, a dziś został w forum UE zalegalizowany, na co się kurwa jego mać nie zgadzamy, bo chcemy owszem, mieć tu sprawiedliwość, ale żeby zawsze była po naszej stronie. Więc nie rozumiemy, dlaczego UE się nam wpierdala, zamiast dać hajs i się zamknąć.

Pojawił się też niezawodny Kowalski Janusz, człowiek który ma do łba ze trzy długości boiska piłkarskiego, ale nie przeszkadza mu to w wypowiadaniu się na każdy temat

Wyrok TSUE kończy niuansowanie i zaklinanie rzeczywistości przez euroentuzjastów. To czarny dzień dla UE. Atak na Polską suwerenność unijnych eurokratów wchodzi w nową fazę: finansowego „głodzenia” Polski za nierealizowanie ideologicznej agendy Brukseli. Takie są fakty, Radosław, ale my się kurwa nie damy. Mamy tyle hajsu, że cały świat nam zazdrości i chce od nas pożyczać, więc nikt nas nie zagłodzi i nie zamydli oczu tymi miljordami. W dupę je sobie wsadźcie, wy, wy, wy… chuje.

Jacek Saryusz-Wolski, niczym Wernyhora, wróży nieunikniony koniec republiki takimi słowy

Po werdykcie TSUE droga do zmiany rządu drogą szantażu prawno-finansowego i ataku na demokrację otwarta. Już nie będziemy mogli wysyłać sędziów na drugi koniec kraju, odsuwać niewygodnych prokuratorów czy nękać ludzi protestujących przeciwko nam, bo te kurwy brukselskie zabiorą nam hajs. Nam, Polaką! Patriotą!

No i na koniec nasza najlepsza premiera od czasów Jagiellonów i Wazów, Szydło Beata, tak pięknie zasunęła TSUE i KE, że aż się łza w oku kręci

Polska i Węgry zaufały zapewnieniom Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej, że będą mogły robić u siebie, co będą chciały, rozbijać wewnętrzną jedność Unii i realizować świadomie lub nie, politykę Kremla. Teraz widzimy, że instytucje UE w rodzaju TSUE lub KE całkowicie lekceważą konkluzje RE z 2020 roku, a co gorsza, lekceważą też nasze dążenia do wzięcia wszystkich niepokornych za pysk. Organy UE tworzą własne normy prawne i polityczne, nie przejmując się ustaleniami RE i Traktatami, czyli trochę jak my, ale my to robimy w słusznej sprawie, a te unijne szmaty w niesłusznej, niech ich piekło pochłonie i chuj jasny trafi.

I tak dalej, i tym podobne, zesrańsko było tak masywne, że kał wypełniłby ze dwa baseny olimpijskie.

Oczywiście PiS kojącym tonem uspokajają ‚to nie my, to Solidarna Polska i Konfederacja mówi brzydkie rzeczy, wpisujące się w politykę Putina skierowaną na rozbijanie UE, u nas wszyscy w porządku są, jesteśmy za, jakoś rzeczy pochytamy, w ogóle luzik, Mateusz już ogarnia dopłaty do rolnictwa ze środków Ministerstwa Finansów, więc wiecie, z tą Unią to nie tak, że jest nam niezbędna”.

No i teraz są dwie drogi, bo oczywiście można sobie pierdolić, że my to chcemy, ale coś tam coś tam i kłody rzucają nam pod nogi. Ale trzeba podjąć męską decyzję – albo się wycofujemy z niektórych fakapów nazywanych dumnie ‚reformą wymiaru sprawiedliwości’, kosimy hajs, robimy ten dobrobyt i wydajemy europalety euro, albo stajemy murem za magistrem Ziobrą i mówimy ‚taki chuj, z raz obranej drogi nikt nas nie zawróci, idziemy w to a UE może nam skoczyć na pałąk’. Zostajemy bez hajsu, ogarniamy wszystko kasą z drukarek NBP, patrzymy jak kraj płonie, bo 330 posłów wybranych w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich, proporcjonalnych i tajnych jest zbyt upartych, by z raz obranej drogi się cofnąć albo zejść.

Więc oczywiście możemy spróbować odpalić te drukarki, ale nie czarujmy się, to będzie jak napompowanie konia wyścigowego dopalaczami. Przebiegnie jeszcze z pińcet metrów a potem się wypieprzy na pysk i nie wstanie, choćby świat płonął. Pieniądze z UE to jest zawsze oddech dla budżetu centralnego. Gdy tego oddechu zabraknie, budżet klęknie. Może się nie wywali, ale budżety samorządów, już dojechane na grubo Nowym Ładem, prawdopodobnie się załamią. Demografia w dupie, brakuje rąk do pracy, łatamy to pracownikami zagranicznymi, ale kraje ościenne też mają ograniczoną podaż siły roboczej, a i my nie jesteśmy krajem marzeń. Poza tym nie zapchamy wszystkich dziur, za 5-10 lat będziemy pewnie walczyć o wodę i o pielęgniarki, że tak sięgnę po przykład spod dużego palca.

Kasa z UE to nie są worki pieniędzy zrzucane z nieba tylko inwestycje. Krajowe i samorządowe. Nie ma możliwości, żebyśmy samodzielnie byli w stanie wykreować taki impuls, jaki dałyby nam pieniądze z KPO i budżetu unijnego. Zresztą znając tych cynicznych półanalfabetów polityczno-ekonomicznych, główny impuls byłby skierowany na rozdawnictwo a nie inwestycje, więc dodatkowo zwiększylibyśmy i tak rozbuchaną inflację. Która, gdybyście przegapili wiadomości, w styczniu wyniosła 9,2 proc. w ujęciu klasycznym, czyli rok do roku, i 1,9 proc. w stosunku do grudnia 2021.

Źródło: Bankier.pl na podstawie danych GUS

I powiem wam, że jeżeli wstrzymanie kasy z UE i rosnąca inflacja nie otrzeźwią tego narodu, to nic go nie ruszy. A jak go w końcu ruszy cena żywności i 500+ warte ledwo 300+, to pewnie będzie już za późno na cokolwiek.

Każdy kto ma mózg i minimum wiedzy ekonomicznej widzi, że bez kasy z UE czeka nas gruba nieprzyjemność. Partia też to wie, ale ważniejsze dla niej jest utrzymanie władzy niż dobro Polski. Dlatego z tego miejsca ponownie chciałbym pogratulować wszystkim wyborcom PiS. Well, kurwa, done.

No to trzymajcie się w tym kraju obniżonych wkrótce ratingów.

PS Cytaty z funkcjonariuszy partyjnych są prawdziwe, chociaż mogłem do każdego coś niewielkiego dopisać.

#thereisnofuckinggoodnews #mokratekturaigówno #zenRadek #ktocikurwaukradłniepodległość

%d blogerów lubi to: